ASUS Nexus 7 2013
Siedmiocalowe tablety w ciągu ostatnich kilku lat przeszły długą ewolucję. Teoretycznie nie zmienił się ich wygląd, bo w końcu nie da się tutaj zbyt wiele zaszaleć pod względem kształtu, ale to już nie te same urządzenia co w 2010 roku. Rok temu Google z pomocą ASUSa wprowadziło na rynek Nexusa 7. Ten modelowy tablet z kategorii urządzeń, które można bardzo wygodnie trzymać jedną tylko ręką (choć do obsługi konieczna jest druga dłoń), zyskał bardzo dobre oceny, jednak nie oznacza to, że był idealny. Krytykowano go za brak kilku elementów, które są oczekiwane przez użytkowników tabletów.
Nexus 7 pierwszej generacji z czerwca 2012 roku nie miał tylnej kamery, slotu na karty pamięci, a także wsparcia dla sieci mobilnych w momencie premiery (wersja 3G pojawiła się kilka miesięcy później). Te „wady” w oczach wielu osób były istotniejsze niż płynnie działający interfejs i gwarancja szybkich aktualizacji ze strony Google.
Kolejne wcielenie Nexusa 7, choć bardzo podobne wizualnie do poprzednika, okazało się być nie tylko liftingiem. Na początek trzeba wspomnieć o systemie Android 4.3, z którego użytkownicy nowego Nexusa mogą korzystać jako jedni z pierwszych. Sam tablet nie stracił nic ze swojej poręczności, a nawet zyskał dzięki opcji tworzenia kont z ograniczeniami, którą wprowadzono w nowym Androidzie. Doczekaliśmy się w końcu kamerki z tyłu obudowy, która wypadła całkiem przywoicie, od razu pojawił się wariant tabletu z modemem LTE i chyba tylko brak slotu na karty pamięci powstrzymuje nas od pełnego zachwytu nad specyfikacją.
ASUS Nexus 7 2013 to jedyny obecnie tablet z funkcją bezprzewodowego ładowania.
Zmiany zaszły również pod maską. Zamiast wysłużonego już chipsetu Nvidia Tegra 3, mamy teraz również czterordzeniowy Qualcomm Snapdragon S4 Pro z GPU Adreno 320. Ilość pamięci RAM zwiększono z 1 do 2 GB, a pamieć masową podwojono (do 16 lub 32 GB). Ogromny skok zaliczyła również rozdzielczość ekranu, która wynosi teraz 1920 x 1200 pikseli. To tyle samo co w niedawno opisywanym Sony Xperia Z. Również chipset jest taki sam (patrz uwaga na dole strony). Spodziewaliśmy się zatem, że nowy Nexus 7 będzie tak samo, albo podobnie, wydajny jak tablet Sony.
Nowy Nexus 7 zyskał również kilka ciekawych technologii, których poprzednik nie miał. Wśród nich funkcję ładowania bezprzewodowego w standardzie Qi czy technologię Fraunhofer Cingo (rozwiązanie programowe). Moduł Wi-Fi jest teraz dwuzakresowy, mamy również wspomniane LTE i Bluetooth 4.0 LE.
Nexus 7 ma wszelkie predyspozycje, by zostać uznanym za najlepszy obecnie tablet 7”. Jednak jak to zwykle bywa, wszystko będzie zależało od ceny. Zwłaszcza że poprzednie wersje Nexusa wraz z premierą nowej wersji również potaniały. Model 16 GB z Wi-Fi, z którym mieliśmy do czynienia, wyceniono na 999 złotych. Poprzednik kosztuje obecnie 799 złotych, ale ma znacznie niższą rozdzielczość ekranu, no i nie ma tylnej kamerki. Wersja 32 GB z LTE w przypadku nowego Nexusa 7 to już wydatek około 1500 złotych. Z kim zatem będzie konkurował nowy Nexus 7?
Pod względem rozdzielczości wyświetlacza w tej chwili Nexus 7 nie ma sobie równych. Nawet ASUSowy Memo Pad HD 7 to jedynie 1280 x 800 pikseli, nie wspominając już o Apple iPad Mini, który ma jeszcze mniejszą rozdzielczość przy przekątnej prawie 8". Gdyby nie przekątna ekranu, to nowy Nexus 7 byłby świetną konkurencją dla 10-calowych modeli. Niestety, ekran jest mniejszy i musimy szukać konkurentów na 7-calowej półce. Tym razem cena nie jest tutaj słabą stroną nowego Nexusa, tak jak można było powiedzieć o pierwszej generacji tabletu. Oczywiście zawsze chcielibyśmy, by Nexus 7 był odrobinę tańszy, ale i tak jest atrakcyjnie. Propozycja Samsunga o tej samej przekątnej Galaxy Tab 3 7.0 jest nieco tańsza, ale spójrzmy się na specyfikację - dwa rdzenie (choć w tym przypadku to architektura Intela), mniej pamięci i 1024 x 600 pikseli. Jeśli obecność slotu kart microSD i interfejsu TouchWiz nie jest obowiązkowa, to wybór jest oczywisty. Nieco większy 8-calowy Galaxy Tab 3 8.0 to wciąż tylko ekran HD, a cena już wyższa niż Nexusa 7.
Ciekawostka
Z tabletem Nexus 7 wiążą się dwie ciekawe rzeczy. Pomijając fakt, iż rdzeń nazwy tabletu jest taki sam jak poprzednika, co mniej zorientowanych amatorów mobilnych wrażeń może wprowadzić w błąd, nie do końca pewna jest specyfikacja chipsetu. Według niepotwierdzonych w pełni informacji, wewnątrz Nexusa 7 znalazł się nie chipset określany mianem Snapdragon S4 Pro, a nowy układ Snapdragon 600, któremu celowo obniżono taktowanie. W ten oto sposób uzyskano podobną papierową specyfikację do pierwszego ze wspomnianych układów.
Chipset z nowego Nexusa 7. foto: Anandtech
Druga ciekawostka dotyczy odtwarzania dźwięku. Teoretycznie można ją uznać za manifestację wady technologicznej, aczkolwiek producent na razie nie zwraca na to zagadnienie uwagi. O co chodzi? Gdy odtwarzamy muzykę w bardzo cichym pomieszczeniu, przy głośności ustawionej na pierwszy lub drugi poziom, z głośników daje się usłyszeć szum, który w ciszy jest drażniący i potrafi zdominować odtwarzane dźwięki. Gdy głośność ustawimy na 3 i wyższy poziom, nagle szum znika, a dźwięk jest bardzo klarowny.
Jest to problem znany wśród użytkowników nowego Nexusa 7. Jeśli jednak nie zdarza się nam słuchać muzyki w cichym pomieszczeniu, możemy go nie zauważyć. Na forum xda-developers jeden z użytkowników (o nicku siraltus) przyczyny tego zjawiska upatruje w cyfrowej regulacji głośności. Gdy natężenie dźwięku jest niskie (wspomniany 1 lub 2 poziom), sygnał jest tak słaby, że słyszymy szum będący wynikiem kwantyzacji sygnału o niewielkiej dynamice. Problem, zdaniem siraltusa, jest sprzętowy i nie da się tu nic poprawić.
Wykonanie i ergonomia
Nexus 7 to chyba najładniejszy 7-calowy tablet, z jakim mieliśmy do czynienia. Oczywiście zawsze znajdą się jakieś wady, a w tym przypadku najbardziej doskwierającą jest spora podatność tylnej ścianki na zabrudzenia. To po części wynik zastosowania gumopodobnego wykończenia. Mimo tej niedogodności jakość wykonania tylnej ścianki, jak i całej reszty tabletu, podobnie jak wygodę korzystania oceniamy bardzo dobrze.
Nexus 7 w wersji na rok 2013 i jego poprzednik wyglądają bardzo podobnie. Jednak wprowadzono kilka istotnych zmian. Przede wszystkim materiał, wspomniany sposób wykończenia tylnej ścianki. Nie ma również srebrnej ramki na krawędzi obudowy, cała bryła jest czarna. W połączeniu z bardzo głęboką czernią wyłączonego panelu sprawia to świetne wrażenie - tak, jakby cała konstrukcja była wykonana z pojedynczego kawałka materiału. Dodamy jeszcze, że nowy Nexus 7 jest o 1,8 mm cieńszy. Teraz ma 8,7 mm grubości.
Wyświetlacz jest bardzo jasny, jaśniejszy niż w smartfonie Nexus 4.
Kąty widzenia są bardzo dobre - nawet pod dużym kątem kolorystyka nie ulega zmianie, z poprawką na mniejszą jasność, co jest cechą paneli IPS. Jednak jak zwykle podkreślamy, że dla ludzkiego oka różnica jest znacznie trudniej dostrzegalna.
Światło słoneczne i wiążące się z tym odblaski to, pomimo sporej jasności panelu, problem również dla testowanego tabletu.
Ramka wokół panelu LCD również wygląda inaczej. ASUS zachował szeroką ramkę od góry i od dołu, która świetnie sprawdza się podczas pracy z tabletem w orientacji poziomej, na przykład podczas oglądania filmów. Palce naturalnie spoczywają na brzegach wyświetlacza i nie dotykają go. Z kolei lewa i prawa ramka zostały zwężone, przez co tablet jest smuklejszy, nie tylko wizualnie. Zmniejszono również masę urządzenia o około 50 gramów. Przy masie 340 gramów w poprzedniku ta zmiana to całkiem sporo. Nowe Nexusy 7 ważą 290 gramów w wersji Wi-Fi (taką testowaliśmy) oraz 299 gramów w wersji z modemem LTE.
Powyżej ekranu (lewa strona zdjęcia) znajduje się obiektyw przedniej kamery oraz czujnik oświetlenia. W Nexusie tradycyjnie brak fizycznych przycisków systemowych, wyświetlane są na ekranie.
Powierzchnia tylnej ścianki, na której znajduje się logo Nexus, jest również obszarem, gdzie umieszczono antenę systemu NFC oraz pole dla bezprzewodowego ładowania tabletu.
Upakowanie pikseli na poziomie 323 ppi gwarantuje świetny komfort pracy i rozrywki.
Przyciski audio i włącznik tabletu umieszczono w identycznym miejscu co w pierwszym Nexusie 7 - na prawej krawędzi. Wersja LTE poniżej przycisków ma również slot na tackę dla karty SIM. Skoro jesteśmy już przy dźwięku, to parę słów należy się podsystemowi audio. Zamiast jednego głośnika, mamy dwa umieszczone po przeciwległych stronach tak, by w czasie odtwarzania filmów dźwięk rozchodził się w prawidłowy sposób. Nieco dziwne jest jednak umieszczenie dolnego z głośników, przy złączu mikroUSB. Kratka tego głośnika podzielona jest na dwie części.
Zapewnienia producenta o bardzo dobrej jakości dźwięku jak na niewielki tablet znalazły potwierdzenie w praktyce. Nexus 7 grał bardzo przyjemnie zarówno w trakcie odtwarzania filmów, jak i zwykłej muzyki, aczkolwiek nie zaliczymy go do najgłośniejszych urządzeń tej klasy. Również po podłączeniu słuchawek nie było powodu do narzekania. Dźwiek jest uprzestrzenniany dzięki technologii Fraunhofer Cingo, która teoretycznie pozwala na przekazanie sygnału 7.1 za pomocą dwóch głośników.
Rozplanowanie złącz jest bardzie naturalne niż w poprzednim modelu. Na dole mamy jedynie port mikroUSB, a złącze słuchawkowe zostało przeniesione na górną krawędź. Umieszczono je bardzo blisko tylnej kamery cyfrowej. Wreszcie jedna z poważniejszych wad Nexusa 7 została wyeliminowana.
Podobnie jak brak slotu na karty pamięci, brak również możliwości wymiany akumulatora, a także awaryjnego mechanicznego resetu w przypadku, gdy tablet się zawiesi. To oczywiście ekstremalna sytuacja, ale, jak się okazało, realna. Wiele osób zarzuca Nexusowi 7, że niepotrzebnie blokuje możliwość stosowania zewnętrznej pamięci. Jednak pod tym względem Google jest nieugięte, a ASUS musi trzymać się w tym przypadku jego wytycznych. Google dość zawile próbuje wytłumaczyć się z braku slotu na karty, wśród argumentów padają również względy bezpieczeństwa.
Wraz z tabletem otrzymaliśmy ładowarkę i kabelek USB, czyli standardowe, skąpe wyposażenie. Nie narzekamy jednak, gdyż jakość wykonania tabletu i prawie idealna ergonomia, rekompensuje brak dodatkowych akcesoriów.
Oprogramowanie
Testowany Nexus 7 działa pod kontrolą najnowszego systemu Android 4.3. Od czasu światowej premiery tablet doczekał się istotnej aktualizacji JSS15Q, która wyeliminowała część problemów ze stabilnością systemu. Musimy być jednak obiektywni i nie będziemy ukrywali, że choć system działa przez prawie 99,9% czasu jak marzenie, to zdarzają mu się zacięcia. Różnego rodzaju, najczęściej była to utrata responsywności na polecenia wydawane przez użytkownika i niestety nadal okazjonalne problemy z czułością panelu dotykowego. Który, podobnie jak system, przez większość czasu nie sprawiał nam problemów.
Najmniej przyjemną przygodą z nowym Nexusem 7 była utrata kontroli nad tabletem w czasie dość głośnego odtwarzania filmu wideo. Straciliśmy wizję, ale fonia niestety cały czas działała w tle. Nawet po odzyskaniu kontroli nad tabletem, nie mogliśmy przez chwilę nic zrobić z głośnością dźwięku. Sprawiało to wrażenie, jakby podsystem audio działał jak wydzielony, niezależny od reszty oprogramowania. Co gorsza, film odtwarzał się w pętli. Na szczęście był to jednorazowy epizod i mimo usilnych prób nie udało nam się zmusić testowanego tabletu ponownie do takiego zachowania.
Główny ekran Nexusa 7 i podstawowy zestaw aplikacji.
Ekran powiadomień i ekran skrótów do najważniejszych ustawień są rozdzielone.
Wspomniane problemy prawie na 100% są wynikiem niedopracowanego jeszcze systemu Android 4.3, który bardzo szybko trafił na platformę Nexus. Zastosowany system sprawia też, że opis oprogramowania to w zasadzie opis Androida 4.3 i zastosowanych w nim nowości.
Ogólna ocena płynności platformy systemowej w Nexus 7 jest bardzo dobra. Tablet działał sprawnie, nawet gdy pamięć masowa została zapełniona w ponad 99%. Wymiary tabletu idealnie pasują do przenośnego urządzenia, dla którego nie musimy wygospodarowywać sporej przestrzeni w torbie. Oczywiście na tym idealnym obrazie są pewne skazy, które mamy nadzieję będą sukcesywnie eliminowane.
Przekątna ekranu 7 cali i rozdzielczość 1920 x 1200 pikseli gwarantują doskonały komfort przeglądania informacji przy jednocześnie zachowanej poręczności urządzenia.
Z 16 GB pamięci wewnętrznej dla użytkownika pozostaje niespełna 12 GB.
Dłuższe pisanie na klawiaturze Nexusa nie jest tak wygodne jak w przypadku 10-calowego tabletu, niemniej nie mieliśmy powodów do narzekania.
Nie było także zarzutów pod adresem funkcji geolokalizacji. Po włączeniu skanowania Wi-Fi nawet bez aktywowanego GPSu dokładność położenia na terenie zabudowanym była ustalana z całkiem przyzwoitą dokładnością.
Okno tabletowego Google Earth z załadowanymi modelami 3D dla budynków w centrum Warszawy.
Niektóre aplikacje już dostępne we wcześniejszych wersjach Androida zostały dostosowane dla wygodnej pracy na średnich rozmiarów ekranie.
Odtwarzacz wideo to standardowe narzędzie Androida dostępne poprzez aplikację Galeria. Nie radzi sobie ze zbyt wieloma formatami zapisu, ma też ograniczone opcje konfiguracyjne. Niemniej w ramach swoich możliwości sprawuje się bardzo dobrze. Radził sobie z plikami zapisanymi z przepływnością nawet 50 Mbps. Dopiero przy 60 Mbps pojawiło się klatkowanie.
Na odtwarzacz muzyczny 7 cali to aż nadmiar szczęścia, ale z kolei na przenośny wideo-player Nexus to w sam raz.
Jedną z mocno reklamowanych w Androidzie 4.3 funkcji jest poprawione narzędzie profili użytkowników. Teraz w dużo większym stopniu możemy kontrolować uprawnienia każdej z osób. Na testowanym urządzeniu założyliśmy siedem kont i dla każdego z nich ustaliliśmy odpowiednie uprawnienia. Profile mogą być ograniczone lub bez obostrzeń, jednakże tylko właściciel (jest tylko jeden) ma prawo zarządzać ustawieniami profili użytkownika.
Restrykcje dostępowe widać również po podłączeniu tabletu do komputera. Z poziomu systemu widać jedynie te dane w pamięci tabletu, które są przypisane aktywnemu profilowi użytkownika.
Testy sprawności renderowania JavaScriptu wypadły bardzo dobrze. Czas 1106 ms to absolutna czołówka zestawienia. Szybsze są jedynie Samsungi, choć to tablety HD. W porównaniu z pierwszym Nexusem 7 mamy znaczącą poprawę.
W testach 3DMark Nexus wręcz zmiażdżył konkurencję. Wypadł lepiej niż duży tablet Sony Xperia Z i to w obu typach testów. Choć liczby mówią same za siebie, to potwierdzamy, że faktycznie obraz generowany był bezproblemowo.
Najstarszy z benchmarków AnTuTu nie był wielkim wyzwaniem dla bohatera recenzji. Mimo rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli, udało mu się wspiąć na czwarte miejsce w zestawieniu z wynikiem podobnym jak Samsung Galaxy Note 10.1 N8000, który ma przecież rozdzielczość "tylko" 1280 x 800 pikseli.
W teście AnTuTu 3.4 Nexus 7 potwierdził swoje bardzo dobre osiągi. Wynik 18276 punktów to lepiej niż ASUS MeMO Pad FHD 10. Słabiej niż tablet Sony Xperia Z, ale nie ma powodów do narzekania.
Test AnTuTu 4 pojawia się po raz kolejny w naszych testach. Mamy zatem pierwszy punkt odniesienia i jak na razie rekordowe osiągnięcie.
Obsługa technologii OpenGL ES to, na tle innych testowanych przez nas tabletów, dla nowego Nexusa 7 kaszka z mleczkiem. W starszym, jak i nowszym teście wyniki są doskonałe. Oby wydajność akumulatora nie ucierpiała z tego powodu.
Gry
Specyfikacja tabletu jest identyczna, jak w przypadku niedawno opisywanego Sony Xperia Z, a zatem spodziewaliśmy się bardzo dobrej grywalności. Nexus 7 jest jednym z najlepiej wyekwipowanych do gier w rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli tabletów 7-calowych, a może również konkurować z 10-calowymi modelami, choć takie porównanie nie ma większego sensu.
I faktycznie żadna z gier nie sprawiła nam problemów. Wszystko działało bez zarzutów. Również demo technologiczne Epic Citadel było odtwarzane bez zająknięcia, a uzyskane tempo sięgało średnio 40 klatek przy maksymalnej jakości obrazu.
Obraz w grach wyglądał pierwszorzędnie, co z pewnością jest zasługą rozmiaru wyświetlacza, który pasuje do przenośnej konsoli, jak i dobrego odwzorowania kolorów. 10-calowe wyświetlacze są już raczej za duże. Podobnie jak w tablecie Sony, przy dłuższej rozgrywce recenzowany tablet miał tendencje do nagrzewania się w okolicach obiektywu tylnej kamery.
Czas pracy na baterii
Zasilanie nowego Nexusa 7 stanowi akumulator o pojemności 3950 mAh. To aż 375 mAh mniej niż w przypadku poprzednika, a przecież komponenty wcale nie są słabsze. Wręcz przeciwnie. ASUS wespół z Google postarał się jednak, by użytkownicy nie dostrzegli zastosowania mniej pojemnego akumulatora i bardziej wymagających podzespołów. W porównaniu do pierwszego Nexusa 7 mamy tu poprawę i to miejscami bardzo znaczną. Typowe, niezbyt często angażujące moc podzespołów użytkowanie tabletu pozwoli na trzydniowe przerwy pomiędzy ładowaniami.
Sam tablet, nawet jeśli korzysta z działających w tle narzędzi, jest w stanie czuwać przez około dwa tygodnie. Odtwarzanie wideo, i to obowiązkowo w formacie Full HD, rozładowuje akumulator po około 12,5 godziny (film o przepływności 4,5 Mbps). To świetny rezultat. Serfowanie w sieci to z kolei 7,5 do 9,5 godziny. Ta niższa wartość dotyczy sytuacji, gdy intensywniej korzystamy z multimedialnych treści na stronach WWW. Testy przeprowadzaliśmy z mocą podświetlenia ustawioną na około 25%, co spokojnie wystarczyło do komfortowej pracy w pomieszczeniach.
Ze względu na mniejszą pojemność akumulatora niż w dużych 10-calowych maszynach, również czas ładowania jest krótszy. Dołączona do zestawu ładowarka naładuje akumulator Nexusa 7 w ciągu 220 minut. To mniej więcej ten sam czas co w przypadku poprzedniej generacji tabletu
Najbardziej energię zżerają wymagające gry 3D. Namiętne korzystanie z tego typu rozrywki wymusi częstsze doładowywanie. Jeśli zainwestujemy w bezprzewodową matę do ładowania Nexusa 7, uzupełnianie energii będzie znacznie przyjemniejszą operacją.
Zdjęcia i filmy
ASUS Nexus 7 drugiej generacji w porównaniu z poprzednikiem wzbogacił się o dodatkową tylną kamerę cyfrową. Pozwala ona wykonywać zdjęcia w rozdzielczości maksymalnie 5 Mpix, wystarczającej jak na nasze oczekiwania. Czy jednak jakość również zadowoliła nas? I tak i nie. Główny aparat cyfrowy Nexusa przede wszystkim wyposażono w nowe oprogramowanie zgodnie ze specyfikacją Androida 4.3, ale, ku naszemu zaskoczeniu, jest ono zubożone w funkcje, w porównaniu z tym, co znajdzie się w Nexusie 4 po aktualizacji. Opcje regulacji ustawień aparatu są w zasadzie wyłącznie automatyczne. Poza korektą ekspozycji, kilkoma trybami tematycznymi i wyborem rozdzielczości zdjęcia nie możemy wpływać na jakość zdjęć.
Czy jednak ograniczone opcje sterowania aparatem i kamerą powinny wpłynąć na ocenę funkcji foto? Na pewno najwięcej punktów każdy tablet ma szansę zdobyć za jakość zdjęć. I tak oceniajmy Nexusa 7.
Panorama płaska
Panorama sferyczna wypada znacznie lepiej niż panorama płaska, warto skorzystać z tej funkcji, nawet gdy wykonane zdjęcie nie obejmie całej sfery. Tutaj panorama sferyczna w odwzorowaniu walcowym równokątnym.
Fotografowanie nie sprawiało nam problemów od strony technicznej, w końcu jest fizyczny spust migawki, a reklamowana funkcja panoram sferycznych to naprawdę bardzo przyjemny dodatek. Zdjęcia wykonane głównym aparatem na ekranie wyglądają dobrze i nie można mieć większych zastrzeżeń, zwłaszcza że to tablet, a nie smartfon. Niewielki rozmiar sprawia, że tym tabletem fotografuje się znacznie przyjemniej niż 10-calowymi modelami.
Wspomnieliśmy, że fotografie wyglądają dobrze na ekranie tabletu. A na ekranie komputera? Tutaj zauważyliśmy ich specyfikę, co nieco zrewidowało poglądy na temat jakości zdjęć. Są one dość mocno wyostrzone i charakteryzują się sporym kontrastem. Na tyle sporym, że daje się zauważyć problemy z dynamiką w przypadku bardzo kontrastowych scen. Dlatego najlepiej, gdy będziemy fotografowali w słoneczny dzień, a zarazem unikali światła na wprost obiektywu.
Zbliżenia, jak to bywa w przypadku zdjęć z urządzeń mobilnych, wypadają najlepiej. Mimo to przy słabszym oświetleniu, na przykład w pochmurny dzień, daje o sobie znać agresywna praca algorytmów odszumiająco-wyostrzających, czego efektem są postrzępione krawędzie obiektów na zdjęciu.
Zdjecia dalszych planów pokazują, że aparat w Nexusie 7 ma potencjał, niestety został on zjedzony przez obróbkę zdjęcia. Przykładem są ujęcia trawy, na której widać całkiem sporo szczegółów.
Mimo krytyki jakości zdjęć, uznajemy główny aparat w Nexusie 7 za dobry podzespół, zwłaszcza że konkurencja nie może pochwalić się lepszymi wynikami.
Dwa słowa należą się jeszcze przedniemu aparatowi. Ten, podobnie jak w poprzedniku, zachował dość mizerną jakość zdjęć, a jak się okazało, także i filmów. Najbardziej rzucającą się w oczy wadą zdjęć z przedniej kamery o rozdzielczości 1,2 Mpix są bardzo silne abberacje, które kompletnie psują ostateczny efekt.
Zdjęcie z tylnej i przedniej kamerki.
Jakość filmów z Nexusa 7 to konsekwencja wad, które wyliczyliśmy fotografiom. Problemy z kontrastem i zbytnim naszym zdaniem przeostrzeniem to największa bolączka tego tabletu. Trzeba jednak przyznać, że na ekranie tabletu filmy prezentują się bardzo ładnie. W przeciwieństwie do wielu nagrań z innych tabletów nadmierną ostrość można uznać za pewną zaletę, gdyż filmy nie są miękkie. Poniżej film nagrany w rozdzielczości 1080p. Przepływność nagrań Full HD wynosi około 11 Mbps, czyli nie tak mało, ale jak na surowy plik też nie za wiele. Nagrania 720p i 1080p wyglądają w praktyce bardzo podobnie, a nawet można powiedzieć, że to filmy HD ładniej prezentują się na ekranie komputera.
Przednią kamerę w porównaniu do tylnej określimy jak zwykle mianem obecnej. Jest, rejestruje wideo 720p, ale to wideo... Cóż, zobaczcie sami porównanie tej samej rozdzielczości nagrań z tylnej i przedniej kamerki. Ta sama przepływność 8 Mbps, a jaka różnica w jakości obrazu.
Podsumowanie
Zadanie opracowania następcy dobrze ocenianego produktu zawsze jest trudne. ASUS miał o tyle ułatwione zadanie, że w ciągu ostatniego roku technologia skoczyła trochę do przodu. Zwłaszcza w dziedzinie wyświetlaczy, które stały się coraz bardziej napakowane pikselami. I w zasadzie od tego elementu należy rozpocząć ocenę tabletu. Ekran 1920 x 1200 pikseli robi niesamowite wrażenie. Co prawda widujemy już podobne w smartfonach i w większych tabletach, ale 7" modele były trochę zaniedbaną kategorią. A przecież z perspektywy mobilności to ta przekątna idealnie spełnia swoją rolę. Taki tablet, wielkości czytnika e-booków, można swobodnie trzymać w jednej dłoni nie martwiąc się o to, że wypadnie. Łatwo go schować nawet wkładając pomiędzy karty książki. Takie urządzenie aż chce się ze sobą nosić, czego nie można w 100 procentach powiedzieć o 10-calowym tablecie.
Nowy Nexus 7 jest lepszy od poprzednika praktycznie pod każdym względem. Oprócz ekranu, poprawiono także wydajność, dźwięk i rozszerzono funkcje foto-wideo. Żałujemy, że nie doczekaliśmy się slotu na karty mikroSD, ale trzeba się z tym pogodzić. Szkoda również, że w ślad za niektórymi z usprawnień nie idą lepiej dostosowane aplikacje. To jednak konsekwencja zastosowania gołego Androida w wersji 4.3. Można za to spodziewać się, że ten tablet będzie jednym z pierwszych urządzeń, oprócz flagowego smartfona Nexus 5, które otrzymają aktualizację do Androida 4.4 Kitkat.
Poza rozdzielczością ekranu, elementem, który wyróżnia tegoroczny model ASUS Nexus 7, jest funkcja ładowania bezprzewodowego Qi. Inne elementy specyfikacji, jak procesor czy technologie komunikacyjne, nie są czymś wybitnie nowym, ale miło, że gwarantują one świetną wydajność.
Czy Nexus 7 nie ma wad? Aż tak dobrze to nie jest. Producent nie uniknął kilku wpadek, wśród których najbardziej doskwierały nam problemy z szumami audio przy niskiej głośności (pierwszy i drugi poziom) oraz przesadzona obróbka materiałów foto-wideo. Przygody związane z systemem operacyjnym to już teren działań Google. Sama platforma systemowa jest bardzo dobra, ale trzeba pamiętać, że Android 4.3 to bardzo nowa wersja, która zapewne szybko zostanie zastąpiona przez jeszcze nowszą.
Głównym czynnikiem, który wpływa na popularność tabletu, jest cena. Pierwsza generacja tabletu Nexus 7 pojawiła sie w cenie, której nie określiliśmy jako zaporową, ale która mogłaby być jednak niższa. Nowy Nexus nadal nie jest super propozycją cenową, ale współczynnik cena-jakość jest na znacznie wyższym poziomie niż poprzednio. Odpowiada za to przede wszystkim lepsza specyfikacja niż poprzedniego Nexusa 7. Testowany tablet, 16 GB i Wi-Fi, producent wycenił na 999 złotych, a wersję z 32 GB pamięcią i dodatkowym modemem 3G/LTE na 1499 złotych. To nienajniższe ceny, choć konkurencja nie ma tu za wiele do powiedzenia. Oferuje tańsze, ale słabiej wyposażone urządzenia. Naszym zdaniem warto dopłacić 200-300 złotych do ekranu 1920 x 1200 pikseli, o ile możemy sobie na taki wydatek pozwolić.