Asus ZenBook UX433FN - piękny, smukły i solidny ultrabook
Test Asus ZenBook UX433FN - przepięknego ultrabooka z 14-calowym ekranem NanoEdge zajmującym aż 92 procent powierzchni obudowy. Smukła konstrukcja zdołała pomieścić wydajne podzespoły, wytrzymałą baterię oraz dużą liczbę złączy. ZenBook udanie łączy mobilność i funkcjonalność.
Wygląd i specyfikacja
Nowa seria ZenBooków zaprezentowana została jesienią ubiegłego roku, na targach IFA. Na rynek trafiły ostatecznie w grudniu. Długo czekałem na możliwość sprawdzenia ich w praktyce, bowiem zapowiedzi były bardzo pozytywnie nastrajające. Inżynierowie z Asusa zdołali bowiem tchnąć w te ultrabooki sporo świeżości, zachowując jednocześnie ich dotychczasowe zalety. Zaopatrzono więc ultrabooki w nowoczesne podzespoły, obudowę odchudzono, a całość doprawiono kilkoma nowinkami.
Asus ZenBook UX433 dostępny jest w kilku konfiguracjach. W moje ręce trafiła najmocniejsza - z procesorem Core i7, 16 GB RAM, grafiką Geforce MX150 i dyskiem 512 GB. Wyceniono ją na 5399 zł. Podstawowa wersja tego ultrabooka kosztuje natomiast 4199 zł, a na pokładzie ma Core i5, 8 GB RAM i dysk 256 GB. Są też rzecz jasna warianty pośrednie, więc każdy powinien dobrać coś dla siebie.
Pozostaje jednak pytanie, czy to nowe wcielenie ZenBooka warte jest swej ceny? Czytajcie dalej, a przekonacie się z pewnością.
Specyfikacja techniczna Asus ZenBook UX433FN:
| Model | Asus ZenBook UX433FN |
| Cena w dniu testu | od 4199 zł (5399 zł w testowanej konfiguracji) |
| Gwarancja | 2 lata |
| System operacyjny | Windows 10 |
| Klawiatura | wyspowa, regulowane podświetlenie |
| Touchpad | matowy, gładki |
| Ekran | » 14", 1920x1080 » IPS, błyszcząca » maksymalny kąt odchylenia ekranu - 150 stopni (zawias Ergo Lift) |
| Procesor | » Intel Core i7-8565U » 4 rdzenie / 8 wątków » 1.8 GHz, Turbo 4.6 GHz, 8MB cache » technologia 14 nm, TDP 15W |
| Pamięć | » RAM: 16 GB, DDR3 2133 MHz » pamięć wlutowana - brak możliwości rozszerzenia |
| Karta graficzna | » Intel HD Graphics 620 » Nvidia Geforce MX150 (wersja 1D12 o obniżonym taktowaniu) |
| Dysk twardy | » 512 GB SSD model: NVMe Intel SSDPEKNW51 |
| Napęd optyczny | brak |
| Bateria | 50 Wh |
| Wymiary | 32 cm x 20 cm x 1.7 cm |
| Waga | 1.15 kg |
| Materiały pokrycia obudowy | » pokrywa - matowa, aluminium » ramka ekranu - matowa, aluminium » panel roboczy - matowy, aluminium » spód i boki - matowe, aluminium |
| Komunikacja bezprzewodowa | » Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac » Bluetooth 5.0 |
| Złącza | » 1x USB 3.1 » 1x USB 3.1 typ C (Gen 2) » 1x USB 2.0 » 1x HDMI (1.4) » czytnik kart pamięci microSD » gniazdo audio combo |
| Dodatkowe funkcje i oprogramowanie | » kamerka internetowa » głośniki Harman Kardon » akcesoria w zestawie: etui na laptopa, przejściówka USB na RJ45 » oprogramowanie: Asus Software |
Wygląd i jakość wykonania
Nie da się ukryć, że nowa odsłona ZenBooka przykuwa wzrok. Zdecydowano się na spore zmiany w stylistyce, które nadały całej konstrukcji bardzo nowoczesnego sznytu, a przy okazji dodały mu konkretnej dawki elegancji i stylu. Nie odbierając jednocześnie niczego poprzednim wersjom, które także miały swój urok i testując je, dawałem temu wyraz. Czasy się jednak zmieniają, a co za tym idzie, trendy w projektowaniu także ulegają zmianie.
Wystarczy spojrzeć na testowanego przeze mnie ZenBooka UX430, którego stylistyka mocno się już opatrzyła. Szczególnie widoczne jest to w postaci szerokich ramek wokół ekranu (które w trakcie pisania tamtej recenzji, takimi się nie zdawały). Obecnie dominujący trend bezramkowy na szczęście jest na tyle mocny, że UX433 również do niego dołączył. I zrobił to wyjątkowo skutecznie. Stosunek powierzchni wyświetlacza do całej obudowy to aż 92 procent, co jest rewelacyjnym wynikiem, lepszym nawet od Huawei MateBook X Pro. Dzięki temu laptop mimo zastosowania tutaj 14-calowego wyświetlacza jest mniejszy niż standardowy ultrabook z 13-calowym ekranem.
Skoro już jesteśmy przy ekranie, to wspomnieć muszę o zmienionej konstrukcji zawiasów. Zastosowano tutaj mianowicie system Ergo Lift (podobne rozwiązanie znaleźć można m.in. w ultrabookach HP Envy 13), który w momencie otwarcia laptopa, podnosi go o kilka milimetrów. Ma to dwie zalety. Po pierwsze dolna część ramki chowa się poniżej poziomu klawiatury, pogłębiając efekt "bezramkowości". Po drugie, klawiatura przybiera bardziej ergonomiczny kąt, dzięki czemu pisanie jest wygodniejsze.
Obudowa ZenBooka UX433 wykonana jest z aluminium. Jest dobrze spasowana, solidna i lekka. Laptop waży zaledwie 1,15 kg, co jest świetnym rezultatem. Bez obaw można go przenosić i transportować. Nic nie powinno mu zaszkodzić.
Wersja, którą miałem okazję testować, jest w granatowym kolorze. Matowa powierzchnia obudowy prezentuje się elegancko i stylowo. Ma jednak jedną dość poważną wadę. Każdy odcisk palca jest na niej bardzo wyraźnie widoczny. Konieczne jest więc częste czyszczenie laptopa, aby prezentował się odpowiednio. Biorąc ten aspekt pod uwagę, lepiej sprawdzi się prawdopodobnie srebrny wariant, który także jest dostępny w sklepach.
Złącza
Kwestia złączy dostępnych w ultrabookach, jest często problematyczna. Wąska obudowa wymusza niejako szereg kompromisów, czego ostatecznym przykładem jest Apple MacBook z wyłącznie jednym (!) portem USB-C i gniazdem słuchawkowym. Na szczęście ZenBook UX433 wypada na tym tle wręcz rewelacyjnie (chociaż nieidealnie, o czym za chwilę).
Z prawej strony mamy do dyspozycji gniazdo słuchawkowe, USB 2.0 oraz czytnik kart pamięci microSD.
Po przeciwnej stronie z kolei udało się zmieścić USB 3.1, USB typu C oraz pełnowymiarowe HDMI.
Nieźle jak na tak smukłego laptopa, prawda? I tak, i nie. Szkoda, że USB typu C nie obsługuje Thunderbolt 3, co powinno mieć miejsce w laptopie z tej półki. Szkoda również, że nie zdecydowano się na ładowanie za pomocą USB typu C, zamiast tego wciąż mamy klasyczne gniazdo zasilacza.
Plusem jest natomiast fakt, że Asus dołącza do laptopa przydatną przejściówkę - z USB na RJ45, co jest bardzo praktycznym dodatkiem.
Oprócz tego znalazłem jeszcze w opakowaniu replikator portów Asus Mini Dock. Podłączając go pod port USB C, otrzymamy dodatkowe złącze USB C, HDMI oraz USB 3.0, do którego możemy wygodnie podłączyć zewnętrzne akcesoria. Niestety jak się okazało, to akcesorium było jedynie elementem redakcyjnego pakietu testowego i trzeba je nabyć oddzielnie. Nie zmienia to w żaden sposób jego przydatności.
Bardzo przydaje się to w tworzeniu optymalnego stanowiska pracy. Wystarczy podłączyć ZenBooka do replikatora i już mamy do dyspozycji np. zewnętrzny monitor, dysk zewnętrzny, klawiaturę lub cokolwiek, co jest nam potrzebne w pracy.
Klawiatura i touchpad
Jednym z najważniejszych elementów każdego laptopa jest dla mnie klawiatura. Spędzając długie godziny na wstukiwaniu tekst mam bowiem określone wymagania. Klawiatura musi być wygodna, podświetlana, a klawisze rozmieszczone w intuicyjny sposób. UX433 nawiązuje w tym zakresie do swoich poprzedników. Układ klawiszy jest typowy dla laptopów tego producenta. Podobnie jak rozmiar klawiszy.
Co dla mnie szczególnie istotne, skok klawiszy jest wystarczająco głęboki i dobrze wyczuwalny, aby umożliwić mi szybkie pisanie, z ograniczonymi do minimum błędnie/przypadkowo wciśniętymi klawiszami. Tutaj praktycznie od razu zacząłem pisać swoim naturalnym tempem (w czym zapewne pomógł fakt, że prywatnie też korzystam z ZenBooka). Kolejną ważną kwestią jest solidność wykonania.
Częstym problemem w cienkich laptopach jest uginanie się klawiatury w trakcie pisania. Tutaj to zjawisko jest ograniczone do minimum i pojawia się wyłącznie przy bardzo mocnym nacisku. W trakcie normalnego korzystania z ultrabooka będzie niezauważalne.
Jest tutaj także podświetlenie, które można regulować w trzystopniowej skali. Jest ono automatycznie wygaszane po dłuższej chwili braku aktywności, co pomaga oszczędzać baterię.
Pod klawiszami funkcyjnymi F1-F12 dostępne są praktyczne przyciski kontrolujące pracę komputera - regulujące głośność, jasność ekranu, moc podświetlenia klawiatury, czy wyłączające działanie touchpada.
Jeśli chodzi o sam touchpad, to pozornie nie różni się on niczym od klasycznego gładzika. Cechuje się matową i gładką powierzchnią. Obsługuje gesty i przede wszystkim sprawnie odczytuje dotyk i ruch palca. Spokojnie wystarczy do pracy i obsługi laptopa, bez konieczności podłączania myszki.
Ma jednak jedną ukrytą funkcję. Naciskając ikonkę w prawym górnym rogu gładzika, na jego powierzchni wyświetlony zostanie panel numeryczny. Z oczywistych względów nie ma fizycznych możliwości, aby w tak małym laptopie zmieścić go w klasycznym miejscu. Inżynierowie Asusa postanowili więc wykorzystać inne sposób. Niestety nie do końca się to powiodło. Korzystanie utrudnia bowiem brak feedbacku przy wprowadzaniu kolejnych cyfr. Przydałaby się chociaż minimalna wibracja potwierdzająca, że NumberPad (tak oficjalnie nazywa się ta funkcja) zarejestrował ten fakt.
Dlatego na tę chwilę jest to bardziej ciekawostka, na którą każdy reaguje "o, jakie fajne", po czym wraca do korzystania z cyfr umieszczonych na klawiaturze. Są po prostu wygodniejsze.
Głośniki
System audio w ZenBooku przygotowała firma Harman / Kardon. Dwa głośniki umieszczone są na spodzie obudowy, w przedniej jej części. Jakość dźwięku jest w pełni satysfakcjonująca. Brzmienie jest czyste, bogate i dość głębokie. Są słyszalne także niskie tony, co pozytywnie wpływa na odbiór.
Także głośność maksymalna jest odpowiednio wysoka, więc oglądanie filmów, czy słuchanie muzyki nie stanowi żadnego problemu, a jest wręcz przyjemnością. Do poziomu MateBooka X Pro z technologią Dolby Atmos wciąż jednak jeszcze nieco brakuje.
Na kolejnych stronach znajdziesz szczegółowe wyniki testów wydajność, kultury pracy, wytrzymałości baterii oraz testu ekranu.
Wydajność, czas pracy, ekran
Wyniki testów w benchmarkach oraz pomiary czasu pracy na baterii znajdują się w rankingu laptopów.
Wydajność
Asus ZenBook UX433FN w testowanym wariancie wyposażono w procesor Intel Core i7-8565U ósmej generacji. To czterordzeniowy układ o bazowym taktowaniu 1,8 GHz, które w trybie Turbo może zwiększać się do 4.6 Ghz. TDP procesora wynosi 15 W. W teście Cinebench uzyskał on wynik 7.53 pkt.
Z procesorem zintegrowana jest karta graficzna Intel HD Graphics 620. Oprócz tego mamy jeszcze dedykowaną kartę graficzną Nvidia Geforce MX150. Jest to jednak wariant karty oznaczony jako 1D12, który charakteryzuje się obniżonym taktowaniem, mniejszym zapotrzebowaniem na energię, ale co za tym idzie niższą wydajnością. Niestety producent (nie tylko Asus - także inni producenci) nie informują wprost o wersji MX150 stosowanej w ultrabookach. A jest to dość istotne, bowiem ten jej wariant jest o ok. 25 procent mniej wydajny.
Konfigurację uzupełnia 16 GB pamięci RAM oraz dysk SSD o pojemności 512 GB.
Wydajność tego zestawu sprawdziłem rzecz jasna w benchmarkach - wyniki znajdują się powyżej.
W najnowszym benchmarku PC Mark10 laptop uzyskał 3488 pkt.
- Acer Swift 5 (Intel Core i5-8250U, Intel HD 620) - 2108 pkt.
- Dell Inspiron 13 5379 (Core i5-8250U, Intel UHD 620) - 2266 pkt.
- Dell Inspiron 15 5570 (Intel Core i5-8250U, AMD Radeon 530) - 2401 pkt.
- Asus VivoBook S15 (Core i7-7500U i Geforce 940MX) - 2563 pkt.
- Huawei MateBook X Pro (Intel Core i7-8550U, Geforce MX150) - 2898 pkt.
- Dell Inspiron 13 7386-8236 (Core i7-8565U, Intel HD 620) - 2963 pkt.
- Asus Zenbook UX433FN (Core i7-8565U, Geforce MX150) - 3488 pkt.
- Asus Zenbook UX430U (Core i7-8550U i Geforce MX150) - 3726 pkt.
Kolejny test to PC Mark 8 Creative, który symuluje typowe środowisko pracy, a co za tym idzie korzystanie z aplikacji biurowych, edycja zdjęć, oglądanie filmów, przeglądanie internetu. Dobrze więc oddaje realne możliwości laptopa. Wynik testowanego modelu to 4636 pkt. Uzyskany rezultat jest praktycznie identyczny z tym uzyskanym przez Huawei Matebook X Pro o niemal identycznej konfiguracji (różnica jest w procesorze, który teoretycznie w ZenBooku jest nieco bardziej wydajny).
- Dell Inspiron 13 7386-8236 (Core i7-8565U, Intel HD 620) - 3691 pkt.
- Lenovo Yoga 900 (Core i7-6500U, Intel HD 520) - 3796 pkt.
- Huawei Matebook X (Core i5-7200U, Intel HD 620) - 3958 pkt.
- Acer Aspire VX 15 (Core i5-7300HQ, Geforce GTX 1050) - 4531 pkt.
- Dell Inspiron 13 5379 (Core i5-8250U, Intel UHD 620) - 4650 pkt.
- Asus Zenbook UX433FN (Core i7-8565U, Geforce MX150) - 4636 pkt.
- Huawei MateBook X Pro (Intel Core i7-8550U, Geforce MX150) - 4697 pkt.
- Asus VivoBook S15 (Core i7-7500U i Geforce 940MX) - 4712 pkt.
- Acer Swift 5 (Intel Core i5-8250U, Intel HD 620) - 4877 pkt.
- Asus Zenbook UX430U (Coe i7-8550U i Geforce MX150) - 5112 pkt.
Oto zaś szczegółowe wyniki testu 3DMark, czyli weryfikacja graficznych możliwości laptopa.
Wynik w teście FireStrike to 2601 pkt. Tutaj wynik jest nieco lepszy, niż oczekiwałem i plasuje się pomiędzy MateBookiem a Zenbookiem z mocniejszą wersją grafiki Geforce MX150. Muszę jednak zaznaczyć, że powtarzając test kilkukrotnie, zdarzały się wyniki na poziomie 2300-2350 pkt. Zdecydowałem się jednak wybrać ten najkorzystniejszy rezultat. Oto wyniki innych laptopów mogących stanowić punkt odniesienia:
- Huawei Matebook X (Core i5-7200U, Intel HD 620) - 551 pkt.
- Acer Swift 5 (Intel Core i5-8250U, Intel HD 620) - 808 pkt.
- Lenovo Yoga 900 (Core i7-6500U, Intel HD 520) - 829 pkt.
- Dell XPS 13 (Intel Core i5-6200U, Intel HD 520) - 830 pkt.
- Dell Inspiron 13 5379 (Core i5-8250U, Intel UHD 620) - 844 pkt.
- Dell Inspiron 13 7386-8236 (Core i7-8565U, Intel HD 620) - 1244 pkt.
- Huawei MateBook X Pro (Intel Core i7-8550U, Geforce MX150) - 2368 pkt.
- Asus Zenbook UX433FN (Core i7-8565U, Geforce MX150) - 2601 pkt.
- Asus Zenbook UX430U (Core i7-7500U, Intel HD 620, Geforce MX150) - 2825 pkt.
Wydajność w grach
Wprawdzie ZenBook UX433FN jest ultrabookiem, a te raczej trudno postrzegać jako sprzęt gamingowy, to jednak obecność dedykowanej karty graficznej Geforce MX150 (nawet w słabszej wersji), pozwala mieć pewne nadzieje, że da się od czasu do czasu jakiś tytuł uruchomić.
Przy natywnej rozdzielczości Full HD będzie możliwe uzyskanie w miarę płynnej animacji po obniżeniu jakości grafiki do niskiego lub najniższego poziomu. Wówczas część nieco starszych tytułów (np. Rise of the Tomb Raider, Thief, czy Far Cry Primal) będzie działać w ok. 30 kl./s. Wiedźmin 3 będzie już jednak zbyt dużym wyzwaniem w rozdzielczości FHD.
Jeśli zdecydujemy się na obniżenie rozdzielczości do 1366x768, będzie już o wiele lepiej i liczba tytułów działających płynnie będzie znacznie wyższa i pograć będzie nawet w przygody Geralta, a wspomniane wcześniej tytuły notować będą średnio nawet 40 kl./s. (oczywiście w zależności od ustawień grafiki).
Dla kronikarskiego obowiązku dodam jednak, że gdyby zastosowano tutaj "pełną" wersję karty MX150, możliwości Zenbooka w tym zakresie byłyby wyższe. W mojej ocenie nie ma jednak powodu do narzekań, biorąc pod uwagę priorytet mobilności i kultury pracy laptopa, który mógłby się obniżyć, korzystając z mocniejszego układu.
Dysk twardy
W testowanej konfiguracji Asus wyposażony został w dysk SSD o pojemności 512 GB. Dostępne są także konfiguracje z dyskiem o pojemności 256 GB. Każdy może więc dobrać wersję odpowiednią do swoich potrzeb i możliwości. Sam dysk cechuje się bardzo dobrym parametrami odczytu i zapisu, co potwierdzają wyniki przeprowadzonych testów (patrz niżej).
Suche cyferki to jednak nie wszystko. Najważniejsze jest to, że faktycznie ma to przełożenie na komfort pracy i dynamikę pracy na laptopie. Zenbook z nowym procesorem i takim dyskiem działa bowiem błyskawicznie. Począwszy od uruchamiania po obsługę podstawowych aplikacji. Różnica jest naprawdę odczuwalna.
Ekran
Asus ZenBook UX433FN wyposażony jest w wyświetlacz o przekątnej 14 cali rozdzielczości 1920x1080. Jest to matryca typu IPS. Kąty widzenia jak widać na poniższym zdjęciu, są szerokie, a kolory nie tracą na jakości, nawet kiedy patrzymy na wyświetlacz pod dużym kątem (zarówno w pionie jak i w poziomie).
Maksymalna zmierzona kolorymetrem wartość luminancji to 306 cd/m2. Jest to wynik wystarczający do wygodnej pracy nie tylko w domowych, czy biurowych warunkach, ale także w sytuacji, kiedy wybierzemy się z laptopem w drogę, albo do kawiarni (spora część tej recenzji powstała zresztą w takich warunkach, na wygodnym fotelu znanej sieci kawiarni z syreną w logo).
Powierzchnia matrycy jest pokryta powłoką antyrefleksyjną, która niweluje problem odbijającego się otoczenia. Nie likwiduje go jednak całkowicie. Przy mocnym świetle padającym bezpośrednio na wyświetlacz, czytelność nieco się obniża. Można sobie z tym na szczęście poradzić, zwiększając jasność ekranu.
Asus w specyfikacji technicznej chwali się 100-procentowym pokryciem palety barwowej sRGB. Nie omieszkałem tego oczywiście sprawdzić. Okazało się, ze takiej wartości nie udało mi się potwierdzić, ale i tak jest nieźle. Matryca pokrywa 88 procent palety sRGB (przy objętości 103,2 procent) oraz 64,3procent palety Adobe RGB (przy objętości 71,1 procent).
Wskaźnik Delta E pokazujący poprawność odwzorowania kolorów wyniósł 3. Jest to dokładnie na granicy dostrzegalności błędnie wyświetlanych barw gołym okiem. To dobry wynik, pozwalający na cieszenie się wysoką jakością obrazu, zdjęć i filmów. Na pochwałę zasługuje też kontrast wynoszący 1250:1.
Zastrzeżenia można mieć jedynie do fabrycznej temperatury kolorów, wynoszącej 7800K. Taki wynik oznacza przewagę chłodnych, niebieskich tonów (optymalna wartość to 6500K). Nie jest to może duży problem, ale wspomnieć o nim trzeba.
Jeśli mamy dostęp do kolorymetru, to warto się pokusić o kalibrację wyświetlacza, aby w pełni wykorzystać jego możliwości.
Czas pracy
Notebook w trybie oszczędzania energii i teście czytelnika osiągnął doskonały rezultat aż 17 i pół godziny (sprawdziłem to dwukrotnie, więc nie jest to przypadek, czy błąd pomiaru). Przy maksymalnym obciążeniu podzespołów też jest nieźle, gdyż ZenBook UX433 wyłączył się dopiero po 3,5 godziny.
Oba te testy są jednak dość specyficznymi scenariuszami użytkowania komputera, które nie do końca pokrywają się z realnymi zastosowaniami, do jakich został on zaprojektowany. Nie ma jednak powodów do obaw, bowiem realny czas pracy Asusa także jest jego mocną stroną, co niewątpliwie bardzo cieszy.
W trybie pracy "Lepsza bateria", przy jasności ekranu ustawionej na 30 procent, włączonej komunikacji bezprzewodowej, odpalonej w tle muzyce ze Spotify, kilkunastu otwartych oknach w przeglądarkach (najczęściej korzystam z dwóch jednocześnie), podstawowej obróbce zdjęć, bez żadnego problemu da się uzyskać 8-8,5 godziny. Przy oszczędnym gospodarowaniu energią da się przekroczyć 10 godzin, co daje naprawdę duży komfort pracy z dala od gniazdka elektrycznego i oznacza brak konieczności zabierania ze sobą zasilacza.
Kultura pracy
W przypadku bardzo smukłych laptopów zawsze obawiam się o ich kulturę pracy. Trudno bowiem oszukać prawa fizyki - im wydajniejsze podzespoły, tym więcej generują ciepła, z którą cienka konstrukcja obudowy nie zawsze daje sobie radę. Skutkuje to zazwyczaj albo bardzo mocnym nagrzewaniem się powierzchni laptopa i/lub głośną pracą układu chłodzenia.
Projektanci ZenBooka UX433 byli najwyraźniej świadomi tego faktu i przyłożyli się do jego rozwiązania. Wprawdzie przy pełnym obciążeniu podzespołów wentylatory pracują cały czas, ale generowany przez nie szum jest mało uciążliwy. Słychać go wyraźnie, ale nie przeszkadza w żadnym stopniu w pracy, nie rozprasza ani nie irytuje.
W porównaniu do innych ultrabooków z klasy premium, np. wspomnianego już wcześniej MateBooka X Pro, Asus jest oazą ciszy i spokoju. Prawdziwym ZEN.
A co z temperaturami? Nie będzie wielkim zaskoczeniem, jeśli powiem, że obudowa się nagrzewa. Nie da się tego oczywiście uniknąć, ale układ chłodzenia trzyma stopnie Celsjusza w ryzach. W najcieplejszym punkcie temperatura sięgnęła 43 stopni (środkowa część pod ekranem). Sama klawiatura pozostaje nieco chłodniejsza, a przestrzeń pod nadgarstkami jest przyjemnie chłodna. Temperatury na spodzie obudowy utrzymują się na podobnym poziomie, więc można bez obaw trzymać laptopa na kolanach.
Mowa oczywiście o pracy utrabooka na pełnych obrotach.
Przy "normalnej pracy" redaktorskiej, czy przeglądaniu internetu i pisaniu tekstów, temperatury są wyraźnie niższe, a laptop praktycznie bezgłośny przez cały czas. Słowem - dobra robota.
Podsumowanie - czy warto kupić?
Czas na konkluzje i ostateczny werdykt. Czy Asus ZenBook UX433 to laptop, który wart jest zakupu? Jeśli nie przeskoczyliście do tego fragmentu bezpośrednio po trafieniu na ten artykuł, lecz zdążyliście przeczytać poprzednie dwie strony, to chyba wątpliwości nie ma zbyt wiele. Odpowiedź jest jednoznacznie twierdząca. Raz jeszcze postaram się przytoczyć najważniejsze argumenty za tym przemawiające.
Asus ZenBook UX433 to dobrze przemyślana konstrukcja. Widać to na każdym kroku, począwszy od jakości wykonania, po kulturę pracy i możliwości, jakie oferuje ten laptop. Stylistyka UX433 to pierwsze co rzuca się w oczy. To po prostu piękny sprzęt, który pod względem estetyki śmiało może stanąć w szranki z dowolnym laptopem innej marki. Wąskie ramki ekranu, niewielkie rozmiary obudowy, a jednocześnie mocna, aluminiowa obudowa, to cechy, które powinien mieć każdy mobilny laptop tej klasy.
Poza tym mamy tu jeszcze mocną baterię, realnie pozwalającą na pracę przez cały roboczo-dzień bez dostępu do zasilania. Osiem, dziewięć godzin jest jak najbardziej w jego zasięgu, co jeszcze do niedawna było rzadkością w przypadku laptopów z Windowsem. Asus ZenBook UX433 pokazuje, że jest to jak najbardziej możliwe.
Wśród pozostałych atutów wymienić koniecznie trzeba wygodną klawiaturę, dobrej jakości wyświetlacz, niezłą wydajność, a jednocześnie dobrą kulturę pracy. Laptop nawet przy mocnym obciążeniu podzespołów pracuje stosunkowo cicho, a przy zwykłym korzystaniu z niego, jest w zasadzie bezgłośny. Głośny jest za to system audio, a przy tym generuje dźwięk miły dla ucha.
Co mi się nie podobało? Mocno palcująca się obudowa (wersja srebrna będzie prawdopodobnie lepiej wypadać w tym zakresie), brak wsparcia dla Thunderbolt 3 oraz wykorzystanie słabszej wersji grafiki Geforce MX150, bez wyraźnego zaznaczenia tego faktu w specyfikacji.
Innowacyjny touchpad z wyświetlanym panelem numerycznym jest interesujący, ale osobiście wygodniej korzystać było mi z normalnych klawiszy, głównie ze względu na brak feedbacku przy wprowadzaniu kolejnych cyfr. Bardziej przydatny byłby czytnik linii papilarnych, którego niestety zabrakło.
Każde z tych niedociągnięć nie zmienia jednak faktu, że UX433 to bardzo udany laptop, w dodatku nieźle wyceniony. Za jego podstawową wersję przyjdzie nam zapłacić 4199 zł (Core i5, 8 GB RAM i dysk 256 GB), a jego wydajność i komfort pracy będą wystarczające dla większości osób. Jeśli ktoś potrzebuje nieco większych możliwości, to za najdroższą wersję przyjdzie mu zapłacić 5399 zł (ten właśnie wariant testowałem), co i tak jest atrakcyjną propozycją porównując ją do konkurencji z najwyższej półki.
Ocena końcowa:
- świetna jakość wykonania
- niewielkie rozmiary obudowy
- długa praca na baterii
- 14-calowy wyświetlacz z wąskimi ramkami
- wygodna i podświetlana klawiatura
- duża liczba złączy
- innowacyjny panel numeryczny na touchpadzie...
- ...niestety nie do końca praktyczny
- palcująca się obudowa (w tej wersji kolorystycznej)
- brak czytnika linii papilarnych
- brak Thunderbolt 3
- brak informacji o wykorzystaniu słabszej wersji Geforce MX150