CA Malibu - test mobilnych słuchawek Bluetooth
CA Malibu to słuchawki Bluetooth, które swoim wykonaniem i ceną potrafią wprowadzić w kompleksy droższą konkurencję. Jak korzysta się z nich na co dzień?
Wygląd, możliwości i jakość wykonania
Słuchawki bezprzewodowe jeszcze kilka lat temu wydawały się być pieśnią przyszłości. Kompletne urządzenia były drogie, a te tańsze były… niekompletne. Były słabo wykonane, oferowały raczej słabą jakość dźwięku, a ich cena była mocno niekonkurencyjna. CA Malibu z serii Active to doskonały przykład tego, jak technologia prze naprzód. Te niedrogie słuchawki Bluetooth to świetny kompromis między ceną a jakością, który jeszcze kilka lat temu byłby nie do pomyślenia.
CA Malibu - bezprzewodowa wygoda
Nie ma co ukrywać, że słuchawki pozbawione przewodu to ucieleśnienie wygody i funkcjonalności. Oczywiście, nie jest to sprzęt dla dźwiękowych purystów - oni zawsze będą twierdzili, że dźwięk przesyłany po kablu brzmi lepiej, ale już zwyczajni miłośnicy dobrego dźwięku doceniają komfort wiążący się z brakiem wiecznie plączących się przewodów. Zresztą, słuchawki CA Malibu przekonują do siebie nie tylko brakiem kabli i łącznością Bluetooth, ale również przemyślanymi rozwiązaniami.
Nausznice w testowanym modelu są obracane, jak w słuchawkach używanych przez DJ-ów, co przydaje się choćby w transporcie, a dobrze wyprofilowany pałąk wyłożony jest miękkim, a w zasadzie bardzo miękkim materiałem. Fakt faktem muszle mogłyby być nieco większe, ale to słuchawki miejskie i dedykowane ludziom aktywnie spędzającym czas wolny, więc producent musiał je możliwie zminiaturyzować.
Co szczególnie warte podkreślania, z uwagi na usportowiony charakter tego urządzenia, to możliwość pracy bezprzewodowej oraz podłączenia słuchawek za pomocą kabla. Doskonałe rozwiązanie, dzięki któremu nawet wyczerpana bateria nie odetnie nas od ulubionej playlisty. W ocenie funkcjonalności, ta możliwość pracy w dwóch trybach to rozwiązanie, które konkurencja mogłaby bez wahania podpatrzeć.
Co im w duszy gra?
CA Malibu z serii Active to słuchawki, które polubić powinny osoby aktywne fizycznie. Są wygodne i całkiem ładne, a do tego technicznie prezentują się solidnie. Mają standardowe pasmo przenoszenia od 20 do 20 000 Hz oraz dynamikę na poziomie 102 dB oraz impedancję równą 32 Om. Średnica przetworników to 40 mm, co wydaje się optymalnym rozmiarem dla słuchawek mobilnych czy miejskich. Rzecz jasna producent zadbał o wbudowany mikrofon oraz zapewnia, że CA Malibu potrafią grać na jednym ładowaniu do 7 godzin.
Specyfikacja techniczna CA Malibu:
- Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
- Dynamika: 102 dB
- Impedancja: 32 Om
- Średnica przetworników: 40 mm
- Łączność: Bluetooth 4.1; mini Jack 3,5 mm
- Zasięg: do 10 m
- Czas pracy: do 7 h
- Mikrofon: Tak
- Waga: 223,5 g
- Inne: regulacja głośności, niebieskie podświetlenie
Atrakcyjny wygląd i wykonanie na solidnym poziomie
CA Malibu wyglądają... całkiem, całkiem. W zasadzie niczym nie rzucają się w oczy, ale ten ich oszczędny minimalizm wręcz musi się podobać. Słuchawki są jednolicie czarne, w większości z matowym wykończeniem i wykonane z niezłej jakości plastiku. Srebrne są obwódki na nausznicach - wyglądają jak maskownice głośników. Na środkach obudowy obu muszli, które wykończone są za pomocą koncentrycznie rozchodzących się okręgów, widnieje białe, subtelne logo producenta oraz nazwa serii.
Jeśli chodzi o porty i ich rozmieszczenie, to znajdziemy tu tylko niezbędne gniazda. Na spodzie lewej muszli jest gniazdo mini Jack 3,5 mm, zaś na drugiej: przyciski regulacji głośności i ten służący do włączania oraz parowania słuchawek z innymi urządzeniami, mikrofon oraz port micro USB. Ten model nie potrzebuje więcej guzików czy portów, dzięki czemu jego obsługa jest więcej niż intuicyjna. Zamykając nieco ten wątek warto dodać, że w zestawie znajdziemy krótką papierologię oraz kabel micro USB, służący do ładowania i kabel zakończony z obu stron złączem mini Jack 3,5 mm.
Na uwagę na pewno zasługuje miękki pałąk, wykończony bardzo przyjemnym w dotyku materiałem, który dobrze dopasowuje się do głowy. Trzyma słuchawki na właściwym miejscu, a jednocześnie jest po prostu wygodny. Podobnie określić należy nakładki muszli. Są arcymiękkie, nieprawdopodobnie przyjemne w dotyku i zapewniają duży komfort użytkowania. CA Malibu sprawiają wrażenie takich swoistych, konkretnych, pełnych. To produkt, który chce zaoferować jak najwięcej w swoim przedziale cenowym, i to widać.
Jakość dźwięku
O tym, jak grają CA Malibu można napisać sporo, ale można też ująć temat zwięźle. Wybierzmy tę drugą opcję, bo w gruncie rzeczy, jest to w pełni wystarczająca strategia. Innymi słowy, słuchawki grają dobrze. Dość płasko, ale dobrze. Warto pobawić się nieco jakimś equalizerem wbudowanym w odtwarzacz muzyki, by podnieść nieco wysokie oraz niskie tony - nadamy wtedy sprzętowi nieco dynamiki, której domyślnie mu brakuje.
Nieco gorszej jakości dźwięk usłyszymy, gdy sparujemy słuchawki ze smartfonem. Cóż, taka rzeczywistość, że “po kablu” jest zwyczajnie lepiej. Korzystając z łączności bezprzewodowej nie wykorzystamy pełni możliwości CA Malibu, ale to jak kształtuje się ich dźwięk w zupełności wystarcza do tego, by czerpać przyjemność z odsłuchu w środkach komunikacji miejskiej czy na spacerze. Korzystając z Bluetooth warto też nieco bardziej podbić wysokie i niskie tony.
Zasadniczo większość gatunków muzycznych brzmi na testowanym modelu całkiem nieźle. Gorzej wypadają jedynie utwory dynamiczne, agresywnie uderzające basem czy biegające po całym zakresie dźwięków. CA Malibu nieco tej dynamiki brakuje i to trochę słychać. Nie najlepiej również nadają się one do ulicznego, takiego mięsistego i przyciężkiego rapu, gdyż basy nie uderzają punktowo, a także mają tendencję do zalegania.
Ogółem jednak, w kategorii słuchawek dla osób aktywnych czy po prostu bezprzewodowych słuchawek miejskich - jest więcej niż dobrze. Jeśli zaś nie słuchamy Daft Punk czy, z drugiego muzycznego bieguna, naszej playlisty nie dominuje rap z początków lat 90. to będziemy bardzo zadowoleni. Słuchawki nie rzężą, nie charczą, nie zasypują przesterami. Grają ciepło i choć mają wycofaną scenę i niedużą dynamikę, potrafią umilić podróż tramwajem lub autobusem.
Wrażenia z codziennego użytkowania
CA Malibu to sprzęt, który na czas testów zastąpił z powodzeniem moje używane na co dzień Creative`y, a nawet używane w domu Sennheisery. Były od tych modeli nieco słabsze w pewnych kategoriach, ale miały kilka konkretnych przewag. Po pierwsze, potrafiły całkiem nieźle odseparować mnie od miejskiego zgiełku. Po drugie, były stosunkowo niewielkie i wygodne w noszeniu. Po trzecie, jak padła w nich bateria, która potrafiła dociągnąć do nieco ponad 6 godzin, podłączyłem je sobie do smartfona za pomocą kabla.
W zależności od tego, czy używamy ich sparowanych z naszym smartfonem poprzez Bluetooth czy korzystamy z kabla mini Jack 3,5 mm - usłyszymy drobne różnice w jakości i charakterystyce dźwięku. Nie są one rażące, ale jednak występują. Sposób połączenia nie wpływa za to na pracę mikrofonu podczas rozmów telefonicznych. Dobrze zbiera on dźwięk, a rozmówcy słyszą nas dość wyraźnie i bezpośrednio, a to duży plus.
Tyle o zaletach, a czy są jakieś poważniejsze wady? Cóż, czasem plastik zaskrzypi tu i ówdzie. Nie wszystkim przypadnie do gusty miękkość pałąka oraz poduszek w muszlach. Są wygodne owszem, ale w ciepłe dni sprawiają, że jest nam po prostu gorąco podczas słuchania muzyki i spacerowania po mieście, o bardziej aktywnych czynnościach nie wspominając.
Podsumowanie
Jak jednoznacznie ocenić CA Malibu? Nie są to słuchawki sportowe, ale mają takie trochę usportowione aspiracje. Są wygodne, ale w słoneczne dni może się w nich pocić głowa. Grają nieźle, ale daleko im do liderów na rynku. Reasumując, jakie są? To świetny model z niższej półki cenowej. W porównaniu do konkurencji, często grają lepiej niż popularniejsze modele, a na pewno pokonują je wszystkie możliwościami pracy przewodowej i jakąś taką wewnętrzną spójnością. To naprawdę dobre słuchawki, które dają po prostu dużo radości z użytkowania.
Ocena końcowa
- możliwość pracy przewodowej i bezprzewodowej
- miękkie poduszki nauszników
- miękki pałąk
- obracane nauszniki
- praca bezprzewodowa i przewodowa
- jakość dźwięku
- wygląd
- może być w nich gorąco
- plastiki czasem zaskrzypią
- dźwiękowi nieco brak dynamiki