Obiektywnie o tym, dlaczego karty graficzne NVIDIA są lepszym wyborem i to nie tylko dla gracza

Jakie czasy są, każdy widzi – dostępność tak nowych, jak i obecnie nawet starych kart jest opłakana, co nie tylko utrudnia zakup, ale też znacznie podnosi jego cenę. Jest to dobry moment, aby zastanowić się, co mają do zaoferowania dani producenci GPU – a dziś konkretnie NVIDIA.

Przede wszystkim jestem graczem, a to graczy NVIDIA ma w centrum swojej uwagi

Producenci GPU (czyli serca naszych kart graficznych) mają niebywale trudną pracę, w której muszą przewidywać jak najbardziej trafnie, co przyniesie przyszłość branży gier i w jaką stronę rozwijać swoje procesory. Tak się składa, że od bardzo dawna to właśnie NVIDIA praktycznie bezbłędnie odgaduje tę przyszłość i można powiedzieć, że ich karty zwykle wyprzedzają swoje czasy.

Tak było chociażby z techniką teselacji (polegającej na znacznym zwiększeniu ilości wierzchołków modeli w grach – czyli dużo więcej detali niskim kosztem obliczeniowym), słynnym PhysX (fizyka płynów oraz tkanin – obecnie realizowana już w ramach powszechnie dostępnych bibliotek) czy nawet G-Sync (pierwszym rozwiązaniem adaptacyjnej synchronizacji w monitorach dla graczy).

Ray Tracing zmienił zasady gry

I trend ten pozostał niezachwiany po dziś dzień, kiedy to pierwsza generacja kart RTX wyprzedziła nie tylko konkurencję, ale również wskazała drogę, którą teraz podążać będą nawet konsole. Mowa oczywiście o technice śledzenia promieni, czyli Ray Tracingu – początkowo ciekawostce dostępnej w kilku tytułach, a obecnie funkcji, bez której trudno powiedzieć, że „gra się na ultra”.

Ray Tracing w oczach wielu malkontentów jest „niewiele wnoszącą techniką, która tylko mocno obciąża karty” – zabawne, bo dokładnie tak samo mówiono o pierwszych zastosowaniach shaderów w grach, jak np. o realistycznej wodzie w Morrowind – też tylko czasami była widoczna i mocno obciążała sprzęt

Dzięki temu, że karty z serii GeForce już całą poprzednią generację miały sposobność doskonalić działanie RT w grach, nowa rodzina RTX 3000 bardzo pozostawia w tyle wszelką konkurencję w tym względzie. Nawet obecnie najtańszy model RTX 3060 Ti wypada na tym polu lepiej od dwukrotnie droższej konkurencji.

[kontrolka typ=imageCompare big="1" foto1="https://cdn.benchmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2020_12/10766_Cyberpunk-2077-raytracing-test/2off.jpg" foto2="https://cdn.benchmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2020_12/10766_Cyberpunk-2077-raytracing-test/2on.jpg"]

Nie jest to jednak zasługa jedynie doskonalszych rdzeni RT w kartach GeForce – wspomaga je bowiem jeszcze jedna funkcja, którą NVIDIA wymyśliła jakiś czas temu, a teraz trudno bez niej się obejść.

[kontrolka typ=imageCompare big="1" foto1="https://cdn.benchmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2020_12/10766_Cyberpunk-2077-raytracing-test/5off.jpg" foto2="https://cdn.benchmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2020_12/10766_Cyberpunk-2077-raytracing-test/5on.jpg"]

DLSS – Deep Learning Super Sampling, czyli jak sieci neuronowe trafiły do komputerów graczy

Zgadza się – właśnie funkcja DLSS, a dokładnie jej druga generacja, oferuje obecnie już nie tylko wzrost wydajności, ale również poprawę jakości obrazu! O ile oczywiście początki były trudne i serwery Nvidii, które dopiero (jak sama nazwa techniki sugeruje) uczyły się odpowiednio obrabiać dane, raczyły nas mocno rozmazanym obrazem, tak obecnie sytuacja jest zupełnie odwrotna.

DLSS 2.0 to obecnie jedyna opcja na rozsądne granie „na ultra” ze śledzeniem promieni w takim Cyberpunk 2077 – zwłaszcza jeżeli mówimy o wyższych niż 1440p rozdzielczościach

W skrócie - decydując się na kartę Nvidii i korzystając z funkcji DLSS, możemy wybrać pomiędzy wysoką jakością obrazu (wygładzenie krawędzi) połączoną z lekkim wzrostem wydajności, lub znacznym zwiększeniem wydajności, godząc się na utratę części ostrości. Dla grających w 8K przygotowano nawet tryb ultra-wydajności, który jeszcze bardziej upłynnia grę.

Działa to na zasadzie renderowania obrazu w niższej niż wybrana rozdzielczości oraz pozwolenia algorytmowi DLSS na samodzielne wypełnienie „brakujących pikseli” treścią, jaka według jego obliczeń powinna się tam znaleźć. Brzmi trochę jak upscaling w TV, ale w rzeczywistości jest to proces dużo doskonalszy, co zresztą widać w ślepych testach (gdzie obraz natywny 4K jest nie do rozróżnienia od 4K uzyskanego przez DLSS w ustawieniach „jakość”).

Nie dla samej grafiki gracz żyje – liczy się też płynność i czas reakcji

Stawiając na Nvidię nie tylko otrzymujemy dostęp do najwyższej jakości obrazu, ale również do funkcji, dzięki którym zwyczajnie gra się przyjemniej oraz skuteczniej. Nie bez powodu obecnie praktycznie każda drużyna e-sportowa właśnie takich kart używa w swoich maszynach.

G-Sync to nie wszystko – trzeba mieć jeszcze Reflex

O adaptacyjnej synchronizacji już pisaliśmy wcześniej, ale jeszcze na chwilę do niej wrócimy. Obecnie bowiem najpopularniejszą techniką takiej synchronizacji w monitorach jest VESA Adaptive-Sync. NVIDIA format ten wspiera pod nazwą G-Sync Compatible, jednak dodatkowo wyróżnia dostępne monitory odznaczeniem G-Sync oraz G-Sync Ultimate w zależności od tego, jakie kryteria spełniają. W obu dodatkowych wariantach monitor musi też posiadać certyfikowany przez Nvidię moduł G-Sync.

Dzięki G-Sync po raz pierwszy mogliśmy uwolnić się od efektu rozrywania obrazu – jest to funkcja, bez której dzisiaj nie nazwiemy monitora gamingowym

NVIDIA, wraz z prezentacją najnowszej rodziny kart RTX, wyszła do graczy z kolejną taką techniką, którą zapewne w przyszłości podpatrzy konkurencja – mowa o NVIDIA Reflex. Działanie tej funkcji opiera się na maksymalnym zmniejszeniu ścieżki przetwarzania informacji pomiędzy naszą ręką a tym, co widzimy na ekranie. Sama gra musi być z nią kompatybilna, ale efekt jest tego wart – zwłaszcza w tytułach typowo e-sportowych, gdzie liczy się każda milisekunda reakcji.

To, co w tej technice jest zaskakujące, to fakt, że działa nawet z dosyć starymi akceleratorami i obecnie każda karta graficzna (od Nvidii), jaką możecie zakupić będzie z Reflex zgodna, więc pozostaje tylko doposażyć się w prawdziwie gamingowy monitor i w grach takich, jak Valorant, Apex Legends czy Fortnite, możecie znacznie podnieść swoje szanse na wygraną!

Granie to czasem również praca – bo tym dla niektórych jest streamowanie

Jeszcze mniej powodów do rozterki przy wyborze karty graficznej powinni mieć gracze, którzy swoimi poczynaniami w wirtualnym świecie dzielą się z innymi i to niezależnie, czy na żywo, czy w formie nagrań.

NVIDIA NVENC to przede wszystkim łatwość wejścia w świat streamingu!

Do niedawna jeszcze nadawanie swojej rozgrywki na żywo było dostępne tylko dla bardziej zamożnych graczy lub sadystów transmitujących w 480p. Wynika to z obciążenia, jakie na nasz komputer dodatkowo nakłada proces przechwytywania obrazu, jego kompresji i transmitowania do Internetu. Jeżeli w tym samym czasie komputer ma się jeszcze zajmować grą, to robi się naprawdę gorąco.

Szczęśliwie dla nas Nvidia opracowała własny kodek sprzętowy o nazwie NVENC, który sprzętowo zajmuje się całym procesem, zajmując tylko trochę czasu karty graficznej (zamiast znacznej części czasu nawet bardzo mocnych procesorów). Oznacza to, że kosztem dosłownie kilku FPS w grze, możemy transmitować nawet FHD przy 60 FPS ze średniej klasy sprzętu! Ten sam kodek znacznie przyspieszy renderowanie filmów, jakie tworzymy z myślą o publikacji w sieci.

NVIDIA Broadcast to zupełnie nowy poziom jakości twoich streamów

Oczywiście gwiazdą w transmisji jest sam gracz i teraz dzięki aplikacji NVIDIA Broadcast można jeszcze lepiej się zaprezentować. Tym razem w ruch idą specjalne rdzenie „tensor”, w które zaopatrzono jedynie karty z serii RTX, co nieco podnosi próg wejścia, ale efekt jest tego wart.

Aplikacja w bajecznie prosty sposób pozwala nam nie tylko rozmazać tło, ale nawet całkowicie je wyciąć (bez zielonego ekranu!). Ponadto NVIDIA zaimplementowała tu wcześniej zaprezentowaną funkcję RTX Voice, która usunie wszelkie zakłócenia z naszego tła – i wierzcie nam – działa to znacznie lepiej niż chociażby typowe ANC w słuchawkach! Nasi widzowie nigdy się nie domyślą, że gramy na niebieskich przełącznikach od CherryMX ;) Co ciekawe, aplikacja pozwala również transformować nas w animowany avatar. Będzie on odzwierciedlać naszą mimikę twarzy rejestrowaną przez kamerę. 

Ostatnia, choć z pewnością nie najmniej ważna funkcja, jaką posiada NVIDIA Broadcast to automatyczne śledzenie naszej osoby. Działa to na takiej zasadzie, że aplikacja przybliża cyfrowo obraz na naszą osobę, a następnie automatycznie przesuwa ten pomniejszony kadr w ramach pełnego ujęcia, tak abyśmy zawsze byli w centrum obrazu. Zobaczcie zresztą sami jak to wszystko wygląda:

I przypominamy – cały ten pakiet dostajemy całkowicie za darmo razem z kartą graficzną z serii RTX! Co, jak na wstępie zaznaczyliśmy, może być pewnym problemem, jako że ciężko takie karty faktycznie zakupić. Ale nie wszystko stracone – okazuje się bowiem, że przez tę sytuację zakup gotowego zestawu z kartą NVIDIA RTX jest opłacalny jak jeszcze nigdy dotąd! Niewiele gorzej zresztą wygląda sytuacja w przypadku zakupu laptopa z kartą NVIDIA RTX.

Warto może rozważyć sprzedaż swojego zestawu (używane komputery teraz też można dobrze spieniężyć) i właśnie zakupić sobie pod choinkę zupełnie nowy sprzęt? :)

Nie uwierzycie, ale to jeszcze nie wszystko, czym NVIDIA przewyższa swoją konkurencję!

Tak, brzmi to bardzo „reklamowo”, ale takie mamy realia, że to NVIDIA rozpieszcza graczy swoimi aplikacjami. A w tym przypadku konkretnie jedną aplikacją, która łączy w sobie kilka funkcji, o których chcemy napisać. Mowa o NVIDIA GeForce Experience. Aplikacji, która długo była brzydkim kaczątkiem, ale obecnie śmiało można powiedzieć, że przemieniła się w pięknego łabędzia.

Jej podstawowa funkcjonalność pozostała z grubsza bez zmian. Cały czas czuwa, abyśmy mieli najlepsze dostępne sterowniki, a także optymalizuje ustawienia gier, tak abyśmy cieszyli się najlepszą jakością obrazu przy zachowaniu odpowiedniej płynności (obie funkcje są oczywiście opcjonalne). Ciekawiej jednak prezentuje się to, co ma do zaoferowania nakładka na ekran w grach.

NVIDIA Ansel – czyli tryb fotograficzny, którego twórcy gry zapomnieli dodać

Funkcja NVIDIA Ansel pozwala w dowolnym momencie zatrzymać grę i przy pomocy licznych narzędzi bawić się kadrem oraz filtrami tak, aby ostatecznie wykonać niepowtarzalne zdjęcie do naszej kolekcji, a kto wie, może nawet wykorzystać w roli tapety pulpitu. Zdjęcia takie nie tylko obsługują HDR, ale również regulację kąta widzenia aż do 360 stopni (czyli pełnej panoramy). Obecnie funkcję tę wspiera już prawie 300 gier!

NVIDIA ShadowPlay – czyli nie czujesz, że nagrywasz

Wyżej pisaliśmy o streamowaniu z małym obciążeniem sprzętu, dzięki kodekowi NVENC. Tak się składa, że można go wykorzystać również podczas gry single, gdzie chcemy naszą rozgrywkę nagrywać do późniejszej obróbki i publikacji. Wbudowany w GeForce Experience moduł NVIDIA ShadowPlay pozwala kosztem około 5% wydajności cały czas nagrywać praktycznie bezstratnie to, co mamy na ekranie, do pliku. I to pliku, który po godzinie nie waży 100-200 GB tylko przyjemne 15-20 GB :)

Możemy też nagrywać do tego samego pliku sygnał z mikrofonu oraz kamery, a wszystko obsługujemy dosłownie kilkoma skrótami klawiszowymi. Program rejestruje dokładnie to, co widzimy na ekranie, więc wszystkie nakładki na grę w stylu dodatkowego OSD też będą widoczne.

NVIDIA Highlights – czyli uchwycisz każdy kluczowy moment, nawet bez ciągłego nagrywania

Ile razy zdarzyło Wam się wykonać jakąś niesamowitą akcję – jeden strzał i trzy headshoty, albo przypadkowo wystrzelona rakieta w powietrze trafia wrogi helikopter – i oczywiście nikt tego nie widział, a na słowo mało kto uwierzy? Oczywiście możemy nagrywać wszystko, co robimy, ręcznie, ale jest to o tyle problematyczne, że trzeba pamiętać, aby takie nagrywanie włączyć i wyłączyć po graniu. Z czasem też usuwać stare nagrania, a w razie potrzeby męczyć się z wyłuskiwaniem tych kluczowych momentów… Dzięki NVIDIA Highlights to wszystko za Was robi karta GeForce RTX :)

Jak to działa? Bardzo łatwo – gra automatycznie podczas gry uruchamia w tle nagrywanie (analogicznie działające do tego opisanego wyżej przy okazji ShadowPlay) i sama stara się wykrywać kluczowe momenty dla gry – te są zapisywane automatycznie do wcześniej ustalonej lokalizacji. Jeżeli jednak chcemy zapisać powtórkę czegoś, czego gra sama nie wychwyci, to wystarczy szybko wejść do menu funkcji i wybrać zapis wskazanego przedziału czasu. Tak – to aż tak proste.

NVIDIA Freestyle – czyli sam decydujesz o stylistyce grafiki w grach

Ta funkcja, podobnie jak NVIDIA Ansel, wymaga kompatybilnej gry, a tych jest nawet więcej niż w przypadku NVIDIA Ansel i praktycznie każdy nowy znaczący tytuł też ją wspiera. Działanie Freestyle można przyrównać do modów fanowskich zwanych Reshad (bardzo popularne np. do gry Wiedźmin 3 lub Skyrim). Pozwala nam ona ręcznie wybrać bardzo wiele aspektów postprocesu przetwarzania obrazu. Możemy zmienić grafikę zupełnie nie do poznania przy pomocy kilku kliknięć i przesunięć suwaków. Najbardziej jednak przydaje się do wzmocnienia klimatu w grach, tak aby bardziej trafiał w nasze upodobania.

Jak żyć, gdy kupić ciężko?

To w zasadzie koniec naszego obiektywnego przeglądu funkcji, jakie oferują dzisiejsze karty NVIDII. Pozostaje nam liczyć na to, że sytuacja szybko się poprawi i będzie można kupić kartę z GPU od Nvidii w rozsądnej cenie. Na ten moment, jak już wyżej zauważyliśmy, pozostają praktycznie tylko laptopy z kartami GeForce (co ciekawe modele ze średniego oraz niskiego segmentu zdają się aż tak nie podnosić swoich cen) oraz gotowe zestawy PC z kartami RTX (ale nie tylko – seria GTX to nadal świetne karty do gier).

Materiał powstał we współpracy z firmą Komputronik SA.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!