Pixel Watch 4 spędził ze mną niemal rok, podczas którego odbyłem grubo ponad 100 różnych treningów. Wykorzystywałem go w tym czasie naprawdę intensywnie, bo pomógł mi zrzucić ponad 20 kg, więc zdążyłem poznać ten zegarek dość dobrze.
Gdy przesiadłem się na Pixel Watcha 5, praktycznie nie poczułem różnicy, bo kluczowe zmiany są ukryte, jeszcze nieaktywne, w ogóle niedostępne w Polsce lub zupełnie nieistotne z perspektywy mojego użytkowania. To w dalszym ciągu najlepszy zegarek Google'a, więc jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z tą marką, to Pixel Watch 5 stanowi dobry punkt wyjścia, ale przesiadki z "czwórki" moim zdaniem nie warto nawet rozważać. Przynajmniej na razie.
Dodam jeszcze, że Pixel Watch 5 jest dostępny w dwóch wariantach - 41 oraz 45 mm. Do mnie na testy trafił ten większy.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Pixel Watch 5 każe czekać na nowe funkcje zdrowotne
Podczas sierpniowej prezentacji Google chwalił się garścią nowych funkcji zdrowotnych, z których kluczowe to monitorowanie trendów ciśnienia krwi oraz zmian insulinooporności. Firma zaznaczyła jednak wówczas, że będą one wymagać zatwierdzenia przez lokalne organy regulacyjne, ale dokładne terminy stoją pod znakiem zapytania.
Do czasu publikacji recenzji nie miałem jeszcze dostępu do tych funkcji. Warto zresztą zaznaczyć, że wymagają one do działania sparowanego Pixela 8 lub nowszego, więc i tak nie każdy z nich skorzysta.
Pixel Watch 5 ma ulepszoną specyfikację, która na razie robi niewielką różnicę
W porównaniu z "czwórką", Pixel Watch 5 ma:
- Snapdragona W5 Gen 2 Accelerated zamiast Snapdragona W5 Gen 2;
- 3 GB pamięci RAM zamiast 2 GB;
- 64 GB pamięci na dane zamiast 32 GB.
Na papierze są to ulepszenia dość znaczące, ale dotychczas nie narzekałem na prędkość i płynność działania, trzymanie aplikacji w tle czy ilość pamięci. Pixel Watch 5 faktycznie trochę szybciej uruchamia aplikacje i reaguje na polecenia głosowe, ale nie są to wielkie różnice; sam Google deklaruje 20-procentową poprawę.
Warto przy tym odnotować, że Pixel Watch 5 w USA ma bardziej zaawansowane funkcje Gemini Intelligence, które odpowiadają za sugerowanie działań związanych z powiadomieniami czy częściowe działanie asystenta głosowego w trybie offline. Być może lokalne LLM-y robią sensowny użytek z nowego procesora i większej ilości pamięci, ale w Unii Europejskiej funkcje te nie są na razie dostępne i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będą.
Póki co największy plus ulepszonej specyfikacji jest taki, że Pixel Watch 5 ma zapas mocy, który być może zostanie sensownie wykorzystany w przyszłości. Albo i nie. Czas pokaże.
Google Health z Gemini robi robotę
Od czasu premiery Pixel Watcha 4 w ekosystemie Google'a sporo się zmieniło. Aplikacja Fitbit została przebrandowana na Google Health, a przy okazji całkowicie przeprojektowana i zintegrowana z asystentem Gemini. Uwielbiam nową apkę i uważam, że jest aktualnie najmocniejszym atutem zegarków Pixel Watch nad konkurencyjnymi smartwatchami.
Przez lata większość aplikacji zdrowotnych zasypywała mnie statystykami, w których niekoniecznie potrafiłem się odnaleźć i zrobić z nich sensowny użytek. Gemini sprawdza się tutaj fantastycznie, bo mogę rozmawiać z wirtualnym trenerem jak z człowiekiem, prosić o analizę danych, spersonalizowane wytyczne lub plany treningowe idealnie dopasowane do mnie.
Od kilku miesięcy biegam na bieżni. Mogę uruchomić aplikację Google Health i zapytać, jak zmieniło się moje tętno podczas biegów przez ostatnie 2 miesiące czy jaki jest mój rekord na 5 km. To o wiele lepsze i wygodniejsze niż przeczesywanie wykresów. W mojej ocenie to killer-feature, choć funkcja ta nie jest jeszcze w 100 proc. dopracowana. Zdarza jej się np. odmówić udzielenia odpowiedzi na proste pytanie, zasłaniając się prywatnością, a następnie wygenerować odpowiedź po powtórzeniu pytania.
Haczyk jest taki, że dostęp do wszystkich funkcji AI wymaga wykupienia subskrypcji Google Health Premium, wycenionej na 49,99 zł/mies. Mowa więc o niemałych kosztach generowanych przez i tak relatywnie drogi zegarek, ale jest to najlepsza usługa zdrowotno-sportowa jaką znam.
Pixel Watch 5 daje radę jako zegarek sportowy
Pixel Watch 5 towarzyszy mi regularnie podczas biegania, jazdy na rolkach oraz treningów siłowych i HIIT. W każdym przypadku jestem zadowolony z pracy pulsometru, bo gwałtowne ruchy, założone ochraniacze czy napięte mięśnie nie wpływają na jakieś podejrzane zaburzanie wyników, co niektórym zegarkom się zdarza.
Google chwali się, że dwuzakresowy GPS wykorzystuje teraz trójwymiarowe modele budynków oraz korekcję zakłóceń atmosferycznych, co ma dwukrotnie podnosić precyzję odwzorowania śladu w miejskim otoczeniu. Ja mieszkam w niewielkim mieście bez wysokiej zabudowy, więc już w przypadku "czwórki" dokładność GPS-u była dla mnie wystarczająca, ale jest szansa, że Pixel Watch 5 sprawdzi się lepiej np. w centrum Warszawy.
W moim przypadku zegarek Google'a ponadprzeciętnie dobrze radzi sobie z monitorowaniem snu. Pixel Watch 5 skutecznie odróżnia oglądanie filmu w łóżku od spania, wykrywa krótkie przebudzenia i zapisuje popołudniowe drzemki.
Z Pixel Watcha 5 dobrze się korzysta
Wear OS to - mimo swojej relatywnie dużej zasobożerności - jest moim zdaniem najlepszym systemem na zegarki. Zwłaszcza w Polsce, gdzie deklasuje zegarki Apple'a chociażby potężnym i spolszczonym asystentem Gemini. A Pixel Watch 5 daje dostęp do najnowszych rozwiązań Google'a i szybkich aktualizacji.
Lubię go też za design i bezdotykową obsługę, która jest dopracowana na praktycznie wszystkich możliwych szczeblach. Gemini ma rozbudowane możliwości i może być aktywowany od razu po podniesieniu zegarka, bez konieczności wybudzania go komendą. Cyfrowa koronka umożliwia przewijanie treści bez konieczności zasłaniania ekranu, a na to wszystko dochodzi wykrywanie gestu uszczypnięcia, co działa bardzo precyzyjnie.
Inna sprawa, że nie są to funkcje ekskluzywne dla tej generacji (Pixel Watch 4 ma taki sam zestaw funkcji), ani nawet tej marki, bo zegarki Samsunga działają podobnie. Trochę brakuje mi tutaj rozwiązań, które byłyby zarezerwowane stricte dla tego modelu.
Pixel Watch 5 ma niezmiennie dobrą baterię i przemyślaną, choć niszową ładowarkę
W tej generacji Google zastosował odrobinę większe baterie, ale nie zauważyłem, żeby przełożyło się to na jakąś poprawę. Pixel Watch 5 działa u mnie ok. 3,5 dnia z wygaszonym ekranem lub 2 dni w trybie Always On Display, czyli tyle samo, co poprzednik. Nie są to rekordy świata, ale - jak na smukły i lekki zegarek z naprawdę potężnym oprogramowaniem - te wyniki mnie satysfakcjonują.
Pełne ładowanie trwa niecałą godzinę, ale zegarek potrzebuje ok. 30 proc. baterii, by przetrwać dobę, więc w awaryjnej sytuacji wystarczy kilka minut na ładowarce, by wyciągnąć dzień pracy.
Niezmiennie lubię też ładowarkę, którą Google wprowadził już w poprzedniej generacji. Magnetyczne złącze Pixel Watcha 5 znajduje się z boku koperty, co ma praktyczne atuty. Dzięki temu, że ekran nie musi być skierowany w górę, w zasadzie żaden rodzaj paska czy bransolety nie przeszkadza w ładowaniu. A umieszczony na podstawce smartwatch może pełnić funkcję biurkowego zegarka.
Minusem jest jednak dla mnie sam fakt wykorzystania niestandardowego złącza ładowania. Jeśli masz Apple Watcha, wyjedziesz na wakacje ze znajomymi i zapomnisz ładowarki, to istnieje spora szansa, że od kogoś ją pożyczysz lub kupisz tani zamiennik w pierwszym lepszym sklepie. Jeśli masz Pixel Watcha 5, to znalezienie kogoś z ładowarką lub kupienie jej od ręki graniczy z cudem.
Pixel Watch 5 wciąż nie rozpieszcza dostępnością pasków
Google niezmiennie trzyma się swojego autorskiego mocowania pasków. Sprawa wygląda podobnie jak z ładowarką - mocowanie samo w sobie jest przemyślane, praktyczne i wygodne w użytkowaniu, ale problemem jest niszowość zegarków Pixel Watch.
3 lata temu używałem Apple Watcha i zgromadziłem naprawdę sporą kolekcję pasków, bo te są wszechobecne i często kosztują grosze. Z Pixel Watchem życie jest pod tym względem trudniejsze, bo mało który sklep wystawia paski stacjonarnie, a jeśli nawet, to wybór jest zazwyczaj malutki. Niestety nawet online dostępność jest mniejsza niż bym sobie życzył.
W przypadku Apple Watcha korzystałem z niebieskiej bransolety na magnes, która pasowała mi do garderoby i odpowiadała konstrukcyjnie. Do Pixel Watcha nie udało mi się znaleźć niczego podobnego, więc od roku biegam na zmianę z gumowym zamiennikiem, z którego jestem umiarkowanie zadowolony, oraz adapterem z klasycznym mocowaniem teleskopowym. Taki urok sprzętu, z którego korzysta pewnie z 7 osób na świecie.
Czy warto kupić Google Pixel Watch 5?
Pixel Watch 5 jest urządzeniem ciężkim w ocenie, bo - w chwili publikacji tej recenzji - ma tak naprawdę niewiele przewag nad "czwórką", którą można dziś wyrwać taniej. Klienci muszą się więc zadowolić obietnicą dostarczenia nowych funkcji zdrowotnych czy perspektywą, że wyższa moc obliczeniowa zacznie owocować w przyszłości.
Jeśli jednak ktoś szuka dobrego smartwatcha i nie patrzy na cenę, to Pixel Watch 5 jest dobrym wyborem, bo to bez wątpienia najlepszy zegarek Google'a i jeden z najlepszych zegarków w ogóle. Jego największa wada to moim zdaniem relatywnie niska popularność, co ma odzwierciedlenie w ograniczonej dostępności akcesoriów.
Warto kupić, jeśli:
- szukasz najlepszego zegarka Google'a i nie patrzysz na cenę;
- zależy ci na dobrym (jak na Wear OS) czasie pracy i szybkości ładowania;
- oczekujesz od zegarka dostępu do Map, Keep i innych aplikacji Google’a;
- chcesz korzystać z Gemini na nadgarstku;
- szukasz zegarka, któremu najbliżej do bycia "Apple Watchem na Androida";
- jesteś gotowy płacić za Google Health Premium.
Nie warto, jeśli:
- oczekujesz szerokiej dostępności zamiennych pasków;
- zależy ci na możliwości korzystania z uniwersalnych ładowarek;
- liczysz na wielkie zmiany względem Pixel Watcha 5.
Niezależna opinia redakcji. Smartwatch na test został bezpłatnie wypożyczony od firmy Google.