Hiszpańska agencja EFE wskazuje, że wraz z rozwojem rynku aktywów cyfrowych rośnie też liczba prób wykorzystywania kryptowalut do wspierania nielegalnej działalności.
W tym kontekście eksperci zwracają uwagę na NFT (Non-Fungible Token), czyli unikalne tokeny zapisywane w blockchainie, które mogą potwierdzać własność cyfrowych (a czasem także fizycznych) zasobów, takich jak dzieła sztuki, kolekcje, elementy gier czy certyfikaty.
NFT i Telegram. Szczególnie groźne połączenie
O ile przykładowo bitcoiny są wymienne, NFT ma unikalne własności, co uniemożliwia zastąpienie go innym tokenem. Szef jednostki śledczej zajmującej się zwalczaniem finansowania terroryzmu, por. Juan Maria Vaquero, ostrzegł, że w praktyce sprzedaż NFT może stać się prostym narzędziem do transferu środków.
- Jeśli grupa terrorystyczna wymyśli, powiedzmy, opublikowanie dziesięciu NFT, które mogłyby być na przykład dziesięcioma artystycznymi zdjęciami, a następnie zaoferuje je swoim obserwatorom na Telegramie po 10 000 dolarów za sztukę, to jest to operacja, o której nic nie będziemy wiedzieć, jeśli nie będziemy obserwować konkretnego kanału, na którym przekazują sobie poufne informacje - powiedział.
WIDEOElon Musk zapowiedział, że jego Grok wygeneruje lepszą Odyseję niż ta Nolana
Tak próbują oszukiwać służby
Vaquero podkreślił, że hiszpańskie przepisy nakładają na firmy działające na rynku wirtualnej wymiany walut obowiązki związane z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy oraz finansowaniu nielegalnej działalności. Jednocześnie zwrócił uwagę, że sprawcy potrafią ograniczać ryzyko wpadki poprzez rozbijanie wpłat na wiele drobnych przelewów.
Wśród stosowanych schematów pojawiają się powtarzalne transakcje na relatywnie niskie kwoty, rzędu 90 lub 100 dolarów. Z perspektywy pojedynczego przelewu wygląda to niepozornie, ale przy dużej liczbie operacji suma robi się znacząca
- W efekcie dużej liczby takich transakcji kończą na kampaniach takich jak ostatnia, którą badaliśmy, kiedy zebrali ponad półtora miliona dolarów na rzecz Hamasu - powiedział Vaquero.
Vaquero dodał, że w realiach Hiszpanii takie kwoty mogą wydawać się niewielkie, ale podobne zbiórki i transfery prowadzi się w skali globalnej.
To problem w skali globalnej
Według Centralnej Jednostki do Walki z Przestępczością Gospodarczą i Skarbową Hiszpania zajmuje piąte miejsce na świecie pod względem liczby tzw. bitomatów, czyli urządzeń umożliwiających wymianę kryptowalut na gotówkę i odwrotnie.
Kryptowaluty są często wykorzystywane do nielegalnych celów, a służby bezpieczeństwa w wielu państwach próbują na to odpowiadać konkretnymi działaniami. W maju amerykański minister finansów Scott Bessent informował o przejęciu łącznie ok. 1 mld dolarów w kryptowalutach należących do Iranu w ramach operacji "Ekonomiczna Furia", której celem jest osłabienie Iranu i zwiększenie presji na ten kraj.
W tym samym miesiącu władze Szwecji informowały o przejęciu kryptowalut o wartości 127,6 mln koron, czyli ok. 12 mln euro. Środki miały pochodzić z działalności strony umożliwiającej transakcje narkotykowe, którą policja zlikwidowała. Jak podano, były to głównie bitcoiny przechowywane na zagranicznej giełdzie, należące do Szweda wcześniej skazanego za prowadzenie w internecie forum handlu narkotykami.