Kontrakt NASA dla Blue Origin za 700 mln dol. Rocket Lab składa protest

NASA powierzyła firmie Blue Origin realizację marsjańskiej sondy telekomunikacyjnej o wartości 700 mln dol. Wybór wykonawcy nie został jednak przyjęty bez zastrzeżeń – Rocket Lab, które rywalizowało o to zlecenie, skierowało oficjalny protest do Government Accountability Office.
Start rakiety Electron wynoszącej satelitę NROL-162.Start rakiety Electron wynoszącej satelitę NROL-162.
Źródło zdjęć: © YouTube | RocketLab
Radosław Kosarzycki

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Decyzja NASA sprzed kilku tygodni, w której wskazano Blue Origin jako wykonawcę orbitera odpowiedzialnego za łączność na Marsie, szybko wywołała reakcję konkurencji. Rocket Lab zapowiedziało, że nie godzi się z rozstrzygnięciem i uruchomiło formalną ścieżkę odwoławczą. Spółka złożyła protest do amerykańskiego Government Accountability Office, zarzucając agencji uchybienia proceduralne przy wyborze oferenta.

W stanowisku Rocket Lab podniesiono, że przyznanie kontraktu ma nie odpowiadać warunkom udziału określonym przez Kongres. Firma przekazała m.in.: "Decyzja o przyznaniu kontraktu wydaje się nie pokrywać z kryteriami udziału określonymi przez Kongres". Rocket Lab twierdzi też, że NASA niewłaściwie oceniła oraz niespójnie zinterpretowała elementy przedstawionej dokumentacji technicznej, co – w ocenie spółki – przełożyło się na gorszą ocenę oferty.

Do sprawy odniosło się również Blue Origin, wskazując, że złożony protest może wpłynąć na harmonogram i opóźnić planowany start misji na 2028 r. Firma wyraziła przekonanie, że jej propozycja była najsilniejsza i spełniała zarówno wymagania NASA, jak i oczekiwania Kongresu wobec programu Mars Telecommunications Network. Podkreślono przy tym wagę dotrzymania terminów ze względu na ograniczone okna startowe dla misji na Marsa.


DLA CIEBIE
Samsung - przegląd oferty lodówek

Źródłem kontrowersji jest fakt, że projekt został wpisany do specjalnej ustawy przyjętej przez amerykański Kongres w 2025 r. Przepisy przewidywały, że wykonawcą sondy komunikacyjnej ma być firma z USA, która w 2024 lub 2025 r. otrzymała środki na komercyjne studium lotu powrotnego z Marsa oraz przedstawiła niezależny projekt telekomunikacyjnego orbitera wspierającego pełną misję przywiezienia próbek z Marsa na Ziemię. Kryteria te dotyczyły kilku podmiotów, w tym Rocket Lab, Blue Origin, SpaceX, Lockheed Martin, Northrop Grumman i L3Harris.

Według źródeł na Kapitolu niejednoznaczne zapisy ustawy miały pierwotnie sprzyjać Rocket Lab, które wcześniej komunikowało udział w przedsięwzięciu o podobnej skali. Ostatecznie NASA wybrała jednak rozwiązanie Blue Origin oparte na technologii Blue Ring. Pojawiły się przypuszczenia, że oferta zwycięzcy została uznana za bardziej wiarygodną od strony technicznej i organizacyjnej, ale szczegółowe, oficjalne uzasadnienie tego wyboru nie zostało dotąd upublicznione.

Dodatkowe napięcie budzi fakt, że mimo upływu dwóch tygodni od ogłoszenia wyników NASA nie udostępniła szczegółowej argumentacji technicznej stojącej za wyborem. W tle narastają też publiczne spory i wzajemne zarzuty firm, widoczne również w mediach społecznościowych. Sprawa ma znaczenie nie tylko ze względu na samą misję: to pierwsza sytuacja, w której agencja wyłania wykonawcę sondy poza Ziemię w ramach ryczałtowego kontraktu, co dla zwycięzcy może oznaczać szansę na długofalową współpracę z NASA przy kolejnych projektach w Układzie Słonecznym.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY