Chyba nie potrzebuję już nowych kart graficznych. GeForce NOW już mi je zastąpił
GeForce NOW niesamowicie urosło w siłę. I choć wielu wciąż nie dowierza, że dzięki usłudze grania w chmurze od NVIDIA można grać w najnowsze gry na słabym PC lub laptopie, to jednak to rozwiązanie świetnie działa.
Niełatwe początki grania w chmurze
Pamiętacie jeszcze OnLive? To ta pierwsza usługa streamingowa, która 10 lat temu pozwalała na granie w nowe gry bez potrzeby posiadania superwypasionego sprzętu, wyłącznie dzięki szybkiemu Internetowi. A przynajmniej tak było w teorii, bo choć wielu (w tym część naszych redakcyjnych kolegów) wieszczyło nadejście rewolucji rzeczywistość okazała się dużo bardziej brutalna. OnLive, obiecujący płynną rozgrywkę w chmurze już przy przepustowości sieci na poziomie 3 Mbps, nie spełnił pokładanych w nim nadziei i 30 kwietnia 2015 roku przestał istnieć.
Czemu o tym wspominam? Bo mniej więcej w tym samym czasie, gdy OnLive dogorywało swoją przygodę z wykorzystaniem chmury do grania zaczęła NVIDIA. Tak powstało GeForce NOW… a w zasadzie to GeForce GRID, bo taką nazwę nosiła początkowo ta usługa. Przyznam jednak szczerze, że straciwszy wiarę w tego typu rozwiązania przestałem zwracać uwagę na to jak rozwija się streaming gier.
Owszem, niemal 5 lat temu podglądałem przez ramię Tomka, gdy bawił się GeForce NOW przeprowadzając pierwsze testy NVIDIA Shield Android TV, a rok temu, przy okazji wyjścia tejże usługi z fazy beta i oficjalnego jej startu w Polsce, patrzyłem, jak Marcin zagrywał się w redakcji przygotowując swój artykuł o GeForce NOW na smartfonach i tanich laptopach. Mimo to wciąż traktowałem to rozwiązanie trochę jak mrzonkę, pieśń przyszłości, która kiedyś zabrzmi, ale chyba nie za mojego życia. Teraz, po spędzeniu niemal dwóch tygodni z NVIDIA Shield Pro i samym GeForce NOW, mogę stwierdzić jedno – ten czas już nadszedł szybciej niż się tego spodziewałem. Rewolucja w graniu rozgrywa się właśnie na naszych oczach.
Cyberpunk 2077 w wysokich detalach i z RTX’em uruchomiony nawet na kalkulatorze
Pewnie macie już serdecznie dosyć wieści o Cyberpunk 2077. Nie ma chyba jednak lepszego tytułu, który pokazałby postęp jaki dokonał się przez ostatnie lata w usłudze GeForce NOW. Bo to, że granie w chmurze nie potrzebuje wydajnego peceta to chyba wiecie, prawda? Ba, nie potrzebuje nawet peceta, bo przecież świetnie działa też na komputerach Mac (i urządzeniach z systemem iOS), Chrombookach, smartfonach, tabletach i urządzeniach z systemem Android TV, w tym wspominanych przeze mnie sprzętach NVIDIA Shield. Od 4 lutego 2021 mamy też możliwość skorzystania z GeForce NOW przez przeglądarkę Chrome (play.geforcenow.com), bez konieczności instalacji aplikacji.
I wszędzie tam możemy odpalić sobie takiego Cyberpunka 2077 w jakości dorównującej pecetowi o całkiem wysokiej konfiguracji. Co więcej, nie ma przy tym żadnego instalowania gry na lokalnym urządzeniu, żadnego czekania na dogranie się aktualizacji. Gdy CDProjekt RED wypuściło najnowszy patch 1.2 uruchomiłem GOG Galaxy, by rozpocząć pobieranie - licznik pokazał mi wówczas 30GB i kilkadziesiąt minut czekania. Tymczasem w GeForce NOW z miejsca dostępny był ten sam Cyberpunk 2077 już w super gorącej wersji 1.2.
Specjalnie napisałem „ten sam Cyberpunk 2077”, bo choć GeForce NOW oferuje darmowe gry, to jednak przede wszystkim daje nam dostęp do NASZEJ własnej biblioteki tytułów zgromadzonych na najpopularniejszych platformach – od Steam i Epic Games Store, po Ubisoft Connect. Jedyna różnica jest taka, że możemy bawić się w nie w chmurze (bez potrzeby ponownego ich kupowania), gdziekolwiek jesteśmy i czymkolwiek w danej chwili dysponujemy, nawet „ziemniakiem”, czyli bardzo słabym komputerem.
Co istotne, wybierając tę opcję mamy dostęp do własnych zapisów stanów gier, więc spokojnie możemy kontynuować zabawę, a nie zaczynać ją od początku. Aktualnie obsługiwanych w ten sposób tytułów jest ponad 800, a ich liczba co tydzień rośnie. Dochodzą też gorące hity, i to w dniu swojej światowej premiery tak jak na przykład niesamowicie popularne obecnie Outriders.
A wracając do Cyberpunka – czy wiecie, że GeForce NOW jest jedyną platformą stremingową, która pozwala bawić się tym tytułem z włączonymi efektami RTX? Co prawda ja osobiście dysponuję taką kartą (GeForce RTX 2070 Super), ale miło było zobaczyć ray tracing w Cyberpunk 2077 na dużym 55-calowym telewizorze w salonie, bez potrzeby przenoszenia tam peceta. Wystarczyła mi do tego NVIDIA Shield Pro, która zresztą zaskoczyła mnie podwójnie.
Nim jednak opiszę swoje wrażenia z grania na tym urządzeniu kilka rzeczy trzeba wcześniej koniecznie wyjaśnić. Przyznam szczerze, że przez pierwsze godziny zabawy z GeForce NOW i NVIDIA Shield Pro sam szukałem odpowiedzi na kilka nurtujących mnie pytań.
Jak podłączyć STEAM pod GeForce NOW?
Najprościej zrobić to w dedykowanej aplikacji GeForce NOW. Przechodzimy do zakładki Ustawienia i tam, korzystając z niewielkiego panelu Synchronizacja Gry łączymy oba konta. Konieczne jeszcze będzie zalogowanie się do Steam w nowo otwartym oknie przeglądarki i, co bardzo istotne, zmienić w ustawieniach prywatności swojego profilu widoczność szczegółów gry na Publiczna. Bez tego GeForce NOW nie będzie mógł przeprowadzić procesu synchronizacji.
Co istotne, liczba gier która chwile później pojawi się w panelu może znacząco różnić liczby posiadanych na Steam tytułów. Bynajmniej nie jest to błąd – po prostu GeForce NOW uwzględnia tylko te produkcje, które są dostępne w usłudze. Warto pamiętać też, by po każdym zakupie nowej gry skorzystać z opcji ponownej synchronizacji. Bo choć gry można też dodawać ręcznie (tak jak w przypadku tytułów z Epic Games Store czy Ubisoft Connect), ale w tym przypadku znacznie szybsze i wygodniejsze jest po prostu to jedno klilnięcie.
Czy gry z Epic Games Store będą działać pod GeForce NOW?
Jak najbardziej tak, o ile tylko są wspierane. Co więcej, NVIDIA dba o to by gry oferowane za darmo przez Epic Games Store szybko trafiały do naszej bibliteki. Niezależnie od tego czy decydujemy się korzystać z dedykowanej aplikacji GeForce NOW, dostępu do usługi przez przeglądarkę Chrome czy poprzez któreś z urządzeń NVIDIA Shield wszędzie dostajemy wybór platformy z jakiej chcemy korzystać.
Jeśli więc dana gra np. Assassin’s Creed: Valhalla trafił zarówno do Ubisoft Connect jak i Epic Games, to GeForce NOW pozwala nam wybrać tę platformę, na której go posiadamy. Oczywiście, dalsza zabawa wiąże się z koniecznością wcześniejszego zalogowania się na którejś z tych platform, ale poza tym nie ma tu większych ograniczeń. Na podobnej zasadzie działają też gry z GOG.
Co zyskam decydując się na opłacanie abonamentu GeForce NOW?
Niezaprzeczalną zaletą GeForce NOW jest fakt, iż korzystać z tej usługi możemy całkowicie za darmo. Wiąże się to jednak z pewnymi ograniczeniami. Bezpłatna zabawa w chmurze może oznaczać konieczność czekania w kolejce na dostęp do serwera. Ile czasu? Różnie – w zależności od obłożenia i popularności danego tytułu. Długość pojedynczej sesji też wówczas nie powala, bo średnio nie przekracza ona 1 godziny.
Decydując się z kolei na abonament, który 18 marca przemianowany został na GeForce NOW Priority, w cenie 49 zł miesięcznie (bądź 490 zł rocznie) otrzymujemy priorytetowy dostęp do serwerów, bez czekania i bez dziennego limitu sesji, które też znacząco w tym przypadku wydłużono, nawet do 6 godzin. Wisienką na torcie oferty Premium jest możliwość ogrywania najnowszych gier z włączonym ray tracingiem.
Jakiego łącza internetowego potrzebuję do GeForce NOW, by móc grać w najnowsze gry na słabym komputerze?
Wbrew pozorom nie tak łatwo wcale odpowiedzieć na to pytanie. Dowodem na to może być wspominane na samym początku OnLive, któremu ponoć miało wystarczać 3Mbps. Potem okazało się jak ważny jest też ping i ewentualna utrata pakietów. Dlatego NVIDIA podeszła do tego znacznie poważniej oferując użytkownikowi, chyba jako jedyna usługa cloud gamingowa, wbudowane narzędzie mierzące parametry łącza. Można je znaleźć w ustawieniach aplikacji GeForce NOW i wcześniej przetestować aktualne połączenie z najczęściej wykorzystywanymi serwerami.
Co ciekawe jednak, zdarzyło mi się, że test sieci uruchamiał się automatycznie w momencie odpalenia któregoś z tytułów stricte sieciowych. W ten sposób kilkukrotnie zaoszczędziłem sobie nerwów próbując zagrać w Fortnite czy Destiny 2, gdy okazało się, że podczas transmisji mogą wystąpić komplikacje. Ot, czasami moje łącze potrafi płatać mi figla.
NVIDIA Shield Pro – idealnie dopełnienie komputera
Skoro mniej więcej dotąd wszystko jest już jasne czas przejść do rzeczy najważniejszej – jak gra się w najnowsze gry na słabym laptopie dzięki GeForce NOW, a także jak wygląda to na NVIDIA Shield Pro i dużym telewizorze. Nie będę owijał w bawełnę – spodziewałem się w miarę dobrej grafiki, choć z widocznymi spadkami płynności, smużeniem i dość irytującymi śladami pogarszającej się kompresji. Coś jak w przypadku Google Stadia, gdy bawiłem się kupionym tam Cyberpunkiem 2077.
GeForce NOW przyjemnie mnie jednak zaskoczył, bo nie dość, że oprawa graficzna w 1080p okazała się naprawdę niezła to jeszcze wszystko chodziło niesamowicie płynnie i ani razu nie zdarzyło mi się, żebym na ekranie ujrzał rosnącą „pikselozę”. Oczywiście mogłem też cieszyć się efektami RTX, jako że rzutem na taśmę załapałem się jeszcze na zamknięte już obecnie członkostwo Founders (tu uspokajam osoby, które wcześniej korzystały z Founders - jeśli nadal opłacacie abonament to nic dla Was się nie zmienia i wciąż możecie cieszyć się niższymi stawkami).
Ale największą niespodziankę sprawiła mi NVIDIA Shield Pro (model z 2019 roku). Przyznam szczerze, że bałem się trochę o jakość obrazu po podłączeniu tego sprzętu do telewizora 4K. Okazuje się jednak, że twórcy przewidzieli i tę opcję oferując inteligentne skalowanie obrazu do natywnej rozdzielczości wyświetlacza, w tym przypadku do 4K. I dotyczy to nie tylko treści wideo, ale także samych gier.
Spytacie pewnie cóż takiego nadzwyczajnego jest w tej opcji. Otóż okazuje się, że Ulepszenie z SI (bo tak zostało przetłumaczone AI Upscaling w polskiej wersji interfejsu) wykorzystuje tradycyjny upscaling i sieć neuronową. Efekt końcowy podobny jest do znanej graczom technologii DLSS i trzeba przyznać faktycznie robi różnice. Testowałem tę opcję w Cyberpunk 2077 i jej włączenie w ustawieniach NVIDIA Shield Pro potrafi uwydatnić wiele szczegółów.
Co ciekawe, jest tu nawet opcja demonstracyjna dzieląca ekran na dwie części, dla łatwiejszego wychwycenia zmian obrazu pomiędzy skalowaniem w trybie podstawowym, a ulepszonym z SI. Niestety, w przypadku Cyberpunk 2077 aktywacja trybu demonstracyjnego zawsze kończyła się u mnie wariowaniem kamery. Stąd, dla porównania pokazujemy Wam dwie fotki tej sceny z gry. Sami oceńcie ewentualne różnice.
[kontrolka typ=imageCompare big="1" foto1="http://cdn.benchmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2021_03/10949_GeForce_NOW_NVidia_Shield_Pro_czy_warto/GFN_podstawowy.jpg" foto2="http://cdn.benchmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2021_03/10949_GeForce_NOW_NVidia_Shield_Pro_czy_warto/GFN_ulepszony.jpg"]
Dla porównania - zdjęcie u dołu przedstawia tę samą scenę z Cyberpunk 2077, ale z grą uruchomioną na NVIDIA Shield Pro w trybie zdalnym (GameStream)
Ale nie tylko graficzne bajery spowodowały, że zacząłem myśleć o NVIDIA Shield Pro jako idealnym uzupełnieniu moich gamingowych platform. Bawiąc się swoimi grami w chmurze, na dużym telewizorze, siedząc wygodnie na kanapie w salonie poczułem się wręcz jakbym grał na konsoli. I nie tylko ja miałem takie odczucie. Mój syn, pasjonat Destiny 2, też stwierdził, iż jest to zaskakująco wygodne rozwiązanie. Co więcej, mile zaskoczyła go jakość rozgrywki podczas potyczek w Tyglu. A testował wcześniej tę samą grę na Google Stadia i tam, niestety, opóźnienia oraz co rusz pojawiająca się kompresja uniemożliwiały jakąkolwiek zabawę.
Na GeForce NOW pograsz w chmurze w takie gry jak choćby:
- Cyberpunk 2077
- Assassin's Creed: Valhalla
- Medium
- Outriders (od 1 kwietnia 2021)
- Fortnite
- Wiedźmin 3: Dziki Gon Game of the Year Edition
- Watch Dogs Legion
- Iron Harvest
- League of Legends
- i wiele, wiele innych spośród 800 dostępnych pozycji
Jest jeszcze jedna świetna rzecz, na którą pozwala NVIDIA Shield Pro. Co powiecie na zdalne granie w ulubione gry na telewizorze? Funkcja ta nazywa się tu GameStream i pozwala na streamowanie gier prosto z własnego peceta w rozdzielczości 4K, z HDR. Idealne rozwiązanie dla tych, którzy mają dość siedzenia na co dzień przed komputerem i chcą w coś pograć w dużo wygodniejszych warunkach. Ot, taki komfortodopieszczator. Szczególnie, że NVIDIA Shield Pro, oprócz możliwości współpracy z klawiaturami i myszkami Bluetooth, posiada też dwa gniazda USB - na klasyczne perferia. Nic nie stoi więc na przeszkodzie by usiąść sobie wygodnie na kanapie przez telewizorem i zagrać np. w strategię pokroju Twierdza: Władcy Wojny (co więcej, ta gra też dostępna jest w GeForce NOW).
GeForce NOW – przyszłość gier rozgrywa się na naszych oczach
Nigdy nie sądziłem, że to napiszę – wygodne granie w chmurze o jakości zbliżonej do tej ze stacjonarnych platform to już nie mrzonka, a rzeczywistość. Patrząc zaś jak bardzo zmieniły się usługi cloud gamingu przez ostatnie lata zaczynam się zastanawiać czy faktycznie potrzebuję jeszcze modernizować swój komputer. Skoro by grać w najnowsze gry wystarczy mi telewizor z GeForce NOW (już nie tylko Android TV ale także webOS będą oferować taką opcję), NVIDIA Shield bądź najprostszy, biurowy laptop to czemu nie skorzystać z takiej możliwości. Ciekawie co będzie dalej, jak myślicie?
Oto co jeszcze może Cię zainteresować: