DC-8 skasował podwozie w Kinszasie. To był jeden z dwóch ostatnich

Na międzynarodowym lotnisku w Kinszasie doszło do incydentu z udziałem jednego z dwóch ostatnich na świecie używanych DC-8. Podczas przerwanego startu samolot wypadł z pasa, a uszkodzenia – w tym zapadnięcie się podwozia – mogą definitywnie zakończyć jego służbę.
Long Beach, CA – November 05: The NASA DC-8 flew into Long Beach on Friday, November 5, 2021. The airborne science laboratory which collects data for experiments in support of scientific projects will be on display at the annual Long Beach Airport "u2019s Festival of Flight. (Photo by Brittany Murray/MediaNews Group/Long Beach Press-Telegram via Getty Images)DC-8
Źródło zdjęć: © GETTY | MediaNews Group/Long Beach Press-Telegram via Getty Images
Radosław Kosarzycki

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Do zdarzenia doszło w Kinszasie, stolicy Demokratycznej Republiki Konga. DC-8–70 eksploatowany przez Trans Air Cargo Service, o znakach rejestracyjnych 9S-AJO, zjechał z pasa startowego po nieudanej próbie poderwania się do lotu. W trakcie incydentu szczególnie ucierpiało przednie podwozie. Maszyna należała do wąskiego grona ostatnich sprawnych DC-8 – według dostępnych informacji mogła być jednym z dwóch pozostających jeszcze w użyciu na świecie, co stawia pod znakiem zapytania dalszą obecność tego typu w lotnictwie transportowym.

Wypadek wydarzył się w trakcie rozbiegu, gdy samolot nabierał prędkości. Wstępnie wskazuje się na potencjalny problem w układzie hydraulicznym, choć przyczyna nie została jeszcze przesądzona. Duża prędkość w momencie utraty kontroli przełożyła się na rozmiar zniszczeń. Krajowe biuro ds. badania wypadków lotniczych Demokratycznej Republiki Konga wszczęło postępowanie, aby ustalić przebieg zdarzeń i źródło usterki.

Trans Air Cargo Service utrzymywał dodatkowo dwa inne egzemplarze DC-8, ale wyłącznie w roli "dawców" części zamiennych. Sytuację komplikuje fakt, że w 2024 r. jeden z takich samolotów został zezłomowany, co zawęziło pulę dostępnych podzespołów. Naprawy są tym trudniejsze, że produkcję DC-8 zakończono w 1972 r., a zdobycie kompatybilnych elementów stało się wyjątkowo problematyczne.


DLA CIEBIE
Samsung - przegląd oferty lodówek


Wznowienie eksploatacji uszkodzonego odrzutowca jest oceniane jako mało realne. Przy tak poważnych zniszczeniach konieczne byłoby zaangażowanie wyspecjalizowanych zespołów inżynierskich oraz sprowadzenie na miejsce odpowiednich narzędzi i zaplecza. Koszty doprowadzenia samolotu do stanu pozwalającego na loty szacuje się na 5–10 mln dolarów, co znacząco przewyższa wartość blisko 56-letniej konstrukcji.

W regionach o niższym statusie materialnym firmy transportowe nierzadko kupują kilka wycofanych maszyn po to, by dzięki częściom utrzymać w powietrzu chociaż jeden egzemplarz. Taka metoda pozwala chwilowo przedłużać życie starszych konstrukcji, ale jest obarczona dużym ryzykiem: przy ograniczonych budżetach i bez wsparcia producenta poważny wypadek często przekreśla możliwość dalszej eksploatacji.

W przypadku incydentu w Kinszasie perspektywa powrotu DC-8 do lotów oceniana jest jako znikoma. Brak łatwo dostępnych części, ograniczone zasoby finansowe oraz trudność w zorganizowaniu odpowiedniej kadry i infrastruktury sprawiają, że takie zdarzenia w praktyce często kończą się utratą samolotu – nawet jeśli mowa o wyjątkowo rzadkim, historycznym już typie.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!