Nasze wrażenia po beta testach Diablo IV? Obejrzyj zanim zagrasz
Zamknięte beta testy Diablo IV wzbudziły wśród fanów skrajne emocje – jedni docenili zmiany, klimat i fabułę, drudzy – kręcą nosem na wszystko. Gdzie leży prawda? Dzięki otwartej becie każdy będzie mógł samemu to sprawdzić. Oto czego możecie się po niej spodziewać.
Diablo IV otwarta beta nadchodzi
Czekaliście na Diablo IV? Bo ja średnio. Po Diablo Immortal (a po części i po Warcraft III: Reforged) straciłem już nieomal całą nadzieję, że Blizzard jest jeszcze w stanie wykrzesać z siebie dawną magię. Nie oszukujmy się, to już nie jest ta sama firma co kiedyś, gdy na półkach sklepowych lądowały takie perełki jak Diablo II, World of Warcraft czy Warcraft III: Reign of Chaos. Cóż, świat się zmienia, a pogoń za $$ przybiera na sile.
Dlatego też jakoś szczególnie nie śledziłem tego co działo się wokół Diablo IV (no może poza wiadomością o nadchodzących beta testach). Gra wisiała sobie na mojej liście tegorocznych premier gier do ewentualnego ogrania z adnotacją „niekoniecznie od razu, może później” i w zasadzie nic poza tym. Wszystko zmieniły pierwsze, zamknięte beta testy Diablo IV. Dość powiedzieć, że po dobrych kilkunastu godzinach spędzonych na tłuczeniu potworów i poznawaniu mrocznej historii Lilith, Córy Nienawiści i Pani Cierpienia, wciąż mam ochotę na więcej i więcej. Okazja nadarzy się już w ten weekend, bo między 24 a 26 marca 2023 zaplanowano otwartą betę, dla wszystkich chętnych. Zobaczcie sami co tam na Was będzie czekać.
Diablo po nowemu
Trzeba to oddać Blizzardowi – nie boi się podpaść graczom. I nie mówię tu teraz o Diablo Immortal, bo tam chyba wszyscy wiemy, jak było. Tym razem chodzi mi o „grzebanie” w legendzie. Najwierniejsi fani Diablo chcieli przede wszystkim prawdziwie mrocznego, ciężkiego klimatu najlepiej bez jakichś rewolucyjnych zmian w rozgrywce. I właśnie to Zamieć im daje, ale po drodze miesza też trochę w mechanikach, świecie, zadaniach i ogólnie całym systemie lootu. A to graczom nie musi się już wcale podobać.
Większość z tych rzeczy na poziomie bety mi osobiście nie przeszkadzało, choć przyznam rację niektórym niezadowolonym, że świat gry, naprawdę olbrzymi, wydawał się czasami nieco zbyt pusty.
Czy to zmieni w pełnej wersji Diablo IV? Szczerze wątpię, ale z drugiej strony, i takie chwile oddechu w hack’n’slashu są potrzebne. Szczególnie, że nowa odsłona legendy nieco inaczej podchodzi do rozgrywki sieciowej – tym razem inni gracze pojawiają się na naszych ekranach cały czas, choć oczywiście nikt nie zmusza nas by wchodzić z nimi w jakiekolwiek interakcje.
Ten specyficzny element MMO ma jednak i swoje plusy - dzięki niemu w grze pojawiły się tzw. World Events, czyli specjalne wydarzenia, w których może wziąć udział w zasadzie każdy niejako z automatu dołączając do innych graczy. Do tego dochodzą jeszcze „światowi” bossowie (Massive World Bosses), z których jeden – Ashava będzie też dostępny podczas otwartych beta testów.
To co w Diablo IV naprawdę błyszczy to szalenie intrygująca fabuła. Przyznam szczerze, że gdyby nie ona to pewnie po kilkudziesięciu minutach „sprawdzania” bety wyłączyłbym grę i już do niej nie wracał. No bo ile można tłuc stale te same potwory, nawet jeśli występują w różnych konfiguracjach. Opowieść o nadejściu Lilith, córki Mephisto, opowiadana jest w taki sposób, przynajmniej w udostępnionym nam w becie prologu i akcie pierwszym, że ciągnie nas by zobaczyć ciąg dalszy. Męczące bywa jednak przeskakiwanie z jednej misji fabularnej do drugiej, bo nierzadko dzielą je prawdziwe hektary.
Co cóż, jakoś trzeba było ten olbrzymi świat zapełnić i niejako zmusić nas do stawienia czoła całym tabunom potworów. Dobrze chociaż, że można po drodze „machnąć” jedno czy dwa zadania poboczne, źle – że gro z nich to typowe „zapchajdziury”. Miejmy nadzieje, że w kolejnych aktach opowieści będzie lepiej.
Oczywiście, starym zwyczajem Blizzarda, beta Diablo IV przywitała nas kolejkami, bugami i niedoróbkami. Te pierwsze szybko wyeliminowano, bo drugiego dnia z logowaniem się nie było problemów. Pozostałe problemy mają być rozwiązywane na bieżąco, ale nie spodziewałbym się by do czasu otwartej bety zdołano je wyeliminować. Przypuszczam też, a właściwie mam pewność, że w pierwszym dniu Diablo IV Open Beta będziecie rzucać mięsem, bo o dostęp do gry powalczy znacznie więcej graczy. Ale nie poddawajcie się – to chyba jedyny sposób by sprawdzić grę jeszcze przed jej premierą.
Hej Lilith, podobasz mi się, nie zepsuj tego
Pamiętacie Austina Powersa jak stracił swoje „mojo”? No to Blizzard ostatnimi laty czuł się chyba podobnie. Niby kasa się zgadzała, ale zagorzałych fanów studia wyraźnie ubywało. Czy Diablo IV ma szansę przywrócić dawny blask Zamieci? Czy nowa produkcja będzie w stanie udźwignąć ciężar tak wielkiej legendy? I czy faktycznie to pomieszanie MMO z klasykiem zda egzamin? Na te wszystkie pytania nie da się w tej chwili odpowiedzieć - potrzeba czasu i mnóstwa zaangażowania samych graczy. Cząstkę tego ostatniego było widać już podczas zamkniętej bety. Teraz da się to zauważyć w coraz większej liczbie pozytywnych komentarzy, które powoli zalewają Internet.
Oczywiście, tych negatywnych też nie brakuje, choć wydaje mi się, że ogólny obiór gry jest pozytywny. Na moje – szansa na to, że Diablo IV okaże się znakomite jest naprawdę duża. A jak Wy uważacie? Podzielcie się z nami swoimi odczuciami z bety w komentarzach.