Zagadkę Wenus badał Stephen Kane, astrofizyk z University of California w Riverside. Wskazuje on, że obecny brak księżyca nie musi oznaczać ani całkowitego "niepowstania" satelity, ani jego zniszczenia przez pojedyncze, dramatyczne zdarzenie. Kluczem mają być cechy samej planety: jej szczególny ruch obrotowy oraz siła grawitacji, które – w określonych warunkach – mogły stopniowo sprowadzić dawny księżyc na trajektorię prowadzącą do kolizji z powierzchnią Wenus.
Wcześniej rozważano m.in. hipotezę uderzenia dużego obiektu w hipotetyczny księżyc Wenus albo założenie, że planeta nigdy nie miała satelity. Kane zwraca jednak uwagę, że przeprowadzone modelowanie komputerowe nie wymaga takiej "zewnętrznej katastrofy". Według symulacji sama niezwykle wolna rotacja Wenus mogłaby wystarczyć, by z czasem doprowadzić do zderzenia planety z jej hipotetycznym księżycem.
Pomocny w zrozumieniu tych mechanizmów jest przykład Ziemi. Dzięki misjom Apollo oraz pozostawionym na Księżycu panelom lustrzanym naukowcy mogą precyzyjnie mierzyć, że nasz satelita oddala się od planety w tempie ok. czterech centymetrów rocznie. Dla Wenus miałby zachodzić proces odwrotny: jej powolny obrót sprzyjałby temu, by większość potencjalnych księżyców zamiast uciekać na dalszą orbitę, stopniowo zbliżała się do planety – aż do zderzenia.
DLA CIEBIECyfrowy Polak - Wykluczenie cyfrowe
W analizie sprawdzono wiele wariantów, w tym scenariusze z księżycami o różnej masie – nawet do dziesięciokrotności masy ziemskiego Księżyca. Wynik okazywał się spójny: im masywniejszy był hipotetyczny satelita, tym szybciej miałby tracić stabilność orbity i tym prędzej doszłoby do kolizji z Wenus.
Pojawia się też pytanie, dlaczego na Wenus nie dostrzega się jednoznacznych oznak dawnego zderzenia. Badacze wiążą to z geologią planety: około 80 proc. jej powierzchni ma zbliżony wiek, co sugeruje, że w przeszłości doszło do wielkiej przebudowy skorupy, mogącej zatrzeć starsze ślady geologiczne – również ewentualne pozostałości po upadku księżyca. Niewykluczone, że część dowodów znajduje się głęboko pod powierzchnią, podobnie jak w przypadku anomalii sejsmicznej w jądrze Ziemi, interpretowanej jako efekt bardzo dawnych zderzeń.
Wnioski z badań Wenus mają znaczenie także w kontekście poszukiwań planet przypominających Ziemię poza Układem Słonecznym. Przyjmuje się, że obecność księżyca może sprzyjać aktywności geologicznej i stabilności klimatu, choć – jak podkreśla Kane – nie jest to warunek konieczny dla rozwoju życia. Jednocześnie symulacje sugerują, że planety o wolnej rotacji mogą z czasem tracić swoje księżyce, co wpływa na ich dalszą ewolucję i potencjalną "zamieszkiwalność".
Kane podsumowuje, że nawet jeśli planeta potrafi wytworzyć księżyc, to wolne tempo obrotu może sprawić, iż satelita zacznie spiralnie zbliżać się do powierzchni i ostatecznie w nią uderzy. Taka perspektywa zmienia sposób oceny układów planetarnych i uwypukla, jak subtelna równowaga procesów grawitacyjnych i rotacyjnych potrafi przesądzić o historii całych planet.