Fermi Explorer. Prywatna sonda do Alfa Centauri za 15 mln dolarów

Grupa przedsiębiorców zapowiedziała projekt Fermi Explorer, czyli próbę zorganizowania niedrogiej, prywatnej misji międzygwiezdnej w stronę Alfa Centauri. Plan zakłada wykorzystanie wyłącznie dostępnych dziś technologii, by wysłać niewielką sondę, której przelot do najbliższego układu gwiazd potrwa około 77 tys. lat.
Alfa Centauri.Alfa Centauri.
Źródło zdjęć: © NASA
Radosław Kosarzycki

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Za inicjatywą stoi Philip Johnston, brytyjski matematyk i fizyk, w ostatnim czasie rozpoznawalny także jako współzałożyciel Starcloud – spółki rozwijającej centra danych na orbicie. Choć firma jest wyceniana na 2,3 mld dol., Johnston – równolegle do rozbudowy własnego biznesu – angażuje się w przygotowania do przedsięwzięcia, które ma szansę stać się pierwszą w historii prywatną misją w kierunku Alfa Centauri.

Sednem projektu Fermi Explorer jest wysłanie w stronę Alfy Centauri miniaturowej sondy z ładunkiem o masie 1 kg, bez projektowania przełomowego napędu i bez opierania się na ogromnych wydatkach publicznych. Zespół zakłada zebranie 15 mln dol. oraz oparcie całej koncepcji na istniejących już rozwiązaniach rakietowych i systemach napędowych, zamiast na wyjątkowo futurystycznych propozycjach pokroju Breakthrough Starshot.

W podstawowej konfiguracji sonda ma dostać zbiornik z ksenonem, panele słoneczne oraz ograniczony zestaw instrumentów naukowych. Do lotu przewidziano napęd solarno-elektryczny – wydajny, ale coraz mniej skuteczny poza orbitą Jowisza, gdzie dociera znacznie mniej energii świetlnej. Johnston konsultował założenia m.in. z ekspertami NASA Jet Propulsion Laboratory, a także współpracował z fizykiem Alexem Wissnerem-Grossem oraz firmą AI Physical Superintelligence. Kluczowe parametry przeanalizowała sztuczna inteligencja, która miała przygotować szczegółowy profil misji pozwalający istotnie zwiększyć prędkość sondy mimo ograniczonego budżetu.


WIDEO
Czekamy na tysiące nowych egzoplanet. Teleskop Roman poleciał w kosmos


Zgodnie z planem przez ponad dekadę sonda ma wykonywać manewry w pobliżu Słońca, wykorzystując efekt Obertha i zbliżając się do naszej gwiazdy na 0,42 jednostki astronomicznej. W tym okresie pojazd ma się rozpędzać do niemal 25 km/s, a następnie wejść na trajektorię ucieczki w stronę Alfa Centauri. Cała podróż miałaby potrwać około 77 tys. lat. Łączność z sondą przewiduje się utrzymać jedynie przez pierwsze 18 miesięcy – później obiekt stanie się w praktyce niewykrywalny dla ziemskich instrumentów.

Johnston nie ukrywa, że w obecnej postaci projekt ma również charakter eksperymentu myślowego. W jego założeniu Fermi Explorer miałby przetestować możliwość podważenia dwóch barier wiązanych z tzw. paradoksem Fermiego: przekonania, że rozwinięte gatunki nie wysyłają sond poza własne układy oraz poglądu, iż podróże międzygwiezdne pozostają technicznie nieosiągalne.

Rozważania wokół konstrukcji Fermi Explorer oraz dyskusja o tym, jak często w galaktyce może pojawiać się życie i postęp naukowy, prowadzą także do bardziej ogólnych wniosków. Johnston wiąże je z odpowiedzialnością człowieka jako potencjalnego "strażnika" Drogi Mlecznej, argumentując, że jeśli inne cywilizacje są wyjątkowo rzadkie albo nietrwałe, rośnie potrzeba ostrożności przy wdrażaniu nowych technologii na Ziemi.

Na tym etapie projekt czeka na pozyskanie finansowania i doprecyzowanie rozwiązań technicznych, ale już teraz przyciąga zainteresowanie środowisk naukowych i branżowych. Koncepcja taniej, "realistycznej" misji międzygwiezdnej ma zachęcać zarówno do rozmów o faktycznych granicach technologii, jak i do debat o miejscu człowieka we Wszechświecie.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE