Zmiana terminu to kolejna korekta w harmonogramie wygaszania Windows 10. Rozszerzone wsparcie miało skończyć się w październiku 2026 r., jednak Microsoft przesunął tę datę o rok, do października 2027 r. Decyzja wpisuje się w szerszy kontekst: migracja użytkowników na Windows 11 postępuje wolniej, niż zakładano.
Pod koniec maja 2026 r. HP informował inwestorów, że przechodzenie klientów na Windows 11 wciąż przekłada się na sprzedaż PC. Firma obserwuje poprawę m.in. w Europie oraz w regionie Azji i Pacyfiku, gdzie wcześniej tempo zmian miało być słabsze.
Karen L. Parkhill z HP podczas rozmowy z inwestorami wskazała, że na obecnym etapie około 30 proc. zainstalowanej bazy nadal korzysta z Windows 10. Dla spółki to ważny sygnał, bo sugeruje, jak liczna grupa klientów wciąż nie zdecydowała się na wymianę sprzętu lub systemu.
Infrastruktura rośnie szybciej niż sprzedaż samochodów elektrycznych
HP ocenia, że cykl wymiany komputerów pozostaje aktywny. Spółka mówi o dwucyfrowym wzroście w segmencie komputerów osobistych – zarówno wśród klientów indywidualnych, jak i biznesowych. Dodatkowym wsparciem dla sprzedaży mają być komputery AI oraz urządzenia z wyższej półki.
Ketan Patel, szef biznesu Personal Systems w HP, zaznaczył, że urządzenia, które nie zostały jeszcze wymienione, stanowią krótkoterminową okazję sprzedażową. Jednocześnie ocenił, że w dłuższej perspektywie popyt może wzmacniać także przesuwanie części zadań bliżej użytkownika, zwłaszcza jeśli wzrosną koszty dostępu do AI.
Microsoft nie podaje publicznie udziałów poszczególnych wersji Windows, dlatego nie ma oficjalnych statystyk pokazujących, jak duża jest dziś skala korzystania z Windows 10. Z tego powodu deklaracje HP są jednym z nielicznych punktów odniesienia, które pozwalają ocenić tempo przechodzenia rynku na Windows 11.