PlayStation 4 Pro jakie jest, każdy widzi
Od premiery Playstation 4 Pro minęło już sporo czasu. Mogłoby się wydawać, że przez te 4 miesiące ulepszona wersja konsoli Sony zadomowi się na rynku, rozsiadając się wygodnie na półkach sklepowych i przyciągając do siebie coraz to większą społeczność graczy. Tymczasem PS4 Pro jest, a jakby go nie było.
W sklepach pustki, a jeśli nawet cokolwiek się tam pojawi to zaraz znika. Dosłownie. W telewizji też jakoś tej konsoli nie widać. Co gorsze, niby najpotężniejsza konsola, a zapowiadany od dawna diamencik w jej koronie mający ukazać drzemiącą w niej moc – Horizon Zero Dawn, trafia wpierw do zestawu z PS4 Slim. Dziwne, nieprawdaż?
Mimo to popularności Playstation 4 Pro odmówić nie sposób. I to nawet bez większego udziału Sony, które jak dotąd, poza samą premierą, traktuje te konsolę nieco po macoszemu. Owszem, japoński gigant zajawia kolejne ulepszenia w nadchodzących produkcjach, ale poza tym cisza. Tak jakby PS4 Pro był po prostu zwykłym PS4. A może tak właśnie jest?
Czy warto kupić i dopłacić do PS4 Pro
No bo co, tak realnie dała nam, graczom ulepszona wersja konsoli? Rozdzielczość 4K? Czy aby na pewno? To przecież naturalna konsekwencja przeskoku na nowoczesne telewizory. To może HDR? No ale przecież „zwykłe” PS4 też obsługuje już tę technologię. No to może coś innego?
I właśnie na to pytanie postaram się tutaj odpowiedzieć. Przy okazji rozstrzygając też inną ważną kwestię – czy warto kupić Playstation 4 Pro.
Playstation 4 Pro jakie jest, każdy widzi
Choć zapewne większość z nas oswoiła się już z wyglądem Playstation 4 Pro to jednak nie da się ukryć, że oczekiwania pod tym względem były nieco większe. Rozumiem podążanie jedną, wybraną wcześniej ścieżką wizualizacyjną i na tej podstawie budowanie świadomości marki, ale kupując coś co z marszu ma być „najpotężniejszą konsolą na rynku” chciałoby się otrzymać coś więcej niż dodanie wyłącznie „jednego żebra” do istniejącej konstrukcji.
OK, może i trochę przesadzam, bo przecież Playstation 4 Pro (CUH-7000) przynosi nieco więcej wizualnych nowinek np. inny przycisk włącznika i wyciągania płyty czy zmieniony pasek podświetlenia. Nie zmienia to jednak faktu, że całość prezentuje się raczej skromnie, przynajmniej w porównaniu do odświeżonej konsoli konkurencji.
Niestety, wpisuje się w to także słynny już brak napędu Blu-ray UHD w Playstation 4 Pro. Na szczęście, w pozostałych kwestiach jest już dużo, dużo lepiej.
Zacznijmy od tego, że Sony w końcu przypomniało sobie o cyfrowym złączu optycznym (S/PDIF), które było w premierowym Playstation 4, a zniknęło ze „slimki”. Cieszy również, że pomyślano o dodatkowym porcie USB 3.1 (Gen1) umiejscowionym z tyłu, idealnie nadającym się do Playstation VR bądź też, co chyba ważniejsze, do podłączenia zewnętrznego dysku twardego, gdy już swoją premierę będzie miała najnowsza aktualizacja 4.50.
Reszta wyjść dostępnych w Playstation 4 Pro to już właściwie standard. No może nie do końca, bo choć mamy tutaj port AUX, złącze Ethernet, gniazdo HDMI oraz złącze zasilania, to w tych dwóch ostatnich zaszły dość istotne zmiany.
HDMI to teraz już nie 1.4, a 2.0a pozwalające na obsługę rozdzielczości 4K oraz pełnego HDR, bez żadnych kompromisów. Gniazdo zasilania z kolei od razu przywołuje skojarzenia z tym znanym z PC. Cóż, większa moc ma swoje potrzeby.
Opisując zmiany jakie zaszły w konstrukcji Playstation 4 pomiędzy jej premierową edycją sprzed 3 lat, a wersją Pro warto również wspomnieć o rozszerzeniu obsługi WiFi o standard 802.11ac. Przynosi ona całkiem wymierny skok zarówno transferu danych, jak i stabilności połączenia.
Cieszy również możliwość samodzielnego przeczyszczenia wiatraka konsoli bez utraty gwarancji. Wiem, że może to brzmieć śmiesznie (szczególnie dla zatwardziałych pecetowców), ale jako posiadacz wszystkich wcześniejszych Playstation doceniam to, że ktoś w Sony wreszcie zauważył problem z kurzem.
Szkoda jednak, że nie pokuszono się o jakiś prostszą metodę zdjęcia górnej pokrywy. Aktualnie wymaga ona podważenia jej palcami, aż puszczą zatrzaski. Do tego jednak potrzeba siły, co przy plastikowej konstrukcji może rodzić obawy. Mnie osobiście skrzypienie plastiku skutecznie odstraszyło od dalszych prób.
Panie to teraz już pociągnie 4K?
Nie jest żadną tajemnicą, że największe zmiany w przypadku Playstation 4 Pro dokonały się na froncie sprzętowym. Aby rozkminić wszystkie te modyfikacje i ulepszenia poprosiłem Maćka Słaboszewskiego, by dokładniej opisał o co tak naprawdę chodzi w tym 4K na Playstation 4 Pro. Oto co miał do powiedzenia.
W założeniu i wedle zapewnień Sony konfiguracja "nowej" konsoli pozwoli na zabawę w rozdzielczości 4K. I choć faktycznie jest to możliwe, to mowa tutaj raczej o skalowanym UHD, a nie natywnym i to najczęściej przy maksymalnie 30 kl/s.
Jaguar refresh
Wbudowany procesor w zasadzie nie różni się niczym względem swojego poprzednika nie licząc podniesionego taktowania. Mamy więc tutaj do czynienia z dobrze znaną 8-rdzeniową konstrukcją opartą na architekturze AMD Jaguar. Względem jednostki napędzającej zwykle PS4 podbito jego zegar z 1,6 do 2,1 GHz.
Prawdopodobnie jest to jedyna różnica jeśli chodzi o wbudowany procesor, choć trudno to stwierdzić z absolutną pewnością bowiem Sony nie udostępniło publicznie dokładnej specyfikacji. Warto w tym miejscu jeszcze wspomnieć, że APU będące sercem PS4 Pro zostało wykonane w nowym - 16 nm procesie technologicznym (FinFET).
Radeon RX 480?
Patrząc na specyfikację GPU Playstation 4 Pro można dojść do wniosku, że gdzieś już to widzieliśmy. Do złudzenia przypomina ona bowiem najmocniejszą obecnie kartę AMD opartą na architekturze Polaris - Radeona RX 480. Mamy więc tutaj 2304 procesory strumieniowe oraz wiele technologi, która zostały zaprezentowane przy okazji premiery wspomnianego układu.
Kolejną istotną różnicą względem GPU zastosowanego w Playstation 4 jest podniesiony zegar rdzenia z 800 do 911 MHz. Czysto teoretycznie więc układ graficzny PS 4 Pro dysponuje ponad dwukrotnie większa mocą niż jego poprzednik. Ponownie jednak ani Sony, ani AMD nie ujawniło wszystkich szczegółów technicznych nowej konstrukcji, a więc nie mamy pewności czy na tym różnice pomiędzy nimi się kończą.
Wsteczna kompatybliność
Podstawowym założeniem przy projektowaniu nowej konsoli była pełna i nie wymagająca od użytkownika wykonywania żadnych czynności kompatybilność ze wszystkimi tytułami do tej pory wypuszczonymi na Playstation 4. Wersja Pro ma więc wewnętrzny tryb zgodności, który w momencie aktywacji zmniejsza taktowanie CPU i GPU oraz wyłącza połowe jednostek wykonawczych karty graficznej.
Prawie jak 4K
Nie jest żadną tajemnicą, że na prawdziwe 4K nie ma co liczyć i to nawet patrząc jedynie na czysto teoretyczną moc obliczeniową nowej konsoli. Można natomiast spodziewać się różnych sztuczek programistycznych aby teoretycznie takową rozdzielczość uzyskać. Mowa tutaj oczywiście o rekonstrukcji temporalnej.
W przypadku Playstation 4 Pro obecnie najczęściej wybieranym rozwiązaniem jest tzw. szachownica lub przeplot szachowy. W dużym uproszczeniu ta technologia sprowadza się do generowania, co drugiego piksela w każdej klatce animacji (naprzemiennie, dlatego właśnie przyrównanie do wspomnianej szachownicy).
Do tego dochodzi oczywiście dynamiczne skalowanie rozdzielczości, a następnie "rozciąganie jej" do natywnej. Daje to niezły efekt, szczególnie w przypadku statycznej sceny, ale oczywiście w ruchu powoduje sporą degradację jakości obrazu. Najczęściej widoczne są artefakty będące właśnie skutkiem skalowania obrazu. Mowa tutaj o powidokach, migotaniu krawędzi i kilku innych.
Efekt końcowy bywa różny w zależności od tytułu. Nie da się jednak ukryć, że jest on wyraźnie gorszy (szczególnie w ruchu) od gry działającej w pełnym 4K na mocnym PC. Oczywiście to nie powinno nikogo dziwić, wszak ten ostatni jest przeciętnie kilkukrotnie droższy od Playstation 4 Pro.
Po kieszeni i po uszach
Rozważając atuty Playstation 4 Pro i ewentualne „za” bądź „przeciw” jej przyszłemu zakupowi nie sposób nie przyjrzeć się jej apetytowi na energię elektryczną. Szczególnie, że mówimy tu ponoć o najbardziej zaawansowanej konsoli dostępnej aktualnie na rynku. By jednak takie testy cokolwiek mogły powiedzieć koniecznie trzeba zestawić je z wynikami innych wersji konsoli.
W naszym przypadku było to Playstation 4 zakupione w dniu premiery (model CUH-1000) oraz nowa „slimka” (model CUH-2016A). Obie pod kontrolą oprogramowania układowego w wersji 4.07. Później, w związku z trwającymi testami nowego oprogramowania układowego 4.50, do zestawienia dodaliśmy również pomiary (w najważniejszych tytułach) dokonane na Playstation 4 Pro wyposażonym w tenże firmware (wersja Beta 4) z włączoną funkcją Boost (mającą w zamierzeniach "przyspieszać" nieco działanie gier na PS4 Pro). Uprzedzam jednak, że wyniki tych testów należy traktować jako ciekawostkę, bo zmian może jeszcze nastąpić kilka.
Podobnie, jako ciekawostka uwzględniona została w kilku miejscach zestawienia premierowa edycja Xbox One. Niestety nie dysponowaliśmy dostępem do nowej wersji tej konsoli – Xbox One S.
Nim przejdziemy dalej, do właściwych wyników pomiarów i ich analizy, jedna rzecz wymaga wyjaśnienia – podane wartości zostały uśrednione, ale tylko w zakresie w jakim najczęściej oscylował pomiar podczas rozgrywki. Trzeba też wyraźnie powiedzieć, mając na uwadze inne dostępne w sieci testy, że sporo zależy tu od egzemplarza konsoli.
Nie znaczy to oczywiście, że różnice w pomiarach są drastyczne, ale pewne rozbieżności mogą wystąpić. Szczególnie, jeśli dla przykładu dana konsola nigdy nie była czyszczona z kurzu.
W trybie czuwania (bez pobierania w tle)
mniej = lepiej [W]
Jak widać, postęp w okiełznaniu apetytu Playstation 4 na energię elektryczną jaki dokonał się przy okazji prac nad „slimką” przydał się również podczas tworzenia ulepszonej wersji konsoli. Co prawda, pobór prądu w trybie uśpienia konsoli jest nieco wyższy, ale to wciąż poziom akceptowalny.
Dziwić może trochę niewielki wzrost na nowym oprogramowaniu układowym choć w tym przypadku do jego oficjalnej premiery wiele się jeszcze może zmienić.
Konsola uruchomiona, w systemie
mniej = lepiej [W]
Choć system operacyjny Playstation 4 nie jest przesadnie rozbudowany, przynajmniej w zestawieniu z tym znanym z Xbox One, zużycie prądu tu całkiem spore. I to niezależnie czy mówimy o wersji premierowej konsoli czy PS4 Pro. W porównaniu z nimi „Slimka” to istny raj dla maniaków oszczędzania. Co zresztą zaraz i tak zobaczycie na przykładzie testowanych gier.
Co zaś tyczy się kwestii zużycia prądu pod testowym oprogramowaniem – nie przesądzałbym jeszcze czy zmniejszony apetyt to kwestia wprowadzonych w nim poprawek. O tym przekonamy się w finalnej wersji.
Rise of the Tomb Raider
mniej = lepiej [W]
Rise of Tomb Raider to sztandarowy przykład kilku opcji dedykowanych specjalnie Playstation 4 Pro. Rozdzielczość 4K, wzbogacone efekty wizualne bądź wysoka płynność – do wyboru do koloru. Oczywiście każda z opcji wykazuje inne zapotrzebowanie na energię elektryczną, i patrząc po wynikach nie jest ono wcale takie małe.
Co ciekawe, testowy firmware 4.50 z włączonym trybem Boost dał mu bardzo wyraźny wzrost zużycia prądu bez odczuwalnej poprawy wydajności bądź ulepszenia oprawy graficznej.
Tryb 4K
Tryb "wysoka płynność"
Tryb "wzbogacone efekty" z dynamicznymi cieniami
Ratchet & Clank
mniej = lepiej [W]
Jeśli trzeba byłoby wskazać grę, która naprawdę zyskała na urodzie dzięki Playstation 4 Pro to bez cienia wątpliwości mógłby być to właśnie Ratchet & Clank. I nie chodzi tu jedynie o 4K czy wsparcie dla HDR, ale także szereg pomniejszych poprawek z wygładzaniem krawędzi TAA i lepszą głębią ostrości na czele. Wszystkie te zmiany musiały pociągnąć za sobą wzrost zużycia prądu, choć w porównaniu do wersji premierowej PS4 nie jest on aż tak znaczny.
Battlefield 1
mniej = lepiej [W]
Pomimo braku obsługi HDR Battlefield 1 na Playstation 4 Pro wykazuje dość spore zapotrzebowanie na energię elektryczną. Cóż, udoskonalenia graficzne i poprawiona wydajność gry robią swoje.
InFamous: First Light
mniej = lepiej [W]
Jako jeden z tytułów z najbardziej widowiskowym HDR’em InFamous: First Light potrafi naprawdę mocno obciążyć konsole. Co za tym idzie, zużycie prądu też bywa niemałe. Oczywiście, zdarzają się momenty gdy pobór energii spada, ale wystarczy kilkanaście sekund intensywnej rozróby z mnóstwem efektów świetlnych i już Playstation 4 Pro „chłonie jak smok”.
Co ciekawe, także w tym przypadku testowy firmware z odpalonym Boost Mode przyniósł pewien wzrost zużycia. Wpływ na to mógł mieć jednak fakt, iż gra uruchamiana była z zewnętrznego dysku twardego.
Uncharted 4: Kres Złodzieja (HDR), Kampania
mniej = lepiej [W]
Uncharted 4: Kres Złodzieja (HDR), Gra sieciowa
mniej = lepiej [W]
Jeśli chodzi o apetyt na energię elektryczną to jak widać Uncharted 4 sporo sobie życzy. A przynajmniej w dwóch jej wersjach - premierowej i Pro. Wynik tej ostatniej to akurat żadna niespodzianka, wszak mamy tu wyższą rozdzielczość (4K skalowane z 1440p). Jednak samo zestawienie pierwszego PS4 z PS4 „Slim” znów leciutko „szokuje”.
Co zaś tyczy się testowego firmware’u – to w tym przypadku owo większe zużycie prądu jest dyskusyjne. Bo choć dało się zaobserwować momenty, w których konsola prosiła aż o 162W to jednak najczęściej wartość ta oscylowała między 152 a 156W.
Last of Us (HDR)
mniej = lepiej [W]
Last of Us: Left Behind (HDR)
mniej = lepiej [W]
Niby Left Behind to jedynie dodatek do świetnego Last of Us, ale zrobiony z takim pietyzmem, że trudno się dziwić jego nieco większemu zapotrzebowaniu na energię elektryczną niż w „podstawce”. Lokacje aż kipią szczegółami i bogactwem efektów świetlnych. Do tego dochodzi tu też znacznie częstsze wykorzystanie HDR. Co ciekawe, „slimka” w obu przypadkach trzyma swój apetyt w ryzach.
Z kolei, lekko dziwić mogą wyniki pod testową wersją oprogramowania. W podstawowym Last of Us skok zużycia wydaje się znaczący, podczas gdy w Left Behind jest niemal niezauważalny.
Horizon: Zero Dawn (HDR)
mniej = lepiej [W]
Wspomniana na wstępie Horizon: Zero Dawn nieprzypadkowo nazwane zostało przeze mnie diamentem w koronie PS4 Pro. Gra faktycznie wygląda olśniewająco. Oczywiście, domyślam się, że dla zatwardziałych pecetowców będzie to trudne do przełknięcia, ale wyczyny Aloy w świecie maszyn na telewizorze „z górnej półki” naprawdę potrafią zrobić kolosalne wrażenie. Nie trudno domyślić się jednak, że otwarty świat, cała masa dynamicznego oświetlenia plus HDR-owe smaczki będą potrzebować sporo energii.
Co ciekawe, także i ten tytuł doczekał się bardziej rozbudowanych opcji graficznych dedykowanych Playstation 4 Pro. Wprowadzony premierową aktualizacją podział na „Wyższą rozdzielczość” i „Lepszą wydajność” wykazuje spore różnice w apetycie na energię. Różnica niemal zawsze sięga 10W.
Jedna ważna uwaga – choć podczas testów pobór prądu przy 4K oscylował wokół 156W to czasami (rzadko bo rzadko, ale jednak) potrafił sięgnąć aż 173W. Nie ująłem tego w wykresie nie dlatego, że wynik ten pojawia się sporadycznie, ale dlatego, że działo się tak najczęściej podczas zabawy w trybie foto i lekko trójwymiarowej mapie gry.
Gry VR
Jako że moc Playstation 4 Pro przekłada się również w pewnym stopniu na gry dedykowane Playstation VR nie sposób było całkowicie pominąć ich testach. Na warsztat trafiło więc kilka najbardziej rozpoznawanych tytułów, choć tym razem z pominięciem testowego firmware’u 4.50. Zobaczcie jak prezentują się wyniki.
Batman Arkham VR
mniej = lepiej [W]
Robinson: The Last Journey
mniej = lepiej [W]
EVE: Valkyrie VR
mniej = lepiej [W]
Playstation VR Worlds (London Heist)
mniej = lepiej [W]
Wielkich niespodzianek tu również nie było. No może poza EVE: Valkyrie, która jako jedyna wykazała mniejszy apetyt na prąd pod Playstation 4 Pro niż na premierowym PS4. Za to „Slimka” znów wygrywa tytuł najbardziej oszczędnej platformy Sony.
Poziom natężenia dźwięku
Od momentu premiery Playstation 4 Pro nie milkną narzekania, że nowa konsola przy większym obciążeniu brzmi jak odkurzacz. I to pomimo znacznie wydajniejszego chłodzenia. Cóż, jest w tym sporo prawdy, choć daleki jestem od demonizowania nowej PS4. Szczególnie po zestawieniu wyników pomiarów z moją premierową konsolą.
Gwoli wyjaśnienia, w czasie testów wszystkie konsole ustawione były dokładnie w tym samym miejscu na blacie niewielkiego stolika, tak by nic dookoła nie zakłócało ewentualnego przepływu powietrza wyrzucanego z konsoli.
Konsola uruchomiona, w systemie
mniej = lepiej [dB]
Rise of the Tomb Raider
mniej = lepiej [dB]
Ratchet & Clank
mniej = lepiej [dB]
Battlefield 1
mniej = lepiej [dB]
Infamous: First Light
mniej = lepiej [dB]
Uncharted 4: Kres Złodzieja (HDR), Kampania
mniej = lepiej [dB]
Last of Us (HDR)
mniej = lepiej [dB]
Last of Us: Left Behind (HDR)
mniej = lepiej [dB]
Horizon: Zero Dawn (HDR)
mniej = lepiej [dB]
Jak widać powyżej, z wszystkich dokonanych pomiarów rysuje się obraz całkiem wydajnego systemu chodzenia zastosowanego w Playstation 4 Pro. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że choć w porównaniu do edycji premierowej nowe PS4 jest niemal zawsze o te parę decybeli cichsze, to jednak wciąż stanowi ono źródło sporego hałasu.
A trzeba dodać, że podane wartości są uśrednione i czasami zdarzało się, szczególnie w tytułach pokroju Last of Us, Uncharted 4 czy Horizon: Zero Dawn, że miarka sonometru zbliżała się do 70 dB. No ale taki już urok wizualnych ulepszeń. Jeśli ktoś zamiast nich bardziej ceni sobie ciszę powinien bezapelacyjnie sięgnąć po PS4 „slim”. Podobnie jest zresztą w przypadku gier na Playstation VR, choć tutaj nie ma aż tak nagłych skoków głośności.
Batman Arkham VR
mniej = lepiej [dB]
Robinson: The Last Journey
mniej = lepiej [dB]
EVE: Valkyrie VR
mniej = lepiej [dB]
Playstation VR Worlds (London Heist)
mniej = lepiej [dB]
Oba oblicza PlayStation 4 Pro
Chyba nikt nie spodziewał się, że nowa, ulepszona konsola Sony przyniesie prawdziwą rewolucję. Owszem, dodanie obsługi 4K i HDR to pewien krok naprzód, ale z pewnością nie można nazwać tego skokiem generacyjnym. Dlatego o Playstation 4 Pro mówi się raczej jako o ewolucyjnym postępie. Szkoda tylko, że nie nastąpił on już 3 lata temu, w momencie premiery pierwszego PS4.
Oczywiście, chodzi tu raczej o pewne wybieganie naprzód, a nie samą implementacje technologii, których wówczas albo nie było albo dopiero raczkowały. Niestety, trend do bycia ostrożnym, a i po części – przesadnie oszczędnym, cały czas w Sony się utrzymuje.
Bo choć Playstation 4 Pro aspiruje do kategorii konsoli Premium, nikt nie pomyślał by już na starcie, przy pierwszym z nią kontakcie, wywoływała ona na odbiorcy na tyle potężne wrażenie, że z miejsca chciałby ją mieć. Zamiast tego mamy „potrójnego hamburgera” z identycznym systemem, w którym różnice sprowadzają się dosłownie do kilku dodatkowych opcji m.in. dotyczących szerokiego gamutu.
Jako posiadacza Playstation 4 Pro boli mnie też brak napędu Blu-ray UHD. Szczególnie, że serwisy streamingowe, których wzrastającą popularnością Sony tłumaczyło swoją decyzję o zignorowaniu fizycznych płyt UHD tak naprawdę nie końca „dogadują się” z konsolą.
Niby szef Sony Computer Entertainment – Andrew House zapowiadał w zeszłym roku położenie większego nacisku na treści cyfrowe dostępne dla posiadaczy Playstation 4, a tymczasem konsolowa wersja aplikacji Netflixa nadal nie wspiera HDR (dla niezorientowanych czym jest HDR przyda się drobna ściągawka)
Ktoś powie pewnie „a na grzyba ci Netflix z HDR na konsoli skoro zapewne masz smartTV z dedykowaną aplikacją?” Jasne, oczywista racja. Tylko dlaczego na takim Xbox One S może oglądać netflixowe treści w 4K i z HDR, a na Playstation 4 Pro – nie?
Co więc zyskujemy dzięki Playstation 4 Pro? Oczywistą odpowiedzią wydaje się rozdzielczość 4K. Po to ta konsola powstała by móc cieszyć się duetem dobry telewizor UHD i odpalona na nim gra w ultra wysokiej rozdzielczości.
Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z pewnych ograniczeń, wcale nie tak oczywistych z punktu widzenia potencjalnego klienta. Niby gier, które oferują wsparcie dla Playstation 4 Pro jest już całkiem sporo, ale tych z natywnym 4K i 60 klatkami na sekundę, tak naprawdę to za wiele to nie ma.
Zwróćcie uwagę, że mówimy tu o natywnej rozdzielczości, a nie skalowanej. Nie oznacza to oczywiście, że szachownicowe renderowanie do 4K dostępne w wielu innych tytułach wygląda źle. Bynajmniej. Takie Uncharted 4, (1440p), Final Fantasy XV (1800p) czy wreszcie najnowszy Horizon Zero Dawn na telewizorze UHD, do tego jeszcze najlepiej z HDR, prezentują się wprost obłędnie. A podobnych im gier jest znacznie więcej.
Może zabrzmi to nieco dziwnie, ale tak naprawdę dzięki Playstation 4 Pro zyskujemy…możliwość wyboru - albo 4K albo większa wydajność, czytaj – większa liczba klatek i lepsze efekty graficzne. Ba, czasami nawet i ta ostatnia opcja jest oddzielnym trybem graficznym gry.
Pytanie tylko czemu nie można byłoby mieć tego wszystkiego na raz. Cóż, to nie pecet, nie ten pułap cenowy i nie ten odbiorca. Aby zmieścić się w akceptowalnym budżecie trzeba było pójść na pewne kompromisy. Sony już raz sparzyło się na zbyt wysokiej cenie konsoli i nie chce zapewne ponownie tego powtarzać. Przynajmniej do czasu nim nie zrobi tego konkurencja.
Ale sama możliwość wyboru też nie jest zła. Idealnym tego przykładem niech będzie Rise of the Tomb Raider, w którym sam osobiście, po krótkim obcowaniu z ustawieniami 4K, przełączałem się albo na wysoką płynność (te 60 klatek na sekundę znacząco zwiększa przyjemność gry) albo lepsze efekty graficzne.
Podobnie zresztą jak w Horizon Zero Dawn, choć tam lepsza płynność oznacza też więcej efektów wizualnych. A i tak konsola skaluje obraz do 4K, choć oczywiście najczęściej z dużo niższej rozdzielczości 1080p.
Tych kompromisów w Playstation 4 Pro jest niestety trochę więcej. I tak na przykład konsola daje też lekkiego kopa wirtualnej rzeczywistości Playstation VR poprawiając płynność gier, podnosząc nieco ich rozdzielczość i wygładzając krawędzie, ale odbywa się to kosztem HDR.
I nie chodzi tu o to, że te gry VR nie mają wsparcia HDR, bo przecież mieć nie mogą. Mam tu na myśli konieczność podpięcia konsoli do modułu procesora, który nie jest w stanie przekazać dalej sygnału HDR. Szkoda, że Sony nie pomyślało o jakimś ułatwieniu, bo ustawiczne przełączanie kabli czy to w telewizorze czy samej konsoli prędzej czy później odbije się na stanie technicznym wykorzystywanego gniazda.
W świetle tego wszystkiego zupełnie nie rozumiem dlaczego Sony tak zdawkowo informuje o ewentualnych ulepszeniach poszczególnych gier na Playstation 4 Pro. A to przecież one mogą sprzedać tę konsolę upowszechniając jednocześnie 4K i HDR wśród niemałej rzeszy fanów.
Być może samo Sony nie zna jeszcze do końca prawdziwego potencjału swojej nowej konsoli. Tylko dlaczego odkrywanie go pozostawia deweloperom i mediom, które bawią się dokładne testy każdej gry? Szczególnie, że wyniki takich badań nie zawsze bywają równie spektakularne jak w przypadku Horizon Zero Dawn.
A przecież można byłoby jasno i klarownie wyłożyć co w danym tytule zyskujemy dzięki Playstation 4 Pro. Bo przecież nawet jeśli nie dysponujemy telewizorem 4K z obsługą HDR to pewnymi, specjalnie przygotowanymi ulepszeniami również możemy się cieszyć.
Wracając do podstawowego pytania - czy warto kupić Playstation 4 Pro? Odpowiem identycznie jak po zaraz po premierze - masz telewizor UHD z HDR lub planujesz kupić go w najbliższym czasie – możesz brać Playstation 4 Pro w ciemno.
Ja osobiście, w momencie zakupu PS4 Pro nie posiadałem takiego odbiornika. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nowa konsola Sony zrobiła wówczas na mnie jakoś szczególnie wielkie wrażenie. Ot, zwykłe PS4, z nieco większym dyskiem. Ewentualnych ulepszeń, które byly ponoć obecne w między innymi Titanfall 2 też raczej od razu nie zauważyłem.
Wszystko zmieniło się gdy zobaczyłem co potrafi Playstation 4 Pro na 65-calowym flagowcu Sony – ZD9. Efekt HDR wraz z szerokim gamutem (Rec.2020) po prostu mnie powalił. I to na tyle, że postanowiłem sobie nieco pofolgować i wymienić swój 10-letni telewizor na coś lepszego. I wiecie co? Nie żałuje ani złotówki.
Jeśli jednak nie masz nie posiadasz TV UHD dobrze pomyśl czy dla większej płynności i nieco lepszej oprawy wizualnej warto płacić więcej. Mimo wszystko Playstation 4 „slim” to bardzo dobra, a do tego wyjątkowo oszczędna i cicha konsola.
Wbrew pozorom nie łatwo bowiem ocenić nowe, ulepszone PS4. Z jednej strony to wyjątkowo ciekawe rozwinięcie dotychczasowej koncepcji pozwalające cieszyć się dodatkowymi efektami wizualnymi, z drugiej – sprzęt wciąż niewiele odbiegający od obecnej, nieco już leciwej generacji.
Mimo to pojawiające się na nią gry potrafią czarować. Najlepszym tego dowodem jest wielokrotnie już przywoływany Horizon Zero Dawn. Co więcej, pokazuje on dobitnie, że z Playstation 4 Pro da się wykrzesać całkiem sporo mocy, a twórcy gier dopiero się rozkręcają.
Szkoda tylko, że Sony nie ma pomysłu na to jak zareklamować swoją konsolę. Nie mówiąc już o wyjątkowo skromnych dostawach. A może ma pomysł tylko boi się nadchodzącej konkurencji, która wciąż okryta jest nimbem tajemnicy.
A wiecie co jest najlepsze? Tylu już zwiastowało koniec ery konsol i powrót do łask starego, poczciwego peceta, a tymczasem zamiast tego co rusz pojawiają się jakieś nowe konstrukty. Wpierw Sony wyskoczyło z Playstation 4 Pro, a za chwilę Microsoft uderzy z Project Scorpio, ponoć najpotężniejszą konsolą w historii. Co więcej, już pojawiły się plotki, że Sony szykuje na niego mocną odpowiedź. To zaś oznacza jedno – wyścig trwa!!
Ocena końcowa:
- pierwsza Playstation 4 ze wsparciem dla 4K
- obsługa szerokiego gamutu (Rec.2020)
- wsparcie HDR!
- dodatkowy port USB 3.1 z tyłu konsoli
- wyjście optyczne S/PDIF
- brak napędu Blu-ray UHD
- brak pełnego wsparcia HDR ze strony aplikacji Netflix
- stosunkowo mało informacji bezpośrednio ze źródła co zyskujemy w poszczególnych grach dzięki Playstation 4 Pro