Wprowadzenie
Nowa generacja stała się faktem. W końcu branża gier może odetchnąć z ulgą, bo od kilku dobrych lat widać już było pierwsze oznaki potężnej zadyszki, którą powodowały stare sprzętowo konsole. Doszło nawet do tego, ze najwięksi producenci i wydawcy gier otwarcie krytykowali kurczowe trzymanie się leciwych konstrukcji i brak jakichkolwiek oznak nadchodzących zmian. W 2012 roku wydawało się wręcz, że Ubisoft nie wytrzymał i przestał oglądać się na Microsoft i Sony prezentując zrywającego czerep Watch_Dogs na pececie. Skąd takie przypuszczenie? Bo żadna z pozostałych zapowiedzianych wówczas platform docelowych (X360 i PS3) nie była zdolna do generowania takiej oprawy wizualnej. Wystarczył jednak rok, aby sytuacja mocno się zmieniła. W ręce graczy trafiły już nowe konsole szumnie nazywane nową generacją. Pytanie tylko czy faktycznie coś to zmienia?
Jako pierwsza w naszym kraju wylądowała PlayStation 4, której start można uznać za bardzo udany. Dostanie jej w sklepie graniczy obecnie niemal z cudem. Kolejne dostawy wyprzedają się na pniu, a w sieci jej ceny urosły już do niebotycznych rozmiarów. Spora w tym zasługa Microsoftu, który postanowił oddać w wielu krajach pole konkurentowi przesuwając w nich oficjalną premierę Xbox One na bliżej nieokreślony moment w 2014 roku.
Premierowa gorączka udzieliła się także i mi, ale dzięki temu na stój redakcyjny trafiła nowiutka Edycja Gracza PlayStation 4 czyli najbogatszy zestaw oferowany w dniu debiutu konsoli. Nareszcie mogliśmy przyjrzeć się bliżej temu co sprzęt ten ma nam do zaoferowania.
Specyfikacja techniczna
| Procesor: | AMD APU, 8 rdzeni / 8 wątków |
| Architektura: | AMD Jaguar x86 |
| Wymiar technologiczny: | 28nm |
| Pamięć cache L2: | 2x2MB |
| Układ graficzny: | GCN, 1152 SP |
| Wydajność GPU: | 1,84 Tflops |
| Pamięć systemowa: | 8GB GDDR5 5500MHz |
| Przepustowość pamięci: | 176 GB/s |
| Dysk twardy: | 2,5 cala 500GB |
| Napęd optyczny: | Blu-ray typu szczelinowego |
| Łączność bezprzewodowa: | WiFi 802.11n Dual Band, Bluetooth 2.1 |
| Porty komunikacji: | USB 3.0, HDMI |
Zakup PlayStation 4 to z pewnością niemały wydatek. Słuszne wydaje się więc pytanie – czy już teraz nowa konsola Sony warta jest stoczenia o nią batalii z innymi wygłodniałymi nowinek graczami? Odpowiedź znajdziecie w dalszej części naszej recenzji. Zapraszamy do czytania i komentowania.
Złudny czar intrygującego wzornictwa
Choć Edycja Gracza może pochwalić się sporych rozmiarów kartonem sama konsola zajmuje w nim niewiele miejsca. Oprócz niej w zestawie znalazł się bowiem między innymi dodatkowy gamepad, kamerka i gra Killzone: Shadow Fall. Pełną zawartość opakowania możecie zobaczyć poniżej.
Wygląd PlayStation 4 można podsumować w dwóch słowach - oszczędny minimalizm. Niewielkie czarne pudełko z pochylonym przodem i tyłem składające się jakby z dwóch połączonych ze sobą niemal identycznych brył robi całkiem niezłe wrażenie. Nietypowość konstrukcji podkreśla tu dodatkowo świecący na niebiesko, biało lub pomarańczowo (w zależności od stanu konsoli) pasek rozdzielający części górnej pokrywy wykonanej z dwóch różnych materiałów – matowego i połyskującego plastiku typu piano black. Zauważcie, że wszystkie porty, przyciski czy oznaczenia zostały tu skrzętnie ukryte bądź wkomponowane w bryłę obudowy.
Pod błyszczącym elementem znajduje się między innymi 500 GB dysk twardy, który w razie potrzeby można samodzielnie wymienić bez utraty gwarancji.
Swoistą oszczędność zachowano również w tylnej części obudowy. Oprócz widocznych kratek odprowadzających ciepło z wnętrza konsoli umieszczono tu jedynie 4 gniazda i są to w kolejności – wyjście optyczne audio Toslink SPDIF, HDMI, Ethernet oraz AUX, służące jak na razie jedynie do podłączenia PlayStation Camera.
Mimo płynących zewsząd zachwytów nad nietypowym wzornictwem PlayStation 4 w moim odczuciu daleko jej do ideału. Owszem, konsola bardzo dobrze prezentuje się leżąc koło telewizora, gorzej, że jej konstrukcja przyciąga kurz niczym magnes. Z wierzchu może i go nie widać, ale wchodzi on we wcięcia i osadza się na bocznych kratkach. Również połyskująca część obudowy bardzo szybko traci swój powab pokrywając się drobnymi ryskami i całą masą odciśniętych paluchów. Jeśli więc chcecie, żeby PlayStation dumnie spoglądało spod telewizora na odwiedzających Was znajomych konieczne będzie częste jej czyszczenie.
Ciekawostka
Na europejski rynek miały trafić ponoć zarówno konsole wyprodukowane w Japonii jak i w Chinach. Wokół tych ostatnich nagromadziło się sporo niedomówień i kontrowersji, wedle których część egzemplarzy dotknięta była wadą związaną z celowym uszkodzeniem gniazd HDMI przez przymusowo pracujących w fabryce Foxconnu studentów. Nasza PlayStation również pochodzi z Chin i jak na razie (odpukać w niemalowane) nie mieliśmy z nią żadnych problemów sprzętowych.
Co w środku piszczy: technologia na usługach PS4
PlayStation 4 podobnie jak i Xbox One raczej nikogo nie zszokuje, jeśli chodzi o specyfikację techniczną. Jest tu kilka ulepszeń, ale jedyną prawdziwą nowością jest wspólna przestrzeń adresowa dla CPU i GPU. Sony identycznie jak Microsoft postawiło na przyjazną dla programistów architekturę x86. Sercem urządzenia jest jednostka składająca się z dwóch czterordzeniowych układów AMD „Jaguar” o taktowaniu 1,6 GHz wspomagana przez 2 x 2 MB pamięci podręcznej drugiego poziomu (L2). Ta ostatnia jest oczywiście współdzielona. Z technologicznego punktu widzenia architektura Jaguar to następca znanej z netbooków Brazos 2.0. Dodano m.in. obsługę instrukcji SSE4.1, SSE4.2, AVX oraz co dość zaskakujące w tej klasie - sprzętową obsługę szyfrowania AES.
Interesującą, ale niepotwierdzoną oficjalnie informacją jest możliwość regulowania taktowania CPU PS4 przez programistów w zakresie 1,6 – 2,75 GHz. Taką funkcją dysponowały konsole deweloperskie. Trudno jednak w tej chwili jednoznacznie odpowiedzieć czy finalny produkt również coś takiego oferuje i na jakiej zasadzie działa ten mechanizm. Można przypuszczać, że jest to specyficzna odmiana technologii „turbo” znanej z pecetowych układów. Jeśli ktoś zastanawia się jak wydajność CPU z PlayStation 4 ma się w odniesieniu do tych stosowanych w komputerach to można powiedzieć, że całościowo w najlepszym przypadku jest to odpowiednik laptopa z niższej półki, ale wyposażonego w osiem rdzeni. Dobre wykorzystanie wielordzeniowości, powinno nieść przewagę nad konstrukcjami wyposażonymi w mniejszą ilość wątków.
Postawienie na architekturę x86 jest świetną wiadomością dla programistów. Prawie wszystko tutaj jest doskonale znane. Nie powinno więc być podobnych problemów jak w przypadku PS3, gdzie specjalnie zaprojektowany na potrzeby konsoli procesor Cell wymagał bardzo specyficznego podejścia do programowania. Okiełzanie zupełnie nowej architektury zawsze jest sporym wyzwaniem. PlayStation 4 zupełnie zasłużenie zostało nazwane przez Sony konsolą przyjazną programistom. Oczywiście kwestią otwartą pozostaje optymalizacja silników gier, tak aby obciążały w pełni wszystkie rdzenie. Jak widać na przykładzie pecetów, nadal stosunkowo niewiele produkcji wykorzystuje więcej niż cztery, a tutaj jest ich osiem.
Znacznie lepiej przedstawia się specyfikacja układu graficznego. Został on stworzony w oparciu o ulepszoną architekturę GCN 1.1, która jest podstawą nowych Radeonów z serii R9 290. Sam układ składa się z 20 jednostek obliczeniowych, jednak tylko 18 jest aktywnych. W suchym porównaniu można przyjąć, że jednostka ta odpowiada wydajnością Radeonowi 7870. Mając jednak na uwadze udoskonaloną architekturę przypuszcza się, że może to być poziom zbliżony do modelu 7950. Jedną z najciekawszych nowinek jest wspólna przestrzeń adresowa dla CPU i GPU. W zależności od zapotrzebowania konsola może przeznaczyć sporą ilość pamięci RAM na tekstury. Tej ostatniej PlayStation 4 ma aż 8 GB, wykonanej w technologii GDDR5 (256 bit), o przepustowości około 176 GB/s. Układ jest zgodny z DirectX 11.2 oraz OpenGL 4.4. To zaś oznacza, że szybko pojawią się gry z obsługą najnowszej wersji bibliotek Microsoftu, które to obsługuje tylko Windows 8/8.1
Na jednej z konferencji prasowych Sony zachwalało specjalne rozszerzenia, które ułatwią uzyskanie określonych efektów oraz optymalizację. Mowa tutaj o PSSL – Playstation Shader Language. Pod ładnym pojęciem nie kryje się jednak nic rewolucyjnego. Kilka specyficznych rozszerzeń dla konsoli, a pozostałe już od pewnego czasu są obecne w DirectX. Mowa tutaj o programowaniu Vertex i Pixel Shaders, Geometry Shaders oraz Hull i Domain Shader. Przedstawiciele Sony w trakcie prezentacji wielokrotnie posługiwali się nazwami zapożyczonymi od Microsoftu, więc trudno tutaj mówić o jakimś zaskoczeniu. Wszystko to ma na celu ułatwienie tworzenia gier na konsolę oraz przenoszenia tytułów tworzonych głównie z myślą o pecetach.
Wszystko razem powoduje, że PlayStation 4 (jak również i podobnie zbudowany Xbox One) dalekie jest od rewolucji technicznej. Mamy tu do czynienia z nowymi technologiami, ale na tle mocy obliczeniowej dzisiejszych PC ich możliwości na pierwszy rzut oka nie robią wrażenia. Widać za to wyraźnie, że cel twórców nowych konsol był inny. Nowa generacja to raczej próba zbliżenia się do współczesnych pecetów, a nie ich przegonienia. Czasy, kiedy Ci ostatni patrzyli na posiadaczy konsol z zazdrością bezpowrotnie minęły. Rewolucja odbyła się, ale po drugiej stronie barykady – PS4 czy X1 to wymarzony sprzęt…dla programistów. Konsole i pecety nigdy nie były tak blisko siebie pod tym względem. Warto dodać, że posiadacze tych drugich również mogą na tym skorzystać, portowanie gier będzie teraz o wiele prostsze.
DualShock 4 i PlayStation Camera
Przez wielu graczy gamepad Sony uznawany jest za jeden z najdoskonalszych kontrolerów gier jaki dostępny jest na rynku. Od czasu pierwszego PlayStation przeszedł on jednak znaczącą ewolucję, której ukoronowaniem może być konstrukcja najnowszej jego odsłony. Czwarty DualShock odchodzi bowiem dość mocno od dawno ustalonego schematu prezentując nowy, odświeżony wygląd z kilkoma ciekawymi patentami. Oczywiście, nie sposób nie zauważyć tu zapożyczeń od konkurencji, ale jak mówi stare przysłowie branżowe – „ jak już coś kopiować to od najlepszych”.
I tak DualShock zyskał mocniej wyprofilowane „trigery”, nieco dłuższe ramiona dla lepszego i bardziej komfortowego uchwytu oraz lekko wklęsłe grzybki gałek analogowych mające zapobiegać ześlizgiwaniu się zeń palców podczas intensywnej zabawy. Stracił za to analogowe przyciski geometryczne, które teraz reagują tylko na dwa ustawienia – wciśnięty, zwolniony. No cóż, ergonomia zwyciężyła, co widać choćby w użytych do konstrukcji pada materiałach.
Największe zmiany zaszły jednak w centralnej części DualShocka, w której nagle pojawił się niewielki prostokąt o zaokrąglonej krawędzi. Skrywa on zarówno całkiem funkcjonalny touchpad (choć jedynie dwupunktowy) jak i dodatkowy przycisk. Jak na razie jednak jego wykorzystanie w grach jest dość sporadyczne. Znacznie częściej sięgać za to będziemy do dwóch, lekko wystających przycisków umieszczonych po obu stronach touchpada. Prawy - OPTIONS to dawny Select, który w zależności od tego gdzie w danej chwili się znajdujemy otwiera menu gry bądź dodatkowe opcje systemowe. O możliwościach lewego przycisku (Share) trudno było nie usłyszeć, gdyż Sony na każdym kroku chwaliło się z wbudowanej funkcjonalności dzielenia się ze znajomymi nagraniami i zdjęciami z gry. I tak za jednym naciśnięciem można zapisać ostatnie 15 minut rozgrywki na dysku twardym konsoli bądź od razu wysłać ja na Twittera czy Facebooka. Można też transmitować na żywo swoją zabawę, choć i do tego potrzebne jest posiadanie konta w odpowiedniej usłudze (Twich lub Ustream).
Poniżej gładzika, w miejscu dawnego przycisku PS (który zmniejszono i przesunięto w dół) umieszczono kilkanaście otworów. Skojarzenia z nintendowym Wiilotem są tu jak najbardziej na miejscu, bo podobnie jak tam stanowią one ujście dla wbudowanego w pad głośniczka. Jego możliwości demonstruje Rosogun, gdzie komunikaty płynące z pada nadają oprawie audio dodatkowej głębi czy choćby Killzone, w którym za pośrednictwem głośniczka odsłuchujemy znalezione pamiętniki audio. A trzeba pamiętać, że ta funkcjonalność dopiero odkrywa swój potencjał. Równie dobrze wyglądają możliwości podpinanego bezpośrednio do gamepada dowolnego zestawu słuchawkowego ze wspólną wtyczką (w pudełku z konsolą znalazła się prosta słuchawka mono z mikrofonem).
Oglądając tylną części nowego DualShocka natkniecie się na kolejna nowość – mlecznobiały obszar, który po włączeniu pada zaczyna świecić różnymi kolorami. To oczywiście szumnie zapowiadany zminiaturyzowany PS Move, który teraz zyskał jednak jeszcze jedną funkcję – jego kolor może informować zarówno o numerze przypisanego do konsoli pada jak i stanie zdrowia naszej postaci jak ma to miejsce np. w Killzone. Świecący panel ma i swoje wady – odbija się w telewizorze i zużywa sporo energii, bo niestety ja na razie nie sposób go wyłączyć.
Ładowanie pada odbywa się przez port microUSB
Pomimo tych drobnych niedogodności, z których część zapewne zostanie wyeliminowana w przyszłości czwarta odsłona DualShocka potrafi zrobić dobre pierwsze wrażenie. Później bywa różnie. W sieci pojawiły się już pierwsze skargi a to na schodzące gumowane pokrycie gałek, a to na psujące się trigery. Niemniej jednak premierowe wejście nowego gamepada Sony można uznać za całkiem udane.
Wśród niewielu aktualnie dostępnych dodatków do PlayStation 4 nie mogło zabraknąć kamerki. Jej konstrukcja może być dla niektórych sporym zaskoczeniem. Bliżej jej bowiem do pierwszego Kinecta niż EyeToya z PS2 czy Playstation Eye z PS3. Urządzenie ma kształt niewielkiego prostopadłościanu o wymiarach 186x27x27 mm, w który wbudowano dwa, stałoogniskowe obiektywy (nagrywanie z maksymalną rozdzielczością 1280x600px w 60 kl/s) i aż cztery mikrofony potrafiące wykryć kierunek, z którego dobiega dźwięk.
Dzięki tej podłużnej beleczce możemy dla przykładu zalogować się na konsoli prezentując do kamery swój olśniewający uśmiech (po wcześniejszym skonfigurowaniu rozpoznawania twarzy) czy sterować funkcjami PlayStation 4 przy pomocy komend głosowych. I tak właściwie to koniec dość ubogiego repertuaru możliwości tego gadżetu. Co prawda jest jeszcze darmowy zestaw mini gier zatytułowany Playroom, ale trudno uznać tę produkcję za powód zakupu PlayStation Camera.
W prezentowanej tu Edycji Gracza kamerka dołączona była do zestawu. Niestety bez jakiejkolwiek podstawki umożliwiającej wygodne „przypięcie” jej do krawędzi płaskiego telewizora. Tym jest to dziwniejsze, że w przypadku osobnego zakupu nowej PS Eye taką uniwersalną podstawkę znajdziecie w pudełku. W naszym przypadku zamiast tego musieliśmy pocieszyć się niewielkich rozmiarów dwustronnym plastrem, który przydaje się jedynie do osadzenie urządzenia na płaskiej powierzchni np. pod telewizorem. Przyklejając go do ruchomej głowicy możemy w pewnym zakresie ustawić kąt widzenia kamery i pozbywamy się, przynajmniej częściowo problemów z bardzo krnąbrnym, sztywnym kablem, który mocno przeszkadza.
Nowy interfejs, nowe możliwości
Aby pogłębić wrażenie, że mamy do czynienia z prawdziwie nową generacją Sony zdecydowało się zastąpić wysłużony interfejs XMB (XrossMediaBar) bardziej nowocześnie wyglądającym PlayStation Dynamic Menu. W zasadzie jest to ewolucja koncepcji ruchomego w dwóch płaszczyznach menu, z tą różnicą że tym razem wyraźnie wyodrębniono w nim osobne rzędy ikonek pogrupowanych wedle ściśle określonego klucza. Domyślnie, po zalogowaniu trafiamy na listę wszystkich zainstalowanych w systemie aplikacji, którą poprzedza charakterystyczna zakładka „Co nowego” informująca o aktywnościach i trofeach zdobytych przez nas i naszych znajomych. Przypomina to nieco stronę główna Google+.
Trzeba przyznać, że rząd dużych kolorowych kafli prezentuje się całkiem atrakcyjnie. Co najważniejsze jednak jest dużo czytelniejszy i szybszy w obsłudze niż menu PlayStation 3. Warto jednak pamiętać, że w „czwórce” nie ma dynamicznie zmieniających się obrazów tła czy krótkich filmików aktywowanych po najechaniu na ikonę danej gry. Zamiast tego każda pozycja dysponuje własnym, rozwijanym automatycznie podmenu, w którym możemy przeczytać o najnowszych dodatkach DLC (a po „kliknięciu” przejść od razu do ich zakupu), ocenić dany tytuł, zapoznać się z jego instrukcją czy przejrzeć już zdobyte przez nas osiągnięcia.
Wszystkie typowo systemowe funkcjonalności konsoli przeniesione zostały do górnego rzędu menu. Umieszczone tu ikony są mniejsze, ale na tyle jednoznaczne w wymowie, że nie ma problemu z rozpoznaniem do czego one służą. Mamy tu więc między innymi bezpośredni odsyłacz na sklepu Playstation Store, który teraz działa niczym błyskawica, rozszerzoną do 2000 wpisów listę znajomych, specjalny kanał imprezowy (chat grupowy) czy zakładkę powiadomień grupującą informację o pobranych i przesłanych plikach, alertach gier czy zaproszeniach od innych użytkowników.
Nieco bardziej skomplikowanie przedstawia się menu ustawień. Odszukanie w nim pożądanych opcji wymaga cierpliwości. Nie wszystko jest tu tak intuicyjne jak moglibyśmy sobie tego życzyć. Szczególnie przy pierwszym zetknięciu z PlayStation 4, gdy w pamięci mamy jeszcze możliwości „trójki”. W nowej konsoli na próżno szukać jakichkolwiek ustawień streamowania mediów po DLNA. Ba, nie ma tu nawet obsługi plików MP3, płyt audio czy filmów 3D. PlayStation 4 to obecnie, jak zresztą sami twórcy przyznają, konsola służącą wyłącznie do gier. Być może zmieni się to za sprawą którejś z kolei aktualizacji, ale na razie pozostaje nam jedynie zabawa. OK, istnieje jeszcze opcja słuchania muzyki w usłudze Music Unlimited. Kłopot w tym, że wymaga ona opłacenia osobnego abonamentu, a do tego w naszym kraju jest na tę chwilę niedostępna.
Największym atutem zmienionego interfejsu jest bezapelacyjnie jego szybkość i znacznie większa wielozadaniowość. Co prawda nadal nie da się uruchomić w tle dwóch różnych gier, ale nic nie stoi na przeszkodzie będąc w grze błyskawicznie przełączyć się do menu, aby pogadać na czacie ze znajomymi, odebrać wiadomość czy wysłać przechwycony właśnie fragment rozgrywki na swoje konto na fejsie, po czym spokojnie wrócić do rozgrywki.
A skoro ponownie mowa o dzieleniu się filmami ze znajomymi nie można nie wspomnieć o jednej bardzo irytującej rzeczy. Co z tego, że możemy zapisać najlepsze momenty gry (konsola sama stale nagrywa ostatnie 15 minut) skoro potem z tym materiałem niewiele da się zrobić. Facebook i Twitter to marna alternatywa dla osób chcących pobawić się w tworzenie ciekawych filmików z gry. Na liście obsługiwanych usług wyraźnie brakuje Youtube’a. Ale w świetle ostatnich wydarzeń może i dobrze, że na razie go nie ujęto. Zupełnie nie pojmuje jednak dlaczego nie mogę swojego filmu bądź zrobionych zdjęć zgrać z dysku na nośnik USB. Po prostu nie ma takiej opcji. Żeby pokazać Wam jaka jest różnica pomiędzy przechwyconym zewnętrznym urządzeniem, nieskompresowanym wideo z PlayStation 4 , a tym co możemy uzyskać przesyłając nasz klip na Facebooka przy użyciu wbudowanej w konsolę funkcji Share posłużę się porównaniem zrobionym przez DigitalFoundry. Sami zobaczcie jak duża jest utrata jakości wskutek kompresji.
Na tym jednak nie koniec problemów. Pierwsze kilkanaście godzin od premiery PlayStation 4 ujawniły jej kolejną dużą wadę. Pomimo, że do działania konsola nie jest potrzebuje sieci (w każdym razie nie w takim stopniu jak w przypadku Xbox One) kłopoty z usługą PSN mogą znacząco uprzykrzyć nam życie. Bez niej nie jest możliwe dodanie swojego profilu w menu konsoli, ani też ściągnięcie wymaganej do gry aktualizacji systemu. W takiej sytuacji mamy więc sprzęt, z którym niewiele możemy zrobić. Owszem istnieje mechanizm ręcznej aktualizacji, ale trzeba do tego dysponować plikiem update’u (do ściągnięcia z Internetu) i dokładną instrukcją jak z niego skorzystać.
Obecnie w samym menu jest także sporo pomniejszych, ale mocno irytujących błędów pokroju niemożliwości wstrzymania pobierania pliku w przypadku kłopotów z połączeniem czy częstych komunikatów o błędach, których znaczenie trzeba sobie samemu rozszyfrowywać, a które mogą mieć bardzo prozaiczne podłoże. Rozumiem, że są to zwyczajne problemy wieku dziecięcego, ale pisząc recenzje ciężko je pominąć. Lepiej czuć się uprzedzonym.
W co i jak się bawić
PlayStation 4 to nowoczesna maszynka do gier i na tym poletku sprawdza się znakomicie. Co prawda wśród skromnej jak na razie biblioteki tytułów nie ma jak na razie produkcji mogącej faktycznie napędzić sprzedaż konsoli to jednak gracze typowo konsoli nie powinni mieć powodów do narzekań. Oprawa audiowizualna większości gier wypada całkiem nieźle, a i do grywalności nie sposób się przyczepić. DualShock 4 zapewnia odpowiedni komfort dając nawet niektórym produkcjom sporego kopa. Świetnym tego przykładem jest nowy Need for Speed, który wydaje się być stworzony dla tej konsoli.
Na liście tytułów startowych znalazły także największe tegoroczne hity pokroju Battlefielda 4, Call of Duty: Ghosts, NBA 2K14 czy Assassin’s Creed IV. By ułatwić przesiadkę na nową generację ich producenci, wspólnie z Sony zaproponowali graczom program cyfrowych aktualizacji gier z PS3 do PS4. Dzięki niemu posiadając dany tytuł w wersji na Playstation 3 można dokupić doń edycje przeznaczoną na nową konsolą za niecałe 40 zł. Biorąc pod uwagę dość kosmiczne ceny nowych gier to całkiem atrakcyjna oferta.
Jedynym zgrzytem podczas pełnych emocji sesji w ulubione gry może być niespożyty apetyt nowego DualShocka na energię. Świecąca lamka, której nie da się jak na razie wyłączyć pożera baterię w 6-7h, a to oznacza częste i dość długie (około 2h) ładowania gamepada.
Zawsze jednak można sięgnąć po PS Vitę i na niej dokończyć zabawę. Sony w końcu udało się wykorzystać technologię Gaikai do streamowania gier z PS4 do połączonej z nią po sieci WiFi Vity. W ten sposób możecie odejść od telewizora oddając go domownikom, którzy akurat ostrzyli sobie zęby na najnowszy, porywający odcinek Mody na Sukces. W takiej sytuacji lepiej zejść im z drogi, odpalić PS Vitę, połączyć się opcją gry zdalnej z PS4 i oglądać na ekraniku konsolki obraz wprost z jej dużej siostry. Jedna mała uwaga – rozwiązanie to nie jest pozbawione wad. Czasami pojawiają się zakłócenia obrazu, opóźnienia, a nawet zrywanie połączenia bez większego powodu. Jeden plus, że w takiej sytuacji gra sama się pauzuje i czeka na ponownie nawiązanie połączenia bądź aktywację gamepada (DS4 sam wyłącza się w momencie uruchomienia gry zdalnej).
Najpewniej jednak to co Was najbardziej interesuje to jakość oprawy graficznej w porównaniu z pecetem. Starcie PS4 vs PC możecie znaleźć w drugim artykule stanowiącym szybki przegląd tytułów startowych na nowego plajaka. Za jego zajawkę niech posłuży poniższy film.
- Zobacz artykuł: PlayStation 4 - przegląd tytułów startowych
Podsumowanie
Przyznam szczerze, że mam bardzo duży dylemat jak na obecną chwilę ocenić PlayStation 4. Z jednej strony to całkiem niezły kawałek sprzętu do grania, który z pewnością jeszcze mile nas zaskoczy. Z drugiej jednak - po nowej generacji oczekiwałbym czegoś więcej niż tylko dobra, choć ustępująca pecetom grafika, gamepad z touchpadem i głośnikiem czy funkcje społecznościowe, które są do tego mocno obecnie ograniczone. Skok jakościowy w momencie pojawienia się PlayStation 3 był znacznie bardziej widoczny i satysfakcjonujący niż ten, którego jesteśmy obecnie świadkami. Niestety w dużej mierze wynika to z faktu braku prawdziwie kopiących zadek tytułów startowych, które powodowałyby opad szczęki i ślinotok nawet u zatwardziałych pecetowów.
Pomimo irytujących błędów, ograniczeń i braku wydawałoby się podstawowych funkcjonalności nowoczesnej konsoli, która w pewnym sensie powinna choć trochę przypominać centrum multimedialne w PlayStation 4 czuć potencjał. Stąd i ocena, którą wystawiam jest mocno na wyrost, bo wierze, a może chce wierzyć, że Sony jeszcze pokaże co ten sprzęt potrafi. Mam tylko nadzieje, że zrobi to szybciej niż wprowadzanie obiecanych poprawek systemowych zdejmujących zabezpieczenia z sygnału HDMI czy dające użytkownikowi większy dostęp do własnych materiałów na dysku twardym konsoli. Liczę też na szybkie zasilenie biblioteki tytułów naprawdę ciekawymi produkcjami.