Płoną anteny 5G w Europie. To nie ten przeciwnik, z którym powinniśmy walczyć
Od początku kwietnia w co najmniej trzech europejskich krajach spłonęły anteny 5G. Za pożary odpowiadają aktywiści widzący w tej technologii zagrożenie dla zdrowia, a nawet przyczynę obecnego stanu rzeczy.
Wszystkiemu winne jest 5G? No nie, nie jest
Chociaż nie ma dowodów na to, że 5G jest dla nas niebezpieczne, a naukowcy jasno podkreślają, że nie ma związku między działaniem tej sieci a występowaniem chorób czy aktualną epidemią, to fake newsy na ten temat pojawiają się lawinowo.
I nawet pomimo tego, że z wyszukiwarek znikają takie wiadomości, a YouTube usuwa filmy sugerujące taki związek, to niestety rośnie liczba osób wierzących w te teorie spiskowe. Od kilku tygodni aktywiści dają temu wyraz.
Anteny 5G płoną w pożarach na terenie Europy
Na Starym Kontynencie podpalono już co najmniej kilkanaście (a według niektórych źródeł nawet kilkadziesiąt) stacji bazowych i anten 5G. Wiemy między innymi o 1 incydencie we Włoszech, 6 w Wielkiej Brytanii i 4 w Holandii.
W Polsce jak na razie nie odnotowano takiej próby, ale niewykluczone, że jest to tylko kwestią czasu, ponieważ ruch „anty-5G” ma się w naszym kraju nie najgorzej.
Rzetelne dowody w sprawie przeciwko 5G? Brak
Tymczasem – podkreślmy to raz jeszcze – nie ma żadnych dowodów, które pozwalałyby na łączenie 5G z epidemią koronawirusa albo z występowaniem innych chorób.
Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji w swoim oświadczeniu napisała wprost: „żadne rzetelnie przygotowane badania naukowe nie wskazują na powiązania promieniowania niejonizującego, emitowanego przez systemy telefonii komórkowej, z powstawaniem nowotworów i innych chorób”.
Źródło: Reuters, BBC, CNBC, The Verge, PIIT
Czytaj dalej o 5G: