Zespół, którego praca została przyjęta do publikacji w czasopiśmie "International Journal of Astrobiology", wskazuje pył księżycowy jako obiecujące miejsce do poszukiwań materialnych śladów dawnej, zaawansowanej cywilizacji spoza Ziemi. Księżyc miałby pełnić rolę naturalnego archiwum historii Drogi Mlecznej: na jego powierzchni mogły osiadać mikroskopijne fragmenty materii pochodzące nawet z czasów wcześniejszych niż era powstania samego satelity.
Naukowcy zwracają uwagę, że księżycowa powierzchnia od miliardów lat nie doświadcza procesów typowych dla Ziemi, takich jak erozja wodna czy intensywna aktywność tektoniczna. W efekcie cząstki materii spoza Układu Słonecznego, które na naszej planecie zostałyby zniszczone przez atmosferę i geologię, na Księżycu mogły pozostać niemal nienaruszone. Według badaczy wśród takich drobin mogłyby znajdować się także mikroskopijne pozostałości technologii powstałej na długo przed pojawieniem się człowieka.
W koncepcji opisanej w badaniu kluczowe są tzw. technosygnatury w postaci wyjątkowo trwałych ziaren o rozmiarze około 0,3 mikrona. Modele sugerują, że tak odporne fragmenty mogłyby przetrwać wielomilionową wędrówkę przez przestrzeń międzygwiezdną i ostatecznie osiąść na Księżycu bez całkowitego zniszczenia. Część cząstek miałaby pochodzić z niezamierzonych "kosmicznych śmieci" – analogicznych do odpadów krążących wokół Ziemi – a w bardziej spekulacyjnej wersji także z celowo zbudowanych mikrosond.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Za przykład niezamierzonych pozostałości wskazywane są tzw. cząstki Arkhipova, rozumiane jako mikroskopijne fragmenty statków kosmicznych lub przemysłowych odpadów rozproszonych w Galaktyce. Oddzielną kategorię stanowią hipotetyczne mikrosondy badawcze nazywane cząstkami Bracewella, które mogłyby być projektowane do obserwacji lub replikacji. Badacze podkreślają jednak, że samo znalezienie takich drobin nie wystarczy: konieczne byłyby bardzo zaawansowane analizy laboratoryjne oraz ocena chemiczno-strukturalna, aby odróżnić potencjalnie obcy materiał od naturalnych minerałów albo pozostałości po własnych misjach kosmicznych.
Prezes SETI Institute Bill Diamond ocenia, że pomysł badań jest wyjątkowo nowatorski, a jednocześnie racjonalny. W jego opinii poszukiwanie technosygnatur w księżycowym regolicie może stanowić interesujące poszerzenie dotychczasowych strategii wykrywania oznak technologicznej aktywności w kosmosie. Diamond podkreślił: "To nowatorskie podejście do metod poszukiwania dowodów istnienia technologii jako pośrednich śladów życia i inteligencji poza Układem Słonecznym i z entuzjazmem czekamy na dalszy rozwój tych badań".
Z opisywanych założeń wynika, że odnalezienie mikroskopijnych technosygnatur wymagałoby połączenia kilku etapów: najpierw zaawansowanych systemów wizyjnych do wyłapywania nietypowych ziaren, a następnie dokładnych badań ich składu. Weryfikacja miałaby obejmować m.in. analizę izotopową, chemiczną i strukturalną, tak aby wykluczyć ziemskie zanieczyszczenia czy fragmenty współczesnych sond kosmicznych.
Autorzy podkreślają, że nawet niewielka ilość księżycowego gruntu może dostarczyć ważnych danych w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o istnienie dawnych cywilizacji technologicznych w Galaktyce. W ich ujęciu każda drobina pyłu z Księżyca jest zapisem procesów zachodzących przez miliardy lat – i potencjalnym tropem prowadzącym do lepszego zrozumienia historii technologicznej w skali kosmicznej.