OPPO Reno 16 5G należy do rodziny niewielkich smartfonów, które łatwo obsługiwać jedną dłonią. Smartfon o wielu twarzach, bo w wersji białej z wzorem 3D Pop Planet Design kierowany do miłośników k-popu, smartfon uniwersalny, który ma wszystko co trzeba, ale też smartfon o dość wysoko ustawionej poprzeczce cenowej. Która z tych cech przeważy? Zapraszam do recenzji.
Zacznijmy od tego k-popu, czyli zjawiska kulturalnego powiązanego z muzyką popularną rodem z Korei Południowej. Muzyka k-pop (Korean pop) łączy różne style muzyczne, cechuje się wyrazistością brzmieniową i jako wyróżnik traktuje choreografię występów towarzyszących. Miłośnicy stanowią lojalną grupę, a zjawisko przestało być czymś wyłącznie niszowym, dlatego po części to do nich, ale też jako element globalnej strategii dystrybucyjnej (produkt promuje zespół BABYMONSTER), kierowany jest OPPO Reno 16 5G.
Można powiedzieć, że tenże smartfon jest przykładem produktu, który stanowi nie tylko urządzenie samo w sobie, ale też może być atrybutem przynależności do pewnej grupy społecznej. Z pewnością znajdą się osoby, które tak właśnie potraktują to OPPO, ale to wciąż wąska grupa ludzi. Oczywiście seria OPPO Reno zawsze była kierowana do młodych, ale nie zmienia to faktu, że OPPO Reno 16 5G należy ocenić też jako zwykły smartfon a nie tylko sposób na budowanie tożsamości.
OPPO Reno 16 5G z powłoką Holoverse 3D - wersja, która trafiła w moje ręce
Holoverse 3D oznacza smartfon, który na białej tylnej ściance ma przestrzenny wzór. Jak tłumaczy producent, szkło było kształtowane na zimno w 65 etapach, a warstwa z mikrosoczewek sferycznych i naniesiony wzór sprawiają, że planetarny wzorek wygląda, jakby unosił się ponad ścianką. Ten element wzorniczy to nawiązanie do wcześniej przywołanego k-popu, ale też sposób na to, by produkt zwrócił na siebie uwagę bez zakładania dodatkowej, wyszukanej osłonki-etui.
Biały wariant z 3D Pop Planet Design, który wykorzystuje technologię Holoverse 3D może wydać się infantylny, dlatego OPPO ma też elegancką wersję ciemnofioletową (śliwkową). Trochę odziera w ten sposób oryginalność telefonu, ale za to może trafić w gusta innej grupy odbiorców.
OPPO mówi - to smartfon dla twórców. Co to znaczy?
Twórca, czyli osoba, która dzieli się realizowanymi przez siebie kreacjami (foto, wideo lub połączeniem tych i innych form wyrazu) z szeroko pojętą społecznością. Dziś oznacza to najczęściej publikowanie w internecie w mediach społecznościowych. Taka osoba chce:
- mieć telefon, który domyślnie dysponuje funkcjami do tworzenia ciekawych form foto-wideo i ich wzbogacania, edycji
- mieć gwarancję, że smartfon będzie niezawodny
- liczyć na uwzględnienie urządzenia w wizerunku, to oznacza atrakcyjne wzornictwo
Taki smartfon musi być na wskroś uniwersalny, ale niekoniecznie potrzebny jest tu topowy chipset. OPPO Reno 16 5G nie jest tytanem wydajności, nie jest fotograficznym potworem. Ma jednak na pokładzie ColorOS 16 (w tym 5 lat aktualizacji, co dla twórcy i tak jest nad wyraz długim okresem), który prawie nie różni się od tego we flagowych modelach. Dostajemy liczne narzędzia AI, w tym te wspierające przetwarzanie i komponowanie treści (w aplikacji Zdjęcia należy wybrać zakładkę Utwórz).
Oprócz standardowych opcji poprawy rozdzielczości, gumki, narzędzia bazujące na AI to także - Kolaż zremiksowany (łączy tło i wycięte elementy z innych zdjęć w postaci naklejek), Wyróżnij kolaż (umożliwia nałożenie dominującego obrazu na zdjęcie tła, można tak łączyć też wideo), Rozjaśnij portret (korekta oświetlenia dla zdjęć portretowych), Odtwarzanie w zwolnionym tempie (spowalnianie zdjęć ruchomych).
Moim zdaniem OPPO Reno 16 5G może być atrybutem twórcy internetowego (dlaczego zawsze miałby to być iPhone); wyjątkowe wzornictwo białej wersji tylko w tym pomaga. Topowe smartfony mają jeszcze wyższy potencjał kreacyjny, ale zawsze pozostają pytania – czy liczy się jedynie zakup tego najlepszego i zapewne najdroższego, czy raczej to, by dany smartfon nie ograniczał aktualnej kreatywności użytkownika? Jeśli istotne jest to drugie, to sądzę, że potencjał OPPO Reno 16 5G nadal zaspokoi potrzeby niejednego użytkownika. Zobaczmy, jak ten telefon sprawdza się na tych standardowych polach zastosowań.
OPPO Reno 16 5G i jego wydajność
Choć nie dostajemy tutaj topowego chipsetu trudno mówić o powolnym działaniu interfejsu i aplikacji - na co dzień wszystko działa płynnie, a oprogramowanie sukcesywnie informuje nas o możliwości optymalizacji, przede wszystkim oczyszczaniu pamięci ze zbędnych plików. Niemniej czuję się zobowiązany wspomnieć, że czasem zdarzały się wpadki. Były to zdarzenia rzadkie, ale zauważalne w chwilach, gdy smartfon dużo odwoływał się do pamięci. Być może to jednak kwestia ułożenia się smartfonu, a kilka tygodni to wciąż za mało, zwłaszcza że OPPO dość często ostatnio wrzucało aktualizacje.
Wydajnościowo chipset Qualcomm Snapdragon 7 Gen4 zapewnia osiągi na poziomie podobnym do Honora 600 czy Nothing Phone (4a) Pro. To smartfon, który w AnTuTu plasuje się na poziomie około 1,45 miliona punktów (solidna średnia półka). Pozytywnie oceniam kulturę pracy, choć trzeba tu pamiętać, że dużo zależy od trybu wydajności.
W trybie wysokiej wydajności, po około 10 minutach stabilna praca CPU na prawie pełnych osiągach zaczynała być regularnie przerywana przez spadki do 63 proc. wydajności startowej. Z kolei w trybie równowagi, którego prawdopodobnie większość użytkowników będzie używała zawsze, wydajność utrzymywała się blisko 100 proc. przez około 20 minut, a potem spadała do 84 proc. wyjściowej i tak przez kolejne 40 min. W przypadku GPU (20-minutowe testy 3D Mark WildLife Extreme) problem dławienia termicznego w zasadzie się nie pojawił.
Akumulator mniej pojemny niż mógłby być, ale i tak jest OK
Akumulator to element, w którym OPPO Reno 16 5G mogłoby wykazać się lepiej, zwłaszcza że poza Europą mamy wariant o pojemności 6700 mAh. W Polsce dostaniemy tylko 6000 mAh. Tak wyposażone OPPO Reno 16 5G wytrzymywało u mnie całe dwa dni użytkowania o umiarkowanym natężeniu. Gdy decydowałem się na intensywną eksploatację, ładowanie w ciągu przed końcem drugiej doby stawało się koniecznością.
Dla mieszanego scenariusza łączącego pracę biurową z przeglądaniem internetu, czas pracy dla w pełni naładowanego akumulatora zamykał się w blisko 17 godzinach. Oglądanie filmu z pamięci telefonu lub w trybie offline aplikacji VoD możliwe było przez 21 godzin (jasność ekranu 200 nit). Co to oznacza? Wydajność podsystemu zasilania jest solidnym elementem smartfonu.
Multimedia, czyli ekran i głośniki
To kolejny ważny aspekt pracy telefonu. I bardzo pozytywne zaskoczenie. Wydawałoby się, że zmniejszenie przekątnej (i nieznacznie mniejsza rozdzielczość w pionie) przełoży się na ostrzejszy obraz i nic poza tym. A jednak OPPO dorzuciło tu sporo nitów do maksymalnej jasności, co czyni ekran użytecznym w sytuacjach ekstremalnych. Mamy tu AMOLED o przekątnej 6,32 cala i rozdzielczości 1216 x 2640 pikseli. Maksymalne odświeżanie to 120 Hz. Ekran wspiera przyciemnianie PWM 3840 Hz, jest też dostosowany do pracy z rękawiczkami i po zachlapaniu.
I tak, w każdym z trzech trybów kolorów (Standardowy, Naturalny, Jaskrawy) maksymalna jasność przy pełnym oświetleniu ekranu wynosiła 594 nity, a przy oświetleniu w 10 proc. 662 nity (tryb Jaskrawy wyróżnia się tu jeszcze wyższymi osiągami, bo 773 nity). To dobre wyniki.
Automatyka podbija jasność do ponad 1800 nitów dla ekranu podświetlonego w całości, a częściowo aż do 2900 nitów. To wartości zmierzone przy wymuszeniu pracy ekranu w silnym świetle testowego otoczenia. W realnych warunkach na dworze automatyka jasności działa bardziej zachowawczo, ale daje radę.
Plusem jest bardzo dobre pokrycie najważniejszych przestrzeni kolorów, sRGB i DCI-P3, prawie w 100 proc. co zaspokoi potrzeby kreatora treści dla mediów społecznościowych i wideo. Podobnie oglądanie filmów i zdjęć będzie przyjemnością, choć tę w dłuższej perspektywie limitować może niewygodna dla oczu mniejsza przekątna ekranu.
Do tego dochodzi audio, które posiłkuje się dwoma wbudowanymi głośnikami. Nie są one symetryczne, jeden jest umieszczony tradycyjnie od dołu, a rolę drugiego pełni słuchawka telefonu. Mimo to, ku mojemu zaskoczeniu nie zauważyłem, by słuchawkowy głośnik był zdominowany przez ten dolny, jak to czasem ma miejsce w podobnych konfiguracjach. Całościowo brzmienie z niewielkiej obudowy oceniam na plus.
Bąbelek, czyli OPPO Bubble. Szkoda, że nie zadziała z każdym telefonem
OPPO Bubble to taka duża tabletka o średnicy niespełna 6 cm, grubości 7 mm i wadze 28g. Po włączeniu przyciskiem z boku wyświetli nam spersonalizowane zdjecie - to na zachętę, gdy chcemy, by OPPO Bubble był takim gadżetem, brelokiem, przenośną fotoramką np. ze zdjęciem ukochanej osoby. OPPO Bubble paruje się przez Bluetooth ze smartfonem i wyświetla podgląd kadru smartfonowego aparatu. Udanie sparowałem go z OPPO Find X9 Pro, ale już jakakolwiek próba współpracy z innym androidowym smartfonem była nieudana. Szkoda. Posiadacze iPhone mają więcej szczęścia, ale muszą zainstalować dodatkową aplikację.
Podczas sterowania aparatem możemy wypełnić kadrem cały krążek (wyraźny ekran AMOLED ma przekątną 1,7 cala), wyświetlić go przyciętego po bokach, zmienić aparat na kamerę i co najważniejsze przełączać się pomiędzy zoomem optycznym plus x2. Prawdę mówiąc, bez tej funkcji bąbelek traciłby bardzo dużo. Wciąż są funkcje, które do niego da się dodać, by lepiej sterować smartfonowym aparatem, ale już obecnie OPPO Bubble jest praktyczny. Jasność ekranu ustawiamy na sztywno i jest to 100, 300 lub 600 nitów. Ta ostatnia wartość, mimo że wydaje się niewielka dla mocnego słońca, zapewnia wystarczającą czytelność ekranu.
Bąbelek da się mocować magnetycznie do tylnej ścianki telefonu (jak inne akcesoria zgodne z MagSafe, w zestawie jest naklejany pierścień), albo używać jak zdalny wyzwalacz z podglądem (zasięg limituje Bluetooth).
OPPO Bubble jest całkowicie opcjonalne, a czy potrzebne to zależy od potrzeb użytkownika. To gadżet zdaniem producenta niezbędny dla zetek, pokolenia, które skłonne będzie wydać 499 zł za to akcesorium (dopóki mamy promocje, cena wynosi 299 zł przy zakupie z telefonem, a dodatkowo dostajemy też dopasowane etui i kilka gadżetów związanych z BABYMONSTER).
Cztery razy 50 Mpix, czyli solidny system foto
Próżno w specyfikacji OPPO Reno 16 5G szukać aparatu o rozdzielczości 200 Mpix, w oprogramowaniu nie znajdziemy też trybu foto Pro, w którym można samodzielnie regulować czas, ISO, temperaturę bieli. Muszę przyznać, że to chyba największy minus urządzenia kreowanego na produkt dla twórców. Tryb Wideo Pro jest obecny, niestety ogranicza rozdzielczość do 1080/30p. Pomijając ten niedostatek, przyznaję, że jestem pozytywnie zaskoczony tym co uzyskałem z każdego z aparatów.
Szczególnie ciepłe słowa muszę skierować pod adresem aparatu ultraszerokokątnego. I to nie tylko dlatego, że ma AF i 50 Mpix. Zdjęcia są zaskakująco dobre jak na tak duże pole widzenia; niektóre niżej pozycjonowane telefony nawet dla głównego aparatu nie wypadają tak dobrze. Gorzej jest w nocy w przypadku tego aparatu, ale i tak lepiej niż tego się spodziewałem.
Po 50 Mpix mają też sensory dla głównego aparatu (sensor Sony LYT-600, kąt widzenia to odpowiednik 26 mm dla pełnej klatki) i aparatu tele oznaczonego jako zoom x3.5 (sensor Samsung ISOCELL JN5, odpowiednik 80 mm, ale zdjęcia są kadrowane czasem na 85 mm). I choć to nie topowe układy odpowiadają w nich za zdjęcia, rezultaty są bardzo dobre, warto też korzystać z pośredniego zoomu x2 (odpowiada klasycznemu standardowi foto, czyli 50 mm). Słabiej wypada drugi sugerowany zoom cyfrowy x7, ale wciąż przy takim zbliżeniu warto wykonywać zdjęcia.
Zdjęcia nocne mają dobrą, a czasem i bardzo dobrą jakość - efekt zależy od tego czy oprogramowanie "chwyciło" zdjęcie do przetworzenia. Warto więc podejrzeć rezultat, powiększyć kadr i jeśli obrazek nas nie zadowala, zrobić jeszcze jedno zdjęcie. Lepiej też się nie śpieszyć wtedy z serią, niech oprogramowanie ma czas na analizę fotografii.
Z dużej krotności zoomu, np. x15, x20 nie uzyskamy już najlepszych fotografii, z dwoma wyjątkami. Zdjęcia architektury dobrze poddają się przetwarzaniu i mogą wypaść nadzwyczaj dobrze, nawet przy kilkudziesięciokrotnym zbliżeniu. Druga sytuacja to fotografia makro. OPPO Reno 16 5G nie jest tu mistrzem, ale przy odrobinie wysiłku i przy takiej fotografii rezultaty będą przyjemne dla oczu. Domyślnie w automatycznym trybie makro aparat przełącza się na ultraszerokokątny nawet dla zoomu x3.5, ale zoomując dalej do x20, ponownie zaprzęgniemy do pracy teleobiektyw.
Również 50 Mpix ma aparat do selfie (zastosowano ten sam sensor GalaxyCore GC50F6 co aparat ultraszerokokątny) i te piksele dobrze spełniają tu swoją rolę. Możemy obraz z przedniej kamery zoomować od ultraszerokiego kąta do x2. Podobnie jak pozostałe aparaty, także przedni ma wbudowany AF.
Czy jest coś, co zarzuciłbym zdjęciom z OPPO Reno 16 5G? Moim zdaniem to smartfon, który na pewno zadowoli niejednego fotografa. Najwięcej problemów sprawiają aparatom mocno kontrastowe sceny, aparat ma też tendencję do nadmiernego doświetlania kadrów (można to jednak łatwo na stałe skorygować). Dla każdego z aparatów możemy aktywować tryb 50 Mpix, ale w praktyce nie daje on zauważalnie lepszej szczegółowości fotografii.
Filmowanie OPPO Reno 16 5G - o jednej rzeczy trzeba pamiętać
Maksymalna rozdzielczość filmów w OPPO Reno 16 5G to 4K/60p i to w przypadku każdego z aparatów, ale trzeba tu pamiętać, że zmieniając ogniskową w trakcie jednego ujęcia można wpaść w pułapkę zoomu cyfrowego. Oznacza to, że oprogramowanie aparatu nie zawsze zmienia obiektyw, a jedynie sięga po powiększenie cyfrowe - to znacząco pogarsza jakość nagrań przy zbliżeniu, czego można nie dostrzec na niewielkim ekranie.
Gdy będziemy skupiać się na poszczególnych ujęciach, wybierając odpowiedni obiektyw wcześniej, dostaniemy dobrej jakości wideo z dobrze działającą stabilizacją, dopóki nie poruszamy się szybkim marszem w nierównym terenie (w menu jest też opcja ultrastabilizacji, która nie zmienia rozdzielczości nagrania, ale też nie wnosi nic ponad to, co mamy standardowo). Poniżej przykładowe filmy dla każdego z obiektywów.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
OPPO Reno 16 5G - zmiany na plus, ale zależy jak na to się spojrzeć
Cykl premier serii OPPO Reno jest tak skonstruowany, że w ciągu roku mamy nie jedną, ale nawet dwie premiery. Co więcej kolejne generacje nie zawsze wpasowują się w definicję następcy, bo to jak potraktujemy zmiany - jako ewolucję, stagnację czy nawet regres - zależy od tego, który aspekt funkcjonowania telefonu jest dla nas najważniejszy.
Wydajnościowo (chipset Qualcomm Snapdragon 7 Gen 4) dostajemy to samo co z początkiem roku w OPPO Reno 15 5G. Jednakże zmienił się rozmiar smartfonu, teraz OPPO w Reno 16 5G zdecydowało się na niewielki rozmiar - ekran 6,32 cala oznacza dziś taki mniejszy smartfon (poprzednik miał 6,59 cala) co dla wielu użytkowników okaże się strzałem w dziesiątkę.
Rozwój technologii ogniw zasilających mógłby dać nam większą pojemność baterii, ale tym razem Europa trafiła do drugiego koszyka i OPPO Reno 16 5G ma akumulator nawet mniej pojemny niż poprzednik. Choć realnie nie oznacza to gorszego czasu pracy niż w OPPO Reno 15 5G, to działa na psychikę kupującego. Na plus zaliczam bardzo dobry 50 Mpix aparat ultraszerokokątny (wcześniej było to 8 Mpix), znacznie jaśniejszy panel AMOLED i praktyczny przycisk SnapKey (na prawej krawędzi) z możliwością przypisania różnych działań.
Podsumowanie. Czy warto kupić OPPO Reno 16 5G?
Ogólnie rzecz ujmując, dostajemy świetny smartfon, który lepiej wykorzystuje dany mu potencjał niż poprzednik. System ColorOS jest wyposażony w dużym stopniu w te same narzędzia co we flagowych produktach serii Find X. To właśnie z tych powodów, które czynią OPPO Reno 16 5G uniwersalnym, producent kreuje ten smartfon (między innymi) jako produkt dla twórców. OPPO Reno 16 5G jest idealny dla zwolenników mniejszych form, zasługuje na przypisanie do klasy premium (aluminiowa ramka, zgodność z IP66/68/69/69K). Od modelu Pro odbiega w zasadzie głównie rozdzielczością obiektywu głównego aparatu (50 zamiast 200 Mpix) i wydajnością chipsetu.
Przy tych wszystkich pozytywnych słowach pod adresem OPPO Reno 16 5G nie do przeoczenia jest cena, zauważalnie wyższa niż przy starcie sprzedaży OPPO Reno 15 5G. To właśnie ten czynnik sprawi, że zakup będzie z pewnością bardziej przemyślany niż wcześniej, co może nawet skutkować nabyciem konkurencyjnego produktu (wystarczy zobaczyć niezwykle atrakcyjne ceny serii Xiaomi POCO F9). OPPO Reno 16 5G może liczyć na zainteresowanie tych osób, dla których konkretny telefon to nie tylko inwestycja, ale też element stylu życia.
OPPO Reno 16 5G to dobry wybór, gdy:
- oczekujesz połączenia dużej funkcjonalności w niewielkiej, wygodnej dla dłoni formule, z obudową wykonaną z materiałów wysokiej jakości,
- chcesz, by telefon nie miał w ogólnym rozrachunku słabszych stron – oznacza to bardzo dobry ekran, solidne aparaty (każdy z AF), system ColorOS + obfitość funkcji AI, dobry czas pracy na baterii,
- istotne jest dla Ciebie wyróżnianie się nie tylko faktem posiadania danego telefonu, ale też tym, co z jego pomocą można zrobić,
- jesteś miłośnikiem k-popu i chcesz mieć coś z tym związanego - wskazany jest wtedy zakup wersji białej.
OPPO Reno 16 5G może się nie spodobać, gdy:
- poszukujesz najlepszej okazji cenowej (regularna cena OPPO to 3299 zł za wersję 8/512 GB, wariant 8/256 GB kosztuje 2999 zł) - dla zakupów do 20.09 obowiązuje oferta cashback 300 zł,
- oczekujesz topowej wydajności, nawet kosztem dławienia termicznego przy dłuższym obciążeniu, nie jesteś w stanie wybaczyć nawet rzadkich potknięć podczas codziennego użytkowania,
- szukasz smartfonu z najpojemniejszym akumulatorem, nawet jeśli to oznacza dużo większą przekątną ekranu,
- dużo fotografujesz na dużej krotności zoomu i zależy ci trybie Pro z ręczną regulacją ekspozycji (obecnie w oprogramowaniu jest tylko tryb wideo Pro z rozdzielczością obciętą do 1080/30p).
Niezależna opinia redakcji. Telefon na test został bezpłatnie wypożyczony od firmy OPPO.