Odpowiadając szybko: bardzo dobrze, polecam. Tak naprawdę na tym mogłabym zakończyć, bo Huawei zaprezentował naprawdę solidny i ładny sprzęt (co moim zdaniem w przypadku smartwatchów jest jednak szczególnie ważne). No ale rozpiszę się jednak trochę bardziej, bo naprawdę, spędziłam z tym zegarkiem całkiem udane dwa tygodnie.
Huawei Watch GT 7 to smartwatch bardzo uniwersalny – będzie dobrym wyborem dla każdego, kto chce trzymać rękę na pulsie, kto jest aktywny i chce monitorować swoje treningi, chce badać swój sen, potrzebuje podstawowych informacji o stanie swojego zdrowia. Niezależnie od tego, czy ma się telefon z Androidem, czy też z systemem iOS – zegarek będzie kompatybilny. Podkreślę tylko, że osobiście oceniam go jako posiadaczka iPhone’a 15 i ani razu nie zdarzyło się, żeby zegarek przestał działać czy rozłączył się. Nie było również problemu z instalowaniem aplikacji, która jest niezbędna do prawidłowego działania smartwatcha.
Nie do rozładowania
Huawei chwalił się, że kluczową cechą nowego smartwatcha jest jego bateria – i zgadzam się w stu procentach. Tego smartwatcha praktycznie nie da się rozładować. Przez dwa tygodnie ładowałam go dwa razy, z czego po raz pierwszy po trzech dniach użytkowania. W tym momencie warto nadmienić, że jak go odpakowałam, to smartwatch naładowany był do poziomu ok. 40 proc. Kolejne ładowanie z kolei miało miejsce po ośmiu dniach użytkowania. Tu naprawdę nie ma na co narzekać.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Sam proces ładowania jest również bardzo szybki i od poziomu 15 do 100 proc. trwa około godziny, więc praktycznie nawet się nie da zauważyć, że zdjęło się go z nadgarstka. Producent podkreśla, że osoby, które bardzo intensywnie korzystają z zegarka będą musiały ładować go trochę częściej niż ja. W dalszym ciągu uważam jednak, że jest to bardzo przyzwoity czas.
Design na 5 z plusem
O gustach się nie dyskutuje, ale jednak firmy zawsze zabiegają o to, żeby ich produkty po prostu przyciągały wzrok. Huawei Watch GT 7 jest naprawdę ładny i elegancki, wygląda prosto i nowocześnie, a jednak szykownie. Będzie pasować nie tylko do casualowego ubioru, ale również do bardziej oficjalnej stylizacji. Mój model miał pasek wykonany z białej skóry kompozytowej z zielonymi (pistacjowymi) elementami. Samo połączenie kolorystyczne jest bardzo uniwersalne. Jeśli ktoś jednak nie jest jego fanem – Huawei GT 7 dostępny jest również w innych wariantach kolorystycznych.
Tarcza tego zegarka ma rozmiar 41 mm i zajmuje prawie całą moją rękę – mimo to tarcza zdecydowanie nie wygląda ciężko lub masywnie. Ceramiczny bezel również jest ważnym elementem stylistycznym – wygląda solidnie, ale jednocześnie prosto i wytwornie. Zegarek nie jest też w ogóle ciężki, nie czuje się go na ręce i noszenie go przez cały dzień nie jest problemem. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo: pasek zegarka po dwóch tygodniach jest lekko odkształcony przy dziurce zapięcia i przyznam szczerze, spodziewałam się, że takie odkształcenie powstanie odrobinę później.
Pora na dobranoc
Funkcja, na której mi najbardziej zależało, to monitorowanie snu. Klasycznie, jak w przypadku innych smartwatchy Huaweia smartwatch pokazuje o której się zasnęło, o której się zbudziło, ocenia stabilność snu, jego jakość i pokazuje wykres snu, dzieląc go na fazy snu lekkiego, głębokiego i REM.
Przez pierwszy tydzień zegarek "docierał się" do mnie i uczył się prawidłowo mierzyć sen. Bardzo często podawał on początkowo zbyt późną godzinę zaśnięcia. Po tych kilku dniach jednak spisywał się na medal. Sam smartwatch pokazuje dane z ostatniej nocy. Aplikacja z kolei daje większy wgląd w najważniejsze dane – pokazuje punkty snu, godzinę zaśnięcia i pobudki, fazy snu, procent snu głębokiego oraz zaobserwowane nieprawidłowości w oddechu. Do tego w aplikacji można porównać swoje dane z całego tygodnia, miesiąca i roku. Bardzo żałuję, że nie będę mogła potestować zegarka dłużej, by sprawdzić, jak by wyglądała statystyka w przeciągu miesiąca.
Analiza stresu i samopoczucia oraz ćwiczenia i urocza panda
Huawei ponownie wprowadził wspomaganą AI funkcję monitorowania swojego samopoczucia. Zegarek przy pomocy dziewięciu kwiatków w trzech kolorach pokazuje, jaki ma się w danym momencie nastrój. Kwiat ma być wypadkową dwóch elementów – poziomu stresu i stanu emocjonalnego. Funkcję oceniam po prostu jako ciekawą, bo szczerze nie rozumiem tego, jak zegarek ocenia stan emocjonalny. W moim przypadku często pokazywał, że jestem szczęśliwa, gdy w rzeczywistości było inaczej. Można jednak edytować dane zegarka i podać swoje własne odczucia. Liczę jednak, że przy kolejnej edycji Huawei lekko poprawi tę funkcję-ciekawostkę.
Teraz jednak przejdę do tego, z czego korzysta lwia część użytkowników smartwatchy: monitorowanie aktywności. Zegarek ten pozwala mierzyć aktywność podczas przeróżnych aktywności, od spaceru i jazdy na rowerze przez skakanie na skakance i bieganie po jazdę na nartach (nawet na zadaszonych stokach). Zegarek monitoruje czas treningu, tempo treningu oraz tętno. Po zakończonych ćwiczeniach z kolei mierzy ponownie tętno i informuje, ile należy odpoczywać po zakończonym treningu. Dodatkowo zegarek pozwala też pokazać pokonaną trasę. W przypadku moich kilku treningowych spacerów ta opcja zadziałała znakomicie. Bardziej jednak zaciekawił mnie pięciostopniowy podział treningu znany mi m.in. ze smartwatcha Huawei Watch Fit 5 Pro. Podział ten oparty jest na analizie tętna i zdecydowanie przyda się osobom regularnie ćwiczącym.
Ponadto Huawei powrócił z pandą. Zwierzę raz na godzinę przypomina o konieczności poruszania się oraz wymyśla łatwe i przyjemne ćwiczenia. Im więcej się ich wykona, tym wyższy poziom zadowolenia zwierzęcia się osiąga. Wraz z tym poziomem można też zdobywać spersonalizowane tarcze zegarka. Więcej jednak nie powiem, bo moja panda z mojej aktywności szczególnie zadowolona nie była.
Czy warto kupić smartwatcha Huawei Watch GT 7?
W prostych słowach: jeśli ktoś nie jest zapalonym sportowcem, poszukuje eleganckiego zegarka, którego nie będzie musieć ładować co chwila, a który i tak spełni podstawowe funkcje – to tak, śmiało, to jest zegarek dla takiej osoby. Jeśli jednak ktoś szuka zegarka głównie będącego sportowym towarzyszem – przyjrzałabym się innym propozycjom.
Sam smartwatch wydaje też mi się głównymi cechami trochę zbliżony do smartwatcha Huawei Watch Fit 5, który miałam okazję wcześniej testować. Ten jest jednak bardziej nastawiony na codzienne użytkowanie, monitorowanie najważniejszych funkcji i poznawanie swojego organizmu. Mimo wszystko, jak ktoś poszukuje smartwatcha albo w ogóle zastanawia się, czy warto, to powiem, że zdecydowanie warto.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Huawei. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.