REDMI Note 17 Pro Max 5G jest dostępny w trzech wariantach kolorystycznych: Black, Cloud Blush oraz Green. Trafił do sprzedaży w dwóch wersjach pamięciowych, a jego cena zaczyna się od 2399 zł. Ja testowałam 8+256 GB w kolorze Cloud Blush.
DLA CIEBIECyfrowy Polak - Wykluczenie cyfrowe
Bateria silikonowo-węglowa 9210 mAh naprawdę jest dobra. Producent zapewnia, że może wytrzymać nawet trzy dni na jednym ładowaniu oraz wystarcza na 40 godzin odtwarzania wideo. Moje domowe testy potwierdziły te deklaracje. Urządzenie obsługuje także szybkie ładowanie 100 W w technologii HyperCharge oraz ładowanie zwrotne o mocy 27 W. Xiaomi pod tym względem zmiotło konkurencję.
Największy minus? Gdzieś trzeba było umieścić baterię i jest to coś, co przeszkadzało mi najbardziej. Dla mnie ten smartfon jest zwyczajnie za duży. Jestem przyzwyczajona do sporego ekranu Motoroli edge 60, ale w przypadku tego smartfona czasem, żeby płynnie z niego korzystać, musiałam używać obu dłoni, co zdecydowanie nie jest wygodne na co dzień. Dla osoby o większych dłoniach być może nie byłby aż tak nieporęczny, ale dla mnie stanowiło to prawdziwą barierę w korzystaniu z urządzenia. Smartfon waży 225 g i to również jest odczuwalne podczas codziennego używania.
Elegancki wygląd i solidność
Pod względem wykonania REDMI Note 17 Pro Max 5G wypada dobrze. To solidny i elegancki telefon. Wersja, którą ja testowałam, czyli Cloud Blush, ma ciekawą obudowę, która mieni się w słońcu (aż szkoda zakładać dołączone etui). Producent deklaruje, że konstrukcja urządzenia spełnia najwyższe normy szczelności IP66/IP68/IP69/IP69K, a certyfikat SGS potwierdza jego odporność na upadki z wysokości do trzech metrów. Choć nie testowałam go w ekstremalnych sytuacjach, wygląda na naprawdę wytrzymały.
W kwestii wydajności producent poszedł na kompromis względem poprzednich modeli, żeby skoncentrować się na trwałości i żywotności baterii, ale dla zwykłych użytkowników nie powinno to stanowić wielkiego problemu. REDMI Note 17 Pro 5G nie jest jednak smartfonem dla graczy.
Aparat
Główny aparat ma 50 MP, obiektyw f/1.8 i optyczną stabilizację obrazu. Sprawdza się poprawnie, ale osobom, którym zależy na dobrych zdjęciach, raczej nie polecę tego smartfona, ponieważ w tej półce cenowej można znaleźć dużo lepsze opcje. Jedyny plus, który zauważyłam w porównaniu z moją Motorolą edge 60 (która, warto wspomnieć, jest aktualnie ponad 1 tys. zł tańsza), to zauważalnie lepsza jakość po mocnym przybliżeniu. Nie podobały mi się za to kolory. W porównaniu z Motorolą wypadały blado i brakowało im głębi. Xiaomi podkreśla możliwości zaawansowanych algorytmów sztucznej inteligencji, które wspierają tworzenie dopracowanych portretów, edycję zdjęć i kreatywne funkcje, takie jak AI Erase Pro oraz podwójne wideo, jednak podobne rozwiązania od dawna są już standardem na rynku, więc nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia. Wideo też nie należy do najlpszych.
Poniżej porównanie zdjęć:
Dla kogo?
Jeżeli ktoś lubi duże ekrany i zależy mu na wyjątkowo długiej żywotności baterii, to ten smartfon może być idealnym rozwiązaniem. Nie będzie jednak optymalnym wyborem dla większości osób szukających najlepszego stosunku ceny do jakości.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Xiaomi. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.