Northrop Grumman został wskazany jako wykonawca projektu nowego satelity rozpoznawczego przeznaczonego do działań na orbicie geosynchronicznej. Umowa przewiduje opracowanie demonstratora w ciągu 24 miesięcy. Konstrukcja ma bazować na platformie ESPASat-L, a za część optyczną odpowiadać będzie kalifornijska firma TRL-11.
Satelita ma mieć modułową architekturę, co ma ułatwiać montaż różnych ładunków i dopasowanie konfiguracji do zadań o charakterze specjalnym. W założeniach urządzenie będzie kompaktowe – rozmiarowo porównywane do niewielkiej walizki – co ma zwiększać elastyczność doboru wyposażenia. Montaż i próby prototypu zaplanowano w ośrodkach Northrop Grumman w Virginii i Arizonie, a następnie system ma zostać przekazany do operacyjnego wykorzystania przez Siły Kosmiczne USA.
GHOST-R ma być elementem szerszego podejścia promowanego przez Defense Innovation Unit, nastawionego na przyspieszenie rozwoju i wdrożeń rozwiązań pochodzących z sektora komercyjnego. Taki model ma ograniczać koszty i czas prac, m.in. dzięki rezygnacji z projektowania każdego satelity od zera. W centrum zainteresowania znajduje się szybkie podniesienie świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej.
DLA CIEBIECyfrowy Polak - Wykluczenie cyfrowe
Podstawową rolą GHOST-R ma być monitorowanie obiektów na orbicie geosynchronicznej – obszarze istotnym m.in. dla łączności wojskowej oraz aktywności powiązanych z bezpieczeństwem narodowym. Satelita ma otrzymać zaawansowaną aparaturę optyczną, umożliwiającą identyfikowanie i analizę innych obiektów kosmicznych.
Prace nad satelitą mają toczyć się w ramach portfela DIU określanego jako "Kill Web", który skupia się na architekturach kosmicznych łączących obserwację, sztuczną inteligencję oraz systemy namierzania. Wykorzystanie komponentów i rozwiązań z rynku komercyjnego ma sprzyjać sprawniejszemu wprowadzaniu systemów, które szybciej trafiają do służby.
Northrop Grumman ma już doświadczenie w zadaniach tego typu – wcześniej nadzorował obiekty na orbicie z użyciem satelitów GSSAP. Nowy program ma uzupełniać dotychczasowe zdolności, a planowana "proliferacja" podobnych urządzeń ma zwiększyć niezawodność nadzoru także w sytuacji utraty pojedynczego satelity.