Do groźnej sytuacji doszło w trakcie rejsu KLM Royal Dutch Airlines z Amsterdamu na Curaçao. W czasie lotu zapalił się powerbank, którego właścicielem okazał się Camiel Eurlings, były prezes KLM. Zdarzenie potraktowano jako zagrożenie dla bezpieczeństwa, dlatego załoga podjęła decyzję o powrocie do Amsterdamu.
KLM realizuje codzienne połączenie na trasie Amsterdam–Curaçao, które trwa niemal 10 godzin i zwykle rozpoczyna się o 13:25. Tym razem start nastąpił z dwugodzinnym opóźnieniem, a niedługo po wylocie doszło do problemu z przegrzewającym się powerbankiem, z którego Eurlings korzystał w klasie biznes. W internecie pojawiły się zdjęcia pokazujące osmalenia w okolicy foteli. Były prezes KLM miał odnieść jedynie lekkie obrażenia.
Rzecznik KLM przekazał, że mimo złamania zasad przewoźnika dotyczących powerbanków, wobec Camiela Eurlingsa nie zostaną wyciągnięte konsekwencje. Jak wyjaśniono, pasażerowie na początku lotu otrzymują komunikat o zakazie korzystania z powerbanków na pokładzie, jednak linia nie planuje w tym przypadku dodatkowych sankcji. Następnego dnia na trasę wysłano samolot zastępczy, a Boeing 777, który brał udział w incydencie, nie wrócił jeszcze do służby.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Powrót do Amsterdamu oznaczał duże utrudnienia dla podróżnych. Łącznie 322 pasażerów spędziło noc w hotelu, czekając na lot zastępczy na Curaçao. Kolejnego dnia połączenie obsłużył mniejszy, nowszy model – Dreamliner 787-10. Rejs zrealizowano już bez przeszkód, a samolot miał wrócić do Amsterdamu wieczorem tego samego dnia.
Wśród części pasażerów pojawiło się rozczarowanie, bo opóźnienie wiązano z działaniem osoby, która – jako były prezes KLM – miała dobrze znać firmowe zasady bezpieczeństwa. Jeden z podróżnych zwracał uwagę, że o ile pomyłka może przytrafić się zwykłemu pasażerowi, o tyle w tym przypadku sytuacja wydawała się szczególnie zaskakująca.
Zdarzenie wpisuje się w szerszy problem, jakim jest rosnąca liczba przypadków zapłonu baterii litowo-jonowych w powerbankach w czasie lotów. Linie lotnicze i regulatorzy coraz częściej biorą pod uwagę zaostrzenie przepisów związanych z przewozem takich urządzeń. Z zasad KLM wynika, że pasażer może mieć przy sobie maksymalnie dwa powerbanki, jednak używanie ich oraz ładowanie w samolocie jest jednoznacznie zabronione. Incydent na locie KL735 pokazał, jak poważne skutki może mieć złamanie tych reguł.
Według dostępnych informacji Boeing 777-300ER o rejestracji PH-BVP po powrocie do Amsterdamu wciąż nie wznowił regularnych rejsów. KLM musiał tymczasowo zmienić wykorzystywaną flotę na trasie do Curaçao, a sprawa pozostaje jednym z głośniej komentowanych przykładów ryzyka związanego z używaniem urządzeń elektronicznych przez pasażerów w trakcie lotu.