Czterej pancerni w 8K czyli test Samsunga 65Q900R

Samsung 65Q900R - pierwszy telewizor 8K, czy warto się skusić na tak dużą rozdzielczość? Czy to już czas na taki TV? Odpowiedzi znajdziesz w naszym teście.

Image

Samsunga 65Q900R - test

Rok 2018 przejdzie do historii techniki telewizyjnej ze względu na pojawienie się telewizorów 8K. Choć w pewnym sensie powtarza się sytuacja z roku 2013, kiedy to sceptycy głosili wszem i wobec poglądy w rodzaju „po co to komu, przecież i tak nie ma treści 4K”, każdy pasjonat techniki nie przejdzie obojętnie obok możliwości przetestowania pierwszego na rynku telewizora 8K. Ja również nie potrafiłem się oprzeć.

Samsung 65Q900R jest telewizorem z 65-calowym płaskim ekranem o rozdzielczości 7680 x 4320 pikseli (8K).

Samsung 65Q900R - grubość

W Samsungu 65Q900R zastosowano wyświetlacz LCD typu VA. Subpiksele mają konwencjonalną strukturę RGB, choć muszę przyznać, że takiego układu i kształtu domen nie widziałem wcześniej w żadnym telewizorze ani Samsunga, ani jego rywali.

Samsung 65Q900R - struktura subpixeli

Główną zaletą wyświetlaczy typu VA jest dobra (tj. ciemna) czerń, a tym samym wyższy kontrast natywny niż w matrycach typu IPS.

Specyfikacja techniczna telewizora Samsung 65Q900R:

Wyświetlacz (przekątna): 65 cali
Wyświetlacz (rozdzielczość): 7680x4320
Wyświetlacz (rodzaj): płaski
Podświetlenie ekranu: LED
Technologia 3D: nie
Złącza: 4 x HDMI, 3 x USB (2.0), 1 x Ethernet, optyczne
Tuner TV: analogowy, DVB-C, DVB-S2, DVB-T2

Kontrast

Telewizor ma nie tylko matrycę LCD typu VA, lecz także zaawansowane podświetlenie LED podzielone na 480 niezależnie działających stref. Taka konfiguracja powinna zapewniać głęboką czerń i wysoki kontrast i rzeczywiście tak jest. Przy funkcji „local dimming” (LD) ustawionej w opcji „standard” współczynnik kontrastu ANSI wyniósł 6711:1, co jest znakomitym wynikiem, jak na telewizor LCD. Warto zaznaczyć, że wynik ten osiągnięto przy właściwej, niezmanipulowanej charakterystyce jasności, dzięki czemu bardzo ciemne szarości zostały odwzorowane właściwie, bez utraty szczegółów. Widać to bardzo dobrze w scenie testowej, w której statek kosmiczny porusza się na tle gwiazd: wszystkie gwiazdy były dobrze widoczne, bez „czarnych dziur”, które trapiły model 55Q9FN.

Samsung 65Q900R - kontrast

Dzięki dużej liczbie stref oraz dopracowanemu (wreszcie) algorytmowi ściemniania i wygaszania oglądanie ciemnych scen z filmu „Solo” było prawdziwą rozkoszą dla oczu.

Samsung 65Q900R - mocno kontrastowa scena

To właśnie dzięki dużej liczbie stref oraz nowym algorytmom Samsungowi 65Q900R udało się z łatwością pokonać tak zaawansowanego rywala jakim jest Sony 65ZF9. W animowanym GIF-ie poniżej proszę rzucić okiem na tę samą scenę z filmu „Solo”: najpierw na Sony 65ZF9, potem na Samsungu 65Q900R. Choć odstęp czasowy pomiędzy zdjęciami to kilka miesięcy, a czas ekspozycji nieco się różni, wydaje mi się, że mimo wszystko udało mi się uchwycić istotne różnice pomiędzy ww. telewizorami.

Choć zdjęcie nie oddaje tej sceny tak, jak ją widzi ludzkie oko, rozświetlenia od lamp (wynikające z większych stref w ZF9) na górnym czarnym pasie były na 65ZF9 aż nadto widoczne, podczas, gdy na 65Q900R ‒ znacznie mniej (zdjęcie pokazuje je nawet bardziej intensywnymi niż faktycznie były).

Podobnie było w trudnej do oddania scenie z filmu „La La Land”. Animowany GIF pokazuje najpierw Samsunga, potem Sony.

Jak widać, większa liczba stref (Samsung ‒ 480, Sony ‒ 104) po prostu robi sporą różnicę. Ponadto producent (tj. Samsung) wyciągnął właściwe wnioski z mojej krytyki algorytmów w modelu 55Q9FN i znacznie je udoskonalił (złagodził). Nie są już szalenie agresywne, lecz dopracowane i nawet całkiem subtelne. Różnice na korzyść 65Q900R są tak duże, że zastanawiam się, czy nowe algorytmy są w ogóle autorstwa tego samego programisty. W teście 55Q9FN napisałem bowiem, że:

... specjaliści Samsunga wykonali, od strony sprzętowej, kawał naprawdę dobrej pracy. Niestety, nie da się tego powiedzieć o osobie odpowiedzialnej za algorytmy. Gdyby to ode mnie zależało, to osoba ta nie pracowałaby już w Samsungu.

Oczywiście w 65Q900R sytuacja jest zgoła odmienna. Moim zdaniem, albo dotychczasowy programista przeszedł totalną metamorfozę, albo mamy do czynienia z kimś innym. W każdym razie ze względu na wysoki kontrast i bardzo dobre algorytmy wygaszania stref, Samsung 65Q900R jest naprawdę znakomitym telewizorem do kina domowego.

Kolory

W ustawieniach fabrycznych trybu „film” temperatura barwowa bieli była ciut za wysoka (6581K), ale od czego jest w końcu kalibracja.

Odwzorowanie barw podstawowych (R,G,B) w trybie „film” było dobre lub bardzo dobre: tym lepsze im barwa miała wyższy poziom nasycenia.

Średni błąd dE2000 z powyższej próbki barw wyniósł 2,9, co jest bardzo dobrym wynikiem. Z kolei analiza diagramu chromatyczności wykazała pewne niedosycenie barwy czerwonej, zwłaszcza na niższych poziomach nasycenia.

Pod kątem kolory bledną ‒ to w końcu nadal matryca typu VA, a nie IPS.

Szeroka paleta barw

Za szeroką paletą barw w Samsungu 65Q900R stoi technologia kropek kwantowych, którą koreański producent wytrwale stosuje już od dobrych kilku lat. Jak na szerokogamutowy telewizor wysokiej klasy przystało, pokrycie przestrzeni DCi było spore...

Samsunga 65Q900R szeroka paleta barw

... ale nie tak duże jak QLED-ach 4K, które mogą mieć pokrycie nawet rzędu 99%.

Warto wyjaśnić, że kilkuprocentowa różnica w pokryciu przestrzeni DCi nie będzie łatwo zauważalna dla przeciętnego użytkownika, no chyba, że QLED-a 8K ustawimy obok najwyższej klasy modelu 4K.

Pomimo tego rodzi się pytanie: co jest tego przyczyną? Wydaje mi się, że winna jest, oczywiście pośrednio, sama... rozdzielczość 8K. Otóż jeżeli porównamy strukturę subpikseli telewizorów 4K i 8K, okaże się, że na obszarze zajmowanym przez 3 subpiksele 4K musimy zmieścić aż 12 mniejszych subpikseli 8K. Każdy subpiksel musimy wysterować za pomocą oddzielnego tranzystora, a jeśli w telewizorze 8K, na tej samej powierzchni, mamy 4 razy więcej subpikseli, to mamy też i 4 razy więcej tranzystorów. Oznacza, to że tranzystory zajmują teraz 4 razy więcej miejsca, a ponieważ nie są przezroczyste, ograniczają ilość światła wydobywającego się z ekranu. W fachowym żargonie technicznym zjawisko to nazywa się niższym współczynnikiem apertury. A zatem, aby skompensować niższą jasność inżynierowie Samsunga zmienili najprawdopodobniej charakterystykę filtrów kolorów tak, aby były mniej agresywne i przepuszczały więcej światła, kosztem szerszej linii widmowej każdej z barw podstawowych (RGB), co poskutkowało mniej nasyconymi kolorami i niższym procentowym współczynnikiem pokrycia przestrzeni DCi.

Jest to oczywiście moja hipoteza, ale lepszego wyjaśnienia nie znajduję. W każdym razie wynik na poziomie 94%, choć nieco niższy od QLED-ów 4K, i tak jest bardzo dobry. Co nie zmienia faktu, że miłośnicy mocno nasyconych barw oraz ci użytkownicy profesjonalni, którym zależy na kolorystycznym „impakcie” mogą poczuć pewien niedosyt. Doskonale pamiętam, jak jeden z gęstych (ok. 100 Mb/s) plików demonstracyjnych przygotowany przez firmę TCL (o tytule bodajże „Exploring Mysterious Colors”) nie wypadł tak dobrze, jak na najlepszych QLED-ach 4K: czerwienie, zielenie i żółcie nie były tak mocno nasycone, jak być powinny. Co nie znaczy, że obrazy z tego pliku wyglądały źle. Chcę tylko powiedzieć, że nie wyglądały tak dobrze, jak mogłyby wyglądać.

Tryb HDR

Na swojej stronie internetowej producent twierdzi, że jedną z cech 65Q900R jest „Q HDR 4000 / 3000”, co sugeruje jasność na poziomie 3000-4000 cd/m2. Z moich pomiarów wynika, że jasność tego rzędu 65Q900R osiąga tylko i wyłącznie:

  • przez ułamek sekundy,
  • tylko w trybie „dynamicznym”, który w dużym stopniu przekłamuje barwy.

Potwierdzeniem tego jest poniższy wykres:

Jak widać jasność gwałtownie spada i to ponadsześciokrotnie (do ok 570 cd/m2), bowiem telewizor musi schłodzić przesterowane diody. Co ciekawe, jasność nie podnosi się, nawet po minucie, czy dwóch.

Jeżeli pomiaru dokonamy w trybie „film” to oczywiście o „HDR-ze 4000” w ogóle nie będzie mowy...

... ale za to będziemy mogli stwierdzić, że 65Q900R ma „HDR 2000”. Inaczej mówiąc, na 10% planszy telewizor osiągnął jasność 2000 cd/m2 i utrzymał ją przez całe 3 minuty (na planszach 5% wynik wahał się od 1500 do 1800 cd/m2). To oczywiście świetne wyniki, które potwierdzają znakomite możliwości modelu 65Q900R w zakresie reprodukcji materiałów HDR.

Niestety, w tej beczce miodu jest i łyżka dziegciu. Charakterystyka jasności (krzywa szara) była zbyt jasna...

... w stosunku do wzorca (krzywa żółta), co ma najprawdopodobniej stworzyć wrażenie hiper jasnego obrazu. Oczywiście jest to (moim zdaniem celowe) odstępstwo od normy, które można i trzeba skalibrować, choć mimo wszystko pewien niesmak pozostaje. Zmanipulowana charakterystyka jasności w telewizorze z jasnością dwóch tysięcy kandeli? Zupełnie nie rozumiem po co? To tak, jakby w bolidzie Formuły 1 zainstalować w kokpicie głośnik potęgujący ryk silnika. Gdzie tu sens?

Ruch

Za ostrość i płynność ruchu w telewizorze 65Q900R odpowiada układ Auto Motion Plus. Pamiętam, że gdy podczas polskiej premiery QLED-ów 8K miałem możliwość krótkiego sprawdzenia reprodukcji ruchu w (najprawdopodobniej) przedprodukcyjnej wersji tego telewizora, byłem w lekkim szoku ‒ upłynnianie obrazów ruchomych nie działało (delikatnie mówiąc) właściwie. Oczywiście była to wersja przedprodukcyjna, oprogramowanie nie było finalne, a upłynnianie czterokrotnie większej liczby pikseli w każdej klatce obrazu wymaga nie lada mocy obliczeniowej. Na szczęście w testowanym egzemplarzu 65Q900R z finalną wersją oprogramowania, Auto Motion Plus działał znacznie, znacznie lepiej.

Oto jak przedstawia się ostrość ruchu w zależności od wybranej opcji układu Auto Motion Plus:

Auto Motion Plus  
opcja ostrość
Wył. 150
Auto 650
Użytk.     650
Uż.+WRLED ???

Przy włączonej opcji „Wyraźny ruch (LED)” (WRLED) rozdzielczości dynamicznej nie udało się zmierzyć, a to ze względu na wyjątkowo duże szarpanie i zacinanie się obrazu. Nie jest to duży problem, bowiem w innych trybach tego zjawiska nie było, a tryb WRLED (ze względu modulację podświetlenia i związane z tym migotanie obrazu) i tak ma ograniczone zastosowanie.

W trybie „auto” obraz na szczęście nie zacinał się i można było podejrzeć, że ustawienia obu suwaków, tj. RR (redukcja rozmycia) i RD (redukcja drgań), to odpowiednio 10 i 8. Co ciekawe, jeśli przełączymy się z trybu „auto” w tryb „użytkownika”, to aby uzyskać ten sam stopień upłynnienia ruchu musimy suwak RD ustawić na 10, co jest dość dziwne.

W sumie 65Q900R oferuje niezłą ostrość i akceptowalną płynność ruchu, choć w tej dyscyplinie musi mimo wszystko uznać wyższość swoich starszych braci, tj. telewizorów QLED 4K z roku 2018. No cóż, kompensacja ruchu w przypadku czterokrotnie gęściejszych klatek obrazu (33 mln pikseli zamiast 8,3) to przecież nie lada wyzwanie, nawet dla tak zaawansowanego procesora obrazu jak „Quantum 8K”.

procesor w telewizorze

Obsługa plików wideo

*w przeciwieństwie do pozostałych, pliki TP można odtwarzać z USB, ale z dysku sieciowego (NAS-a) już niestety nie.

65Q900R poprawnie odtworzył wszystkie pliki, z wyjątkiem plików wideo 4K o rozdzielczości pionowej większej od 2160 linii.

Jeśli chodzi o odtwarzanie plików 8K, to telewizor znakomicie radził sobie z plikami demo dostarczonymi przez producenta (MP4). Niestety, pliki 4K pobrane z serwisu YouTube (jako MKV za pomocą programu 4K Downloader) nie zostały przez telewizor zaakceptowane, mimo że nie było żadnego problemu z ich odtwarzaniem na komputerze.

Skalowanie do 8K

Zgodnie z założeniami konstrukcyjnymi, model 65Q900R oraz pozostałe telewizory 8K koreańskiego producenta mają być w stanie oferować ponadprzeciętne przeskalowywanie obrazów o rozdzielczości poniżej 8K, tak jak to sformułowano w poniższym filmie.

Kluczem do sukcesu ma być oczywiście bardzo modna obecnie sztuczna inteligencja (ang. AI ‒ Artificial Intelligence).

Samsunga 65Q900R 8K AI

Jej możliwości podsumowuje tekst umieszczony na stronie produktu:

Dzięki maszynowemu uczeniu się i sztucznej inteligencji Samsung QLED 8K Q900R może poprawić jakość treści, by wyeksponować detale, zmniejszyć szumy i wyostrzyć obraz. Ciesz się wyraźnymi, precyzyjnie wyświetlonymi treściami w jakości na poziomie 8K.

W związku z tym postanowiłem sprawdzić to w praktyce. Na pierwszy ogień poszły plansze testowe w niskich rozdzielczościach (np. 720p), których analiza wykazała, że skalowanie działa dobrze, bez sztucznego uwypuklania krawędzi i nadmiernego wyostrzania. Ucieszyło mnie to bardzo, bowiem niektórzy testerzy donosili o nadmiernym wyostrzaniu obrazu w tym modelu. W związku z tym muszę przyznać, że w moim egzemplarzu telewizora 65Q900R, który pracował pod kontrolą oprogramowania w wersji 1202, nic takiego nie zauważyłem.

Zachęcony postanowiłem zrobić porównanie. Podłączyłem QLED-a 8K do odtwarzacza Panasonic DMP-BDT330 (Blu-ray Full HD). Ten sam odtwarzacz wysyłał sygnał do Panasonica TX-50EX780 ‒ bardzo dobrego telewizora 4K średniej klasy sprzed dwóch lat. Parametry sygnału wyjściowego były następujące:

  • rozdzielczość 576i (SD, bez przeplotu),
  • kolor: 4:2:2.

Oba telewizory pracowały w ustawieniach fabrycznych, a jasność zrównałem metodą „na oko”. Telewizory różniły się odcieniem bieli i celowo tego nie ujednolicałem, bowiem ułatwiło mi to później identyfikację zdjęć.

W takiej właśnie konfiguracji sprawdziłem obraz z kilkunastu płyt DVD i Blu-ray. Na pierwszy ogień, a jakże by inaczej, poszli „Czterej pancerni i pies” ‒ czarno-biały film z końca lat 60-tych ubiegłego wieku, którego chyba nie trzeba bliżej przedstawiać. To właśnie na tym filmie chciałem sprawdzić, czy i w jakim stopniu skalowanie z SD do wyższej rozdzielczości różni się na telewizorze 8K ze sztuczną inteligencją od skalowania dokonywanego przez sprawdzony i używany przez mnie na co dzień przystępny telewizor 4K 120Hz średniej klasy. Nim właśnie był Panasonic TX-50EX780E, wyjątkowo udany telewizor 4K, który w roku 2017 nagrodziłem wyróżnieniem „Najlepszy Telewizor 50” 4K”.

Testowy zestaw wyglądał następująco: Samsung z lewej, Panasonic z prawej:

Siadłem w odległości 1-1,5 od obu ekranów i rozpocząłem porównanie. W pierwszym starciu telewizory przeskalowywały klapę włazu czołgu, której trzymał się dowódca załogi, porucznik Olgierd Jarosz.

Ku memu zdziwieniu nie zauważyłem żadnych istotnych różnic pomiędzy telewizorami ‒ przeskalowywały one obraz w zasadzie tak samo. Szczegółowość wyprysków farby na klapie włazu była w zasadzie identyczna. Oczywiście detale na 65Q900R były ciut bardziej wyeksponowane, bowiem po prostu były większe: w końcu Samsung miał 65 cali, a Panasonic ‒ zaledwie 50. Pomimo tego, biorąc poprawkę na różnicę w wielkości ekranów, różnica w szczegółowości była praktycznie żadna ‒ na kontrolowanym przez sztuczną inteligencję 65Q900R detali ani nie ubyło, ani nie przybyło.

Postanowiłem pójść za ciosem.

Na twarzy plutonowego Grigorija również nie było widać żadnych istotnych różnic. Takie detale jak wąsy, czy brwi wyglądały dokładnie tak samo. „Ki czort?” - pomyślałem. „Czyżby sztuczna inteligencja spała?” A może farma serwerów analizujących tysiące godzin filmów i na tej podstawie kompilujących algorytmy przeskalowywania do 8K nie miała jeszcze okazji przeanalizować najsłynniejszej epopei i arcydzieła socjalistycznej kinematografii? No cóż, nie da się ukryć, że „pancerni” w dzisiejszych czasach to film trochę nietypowy, bo przecież czarno-biały i o proporcjach 4:3. W związku z tym postanowiłem, że daruję sobie sprawdzanie liczby włosów na ogonie Szarika i zajmę się czymś nowocześniejszym. Przeskoczmy zatem o „lata świetlne” do filmu „Star Trek Nemesis”. Oczywiście w wersji DVD.

Ponieważ również i tu nie było widać różnic, byłem mocno zdziwiony. „Jak to możliwe? Mój stary Panasonic 4K jest tak dobry w przeskalowywaniu jak nowiutki, „inteligentny” telewizor 8K? A może coś źle robię? Patrzę nie tym okiem lub oglądam niewłaściwe materiały?” Postanowiłem włożyć kij w mrowisko. No dobrze, nie kij, ale nos, i to nie w mrowisko, ale w ekran. Na szczęście, jak na zawołanie, w Star Treku napatoczyła się fajna scenka ...

Wpatrując się w ekran z odległości kilkunastu centymetrów od razu zauważyłem różnice. Krzywe linie na ekranie Samsungu miały znacznie mniejszą pikselozę niż w Panasonicu, były mniej postrzępione i bardziej precyzyjne. Na zdjęciach poniżej, najpierw Samsung, potem Panasonic.

Niestety, ze względu na konieczność zmniejszenia rozmiarów zdjęć nie oddają one tej różnicy, która była większa niż sugerują to powyższe, skompresowane pliki.

Problem jednakże w tym, że normalnie nie oglądamy obrazów z telewizora z tej odległości, a to właśnie z niej widać przewagę 8K nad 4K. Jeżeli zaś siądziemy w komfortowej odległości, która dla mnie osobiście, w przypadku tego 65-calowego ekranu wyniosła 1,2-1,5 m, ww. różnic już nie dostrzeżemy.

Podsumowując temat skalowania:

  • 65Q900R bardzo dobrze przeskalowuje obraz do swojej natywnej rozdzielczości,
  • wbrew obawom niektórych, materiały o niskiej rozdzielczości (SD) wcale nie wyglądają na 65Q900R gorzej niż na telewizorze 4K;
  • przewagę nad telewizorami 4K 65Q900R zyskuje nie dzięki sztucznej inteligencji, lecz z powodu większej liczby punktów obrazu, dzięki czemu jest w stanie oddać linie skośne z mniejszą schodkowatością niż telewizory 4K; inaczej mówiąc, buduje obraz z mniejszych klocków, dzięki czemu może on być gładszy i bardziej subtelny; problem w tym, że nie widać tego w ogóle gdy patrzymy na ekran z normalnej odległości; co innego „z nosem w ekranie”;
  • nie zauważyłem żadnych, powtarzam żadnych (pozytywnych, ani negatywnych) efektów zastosowania sztucznej inteligencji ‒ telewizor nie zrekonstruował żadnych utraconych detali, ani nie zwiększył szczegółowości obrazu.

Oglądanie materiałów w rozdzielczości 8K

Największą frajdę powinno dawać oglądanie materiałów w rozdzielczości 8K i rzeczywiście tak było. Sęk w tym, że takich materiałów miałem jak na lekarstwo. Do dyspozycji było kilkanaście plików 8K, które pobrałem z YouTube’a oraz kilka plików demo 8K od producenta, w tym:

  • Nox Atacama 8K
  • Patagonia 8K
  • Dakotalapse 8K

Najlepsze efekty zapewniał jednakże czwarty plik demo (oryginalnej nazwy nie pamiętam), który zawierał sceny bawiących się na trawie piesków oraz mrówek i warzyw. To właśnie scena z mrówkami robiła największe wrażenie ‒ wydawało się, że rzeczywiście chodzą po ekranie i jestem gotów się założyć, że przypadkowi widzowie mogliby uwierzyć, że rzeczywiście tak jest.

Problem w tym, że tak duży „impakt” plik ten robił w trybie dynamicznym (sklepowym), który wystrzał obraz, podnosił kontrast, lecz generował przy tym pewne niepożądane artefakty. W trybie „film” wrażenie nie było już takie duże. Moim zdaniem brało się to z tego, że pliki demo dostarczone przez producenta nie były gęste ‒ bitrate nie sięgał nawet 20Mb/s. Jeżeli zaś odtworzyłem własne supergęste pliki 4K z bitratem rzędu 100Mb/s, to szczegółowość obrazu była moim zdaniem nawet lepsza niż w „chudych” plikach 8K.

Niepowodzeniem zakończyło się oglądanie kilkunastu plików 8K z YouTube’a. 65Q900R nie zasysa strumienia 8K mimo iż jest on dostępny w danym pliku. Jeżeli taki plik pobierzemy na komputer i zapiszemy na USB jako MKV, to 65Q900R ich niestety nie odczyta. Szkoda, bo YT jest źródłem wielu znakomitych plików 8K.

Korzystając z okazji chciałbym polecić kilka kanałów 8K, które można znaleźć w serwisie YouTube:

  • kanał „Timestorm Films”: 11 filmów 8K,
  • kanał „Phil Holland” (są tu nie tylko filmy zrobione 8K,lecz także 12K, choć najwyższą rozdz. na YT jest tylko 8K),
  • kanał „Armadas” (filmy 8K z Japonii),
  • kanał „Jacob + Katie Schwarz” (Maroko, Peru, Bułgaria i inne w 8K),
  • kanał „devinsupertramp” (Scotland in 8K),
  • kanał „Morten Rustad” (South America 8K).

Osobiście największą frajdę QLED 8K Samsunga sprawił mi z ... oglądania zdjęć. Telewizory 4K nie są w stanie odtworzyć zdjęć z mojego aparatu w pełnej rozdzielczości, związku z czym zobaczenie ich pierwszy raz w pełnej krasie było niezapomnianym przeżyciem. Moim zdaniem, zakup telewizora 8K właśnie do oglądania zdjęć w wysokiej rozdzielczości ma aktualnie największy sens.

Input lag

W ustawieniach fabrycznych, tj. przy włączonej opcji „tryb gry”, na sygnale 1080p/60 opóźnienie sygnału (input lag) wyniosło 33,7 ms. Inaczej mówiąc było nieźle, ale bez rewelacji.

Image

Po wyłączeniu opcji „Tryb gry” opóźnienie zmniejszyło się do 15,1 ms, co jest świetnym, choć nie rekordowym wynikiem (najlepsze telewizory do gier osiągnęły już granicę 10 ms).

Image

Pomimo tego, jak na telewizor 8K pierwszej generacji, był to wynik naprawdę godny uznania.

Pozostałe kwestie

W dużym skrócie:

  • telewizor zużywa sporo energii elektrycznej (ok. 330-380W);
  • w obudowie telewizora zamontowano wentylator chłodzący elektronikę; jest on cichy, ale lekko szumi, co da się usłyszeć np. podczas przeglądania zdjęć wieczorem w cichym pomieszczeniu; wentylator działa także jakiś czas po wyłączeniu telewizora (tj. w trybie gotowości); szum jest delikatny, bez zgrzytów, pisków, czy rezonansów;
  • 65Q900R działa stosunkowo szybko, ale jednak nieco wolniej najlepszych telewizorów QLED 4K z roku 2018.

Samsung 65Q900R ‒ czy warto kupić?

Jako telewizor 4K ‒ zdecydowanie tak. Samsung 65Q900R jest jednym z najlepszych na rynku telewizorów LCD 4K ‒ to nie ulega żadnej wątpliwości. Co więcej, pod względem czerni i kontrastu 65Q900R po prostu deklasuje wielu znakomitych rywali, w tym bardzo dobrego Sony 65ZF9 z serii Master. Pewnym mankamentem jest niedopracowana do końca reprodukcja ruchu, ale niewykluczone, że producent udostępni odpowiednią „łatkę” (w porównaniu do modelu przedprodukcyjnego, produkcyjny to pod tym względem niebo a ziemia).

Niestety, sytuacja nie jest tak oczywista w przypadku materiałów 8K. Brak obsługi materiałów 8K z YouTube’a, brak odczytu plików 8K pobranych z internetu w formacie MKV oraz brak HDMI 2.1 stoją na przeszkodzie pełnej rekomendacji tego modelu jako wszechstronnej maszyny do 8K. Z drugiej strony, producent obiecuje że:

W Polsce Samsung wymieni bezpłatnie moduły One Connect tym osobom, które zarejestrują zakup telewizora QLED 8K i zgłoszą chęć wymiany w czasie, gdy standard HDMI 2.1 zostanie zatwierdzony i gdy nowe moduły będą już dostępne.

Samsung 65Q900R 8K QLED

A zatem nabywca 65Q900R jest zabezpieczony jeśli chodzi o HDMI 2.1. Jeśli zaś chodzi o odtwarzanie multimediów w 8K, to przypadek modelu 65Q900R przypomina sytuację sprzed 5 lat, gdy pierwsze telewizory 4K wchodziły na rynek. Nie każdy pamięta, że one też miały problemy z odczytem plików 4K z USB. Oczywiście w kolejnych latach sytuacja się poprawiła i obecnie telewizory 4K, które nie odtwarzają plików 4K stanowią nieliczne wyjątki. Wprowadzając na rynek pierwszą generację telewizorów 8K Samsung nie miał łatwo i musiał przezwyciężyć całą masę problemów technicznych. Oj, niełatwe jest życie pioniera.

Na koniec chciałbym zaznaczyć, że wiele wskazuje na to, że Samsung 65Q900R nie będzie miał na rynku żadnych rywali. Panasonic i Philips raczej nie będą oferować telewizorów 8K. LG prawdopodobnie będzie je miał, ale raczej dopiero od 75 (LCD) lub 88 cali (OLED). Z kolei Sony ‒ dopiero od 85 cali. W związku z tym, wygląda na to, że przez pewien czas Samsung 65Q900R będzie jedynym dostępnym na naszym rynku telewizorem 8K z ekranem o przekątnej 65 cali. A zatem jeżeli ktoś szuka telewizora LCD takiej właśnie wielkości, telewizora z głęboką czernią i wysokim kontrastem, który bardzo dobrze sprawdzi się na materiałach HDR, a przy okazji będzie oferował możliwość wyświetlania zdjęć i (niektórych) filmów w rozdzielczości 8K, to na rynku nie znajdzie aktualnie lepszej alternatywy. Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni, ale dobrze, że w ogóle jest.

Nasza ocena Ocena:
5 / 5

W teście wykorzystano program SpectraCal CalMAN firmy Portrait Displays

CalMAN
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ