Dodatkową niespodzianką było przeniesienie stanowiska w bardziej prestiżowe miejsce – na 25. piętro w jednym z najlepszych lokalnych hoteli. Dzięki temu spotkania prasowe odbywały się spokojniejszej atmosferze niż na zatłoczonej hali targowej, za co dla be quiet! należą się ukłony z mojej strony. Oznaczało to też lepsze oświetlenie, zatem zdjęcia, które dla was przygotowałem, też prezentują się lepiej. Ale pomówmy w końcu o tym, co najważniejsze – o nowych produktach.
Widziałem prototyp obudowy be quiet! Pure Base 803
W centrum uwagi wszystkich zwiedzających z pewnością była prezentacja najnowszego modelu z bardzo popularnej serii be quiet! Pure Base. Mowa o tym z oznaczeniem 803, co jest przy okazji precedensowym przeniesieniem tak wysokiej numeracji do wspomnianej linii, ale jednocześnie zwiastuje przystępność cenową, z której słynie seria Pure Base. Nowa obudowa będzie dostępna w kilku odmianach – Solid i TG (obie bez podświetlenia oraz bez szkła na przodzie, a także z trzema wentylatorami Pure Wings 3 140 mm FX z podświetleniem w wentylatorach), oraz bardziej widowiskowym LX (cztery wentylatory Light Wings LX 140 mm). To jednak nie wszystko, ponieważ planowany jest specjalny wariant Workstation, który obsługuje serwerowe płyty główne i miałby łatwiej pomieścić więcej GPU kosztem redukcji miejsca na HDD (max osiem sztuk).
Choć w tej kwestii nawet pokazowy wariant LX wypada fenomenalnie – do dziesięciu HDD 3,5 cala w obudowie, która dosłownie zachwyca wyglądem, to w dzisiejszych czasach istny ewenement. Warto też zaznaczyć, że podstawowa konfiguracja wentylatorów została dobrana bardzo zachowawczo, jako że Pure Base 803 ma pomieścić do jedenastu wentylatorów o średnicy 140 mm każdy! Myślicie, że to już imponujące? To uwaga, bo każde miejsce na wentylatory w tej obudowie zmieści też radiator chłodzenia cieczą. Innymi słowy, do Pure Base 803 zmieścicie nawet trzy układy AIO 420 mm (góra, bok/front i dół), a do tego jeszcze jeden układ AIO 280 mm (tył). Wtedy niestety w wariancie z przeszklonym frontem tracimy miejsce na montaż HDD (w miejsce ich mocowania wchodzi chłodnica).
Warto zaznaczyć, że absolutnie wszystko jest tutaj odpowiednio filtrowane. Na metalowym boku wentylatorów zasysających umieszczono magnetyczne filtry – w tym jeden dedykowany dla zasilacza, a to bardzo rzadki widok! Od spodu mamy wielką ramkę z filtrem i tylko wentylatory wylotowe nie mają dodatkowych filtrów, poza metalową konstrukcją obudowy, aby nie utrudniać wyrzucania powietrza z układów chłodzenia.
Jak łatwo sobie wyobrazić, to naprawdę duża obudowa, ale mimo tego nadal jest jednokomorowa – zasilacz skryto tu za maskownicą i jest wyprowadzony na górze, aby skrócić dystans dla przewodów. Można stosować płyty ze złączami wyprowadzonymi z tyłu, a wszystkie przepusty na kable są osłonięte gumowymi maskownicami. Warianty Workstation oraz klasyczny 803 (Solid/TG) zwykle pewnie wylądują pod biurkiem, co dobrze koreluje ze złączami przedniego panelu na szczycie konstrukcji. Wersja LX, będąca obudową typu akwarium, częściej pewnie trafi na biurko i wtedy panel można przenieść na dół obudowy, zatem żaden typ użytkowników nie będzie poszkodowany.
Niestety nie znamy jeszcze ani ceny, ani daty wprowadzenia do sprzedaży, a jako że pokazano prototyp, to sporo jeszcze może się zmienić, choć w mojej opinii jest to już produkt gotowy do masowej produkcji. Idealnie dopełnia portfolio be quiet! o obudowę zdolną pomieścić nawet najbardziej ekstremalne zestawy podzespołów, ale przy tym daje możliwość pięknego zaprezentowania tychże. Niespotykane dotąd połączenie pięknego wyglądu z wybitną wentylacją, choć to oczywiście będzie trzeba potwierdzić w naszych redakcyjnych testach.
Najlepszy zasilacz be quiet! stał się jeszcze lepszy
Druga z rzeczy, która realnie mnie zaskoczyła, to możliwości najnowszego zasilacza be quiet! Dark Power 14 IO. Te ostatnie dwa znaki w nazwie powinny was nakierować na to, co w nim zaskakującego. Otóż ten zasilacz nie tylko zamienia prąd zmienny na stały (i robi to nawet nieco efektywniej od poprzedniej wersji, jako że obudowę zamieniono w całości na aluminium, co ułatwia rozpraszanie ciepła), ale teraz dostarcza nam na żywo informacji o wszystkim, co dzieje się wewnątrz.
To bezsprzecznie najlepszy zasilacz do platformy testowej, bo na bieżąco wiemy, ile jaki podzespół pobiera prądu na podstawie obciążenia konkretnych linii zasilania. Wiemy, jak stabilne są napięcia, a jeżeli podamy koszt energii u naszego dostawcy, to dowiemy się również, ile w skali dnia/miesiąca/roku wydajemy na zasilanie komputera. Wszystko to dzięki podpięciu zasilacza do płyty głównej przez wewnętrzne USB (konektor jest USB-C, ale wystarczy klasyczne złącze 2.0 na płycie). Co ciekawe, dzięki temu przez aplikację możemy też sterować podziałem na linie zasilania, zatem zdecydować, czy zasilacz ma mieć sześć mniejszych linii, czy jedną dużą. Dawniej realizowano to pstryczkiem podpinanym do zasilacza osobnym przewodem.
Za dostarczanie tych informacji odpowiada aplikacja IO Center – ta sama, która steruje peryferiami be quiet! oraz ich chłodzeniem. Już podczas CES pokazano mi, że planowane jest rozszerzenie jej możliwości, ale nie sądziłem, że podpięty pod to zostanie również zasilacz. Niestety jest tu też trochę niewykorzystanego (jeszcze) potencjału. Aplikacja mierzy tylko natężenie na liniach zasilania, czego absolutnie nie można mylić z np. niezależnym natężeniem każdej z żył przewodu 12V-2x6-PIN… a zdecydowanie jest to funkcja, której brakuje dzisiejszym zasilaczom. Innymi słowy, zasilacz nie będzie nas ostrzegać przed zbliżającą się awarią przewodu zasilania, co tłumaczone jest tym, że jeszcze żaden kabel be quiet! oficjalnie się nie spalił. Jestem skłonny w to uwierzyć z uwagi na to, że u mnie w platformie testowej od trzech lat funkcjonuje Dark Pro 12 Pro i przewód nadal działa, czego nie można powiedzieć o adapterach stosowanych w innej platformie.
Odnośnie do specyfikacji, dostępne będą (przynajmniej na początek) tylko dwa warianty – 1300 W oraz 1600 W – oba wymagają szerszej końcówki zasilania i spełniają warunki nawet najbardziej restrykcyjnych certyfikacji (w tym Cybenetics Titanium). Mamy tu do czynienia z całkowicie cyfrowym kontrolerem napięć i techniką pełnego mostu, której te zasilacze zawdzięczają tak wysoką stabilność napięć. Be quiet! oczywiście udziela pełnej, 10-letniej gwarancji i już podano ceny obu modeli – 440€ i 480€, co powinno przełożyć się na 1850 zł i 2050 zł w naszym kraju.
Chłodzenie be quiet! z wyświetlaczem bliżej niż myślisz!
O chłodzeniach z dopiskiem IO wiedziałem już wcześniej i tutaj cieszy mnie, że na etapie dalszych (już finalizujących produkt) prac z niczego się be quiet! nie wycofało. Mamy zatem Dark Rock Pro 6 IO LCD – masywny schładzacz wieżowy z dwoma wentylatorami (ten nad RAM można regulować w kwestii wysokości) i rozsądnych rozmiarów (4,5") ekranem IPS LCD, zdolnym zaświecić do 600 nitów (to istotne w przypadku przyciemnianych szyb obudowy). Rozdzielczość ekranu to 854x480, zatem znacznie więcej od innych tego typu wyświetlaczy na chłodzeniu. Można sterować niezależnie podświetleniem wentylatorów oraz tym, co wyświetlane jest na ekranie, a całość pracuje poprzez nowy koncentrator montowany na magnes do wnętrza obudowy. Niestety w tym przypadku nadal nie znamy ceny, ale premiera ma być jeszcze w tym roku.
Drugi produkt z ekranem to chłodzenie cieczą – Light Loop IO LCD dostępne w dwóch rozmiarach radiatora (240 mm i 360 mm). To dobrze znane i chętnie wybierane chłodzenie, w którym na blokopompie dodatkowo (poza już wcześniej obecnym podświetleniem) dodano ekran LCD IPS. Jest on mniejszy (2,1") oraz ciut ciemniejszy (500 nitów), ale w stosunku do rozmiaru oferuje podobną ostrość obrazu (rozdzielczość 480x480, z której wycięto koło). Podświetleniem i ekranem można sterować z poziomu aplikacji IO Center i w tym przypadku dodatkowo sterujemy RGB dookoła ekranu. Świetną opcją jest jego synchronizacja z tym, co wyświetlamy na ekranie – takie rozlanie koloru tego, co jest przy krawędziach ekranu, na diody z nimi sąsiadujące. Poznaliśmy ceny i te sugerowane to między 869 zł a 999 zł w zależności od rozmiaru i koloru (czarne są tańsze o 40-50 zł).
Duża nowość w kwestii wentylatorów
Z mniejszych, ale wcale niekoniecznie mniej istotnych nowości warto wskazać nowe wentylatory Light Wings Pro AI. Niby mała rzecz, ale jeżeli zależy wam na wyglądzie PC, to zdecydowanie warto się nimi zainteresować. To bodaj pierwsze wentylatory, które oferują możliwość kalibracji barwy, tak aby lepiej dopasować ich odcienie kolorów do innego, mniej brandowego sprzętu w naszym PC. Tych zmian dokonuje się też w aplikacji IO Center, stąd ten dopisek w nazwie. Natomiast dopisek Pro wynika z zastosowania dodatkowo podświetlenia w obudowie oraz aluminiowych wstawek w ramkach. Biorąc je do ręki, zdecydowanie czuć jakość, a że mechanicznie to nadal Light Wings, będą one również rewelacyjnie ciche.
To też pierwsza seria wentylatorów do obudowy, która ma być dostępna w wariantach 3x120 oraz 3x140. I nie mam tu na myśli klasycznego "3-pack", tylko faktycznie jednego elementu – ramki, w której osadzono trzy wentylatory. Ma ona spójne na całej powierzchni podświetlenie i tu też warto podkreślić, że w każdym wariancie Light Wings Pro sterować można niezależnie kolorem ramki i każdego z wentylatorów. To o tyle istotne, że wielu producentów tego typu "ramek z wentylatorami" oszczędza na liczbie stref i adresowalnych LED. Ramki będą dostępne w wariancie "reverse" do montażu na boku obudowy lub na jej spodzie, a do tego będzie można dostać je w białym wariancie do analogicznie białych obudów (tu idealnie kolorystyką pasują do białych obudów be quiet!). Znamy już ceny i nie jest źle jak na produkt premium – w zależności od średnicy wentylatora (120/140 mm) będzie to 47-49€ za pojedynczy model i 120-130€ za ramkę z trzema wentylatorami.
Nowa klawiatura i… podkładka od be quiet!
Ostatnie nowości i w sumie też takie, których się nie spodziewałem, to nowy wariant już dobrze znanej klawiatury be quiet! Light Mount. Mowa o formacie TKL, zatem bez przycisków numerycznych, optymalnie dla większości graczy – a razem z nią również pierwsza podkładka gamingowa od be quiet!, którą nazwali bardzo kreatywnie "Mousepad XL". Dopytałem na miejscu i geneza nazwy wywodzi się z tego, że to duża podkładka jest ;) Konkretnie 90x50 cm, z obszyciem i 3-milimetrową warstwą antypoślizgowej gumy. Została zoptymalizowana pod precyzję (tzw. typ "control"), co sprzyja graniu ze średnim i niższym DPI (jak sam preferuję). Niemiecki producent dał też znać, że sami odpowiadają za jej projekt i etap kontroli jakości odbywa się już w Niemczech. Wzorek zdaje się dosyć stonowany i dzięki temu uniwersalny, czego nie można powiedzieć o cenie – 35€, zatem 150 zł to już zaiste najwyższy segment podkładek.
Wróćmy jednak do klawiatury. Ta ma kosztować też niemało (jak na TKL), bo 140€ (~ 550 zł) i zapowiedziana została na trzeci kwartał 2026. Nie dostałem oficjalnego potwierdzenia, ale na miejscu odniosłem wrażenie, że realnie zaszło tu dużo więcej zmian niż tylko pozbawienie większego modelu bloku numerycznego. Nawet przełączniki zdają się pracować przyjemniej (bardziej odczuwalny klik, przy zachowaniu niemalże idealnej ciszy, z której zasłynęły klawiatury be quiet! w zeszłym roku) i chyba mają nieco inny kolor (pod keycapem). To będzie trzeba przetestować, a na teraz wiadomo, że są to klawiatury z 3-warstwowym wygłuszeniem oraz niezależnie kontrolowanymi paskami ARGB. Tutaj też można kalibrować kolor podświetlenia, aby lepiej pasował do podświetlenia w akcesoriach z niższego segmentu.
A mówili, że mamy kryzys na rynku PC!
Jadąc na Tajwan, bałem się, że podczas Computex nie zobaczę nic ciekawego, bo wszyscy cały czas straszą nas kryzysem, a tymczasem targi potrafią zaskoczyć. Tak właśnie zrobił be quiet! i teraz z niecierpliwością wyczekuję kolejnych premier. Najszybciej, bo już w najbliższym kwartale, do sprzedaży mają trafić: klawiatura Light Mount TKL, podkładka Mousepad XL, chłodzenie AIO Light Loop IO LCD, a także całkiem możliwe, że zasilacz Dark Power 14 Pro IO. Na ostatni kwartał zaplanowano nowe wentylatory Light Wings Pro, a najdłużej poczekamy na obudowę Pure Base 803, co nie powinno dziwić, skoro widzieliśmy ją dopiero na etapie prototypu. Nieoficjalnie powiedziano nam, że jej ostateczną zapowiedź ujrzymy na CES 2027, co oznacza, że premiera powinna mieć miejsce przed kolejnym Computex. Dajcie znać, która z tych nowości na was zrobiła największe wrażenie i na który z tych produktów teraz czekacie!