SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro © WP

SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro. Sprzęt bez wymówek

Norbert Garbarek

Przez lata w świecie bezprzewodowych myszek gamingowych obowiązywał niepisany kompromis. Chcesz małą wagę, to zapomnij o długim czasie pracy na baterii. Nie chcesz widzieć kabla, to pogódź się z tym, że w zatłoczonym biurku dongiel może się zgubić.

SteelSeries w nowej serii Rival Pro i Sensei Pro próbuje wywrócić świat sprzętu gamingowego. Myszki są bliźniaczymi urządzeniami – łączą ultra-wideband, prawdziwe 8K, wymienne akumulatory i wagę w okolicach 50 g. Testowałem obie i powiem wprost: to jedne z najlepszych bezprzewodowych myszek, jakie miałem w rękach.

Dwie myszki, jedna platforma

Zacznijmy od początku, bo łatwo się tutaj pogubić. Seria składa się z dwóch modeli, a każdy występuje w dwóch rozmiarach: standardowym i mini, oraz w dwóch kolorach: czarnym i białym. Razem daje to osiem wariantów. Sensei Pro to konstrukcja symetryczna, czyli dla osób, które lubią swobodę ruchu i różne style chwytu. Rival Pro to kształt ergonomiczny, wyprofilowany pod prawą dłoń, z większym naciskiem na komfort i stabilność.

Pod "maską" obie myszki są praktycznie bliźniaczkami. Mają ten sam sensor, ten sam system łączności, te same przełączniki i identyczny zestaw baterii. Dlatego zdecydowałem się opisać je w jednym tekście. Wybór między nimi nie sprowadza się bowiem do pytania "która ma lepsze parametry", bo parametry są takie same. Sprowadza się do tego, jak leży w dłoni i jaki chwyt preferujesz. Tu nie ma lepszej i gorszej wersji – jest po prostu kwestia anatomii.


WIDEO
Chińczycy wyprzedzili Apple'a. Xiaomi 18 Fold trafił do sprzedaży

Producent podaje wagę 53 g dla modeli standardowych i 49 g dla mini. To wartości, przy których mysz przestaje być czymś, co czuje się w ręku, a zaczyna być przedłużeniem dłoni. I to czuć przy pierwszym kontakcie z tym sprzętem.

Po co ta rewolucja?

Największą nowością w tym sprzęcie SteelSeries jest łączność. Zamiast klasycznego 2,4 GHz SteelSeries postawiło na ultra-wideband, czyli technologię działającą w paśmie 6 GHz. Według producenta daje to nawet 20-krotnie większą szerokość pasma i możliwość korzystania z kilku kanałów jednocześnie. Teoria jest prosta. Pasmo 2,4 GHz jest dziś zatłoczone: Wi-Fi, Bluetooth, telefony, głośniki, klawiatury, słuchawki i pół inteligentnego domu. Ultra-wideband (UWB) ma z tego tłumu uciekać.

SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro
SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro © WP | Norbert Garbarek

Jasne, że dziś wielu producentów chwali się próbkowaniem 8000 Hz, ale w praktyce bywa to marketingowe "do 8000 Hz". SteelSeries podkreśla, że w tych myszkach chodzi o prawdziwe 8K przez łączność bezprzewodową, z opóźnieniem kliknięcia na poziomie 0,35 ms. Do tego dochodzi tryb 9K Over-Polling. Sensor wysyła w nim dodatkowy pakiet co osiem standardowych raportów, żeby do komputera stabilnie docierało właśnie 8000 raportów na sekundę.

Ciekawszy jest jednak SuperSync. Wysokie próbkowanie ma swoją cenę: obciąża procesor i szybciej zjada baterię, a w wielu grach korzyść z ponad 1000 Hz dla samego ruchu kursora jest znikoma. SteelSeries rozdzieliło więc dwie rzeczy. Możesz ustawić próbkowanie samego sensora na 1K, 2K lub 4K, a jednocześnie zachować 8K dla kliknięć. Moim zdaniem to jeden z najbardziej rozsądnych pomysłów w tej serii. Zamiast ślepo gonić za największą liczbą, dostajemy narzędzie, dzięki któremu można dopasować obciążenie i czas pracy do konkretnej gry. Kliknięcie jest przecież momentem, w którym opóźnienie czujesz najmocniej.

SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro
SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro © WP | Norbert Garbarek

Koniec z ładowaniem myszki

Drugą wielką nowością jest zasilanie. Zamiast jednego akumulatora na stałe wbudowanego w obudowę dostajemy dwa wymienne moduły, które montuje się od spodu myszki. Jeden pracuje w myszce, drugi ładuje się w stacji dokującej. Gdy pierwszy się wyczerpie, wymienisz go w kilka sekund, bez kabla, bez ponownego parowania i bez wychodzenia z gry.

SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro
Stacja ładujaca i odbiornik do myszek SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro © WP | Norbert Garbarek

Producent deklaruje do 16 godzin pracy przy próbkowaniu 8K i do 60 godzin przy 1K. Ale tak zupełnie szczerze – jakie to ma znaczenie, czy myszka na jednym ładowaniu wymiennego akumulatora pracuje 16 godzin czy 24? Przecież wymiana baterii jest błyskawiczna i przez kilka tygodni, kiedy testowałem obie te myszki, ani razu nie zdarzyło mi się, żeby w którejkolwiek z myszek zabrakło energii. Pracuję na jednym akumulatorze, a kiedy ten się rozładuje – wymieniam go na drugi, który czeka w stacji ładującej. W ten sposób uzyskuję naprawdę nieskończony system zasilania. I przyznam szczerze, że podoba mi się ta funkcja bardziej niż wspomniane odświeżanie 8K.

Warto zaznaczyć jednak, że jest to rozwiązanie idealne dla osób, które grają w jednym miejscu. Jeśli natomiast często podróżujesz, trzeba pamiętać o zabraniu ze sobą dongla – odbiornika z ładowarką.

SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro
Stacja ładujaca i odbiornik do myszek SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro © WP | Norbert Garbarek

Kształt, wykonanie i sensor

Sensei Pro i Rival Pro to nie są nowe kształty wymyślone od zera. To odświeżone wersje form, które SteelSeries buduje od dawna – i w tym leży ich siła. Do obu tych myszek nie trzeba się przyzwyczajać od nowa, są pozbawione "chorób wieku dziecięcego". To sprzęt łatwy do polubienia, bo jest już doskonale znany z portfolio producenta – i zresztą bardzo dobrze oceniany.

Sensei ze swoim symetrycznym kształtem pozwala różnie ułożyć dłoń i nie wymusza jednego stylu chwytu. Rival Pro ma natomiast wyraźniejszą bryłę, która ułatwia trzymanie myszki stabilnie, szczególnie przy dłuższych sesjach. Przyciski są dobrze rozmieszczone – w intuicyjnych miejscach (poza głównymi są dwa po lewej stronie myszki z boku). Podoba mi się, że do zestawu producent dorzuca dodatkowe taśmy antypoślizgowe oraz zapasowe ślizgacze. W tej cenie to bardzo miły dodatek i znak, że producent tworzy sprzęt rzeczywiście zaprojektowany z myślą o graczach.

SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro
SteelSeries Sensei Pro © WP | Norbert Garbarek

Wracając jednak do tematu sensora – za śledzenie ruchu odpowiada tutaj układ TrueMove 42K Pro, czyli dopracowana przez SteelSeries wersja układu PixArt 3955. Na papierze wygląda to bardzo dobrze: 42 000 DPI, 800 IPS i przyspieszenie do 70 G. Uczciwie mówiąc, żaden normalny gracz tych wartości nie wykorzysta, bo ciężko wyobrazić mi sobie rozgrywkę na maksymalnym nastawie DPI. Ważne jest jednak to, że sensor działa czysto, przewidywalnie i bez żadnych dziwnych zachowań, także po przeklikaniu różnych opcji w ustawieniach.

Wszystkie ustawienia, w tym czułość, próbkowanie, wysokość odrywania, regulujemy w oprogramowaniu SteelSeries GG. Do pięciu profili można zapisać w pamięci myszki, więc po podłączeniu innego komputera ustawienia zostają z nami. Przydatny jest też Sensitivity Finder, który pomaga znaleźć własną czułość. Co do samej aplikacji – to dopracowane, bardzo wygodne i intuicyjne oprogramowanie, w którym każde ustawienie jest tam, gdzie się tego spodziewasz. To po prostu wzór, do którego powinni dążyć producenci.

SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro
SteelSeries Sensei Pro © WP | Norbert Garbarek

Myszki w praktyce - jak spisują się nowości SteelSeries?

Parametry na papierze to jedno, ale mysz ocenia się dopiero w grze. Sam najbardziej doceniłem je tam, gdzie liczy się szybkość i powtarzalność ruchu, czyli m.in. w CS2. Przy szybkich zwrotach i drobnych korektach celownika sensor zachowuje się przewidywalnie, a mała waga sprawia, że mysz nie stawia oporu ani przy gwałtownym szarpnięciu, ani przy precyzyjnym doprowadzeniu celownika do głowy przeciwnika. Kliknięcia są krótkie i czyste, bez wrażenia "gumowatości", co przy "pestkowaniu" z AK-47 w grze ma duże znaczenie. W takich tytułach jak CS2 dobrze sprawdza się też rozdzielenie próbkowania sensora i kliknięć. Sensor ustawiony na niższe próbkowanie w zupełności wystarcza do ruchu, a 8K zostaje tam, gdzie je najbardziej czuć, czyli przy kliknięciach. Dzięki temu nie musiałem się zastanawiać, czy wysokie próbkowanie nie obciąża procesora w grach, które i bez tego lubią go mocno wykorzystywać.

SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro
SteelSeries Sensei Pro © WP | Norbert Garbarek

Czy warto kupić SteelSeries Rival Pro lub SteelSeries Sensei Pro? Opinia

Rival Pro i Sensei Pro wywarły na mnie naprawdę duże wrażenie. To nie jest kolejna myszka z dopisanym 8K w nazwie, tylko przemyślany zestaw rozwiązań, które pasują do siebie jak elementy dobrej układanki: lekka konstrukcja, stabilna łączność, sensownie zaprojektowane próbkowanie i zasilanie, które jest absolutnie genialne. Obie myszki spisały się u mnie doskonale i trudno mi wskazać coś, co jest krytyczną wadą w codziennym użyciu.

SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro
SteelSeries Rival Pro i Sensei Pro © WP

Którą wybrać? Jeśli lubisz swobodę i nie chcesz się ograniczać do jednego chwytu, sięgnij po Sensei Pro. Jeśli wolisz wyprofilowany kształt, który sam układa dłoń, Rival Pro będzie trafniejszym wyborem. Najlepiej po prostu sprawdzić, jak leży w dłoni, bo pod względem możliwości to bliźniaki. Jestem jednak świadomy, że przy tej cenie (ok. 800 zł) jest to zakup, który trzeba przemyśleć. Ale jeśli szukasz myszy bezprzewodowej bez kompromisów, ta seria jest dziś jednym z najmocniejszych kandydatów.

Plusy
  • bardzo niska waga
  • stabilna łączność
  • prawdziwe 8K
  • rozdzielenie próbkowania sensora i kliknięć
  • dwa wymienne akumulatora i stacja dokująca, czyli praktycznie ciągła praca na baterii
  • dwa sprawdzone kształty i wiele wariantów do wyboru
  • taśma antypoślizgowa i zapasowe ślizgacze w zestawie
  • pamięć na pięć profili w myszce
  • dopracowane oprogramowanie SteelSeries GG
Minusy
  • wysoka cena
  • dla niektórych: "zwykły" design, bez podświetlenia RGB
Super Produkt
Super Wydajność

Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę SteelSeries. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.

Wybrane dla Ciebie