Szef Nvidii: kupno karty graficznej bez ray tracingu jest szaleństwem
Ray tracing to główny atut kart graficznych Nvidii. Funkcja ta jest jednak oferowana tylko w wydajniejszych modelach z serii GeForce RTX.
Konkurencja na rynku kart graficznych jest coraz mocniejsza, szczególnie po wydaniu modeli Radeon RX 5700 i GeForce RTX 20 SUPER. Nic więc dziwnego, że obydwaj producenci chcą zachęcić klientów do wyboru swoich konstrukcji. Szef Nvidii chyba jednak posunął się trochę za daleko.
Podczas sprawozdania finansowego, Jensen Huang miał powiedzieć następujące słowa:
„W tym momencie jest przesądzone, że jeżeli zamierzasz kupić nową kartę graficzną na kolejne dwa, trzy lub cztery lata, brak wsparcia dla ray tracingu jest po prostu szalony.”
Nietrudno się domyślić, że Huang chciał tutaj podkreślić atuty kart GeForce RTX, które wyróżniają się takim wsparciem na tle konkurencyjnych modeli Radeon RX. Problem jednak w tym, że w ofercie producenta znajdziemy też modele GeForce GTX 16 bez obsługi ray tracingu. Oznaczałoby to, że osoby wybierające słabsze GeForce’y też są szalone.
Opinia Huanga spotkała się z krytyką entuzjastów. Część osób zauważa, że szaleństwem jest kupowanie karty z zastrzeżoną, słabo wspieraną i zbyt drogą technologią śledzenia promieni w czasie rzeczywistym.
A jakie Wy macie zdanie na ten temat? Kupno karty na kilka lat bez ray tracingu rzeczywiście jest szaleństwem?
Źródło: Overclockers3D