apple (strona 94 z 119)

Siri w iPhone 4S może czytać w myślach - projekt Black Mirror

Apple przy okazji oficjalnej prezentacji iPhone 4S zaprezentowało Siri, oprogramowanie, które pozwala na kontrolę smartfona przy pomocy głosu. Oczywiście wszyscy fani firmy z nadgryzionym jabłkiem ponownie mówili o geniuszu Jobsa i postępowości firmy Apple. Ale jeśli można kontrolować telefon przy pomocy siły umysłu?Brzmi jak scenariusz kolejnego odcinka Fringe, ale to „Project Black Mirror”. Na wstępie pragniemy zaznaczyć, że nie możemy zaświadczyć iż prezentowane tu materiały nie są jakimś oszustwem. Mimo wszystko brzmi to ciekawie i wcale nie jest takie trudne w realizacji.Ojcami projektu Black Mirror są Josh Evans i Ollie Hayward, którzy na swoim blogu ogłosili, że udało im się sprawić by iPhone 4S odczytał ich myśli. W dużym skrócie, wykorzystano wspomniane Siri tak by zamiast komend głosowych odczytywało wzorce fal mózgowych. Jak tego dokonano?Do „pobrania” naszych myśli posłużyły elektrody podpięte do głowy, które znamy z badań elektroencefalografu, czyli popularne EEG. Badania te to nieinwazyjna metoda pozwalająca na badanie bioelektrycznej czynności mózgu. Elektrody te przesyłały sygnał do wykonanego przez dwóch programistów urządzenia, które przerabiało wzorce fal mózgowych na postać cyfrową. Po jej analizie następuje przerobienie naszych myśli na słowa wypowiadane przez specjalny syntezator mowy (odpowiedni moduł w urządzeniu). Wykonane przez Evansa i Haywarda urządzenie podpięte jest do iPhone 4S poprzez złącze jack, gdzie wysyłany jest głos tworzony przez syntezator, a następnie Siri analizuje komendę i wykonuje polecenie.Sami twórcy Black Mirror wyjaśnili na jakiej zasadzie działa ich system. Dzięki zastosowaniu elektrod EEG zapisali wzorce fal mózgowych odpowiadające 25 komendom głosowym Siri. Następnie sparowali odpowiednie wzorce z komendami i działa to jak na zamieszczonych filmach. Takie wyjaśnienie sprawy oznacza, że system nie wie co myślimy, rozpoznaje po prostu odpowiednią elektryczna aktywność mózgu i przypisuje ją do odpowiednich komend.Prace nad kontrolą urządzeń elektrycznych przy pomocy umysłu trwają od wielu lat. W 2009 roku firma Emotiv stworzyła kontroler do gier, który działa na zasadzie elektrod EEG rozmieszczonych na głowie gracza. Również w 2009 roku naukowcy z Honda Research Institute przedstawili technologię, która korzystała z EEG i pozwalała na kontrolę robota Asimo siłą umysłu.W 2009 roku na temat czytania wzorców fal mózgowych przy pomocy EEG wypowiedział się jeden z naukowców Hondy. Dowiedzieliśmy się wówczas, że technologia taka na nie może póki co zostać wprowadzona do codziennego użytku z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że ludzie dość łatwo się rozpraszają więc podczas chociażby jazdy samochodem trudno będzie wybrać numer telefonu myśląc tylko o nim. Po drugie, wzorzec bardzo często różni się pomiędzy różnymi osobami. Oznacza to, że każdy użytkownik musiałby sam programować swoje urządzenie - dokonać mozolnej kalibracji. CEO firmy Neverware, Jonathan Hefter wypowiadając się o Projekcie Black Mirror również wspomniał o problemach przedstawionych przez Hondę.Hefter powiedział też, że EEG zastosowanie w projekcie nie pozwala stwierdzić czy użytkownik pomyślał o ulubionym filmie czy ulubionej piosence. Do takiego czytania w myślach potrzebne jest dokładniejsze urządzenie jak na przykład fMRI (Funkcjonalny magnetyczny rezonans jądrowy) i dokładny spis naszych myśli oraz ich wizualizacja. Tylko że takie rozwiązanie nie jest zbyt mobilne i energooszczędne.Oczywiście, można uważać, że całe doświadczenie to jedna wielka mistyfikacja, co przecież nie byłoby takie trudne w dzisiejszych czasach. Jedną z przesłanek świadczących o takim stanie rzeczy może być fakt, że na blogu twórców Black Mirror pomylono ECG (z pol. EKG) z EEG. EKG to elektrokardiografia czyli zabieg wykorzystywany do rozpoznawania chorób serca. Na potwierdzenie faktycznego działania systemu będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Ale kto wie, może w Apple już pracują nad kontrolą iPhone 5 przy pomocy siły umysłu, teleportacją czy podróżami w czasie.Więcej o Apple iPhone 4S: Prototyp "niewidzialnego" iPhone'a iPhone 4S: sprzedano 4 mln smartfonów w 1 weekend iPhone 4S: aparat to najciekawsza zmiana iPhone 4S - premiera i pierwsze wrażenia iPhone 4S - przedsprzedaż w Polsce

App Store: do sklepu można dodać złośliwe aplikacje

Zanim aplikacja trafi do sklepu App Store jest weryfikowana przez zespół ekspertów z Apple. Jednak jak się okazało, bez problemów można umieścić w nim aplikacje zawierającą złośliwy kod. Firma zamiast podziękować za wykrycie luki wyrzuciła hakera z App Store.Wiele osób uważa urządzenia z systemem iOS za bezpieczne, między innymi z powodu kanału dystrybucyjnego aplikacji. Znany haker, a raczej badacz, Charlie Miller udowodnił, że nie zapewnia to 100 procentowego bezpieczeństwa. Wcześniej odkrył on, że możliwe jest np. włamanie do akumulatora MacBooka.Miller stworzył niepozorne narzędzie do śledzenia kursów akcji - InstaStock. W rzeczywistości, po instalacji i połączeniu z serwerem hakera możliwe było wykonywanie dowolnej funkcji na telefonie np. pobranie kontaktów. Aplikacja została przyjęta do App Store przez pracowników Apple, dzięki czemu możemy zobaczyć proces pobierania aplikacji i wykonywania niepodpisanego kodu:Charlie Miller nie opublikował szczegółów błędów, by do wyjścia łatki inni nie wykorzystywali jego odkrycia do złych celów. Jednak nie wiadomo czy hakerzy sami nie odkryli już jak przeprowadzić atak.Kontrowersyjne jest zachowanie firmy z Cupertino. Większość dużych firm takich jak np. Google dziękuje i płaci za wykrycie luki, co zrobiło Apple? Zablokowało Millerowi konto deweloperskie na rok. Przez to nie będzie mógł już dodawać nowych aplikacji do App Store. Zapewnienia, że luka mogła być wykorzystana jedynie na jego iPhone'ie niczego nie zmieniły.Nie ma sposobu na sprawdzenie luki niż przetestowanie jej na urządzeniu. Zachowanie Apple jest dziwne, zwłaszcza że nie mówimy o osobie, która nie traktuje błędów w aplikacjach jako łatwego sposobu na zysk. Więcej o bezpieczeństwie produktów Apple: Do akumulatora MacBooka można się włamać Apple: odszkodowanie za niechcianą lokalizację Zawody hakerskie Pwn2Own - pierwsze dwa dni Apple: iOS 5 złamany - jailbreak dostępny

Adobe Flash Player zniknie ze smartfonów, Adobe Air i HTML5 będą rozwijane

Gdziekolwiek jest w tej chwili Steve Jobs musi mieć niezły ubaw. Szkoda, że nie dożył tego momentu bo mógłby powiedzieć „A nie mówiłem?”. Wczoraj jak grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość o tym, że Adobe kończy rozwijać Flash Palyera dla urządzeń mobilnych. Dlaczego? Co teraz z Androidem? O tym poniżej.Steve Jobs był największym krytykiem polityki Adobe i ich Flash Playera dla mobilnych urządzeń. Według niego oprogramowanie to powstało na komputery PC i nigdy nie powinno zostawać przeniesione na inne platformy. Mówił, że smartfony mamy obsługiwać poprzez ekrany dotykowe, a nie myszki jak w przypadku pecetów, a także że w czasach rewolucji mobilnej najważniejsza jest oszczędność akumulatorów. Flash Player miał być jednym z powodów szybko rozładowujących się akumulatorów.Do tej pory jednak zwolennicy Androida ciągle wytykali użytkownikom produktów Apple, że Ci nie mają możliwości obsługi Flasha. Prawda jest jednak taka, że odejście od technologii Adobe było już tylko kwestią czasu. Skoro taki gigant na rynku mobilnym (zarówno smartfony jak i tablety) nie obsługuje jej i zarzeka się, że nigdy obsługiwać nie będzie, to coś musiało się w tej kwestii zmienić.Redaktorzy serwisu ZDNet otrzymali od Adobe informacje mówiącą, że firma zaprzestaje rozwoju Flash Playera dla urządzeń mobilnych wykorzystujących systemy Android, a także Playbook. Nie będą powstawać zatem wersje dla nowych urządzeń, jednak firma twierdzi, że aktualizacje krytyczne ciągle będą wydawane. Warto zaznaczyć również, że niektóre umowy licencyjne pozwalają firmom trzecim na wykorzystywanie Flash według własnych potrzeb. Może to oznaczać, że ktoś będzie chciała nadal rozwijać technologię Adobe, ale już pod własną marką.Firma jako powód swojej decyzji podaje ciągły rozwój technologii mobilnych oraz potrzeb klientów. W związku z tym będzie koncentrować się nad rozwiązaniami wykorzystującymi HTML 5. Oczywiście Flash na komputerach ciągle będzie rozwijany. Adobe ogłosiło również, że przyszłe prace związane z Flashem na urządzeniach mobilnych mają skupiać się teraz nad Adobe AIR.Informacja ta początkowo traktowana była jako plotka, jednak została już oficjalnie potwierdzona przez Adobe.Więcej o firmie Adobe i jej produktach: Adobe Air: koniec wsparcia dla systemów Linux Adobe Photoshop wyostrzy poruszone zdjęcia - konferencja Adobe MAX 2011 Adobe rządzi fontami na stronach WWW Adobe Flash Player 11 szybki jak nigdy i w 64-bitach Adobe: obsługa Flash wideo dla iPhone i Pada Adobe Muse ułatwi tworzenie stron WWW

Apple i Samsung: Komisja Europejska sprawdzi firmy i ich działania

Walka Apple i Samsunga trwa już bardzo długo i do niedawna nie było widać jej końca. Jednak możliwe, że serial pt. wojna patentowa może się niedługo skończyć. Do gry wkracza nowy zawodnik... Komisja Europejska.Apple i Samsung mają 20 sporów prawnych w 10 krajach, ostatnio koreański producent próbuje wyeliminować iPhone z Australii. Firma twierdzi, że smartfony konkurencji naruszają prawa patentowe dotyczące technologii 3G. Firma z Cupertino przekonuje, że posiada odpowiednie licencję, natomiast według Samsunga nie obowiązują one w Australii itd.Przepychanki na patenty mogą się jednak niedługo skończyć. Komisja Europejska chce sprawdzić, czy firmy nie naruszyły przepisów antymonopolowych obowiązujących w Unii Europejskiej. Apple oraz Samsung muszą przedstawić informacje na temat technologii 3G oraz patentów, które wykorzystują w swoich smartfonach.Jak informuje Komisja Europejska, takie działanie to standardowa procedura w antymonopolowym dochodzeniu, jednak niektórzy już przewidują wynik. Według specjalistów cała sprawa może skończyć się źle dla koreańskiego producenta, uważają oni, że działania Samsunga łamią prawo obowiązujące na terenie Unii Europejskiej. Czy to zakończy spory? Więcej o sporze Apple i Samsunga: Apple vs Samsung - walka przenosi się w kosmos Apple żąda zakazu sprzedaży smartfonów Samsung Samsung Galaxy Tab: podtrzymano zakaz sprzedaży tabletu w Niemczech Apple vs Samsung - spór o podstawkę Smart Cover

AMD z Apple przeciwko S3, VIA, HTC, Samsung i Google

Chociaż wojny patentowej między dużymi producentami sprzętu czy oprogramowania wielu z nas ma już dosyć, a ostatnie odniesienia o pozwach VIA i S3 przeciwko Apple dużo osób odebrało z entuzjazmem, jednak spieszymy z informacją, że właśnie ukazał się kolejny odcinek tej jakże fascynującej i ciekawej iście brazylijskiej telenoweli.Tym razem jednak mamy zaskakujący przebieg, bowiem nikt nikogo nie pozwał i nie osądził, lecz ktoś stanął w czyjejś obronie. Mowa tutaj o koncernie AMD, znanym głównie z produkcji kart graficznych i procesorów. Jakiś czas temu informowaliśmy, iż do konfliktu patentowego pomiędzy Apple a Google i Samsunga wkroczyła firma HTC - zmuszona do walki z Apple wystosowanym pozwem.Aby jednak firma HTC nie stała na straconej pozycji Google postanowiło wesprzeć swojego partnera pakietem patentów, który miał pomóc firmie w procesie sądowym przeciwko Apple. We wrześniu okazało się, że do rozgrywki przyłączyła się również firma VIA pozywając firmę Apple, a chwilę później również i S3 Graphic - będąca wciąż własnością VIA, lecz niedługo przejdzie pod strzechy HTC.Wydawać by się mogło, że ten egzotyczny sojusz będzie wstanie pozbawić Apple atutów, a tym samym zmusić firmę do wielu ustępstw czy to w sporze z Google, Samsungiem czy też HTC pod groźbą zakazu sprzedaży wielu produktów takich jak: iPhone, iPad, iPod i komputerów stacjonarnych oraz przenośnych Mac. Nic jednak mylnego, otóż firma AMD zrobiła dokładnie to samo co Google w przypadku HTC.Koncern z Sunnyvale wystosował do sądu rozpatrującego sprawę pismo, iż posiada prawa do patentów graficznych zastosowanych w urządzeniach Apple i jednocześnie pozwala firmie Cupertino na ich stosowanie. Sąd do czasu rozpatrzenia wniosku AMD, wstrzymał proces. Decyzję czy sąd uznał stanowisko AMD poznamy 15 listopada, kiedy rozstrzygnie się czy AMD uratowało Apple przed roszczeniami S3. Mimo wszystko wciąż na placu boju ze swoimi roszczeniami pozostają VIA i HTC.W tym miejscu może pojawiać się pytanie dlaczego AMD angażuje się w ten spór? Odpowiedź, jak wskazują eksperci może być prosta. Koncern Advanced Micro Device dostarcza dla Apple obecnie karty graficzne Radeon HD, które zajęły w Macach miejsce kart GeForce. Być może podobnej szansy zaczyna upatrywać AMD również w przypadku procesorów? Tego na razie nie wiemy, wiadomo jednak, że bezinteresowność w tej branży praktycznie nie istnieje, a smaczku sprawie może dodawać fakt, iż obecny prezes Apple - Tim Cook był wymieniany jako jeden z faworytów do objęcia w czasach "bezkrólewia" sterów w AMD.Więcej o sporach patentowych: S3 pozywa Apple o łamanie patentów i chce zakazu sprzedaży VIA pozywa Apple o naruszenia patentów. Apple grozi zakaz sprzedaży Google nabywa kolejne patenty od IBM - zbroi się i chroni partnerów Niemiecki sąd zakazł sprzedaży Samsunga Galaxy Tab Samsung Tab: podtrzymano zakaz sprzedaży w Niemczech