Wziąłem ją na wakacje. Była doskonałym kompanem
Na lotnisko wyjeżdżałem z postanowieniem, że tym razem odpoczywam. Żadnego sprzętu, żadnego nagrywania, telefon w kieszeni i tyle. Postanowienie wytrzymało do momentu pakowania, w którym spojrzałem na leżącą na biurku Insta360 Luna Ultra i pomyślałem: waży tyle co puszka coli, zmieści się byle gdzie. Wziąłem ją więc na wyjazd - i nie żałuję. Była doskonałym towarzyszem.
N. Garbarek