symantec (strona 2 z 4)

Duqu - podobny do Stuxnet wirus atakuje Europę

Wraz z coraz większą komputeryzacją świata, wirusy stanowią większe zagrożenie. To już nie tylko wybryki zdolnych programistów, ale narzędzia do walczenia o wolność słowa, własne interesy lub... prowadzenia wojen.Jeszcze rok temu media opowiadały o robaku, który wstrzymał irański program atomowy. Stuxnet to zażegnane już zagrożenie, które było w stanie utrudnić pracę urządzeń mechanicznych uderzając dodatkowo w element wrażliwy dla dobra całego kraju. Teraz wygląda na to, że te same osoby stworzyły wirusa rozprzestrzenianego w Europie.Duqu, bo tak został nazwany nowy złośliwy program, został wycelowany w czołowe europejskie zakłady zajmujące się energią atomową. W przeciwieństwie do Stuxnet, nie ma za zadanie uniemożliwiania prac, a "jedynie" przechwytywanie poufnych informacji. Zapisuje on między innymi dokumenty, logi, hasła i wstukiwane klawisze, a następnie wysyła je do serwera w Indiach. Wszystko to jest możliwe dzięki podawaniu przez program fałszywego certyfikatu, który już został zablokowany przez firmę Symantec. Według tej właśnie korporacji zbieranie danych, do którego został stworzony Duqu może posłużyć do odkrycia słabych punktów zakładów atomowych i późniejszego zaatakowania ich innymi metodami.Choć program już nikomu nie zaszkodzi, nie wiadomo jak wiele ściśle strzeżonych danych zdołał już przekazać. Pierwsze kompilacje na zarażonych komputerach sięgają do grudnia 2010 roku. Dodatkowo, wirus usuwa się po 36 dniach, więc ciężko stwierdzić z których maszyn kradł informacje.Czy możliwe, że mamy do czynienia z cybernetyczną wojną między konkretnymi państwami? W przypadku ataków na Iran wiele źródeł (w tym "New York Times") spekulowało jakoby Stuxnet miał być wspólnym dziełem USA i Izraela. Według specjalistów, twórcy Duqu musieli albo być autorami także poprzedniego robaka, albo mieć dostęp do jego kodu. Światowe fora powoli wypełniają się komentarzami na temat domniemanych winnych. Miejmy nadzieję, że wydziały bezpieczeństwa firm będących celami ataku dołożą wszelkich starań, żeby hakerzy nie wywołali fizycznego konfliktu. Więcej o bezpieczeństwie: Sony PRS-T1: czytnik zhakowany, Android odblokowany HADOPI: 650.000 piratów dostało ostrzeżenie Anonymous zapowiadają atak na Nowojorską Giełdę Program desCRY wykrywa dziecięcą pornografię Zamki otwierane nie kluczem, a za pomocą gestów Beta Battlefield 3 zhakowana Kod QR rozprzestrzenia trojany

Premiera Norton 2012: w walce cyberprzestępczością - relacja

Polski oddział firmy Symantec oficjalnie pokazał pakiety oprogramowania Norton Internet Security 2012, Norton Antivirus 2012 i aplikację dla smartfonów. Aby pokazać, jak potrzebne jest stosowanie takiego oprogramowania jednym z elementów prezentacji było podsumowanie corocznego zestawienia Norton Cybercrime Report, według którego Polacy tracą aż 13 miliardów złotych rocznie w wyniku cyberprzestępczości. Norton to marka produktu, która w świadomości polskich użytkowników egzystuje praktycznie od zawsze. Emocje jakie wywołują produkty tej firmy, zwłaszcza jeśli chodzi o oprogramowanie zabezpieczające, także są różne. Był okres kiedy można było ponarzekać na antywirusa czy pakiet bezpieczeństwa. Teraz jednak to solidne produkty, które w serii na rok 2012 mają przynieść nam jeszcze większą wydajność i skuteczność. Na prezentacji, którą przeprowadzili specjalni goście - Sally Stephens oraz Homayoun Sarkechik, Symantec postarał się pokazać nam, że programy zabezpieczające to nie tylko narzędzie do ochrony komputera. W dzisiejszych czasach, gdy w świecie komputerowym ważna jest treść, konieczne jest chronienie nie komputerów, a nas samych. Skalę cybeprzestępczości pokazuje najnowszy raport Nortona. Typowa ofiara cyberprzestępczości? Trudno wyobrazić sobie modelową postać, ale według danych Symanteca z pewnością nie będzie to osoba starsza. Wręcz przeciwnie, to młodzi (grupa 18-31 lat) mężczyźni, którzy teoretycznie powinni być z komputerami za pan brat, nie doceniają oni niebezpieczeństw i stanowią najczęściej poszkodowanych. W smartfonach, przez trzy czwarte osób niezabezpieczanych, umieszczamy często cenne dane, których nawet na pececie nie trzymamy. Osoby, które w realnym świecie były ofiarami przestępstw, z dużym prawdopodobieństwem (90%) staną się nimi także w świecie cyfrowym. Koszty cyberprzestępczości to suma strat bieżących oraz koszt czasu jaki należy poświęcić na powrót do stanu początkowego. Dotyczy to nie tylko branży biznesowej, ale również zwykłych użytkowników. Symantec porównuje światowe koszty cyberprzestępczości, wynoszące w ciagu ostatnich 12 miesięcy 388 miliardów dolarów, z kosztami wiążącymi się z nielegalnym handlem narkotykami, które wynoszą 288 miliardów. Jak wypada na tym tle Polska? Straty w kraju to około 1,1% w skali światowej – mówiąc inaczej 13 miliardów złotych, z czego aż 10,1 miliarda to koszty straconego czasu (przeciętnie 6 dni). Polacy według raportu narażeni są na podobne zagrożenia, ale skala szkód jest większa. Dziennie 22 tysiące osób w Polsce staje się ofiarami cyberprzestępstw, przy milionie na całym świecie. Polacy znacznie gorzej radzą sobie z zagrożeniami związanymi z destrukcyjnym oprogramowaniem. Oszustwa sieciowe i ataki na komórki wypadają podobnie jak w skali świata Na koniec prezentacji dokonano ciekawego porównania z biologią. Otóż człowiek może wytrzymać wiele dni bez wody, a bez pożywienia nawet kilka tygodni. Jednak dla 23% polskich internautów nawet jeden dzień bez dostępu do sieci jest czymś niewyobrażalnym. Również korzystanie z sieci społecznościowych jest dla wielu osób koniecznością, 27% z tych osób nie wyobraża sobie kontaktów bez serwisów typu Facebook czy NK.pl. Internet wraz ze wszystkimi czyhającymi w nim zagrożeniami jest stylem naszego życia, dla 41% Polaków codziennością. Podobnie jak świat mobilny Urozmaiceniem spotkania była minisonda przeprowadzona na próbce składającej się ze wszystkich osób zgromadzonych na konferencji. Odpowiedzi na pytania nie zawsze zgodne były z rzeczywistością. Zapewne był to wynik postraszenia nas przez Sally skalą cyberprzestępczości. Czuliśmy się prawie jak na głosowaniu w Sejmie Tym razem to odpowiedź C była prawidłowa Skala cyberprzestępczości jaka wyłania się z raportu Symanteca jest faktycznie zatrważająca, nawet jeśli sposób zbierania danych i tworzenia statystyk nieco wyolbrzymia problem. Po wysłuchaniu raportu, z którego podsumowaniem możecie zapoznać się klikając na ten link, przyszła pora na prezentację oprogramowania. Same aplikacje są już dostępne od kilku dni, a teraz można je wypróbować pobierając ze strony Nortona. Na pierwszy rzut oka zmiany są jedynie kosmetyczne. I takie wrażenie odniesie zapewne większość użytkowników. Hamayoun Sarkechik omawiając desktopowe programy skupił się na Norton Internet Security 2012. Nowy interfejs zawiera odświeżoną stronę główną, mającą przemówić zwłaszcza do laików, których niestety nie brak. Jest możliwość włączenia starej wersji okna głównego. Nowe okno ustawień rodzi mieszane uczucia. Jednym osobom się podoba, innym nie. Ale w końcu przecież takiego oprogramowania nie konfigurujemy co pięć minut.Najwięcej zmian zaszło pod maską. Pierwsza z nich to odświeżenie mechanizmu oceny reputacji Norton Insight, który teraz bazuje na przetwarzaniu w chmurze. Mechanizm chmurowy wykorzystuje także funkcja Norton Management. Pozwala ona zarządzać instalacjami poprzez sieć. W chmurze można umieścić także nasze dane logowania (Norton Identity Safe in the Cloud). Wprowadzono kolejną, czwartą, generację mechanizmu Sonar, który teraz zabezpiecza komputer przez cały czas działania programu, także podczas zapisu plików. Korzystający z mobilnych planów taryfowych mogą być spokojni. Norton nie zje całego limitu danych. Jak te wszystkie zmiany wpłynęły na ogólną wydajność oprogramowania? Czas uruchomienia zmniejszono o 17%, skanowania o 30%, a wpływ na kopiowanie plików o 24%. Oczywiście wartości te zweryfikuje rzeczywistość i użytkownicy komputerów. Homayoun Sarkechik - każdy ma smartfona, mam i jaNa zakończenie Homayoun przybliżył nam Norton Mobile Security, który jest dostępny w wersji na smartfony, a w przyszłości i tablety. Korzystając z takiej formy zabezpieczenia, oprócz standardowego skanowania plików i wykrywania zagrożeń, zyskujemy dostęp do typowo mobilnych funkcji. Na przykład zdalnej lokalizacji (GPS) i zdalnego kasowania plików, co możemy dokonać wysyłając zwykły SMS. Można także skonfigurować telefon tak, aby dział tylko z jedną – naszą – kartą SIM. Na razie Symantec koncentruje się na Androidzie, ze względu na jego ogromną popularność. I to już cała nasza relacja. Mamy nadzieję, że seria 2012 oprogramowania Norton będzie mogła zasłużyć na co najmniej tak dobre oceny jak w naszej recenzji Norton Internet Security 2011. I jeszcze jedna ważna informacja. Kupując pakiet Norton Internet Security 2012 na jedno stanowisko musimy wydać 149 złotych i 199 zł za pakiet na trzy komputery. Aktualizacje są jeszcze tańsze - jedno stanowisko to 99 złotych, a trzy 149. Teraz to już naprawdę koniec naszego sprawozdania. Zapoznaj się z pozostałymi relacjami: Samsung Galaxy Tab 10.1: relacja z polskiej premiery Kingston Wi-Drive: bezprzewodowa minichmura Mistrzostwa Europy w e-sporcie w Polsce - eliminacje rozpoczęte HTC EVO 3D: przygoda z trójwymiarem Samsung stawia na ipla i Smart TV Panda 2012: nowa seria programów zabezpieczających - relacja HP Beats Audio: doskonały dźwięk w notebooku
Karol Żebruń Karol Żebruń

Spam nie będzie przeszkadzał tak jak dawniej

Mamy znakomite wiadomości. Statystyczny użytkownik Internetu otrzymał dzisiaj o wiele mniej niechcianych wiadomości e-mail niż rok temu. Jak wyliczyli specjaliści z firmy Symantec, w ubiegłym miesiącu każdego dnia wysyłanych było ok. 40 mld wiadomości-śmieci, podczas gdy w czerwcu 2010 r. liczba ta sięgnęła niewyobrażalnego poziomu 225 mld sztuk spamu dziennie. Oznacza to spadek w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż o 82,88 proc. Za tak gwałtowny spadek odpowiedzialnych jest prawdopodobnie kilka czynników. Jednym z ważniejszych było zlikwidowanie botnetu Rustock, który miał być źródłem nawet 40 proc. wszystkich niechcianych wiadomości mailowych na świecie. Rustock został zamknięty w marcu tego roku dzięki skoordynowanej akcji amerykańskich służb federalnych, producentów oprogramowania (m.in. Microsoftu), dostawców usług internetowych, firmy FireEye, zajmującej się bezpieczeństwem sieciowym oraz ośrodków akademickich (m.in. Uniwersytetu Stanu Waszyngton).Za spamem stoją jednak zbyt duże pieniądze, aby jedna akcja mogła zlikwidować cały rynek. Pojawiły się już doniesienia o tym, że powstaje nowy botnet, który ma być wyjątkowo trudny do zniszczenia. Za jego tworzenie odpowiedzialny jest robak o nazwie TDL-4, który nie dość, że ukrywa się w głównym rekordzie startowym dysku (MBR), przez co jest bardzo trudny do usunięcia, to dodatkowo wykorzystuje mechanizmy szyfrujące, przez co staje się niezwykle trudny do „rozpracowania” przez ekspertów firmy antywirusowych. Ci ostatni zapewniają jednak, że i na TDL-4 znajdą wkrótce sposób. A nam pozostaje trzymać za nich kciuki. Więcej o spamie i bezpieczeństwie: Spam w maju 2011 - raport Jakiego antywirusa używają Polacy? Wzmożona aktywność robaków na Facebooku

Pliki: Norton Cybercrime Index

Nowe narzędzie Norton Cybercrime Index śledzi bieżące zagrożenia cyberprzestępczością na świecie i ostrzega przed nimi użytkowników komputerów, dostarczając aktualnych i wiarygodnych informacji. więcej plików » 20 najnowszych plików »sterowniki i narzędzia do kart graficznych »narzędzia CPU »benchmarki, testy »wszystko dla Windows »gry, poprawki, dodatki »multimedia »zobacz wszystkie lub wyszukaj plik »zaproponuj dodanie pliku lub programu Norton Cybercrime Index informuje użytkowników o źródłach problemów i potencjalnych zagrożeniach online każdego dnia, w tym o najbardziej niebezpiecznych witrynach, terminach wyszukiwania, pod które najczęściej podszywają się cyberprzestępcy, a także najpoważniejszych wyłudzeniach danych, kradzieżach tożsamości i spamie. Bezpłatne narzędzie udostępnia fachowe wiadomości na temat najpoważniejszych zagrożeń oraz porady, jak ich unikać i bezpiecznie korzystać z internetu.Podstawowym zadaniem Norton Cybercrime Index jest odpowiedź na pytanie: „Jaki jest dziś poziom Twojego bezpieczeństwa online?”, poprzez pokazanie oceny zagrożenia w danym dniu w kontekście spadków i wzrostów na wzór indeksu giełdowego. Narzędzie umożliwia łatwą do zrozumienia wizualizację poziomu zagrożenia w danym dniu. Jak to działa?Norton Cybercrime Index składa się z jednej liczby wskazującej aktualny poziom zagrożenia danego dnia. Liczba ta jest wyliczana na podstawie algorytmu, który bierze pod uwagę dane z trzech źródeł. Podstawowym jest sieć Symantec Global Intelligence Network, która monitoruje ponad 130 milionów serwerów na całym świecie, śledząc nowe zagrożenia i ataki. Ponadto dane na temat kradzieży tożsamości i wycieków danych udostępniają, odpowiednio: firma zajmująca się zarządzaniem ryzykiem konsumenckim ID Analytics oraz DataLossDB, projekt badawczy fundacji Open Security Foundation.Wszystkie te nieobrobione dane są wprowadzane do algorytmu opracowanego przez Instytut Cyberbezpieczeństwa Uniwersytetu Teksaskiego w San Antonio (UTSA), który każdego dnia przydziela wartości zagrożeniom sieciowym. Wynikiem jest aktualizowana codziennie rano wartość Norton Cybercrime Index. Analitycy komentują zagrożenia danego dnia, podając porady, jak sie przed nimi bronić.Norton Cybercrime Index można sprawdzić za pomocą strony internetowej, na telefonie komórkowym lub pobrać w formie aplikacji na komputer PC.Więcej aplikacji związanych z bezpieczeństwem: Comodo Internet Security Avast Free Antivirus Norton Internet Security 2011

Uwaga: nie daj się nabrać na skrócone adresy WWW

Spamerzy zaczęli korzystać z własnych, fałszywych usług skracania adresów internetowych w celu przenoszenia użytkowników na nielegalne strony WWW. Ta nowa działalność przyczyniła się do zwiększenia ilości spamu o 2,9 proc., czego można było zresztą oczekiwać po zamknięciu botnetu Rustock w marcu tego roku. W metodzie tej linki stworzone w fałszywych serwisach skracania adresów URL nie są dołączane bezpośrednio do wiadomości. Zamiast tego spam zawiera skrócone adresy URL wygenerowane w legalnych serwisach - takich jak choćby tinyurl.com, które prowadzą do witryny spamera, ale są wcześniej dodatkowo potraktowane "skracaczem" tegoż przestępcy. Jest to dość prosta metoda, choć brzmi skomplikowanie. Oryginalny URL spamera -> Skrócony przez witrynę spamera -> Skrócony przez tinyurl.com (lub podobną) -> Wysłany do adresata Nowe domeny zarejestrowano kilka miesięcy przed użyciem, prawdopodobnie po to, aby uniknąć wykrycia przez legalne usługi skracania adresów URL. Wiek domeny bywa używany jako wskaźnik legalności, więc takie posunięcie może utrudnić rzeczywistym serwisom zidentyfikowanie potencjalnego nadużycia. Legalne serwisy do skracania adresów zaczęły poważniej traktować nadużycia, dlatego spamerzy eksperymentują z tworzeniem własnych usług, aby skuteczniej unikać wykrycia. Jednak dopóki będą powstawać nowe serwisy skracania adresów - spamerzy będą z nich nadal korzystać. Źródło: Symantec