Słowo wstępu...
Edifier wpisał się w pejzaż redakcji benchmark.pl już na dobre. Gdzie nie spojrzeć leżą różnorodne głośniki i słuchawki czekające w kolejce do testów. Marka kilka lat temu właściwie nieznana przeciętnemu polskiemu zjadaczowi chleba obecnie zaczyna funkcjonować coraz aktywniej - z pożytkiem dla klientów. Wiadomo, im większa konkurencja, tym lepiej.
Nie chodzi tutaj jednak wyłącznie o tworzenie coraz większego tłoku na i tak wypchanym po brzegi rynku urządzeń audio. Moje wszystkie dotychczasowe doświadczenia z marką Edifier wskazują na to, że celuje ona głównie w nieco bardziej prestiżową półkę. Sprzęt z którym się zetknąłem w zdecydowanej większości grał lepiej od konkurentów w podobnej cenie, a przy tym cieszył oko elegancką stylistyką oraz dobrą precyzją wykonania.
Co z tego, że firma ma siedzibę w Pekinie? Chińczycy wytwarzają ogromną część sprzętu znajdującego się w polskich domach. Nawet najbardziej cenione i drogie produkty wytwarzane bywają w Państwie Środka. W tej chwili nie jest to już powód do wstydu.
Tym razem skupię się na słuchawkach Edifier.. Moje uszy miały niedawno bliskie spotkanie z czterema modelami o nieco odmiennym charakterze. Jedne są typowym, nausznym zestawem słuchawkowym przeznaczonym głównie do gier i komunikatorów (odłączany mikrofon, sterowanie w kablu). Drugie, również nauszne ukierunkowane są głównie na muzykę w domu i w podróży (odłączany przewód, obrotowe obudowy). Pozostałe dwie pary są dokanałowe i na pozór różnią się głównie wyglądem, ale jak się okazuje grają też nieco inaczej.
Najtańsze z tych słuchawek można kupić już za ok. 40 zł, a najdroższe za ok. 140 zł. Trzeba więc przyznać, że ceny nie są zabójcze nawet jak na nasze, polskie warunki finansowe. Pozostaje najważniejsze pytanie – czy dobrze grają? Postaram się opisać swoje wrażenia. Uchylając rąbka tajemnicy napiszę, że podsumowanie może być nieco zaskakujące. ;)
Testowane modele to:
Platforma testowa, materiały dźwiękowe
W czasie testu dźwięk odtwarzany był z:
- Apple iPod Classic 160 GB + wzmacniacz słuchawkowy FiiO E5
- Samsung Galaxy Note 3 (wyjście słuchawkowe, bez dodatkowego wzmacniacza)
- Nokia Lumia 1520 (wyjście słuchawkowe, bez dodatkowego wzmacniacza)
- Asus Xonar D2X (PC, analogowe wyjście mini jack 3,5 mm)
- MSI GT60-0NC (laptop, wyjście słuchawkowe)
Na Androidzie 4.4 posługiwałem się odtwarzaczem Poweramp (bez włączonej korekcji dźwięku). Na PC i laptopie działał Windows 8.1 z programem foobar2000 1.3.3 (bez dodatkowych efektów). W iPodzie Classic 160 GB korektor był zupełnie płaski. Wzmacniacz słuchawkowy FiiO E5 podłączony był do złącza cyfrowego w iPodzie (dokujące) oraz miał wyłączone podbicie basu.
Lista odtwarzanych utworów:
- Subwave & Enei – Rainbows
- Subwave – Senses
- Subwave – Tonal
- Tom Tykwer, Johnny Klimek, Reinhold Heil - Cloud Atlas Opening Title
- Faith No More - Evidence
- JENI - Stay (RHI-MIX)
- Recoil - Allelujah (2010 Digital Remaster)
- Peter Gabriel – A Different Drum
- Hurts - Silver Lining
- Rammstein – Du Riechst So Gut
- Alina Ratkowska - Bach: Goldberg Var. ns, BWV 988 - Var. 1
- Steve Strauss – Mr. Bones
- Jamiroquai – Deeper Underground
- Pendulum feat. Liam Howlett – Immunize
- Pendulum – Self vs Self
- The Doors – Break On Through (To The Other Side)
- The Doors – Riders On The Storm
- Juno Reactor – God Is God (Rock of Sion Mix)
- Juno Reactor – Conga Fury (Animatrix Edit)
- Michael Jackson – The Way You Make Me Feel
- Commix – Life We Live
- Led Zeppelin – Stairway To Heaven
- dBridge – Creatures Of Habit
Muzyka pochodziła z nośników SACD, CD oraz plików skompresowanych bezstratnie (FLAC, ALAC) lub zupełnie nieskompresowanych (WAVE). Nie odtwarzałem żadnych plików skompresowanych stratnie (np. MP3) gdyż nie pozwalają uzyskać pełnej jakości. Poza wymienionymi wyżej utworami słuchałem też na co dzień wielu innych gatunków i wykonawców.
Edifier K830
Popełniłem błąd. Osądziłem te słuchawki po ich cenie zanim jeszcze założyłem je na uszy. To był poważny błąd. Okazało się bowiem, że Edifier K830 kosztujący około 80-90 zł jest jednym z najlepszych zestawów słuchawkowych w tej cenie, a w niektórych przypadkach bije nawet konstrukcje droższe.
Zanim przejdę do opisu jakości dźwięku i ergonomii chciałbym przypomnieć, że nie mam tutaj do czynienia z klasycznymi słuchawkami przeznaczonymi tylko do słuchania muzyki. Edifier K830 to zestaw wyposażony w odłączany mikrofon, kabel z dwiema, pozłacanymi końcówkami oraz mały kontroler wbudowany w tenże kabel.
Innymi słowy opisywany model służyć ma głównie do wykorzystania w grach i komunikacji głosowej. Muzyki da się słuchać również. Edifier K830 moim zdaniem gra całkiem nieźle i może stanowić konkurencję nawet dla znacznie droższych słuchawek.
Dane techniczne – Edifier K830
| Typ przetwornika | dynamiczny, magnes neodymowy |
| Średnica przetwornika | 40 mm |
| Pasmo przenoszenia | 20 – 20 000 Hz |
| Moc maksymalna | 50 mW |
| Czułość | 98 dB (S.P.L.) |
| Impedancja | 32 Ohm |
| Wtyczki | proste, 3,5 mm mini jack, pozłacane (słuchawki + mikrofon) |
| Mikrofon | tak, odłączany |
| Długość kabla | 2 m |
| Kontroler w kablu | tak, regulacja głośności, wyłącznik mikrofonu |
| Cena | ok. 80 zł |
Jakość wykonania
Słuchawki Edifier K830 mogą się podobać. Ich dwukolorowa konstrukcja prezentuje się nowocześnie i elegancko. Są przy okazji dość dobrze wykonane (na tle konkurencji w podobnej cenie). W niektórych miejscach plastiki biją nieco po oczach, ale za 80 zł nie oczekuję cudów. ;)
Cała zewnętrzna część pałąka w testowej wersji kolorystycznej jest utrzymana w konwencji piano-black. Innymi słowy jest czarna i błyszcząca. Wygląda ładnie, choć jest podatna na zarysowania. Wewnętrzna część pałąka jest czerwona – w dolnej części jest to matowy plastik, a u góry sztuczna, miękka skóra.
Sama precyzja spasowania plastików w czasie 2-tygodniowych testów nie wzbudzała podejrzeń. Nic nie trzeszczało i nie skrzypiało. Szkoda tylko, że wewnętrzny szkielet pałąka jest plastikowy (choć dość giętki, więc złamać się nie powinien).
Nieco zbyt płytkie wnętrze...
Muszle słuchawkowe nie obejmują całego ucha (przynajmniej nie mojego ;) ). Słuchawki zaliczam więc do nausznych. Poza tym ich wnętrze jest moim zdaniem zbyt płytkie. Ucho nie zagłębi się na więcej niż 15 mm. Dno przykryte jest warstwą pianki, ale mimo to dość sztywne i twarde. W czasie dłuższego słuchania muszle mogą męczyć uszy. Dla porównania słuchawki Edifier H850 mają muszle głębokie na ok. 17-24 mm i zapewniają lepszy komfort pod tym względem.
Poduszki są sprężyste i pokryte miękką sztuczną skórą.
W przedniej części obudowy lewej słuchawki wbudowano gniazdo mini jack dla mikrofonu.
Mały kontroler w kablu pozwala włączyć i wyłączyć mikrofon oraz wyregulować głośność. Nie robi on jednak zbyt dobrego wrażenia. Potencjometry tego typu potrafią się dość szybko niszczyć. Lepiej regulować głośność bezpośrednio w komputerze / smartfonie.
Przewód sygnałowy ma 2 metry długości. to w zupełności wystarczy do komfortowej obsługi nawet gdy podpinamy słuchawki do obudowy pod biurkiem. Niestety kabel nie jest odłączany od słuchawek więc jego uszkodzenie może się skończyć wizytą w serwisie lub wymianą słuchawek. Za 80 zł najwyraźniej nie można jednak mieć wszystkiego. ;)
Wtyki mini jack 3,5 mm są pozłacane. Jeden wpinamy do gniazda słuchawkowego, drugi do mikrofonowego. Niestety nie są rozróżnione kolorami, a jedynie słabo widocznymi przetłoczeniami, więc wieczorem może być problem.
Jakość dźwięku
Charakterystykę dźwięku postanowiłem porównać do słuchawek Edifier H850 oraz Snab Overtone HS-ANC41M (miałem je akurat pod ręką). Teoretycznie mogłem też użyć słuchawek QPAD QH-90, ale są one 3-krotnie droższe i pod względem jakości dźwięku zdecydowanie biją na głowę opisywane Edifiery, więc postanowiłem te porównanie
Słuchawki Edifier K830 grają ciemniej od H850. Mają one dość klasyczną charakterystykę „gamingową”, czyli mocny bas, ale nieco przytłumioną średnicę i łagodne tony wysokie. Pod tym względem przypominają wspomniane wyżej Snab Overtone, choć ogólną jakość oceniam wyżej. K830 grają bliżej ucha, ale nie są klaustrofobiczne.
Tony niskie generowane przez 40-milimetrowe przetworniki dynamiczne są zaskakująco miękkie. Słuchawki docierają znacznie niżej od H850. Basy są miękkie, wibrujące, w niektórych gatunkach muzycznych (ciężka elektronika) potrafią przysłonić wyższą część pasma. Na szczęście są bardziej gładkie niż w Snabach.
Ogólną czystość dźwięku i jego analityczność oceniam przeciętnie - to w końcu sprzęt relatywnie tani. Nie można liczyć na to, że osoby z wyczulonym słuchem usłyszą wszystkie niuanse odsłuchiwanej muzyki, ale jest to norma wśród słuchawek przeznaczonych do gier i komunikatorów. Scena nie jest zbyt szeroka (pod tym względem H850 wypadają znacznie lepiej). Tutaj jednak dźwięk jest cieplejszy i często po prostu przyjemniejszy dla ucha. Zwłaszcza jeśli ktoś lubi solidną porcję tonów niskich.
Średnica i soprany są bardziej oddalone. Niekiedy sprawiają wrażenie jakby grały zza zasłony lub spod poduszki, ale można się do tego przyzwyczaić. Nie jest to uciążliwe. Jeśli jednak oczekujecie brzmienia bardziej przestrzennego, z szerszą sceną i wyraźniejszymi tonami średnimi, a przy okazji całkiem niezłą porcją eleganckiego basu to warto zastanowić się nad wydaniem kilkudziesięciu złotych więcej i kupieniu Edifierów H850.
Mikrofon w czasie komunikacji internetowej spisywał się bardzo dobrze. Brak gąbki raczej nie przeszkadza, bo pałąk mikrofonu jest krótki i raczej nikt nie będzie w niego dmuchać. Jakość dźwięku była zupełnie wystarczająca do prowadzenia zwykłej rozmowy. Mikrofon jest kierunkowy – nieodpowiednie ustawienie może zmienić charakterystykę głosu. Z drugiej strony okazał się on na tyle czuły, że bez problemu odbierał głosy osób rozmawiających 3 metry dalej. Tę cechę można jednak dopasować w ustawieniach sterownika dźwięku.
Model K830 polecić mogę do wszelkich gier sieciowych/internetowych, w których oprócz znacznej ilości efektów dźwiękowych liczy się też komunikacja z innymi członkami zespołu. Słuchawki nie są silnie wygłuszające, więc głośniejsze dźwięki z zewnątrz będą słyszalne. Z tego powodu moim zdaniem nie nadają się do użytku w czasie masowych turniejów (eSportu). Jeśli chodzi o muzykę to Edifiery nadają się do elektroniki, popu, dance'u, a nawet jazzu, ale nie polecam ich do muzyki klasycznej, rocka i cięższego grania gitarowego.
Subiektywna ocena (w danej klasie cenowej):
Tony niskie: 8/10
Tony średnie: 6/10
Tony wysokie: 7/10
Głośność: 8/10
Edifier H850
Porównując słuchawki Edifier H850 z modelem K830 wyłącznie na podstawie specyfikacji można odnieść wrażenie, że wyposażono je w niemal identyczne przetworniki dynamiczne, a więc powinny grać podobnie. Nic bardziej mylnego. Charakter obu tych słuchawek jest zdecydowanie odmienny.
Najbardziej oczywistą różnicą widoczną już na pierwszy rzut oka jest brak mikrofonu, odmienna stylistyka i pojedynczy wtyk. Słuchawki wyglądają nieco mniej nowocześnie, ale bardziej elegancko. Są klasyczne i stonowane, a przy tym dobrze wykonane i jak się okazuje dość wygodne w czasie wielogodzinnego używania.
Różnice te nie są bezpodstawne. Edifier H850 kierowany jest do nieco innej grupy odbiorców. Z pewnością nie są to osoby, które potrzebują zestawu z mikrofonem. H850 służyć będą głównie do słuchania muzyki w domu i w podróży. Dlatego charakterystyka dźwięku generowanego przez nie została dopasowana pod innym kątem. Tutaj brzmienie jest bardziej przestrzenne i lepiej wyważone. Zanim jednak przejdę do jakości dźwięku opiszę ergonomię i jakość wykonania.
Dane techniczne – Edifier H850
| Typ przetwornika | dynamiczny, magnes neodymowy |
| Średnica przetwornika | 40 mm |
| Pasmo przenoszenia | 20 – 20 000 Hz |
| Moc maksymalna | 50 mW |
| Czułość | 96 dB (S.P.L.) |
| Impedancja | 32 Ohm |
| Wtyczka | prosta, 3,5 mm mini jack, pozłacana |
| Mikrofon | nie |
| Długość kabla | 2 m |
| Kontroler w kablu | nie |
| Cena | ok. 140 zł |
Jakość wykonania
Słuchawki Edifier H850 są nieco lepiej wykonane od K830 i cechują się też nieco lepszą ergonomią. Przede wszystkim doceniam możliwość łatwego odłączenia kabla sygnałowego.
W większości tradycyjnych modeli kabel przytwierdzony jest na stałe, więc przypadkowe, mocne szarpnięcie może spowodować jego uszkodzenia, a nawet wyrwanie. Tutaj jednak kabel jest wciskany i wkręcany w obudowę lewej słuchawki.
Innymi słowy nie wypadnie przypadkowo, a jego uszkodzenie można łatwo zrekompensować kupując inny przewód z wtykiem mini jack 3,5 mm. Pamiętać należy jednak, że wtyk nie może być zbyt szeroki, gdyż nie będzie można go docisnąć do końca.
Przewód sygnałowy ma 2 metry długości i jest dość miękki. 3,5-milimetrowe wtyki po obu stronach są pozłacane. W opakowaniu znajduje się też przejściówka na wtyk 6,35 mm (¼”).
W porównaniu do modelu Edifier K830 mamy też do czynienia z metalowym pałąkiem (a nie plastikowym). Jest on bardzo elastyczny, a zakres regulacji pozwoli używać słuchawek nawet na dużych głowach. Górna część jest przykryta miękką skórą, która w ogólnym rozrachunku spisuje się dobrze, ale poduszka powinna być szersza, gdyż po dłuższym czasie noszenia trochę za bardzo uciska głowę.
Muszle słuchawkowe są w większości wykonane z matowego plastiku, ale zewnętrzna (boczna) część zrobiona jest ze szczotkowanego aluminium. Całość jest stonowana i prezentuje się elegancko. Osobom często podróżującym spodoba się możliwość obrotu muszli o 90 stopni.
Głębokość muszli słuchawkowej jest w zupełności wystarczająca (ok. 17-24 mm). Co prawda są to słuchawki nauszne, a nie wokółuszne, jednak płytsze muszle zazwyczaj uciskają ucho. Tutaj tego nie zauważyłem.
Jakość dźwięku
Charakterystykę dźwięku postanowiłem porównać do tańszych słuchawek Edifier K830 oraz droższych Snab Overtone HS-ANC41M. Jak wypadło porównanie?
Przede wszystkim warto zaznaczyć, że H850 grają znacznie jaśniej od K830 i Snabów. Oferują szerszą scenę, grają przestrzennie i bardziej eterycznie. Tony niskie są łagodniejsze. Zdecydowanie H850 nie są przeznaczone dla maniaków głębokiego i bardzo mocnego basu. Owszem tony niskie są wyraźnie obecne, ale bardziej subtelne niż w K830 i nie schodzą tak nisko.
Ogólne brzmienie jest chłodniejsze, bardziej twarde i sprężyste. W muzyce elektronicznej dźwięk bywa metaliczny. Tony średnie niekiedy brzmią jakby wydobywały się z wnętrza małej, metalowej puszki. To może się podobać w niektórych gatunkach muzycznych, ale ja osobiście preferuję bardziej gładkie i ciepłe brzmienie.
Na szczęście ogólną jakość dźwięku oceniam (w tej klasie cenowej) pozytywnie. Co prawda bywa on nieco przytłumiony i brakuje mu rozdzielczości, ale sytuacja zdecydowanie wygląda dobrze. Na Edifierach H850 da się słuchać muzyki, oglądać filmy i grać. Tony wysokie niekiedy kłują w uszy, zwłaszcza przy wyższej głośności. Są przy tym bardziej oddalone niż w K830 i Snabach Overtone.
Przez krótki czas porównywałem też opisywane Edifiery do AKG K514 mkII. Słuchawki te są o 40-50 zł droższe, ale moim zdaniem grają czyściej i oferują jeszcze szerszą scenę niż H850. Nie zamierzam jednak wydawać ostatecznej opinii, gdyż mój czas spędzony z AKG był nieco zbyt krótki.
Edifier H850 nadają się do wielu różnych gatunków muzycznych. Elektronika brzmi na nich dobrze, ale jeszcze lepiej jazz, muzyka klasyczna i łagodna muzyka gitarowa. Przyjemnie słuchało się INXS, The Doors, Led Zeppelin itp.
Subiektywna ocena (w danej klasie cenowej):
Tony niskie: 7/10
Tony średnie: 8/10
Tony wysokie: 8/10
Głośność: 8/10
Z zaskoczenia...
Ujmę to tak: absolutnie nie spodziewałem się, że najtańsze słuchawki w tym teście okażą się moimi ulubionymi. Edifiery H280 naprawdę mnie zaskoczyły. Są to słuchawki za około 40-45 zł, którym właściwie nic nie brakuje.
Może to brzmieć absurdalnie w odniesieniu do tak tanich modeli. W końcu jeśli porównamy je do słuchawek „hi-end” wartych kilka tysięcy złotych to rzeczą jasną jest, że dokanałówki za 40 zł nie mają szans. Dla przeciętnego zjadacza chleba liczy się jednak to co realnie otrzymuje w ramach danej kwoty pieniędzy, a tutaj otrzymuje naprawdę wiele.
Co to oznacza w praktyce?
Za 40 zł kupujemy słuchawki z trzema parami uszczelek gumowych w różnych rozmiarach. Obudowy dokanałówek są metalowe, a przewód dość miękki, z asymetrycznym rozgałęzieniem. Wszystko to ma jednak drugorzędne znaczenie w chwili gdy usłyszymy dźwięk z tych słuchawek.
Muszę przyznać, że w kwocie do 40 zł właściwie nie spotkałem się dotychczas z lepiej grającymi modelami. Moim zdaniem mogłyby ze spokojem kosztować 2 razy więcej, a i tak stanowiłyby opłacalny zakup. Miałem w uszach takie słuchawki jak np. Brainwavz, Sennheiser, Jays czy Creative, które pomimo wyższej ceny grały równie dobrze lub gorzej.
Odpowiedni dobór uszczelek to podstawa!
Ze słuchawkami dokanałowymi miało do czynienia już bardzo wiele osób, ale tym, dla których jest to nowość chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że w przypadku takich konstrukcji jedną z najważniejszych ról gra odpowiedni dobór uszczelek.
W Edifierach H280 mamy do dyspozycji 3 pary gumek – małe, średnie i duże. Każdy użytkownik powinien dobrać takie jakie zapewniają idealne uszczelnienie kanału słuchowego. Może jednak zdarzyć się tak, że żadne z rozmiarów zaproponowanych przez producenta się nie sprawdzą. W podobnej sytuacji po prostu trzeba będzie (np. w serwisach aukcyjnych) zakupić komplet innych gumek.
Dokładne uszczelnienie oznacza nie tylko izolację od dźwięków zewnętrznych. Najważniejsze jest to, że dźwięk kierowany do wnętrza ucha nigdzie się nie „ulatnia”. Innymi słowy prawidłowe brzmienie uzyskamy tylko wtedy, gdy przetworniki będą w stanie wytworzyć odpowiednie ciśnienie akustyczne w przestrzeni odizolowanej przez uszczelki.
Wiele osób odpuszcza sobie temat „gumek”...
… a to naprawdę duży błąd. Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy, że są właścicielami dobrych słuchawek. Część użytkowników po prostu stwierdza: „Okej... moje słuchawki grają czysto, ale bas mają za słaby”. Być może wina leży właśnie w złym doborze uszczelek? Istnieje szansa, że ich wymiana spowoduje radykalną poprawę brzmienia, a „słabe” słuchawki nagle staną się ulubionymi.
W moim przypadku największe gumki od H280 spisały się doskonale, ale średnie nie dawały mi już odpowiedniej izolacji. Rozmiaru „S” w ogóle nie testowałem. Jakość tworzywa jest dobra. Nie jest to najlepszej jakości silikon, o miękkiej, „klejącej” powierzchni, ale w tej cenie nie oczekiwałem niczego więcej.
Dane techniczne – Edifier H280
| Typ przetwornika | dynamiczny, magnes neodymowy |
| Średnica przetwornika | 10 mm |
| Pasmo przenoszenia | 20 – 20 000 Hz |
| Moc maksymalna | 1 mW |
| Czułość | 100 dB (S.P.L.) |
| Impedancja | 32 Ohm |
| Wtyczka | prosta, 3,5 mm mini jack, pozłacana |
| Mikrofon | nie |
| Długość kabla | 1,3 m |
| Kontroler w kablu | nie |
| CENA | ok. 40 zł |
Jakość wykonania
Obudowy słuchawek są metalowe, anodowane, w charakterystycznym kształcie grzybka. Konstrukcja sprawia wrażenie solidnej. Biorąc pod uwagę cenę uznać można ją nawet za pancerną. Nieco gorzej wygląda kwestia przewodu sygnałowego. Ten jest bardzo cienki. W teorii jeśli nie będziemy za niego szarpać, ani nie przytrzaśniemy go żadnym ostrym przedmiotem, to nic nie powinno się stać, ale... wiadomo, takich sytuacji raczej nie da się przewidzieć.
Kabel ma 1,3 metra długości. Rozpoczyna się pozłacanym wtykiem mini jack 3,5 mm, a kończy asymetrycznym rozgałęzieniem. Lewe ma około 18 cm, a prawe ok. 47 cm.
Jakość dźwięku
Dźwięk jest tym co najbardziej wyróżnia Edifiery H280. Nie chcę absolutnie twierdzić, że jest doskonały, ale uważam, że za 40 zł otrzymujemy słuchawki, które grają jakby kosztowały 80-100 zł.
Cechują się naprawdę dobrej jakości dźwiękiem. Bas jest miękki, obszerny, wypełnia znaczną część przestrzeni, ale co bardzo ważne nie przesłania innych częstotliwości. Tony średnie bywają nieco wycofane w niektórych gatunkach muzycznych, ale za to są czyste i dość analityczne.
Soprany mnie zaskoczyły. Zazwyczaj w słuchawkach nastawionych na reprodukcję głębokiego basu wyraźnie brakuje średnicy i częstotliwości wysokich, a tutaj soprany są bardzo wyraźne. Ich obecność podkreślona była w większości testowych utworów.
Przy niższej głośności tony niskie były wyraźne, ale wciąż dość subtelne, przestrzenne i gładkie. Później robiły się bardziej sprężyste i dynamiczne, ale bez nieprzyjemnych zniekształceń i dudnienia. Z kolei soprany po podkręceniu głośności stawały się ostre.
Charakterystyka słuchawek była przesunięta w kierunku tonów niskich, ale z pewnością nie aż tak bardzo jak w słuchawkach Snab Overtone EP-81 (http://www.benchmark.pl/produkt/snab-overtone-ep-81). Edifiery H280 były zdecydowanie jaśniejsze, przestrzenne i nieco bardziej analityczne. Poszczególne instrumenty były bardziej rozdzielone. Najlepsze wrażenie robiła elektronika, ale co ciekawe nawet bardzo precyzyjne utwory The Doors'ów brzmiały interesujaco.
Moim zdaniem Edifier swoim modelem H280 stworzył genialne słuchawki w przedziale cenowym do 40-45 zł. Szczerze je polecam.
Subiektywna ocena (w danej klasie cenowej):
Tony niskie: 9/10
Tony średnie: 8/10
Tony wysokie: 9/10
Głośność: 8/10
Taka sytuacja...
Pierwszą rzeczą, jaka rzuciła mi się w oczy podczas użytkowania słuchawek Edifier H290 jest ich ogromne podobieństwo do popularnych słuchawek Creative EP-630. Tak naprawdę jeśli ktoś usunąłby logo z obu modeli, to trudno byłoby je łatwo odróżnić.
Owszem Edifiery mają bardziej błyszczącą powierzchnię obudowy i odrobinę inny wtyk, ale poza tym są wybitnie podobne – kształt, charakterystyczne aluminiowe pierścienie, wejście przewodu do słuchawek. Czyżby schodziły z tej samej linii produkcyjnej? ;) Na szczęście specyfikacje obu modeli są różne, co rokuje nadzieję na odmienną jakość w czasie odsłuchu.
Kolejną rzeczą, która mnie zastanawia jest pozycjonowanie słuchawek Edifier H290 na rynku. Według oficjalnych danych kosztują one około 10 zł więcej od H280. Czy jednak dają w zamian coś więcej?
W praktyce można docenić małe, miękkie etui ochronne, ale dla mnie rzeczą oczywistą jest to, że w przypadku słuchawek najistotniejszą rolę gra jakość dźwięku. Jeśli dwa modele grają podobnie, to wygrywa ten, który jest tańszy lub jeśli również cena jest podobna, ten który zapewnia lepszą jakość wykonania.
… i tutaj pojawia się mały problem
Model Edifier H280, który opisywałem na poprzedniej stronie miał 3 pary dość dobrych uszczelek silikonowych, pozłacany wtyk, w pełni metalowe obudowy i grał naprawdę świetnie jak na słuchawki za 40-45 zł. Mógłby być ze spokojem 2 razy droższy.
Edifier H290 też ma 3 pary uszczelek i pozłacany wtyk, ale obudowy w tym przypadku są w większości plastikowe, a jakość dźwięku moim zdaniem gorsza niż w H280. Mimo to słuchawki są o ok. 10 droższe (typowo 50-55 zł). O co tutaj chodzi? Czyżby małe etui aż tak podnosiło cenę?
Zanim przejdę do opisu jakości dźwięku przyjrzę się jednak samej konstrukcji.
| Typ przetwornika | dynamiczny, magnes neodymowy |
| Średnica przetwornika | b.d. |
| Pasmo przenoszenia | 20 – 20 000 Hz |
| Moc maksymalna | 50 mW |
| Czułość | 105 dB (S.P.L.) |
| Impedancja | 24 Ohm |
| Wtyczka | prosta, 3,5 mm mini jack, pozłacana |
| Mikrofon | nie |
| Długość kabla | 1,3 m |
| Kontroler w kablu | nie |
| Cena | ok. 50 zł |
Jakość wykonania
W modelu H290 podobnie jak w H280 ( i wszelkich innych dokanałówkach) bardzo ważną rolę gra odpowiedni dobór uszczelek. Zazwyczaj są one silikonowe lub piankowe. Tutaj producent zastosował tę pierwszą opcję. W opakowaniu znalazłem 3 pary gumek w rozmiarach: S, M oraz największe L.
Uszczelki
Ponownie jednak zostałem trochę zaskoczony. W modelu H280 obie L-ki pasowały do moich uszu idealnie (świetnie uszczelniały). Tutaj jednak po założeniu największych gumek prawa uszczelniała znakomicie, ale lewa zostawiała niepożądany luz w uchu. Nie była zdeformowana, ani uszkodzona. Po prostu odrobinę mniejsza. Wystarczyło to jednak do osłabienia mocy słyszalnego basu. Na szczęście po chwili noszenia wnętrze ucha wnętrze kanału słuchowego zaczęło delikatnie parować, co spowodowało przyklejenie silikonu do skóry. Innymi słowy ucho zostało uszczelnione.
Stopień wygłoszenia jest podobny do Creative EP-630. Słuchawkom daleko jednak do ciszy jaką gwarantują Creative Aurvana In-Ear3, ale te słuchawki kosztują wielokrotnie więcej od Edifiera H290 więc nie mogą służyć do bezpośredniego porównania.
Obłe obudowy słuchawek wykonane są w większości z plastiku na który założony jest aluminiowy pierścień pełniący głównie funkcję ozdobną. Edifiery H290 są bardzo lekkie, małe i dość ergonomiczne. Nie mają tendencji do wypadania z ucha.
Kabel ma 1,3 metra długości. Rozpoczyna się pozłacanym wtykiem mini jack 3,5 mm, a kończy symetrycznym rozgałęzieniem. W samym rozgałęzieniu przewód jest bardzo cienki (tak samo jak w H280). Warto obchodzić się z nim delikatnie. Cienki kabel niestety łatwo się plącze.
Jakość dźwięku
Jakość dźwięku jest najważniejszą cechą każdych słuchawek. W tym przypadku najbardziej naturalne wydawało mi się porównanie z modelem Edifier H280 oraz Snab Overtone EP-81, a także (nieco droższego) Brainwavz Delta. Do słuchawek Samsung Level In oraz Creative Aurvana In-Ear3 nie śmiałem nawet ich porównywać, gdyż modele te dzieli przepaść cenowa i jakościowa.
Już na wstępie chciałbym zaznaczyć, że moim zdaniem słuchawki Edifier H280 grają lepiej od H290. Pomimo ceny niższej o ok. 10 zł. Taka różnica w cenie między słuchawkami kosztującymi 400 i 410 zł nie znaczyłaby absolutnie nic, ale tutaj mamy konkurencyjne zestawy warte 40 i 50 zł (odpowiednio H280 i H290).
Wśród tak ekonomicznych modeli każde 10 zł może robić sporą różnicę. Najdziwniejsze jest jednak to, że te droższe wcale nie cechowały się lepszym brzmieniem. Daleki jestem od stwierdzenia, że H290 grają źle. Ich charakterystyka wielu osobom może się spodobać, ale jeśli miałbym wybierać słuchawki dla siebie to nie zastanawiałbym się ani chwili – H280 jest przyjemniejszy dla mojego ucha.
Do rzeczy...
Edifiery H290 grają nieco głośniej niż H280, ale odrobinę ciszej od Creativów EP-630. Dla mnie nie ma to jednak znaczenia – nie zamierzam katować swoich uszu maksymalnym poziomem decybeli przez dłuższy czas. Na słuchawkach dokanałowych zazwyczaj słucham muzyki przy umiarkowanej głośności, bo dźwięki zewnętrzne są wyraźnie redukowane przez silikonowe uszczelki.
Ciemniej i mniej klarownie
W H290 mam do czynienia z dźwiękiem ciemniejszym i bardziej punktowym. Grają bliżej ucha i oferują węższą scenę niż H280. Słuchawki opisywane na poprzedniej stronie reprodukują dźwięk bardziej przestrzenny, eteryczny, z miłą, gładką średnicą i dość nisko schodzącym basem.
W H290 jest nieco inaczej. Bas ładnie współgra ze środkiem pasma. Łączy się z nim, przez co mam niekiedy wrażenie, że jest bardziej twardy i mocniejszy. Brakuje mu jednak nieco "dołu". Nie wibruje w uchu tak przyjemnie jak H280.
Nie zrozumcie mnie jednak źle – H290 wciąż oferują sporą porcję basu i moim zdaniem spisują się nie najgorzej w przeróżnej muzyce elektronicznej oraz jazzie. Tony niskie są jednak trochę gorzej kontrolowane. Wielokrotnie miałem do czynienia z utworami (np. Subwave – Tonal), w których najniższe tony na słuchawkach Edifier H280 brzmiały całkiem dobrze, a na H290 były w niektórych momentach zniekształcone (drobne, krótkie przerwania dźwięku).
W porównaniu do H280 średnica jest bardziej uwypuklona i chłodniejsza. Tony wysokie są całkiem poprawne, ale nieco mniej przestrzenne. Przy wyższych głośnościach potrafią zakłuć w ucho. Ogólna charakterystyka bardziej szorstka i sprężysta. Nie grają tak gładko i ciepło jak H280. Trudno jednak traktować to jako wadę, bo niektórym osobom właśnie takie brzmienie bardziej przypada do gustu. Mi osobiście bardziej spodobały się Edifiery H280.
W słuchawkach Snab Overtone EP-81 bas był bardziej przytłaczający i wypełniał właściwie całą przestrzeń. Grają one jednak znacznie ciemniej od Edifierów H290. Mają gorszy środek i górę. Z kolei Brainwavz Delta grają bardziej elegancko od H290, są lepiej zbalansowane i szczegółowe. Jeśli jednak miałbym wybierać między czterema wymienionymi słuchawkami dokanałowymi (H280, H290, Snab Overtone i Brainwavz Delta) to osobiście zastanawiałbym się tylko nad H280 i Deltą. Konstrukcje te grają zupełnie inaczej, ale obie są naprawdę warte wydanych pieniędzy. Edifier H290 niestety pozostaje z tyłu.
Subiektywna ocena (w danej klasie cenowej):
Tony niskie: 6/10
Tony średnie: 8/10
Tony wysokie: 7/10
Głośność: 9/10
| Opinia redakcji | |||
| plusy: • małe, miękkie etui w zestawie • akceptowalna jakość wykonania • lekka i kompaktowa konstrukcja • pozłacany wtyk • 3 pary niezłych, gumowych uszczelek • dość mocny, dość zwarty bas • wyższa głośność niż w H280 • dobra izolacja akustyczna | |||
| minusy: • wyższa cena od H280 pomimo trochę gorszej jakości dźwięku i wykonania • przewód dość łatwo się plącze | |||
| Sugerowana cena producenta: ok. 50 zł | |||
Ostatni będą pierwszymi
Dwa modele nauszne i dwa dokanałowe firmy Edifier. Każdy z nich o nieco odmiennym charakterze, innej ergonomii, jakości wykonania i oczywiście jakości dźwięku. Teoretycznie trudno jest porównywać duże z małymi, ale w podsumowaniu postanowiłem wyraźnie określić z których słuchawek korzystało mi się najprzyjemniej.
Edifier H280. Tak, to nie pomyłka. Najtańsze z czterech testowanych słuchawek sprawiły mi najwięcej frajdy. Są dobrze wykonane (metalowe) i świetnie grają. Charakterystyka dźwięku jest miękka, ciepła, gładka z odpowiednią porcją niskiego basu oraz szeroką sceną. Najlepsze jest jednak to, że kosztują 40-45 zł! Jak dla mnie – bomba! Edifier przywrócił mi nadzieję w tanie słuchawki. Uważam, że są znacznie bardziej warte zakupu niż H290.
Jeśli jednak ktoś potrzebuje dobrego zestawu z odłączanym mikrofonem i również całkiem niezłą charakterystyką dźwięku, to Edifier K830 będzie godny polecenia. Sprawdzi się w grach i podczas rozmów za pośrednictwem komunikatorów internetowych. Cena K830 nie jest wygórowana (ok. 80-90 zł). Najdroższy model w zestawieniu to H850. Kupić można go za ok. 140 zł. Słuchawki te są eleganckie, dobrze wykonane i mają odłączany (wymienny) przewód sygnałowy. Dzięki obracanym muszlom słuchawki można używać nie tylko w domu ale też w podróży.
Każdy opisywany wyżej Edifier ma swój indywidualny charakter. Które słuchawki Wam najbardziej przypadły do gustu?