Pogryziony pies i rozduszona mysz, czyli boje z grą Battlefield 2
Około 10 czerwca 2005 r. do sieci wypłynęła wersja demonstracyjna jednej z najbardziej oczekiwanych gier tego roku - Battlefield 2. Społeczność graczy na całym świecie wstrzymała wówczas oddech. Czy gra okaże się jeszcze lepsza od swoich poprzedniczek (Battlefield 1942 i Battlefield Vietnam)? Czy spełni pokładane w niej nadzieje? Czy rzeczywiście wniesie tyle zmian do sposobu rozgrywki o których informowali jej twórcy?
Na szczęście to co zobaczyliśmy w demie pozwoliło rozwiać większość wątpliwości. Gra rzeczywiście zapowiadała się znakomicie. Dostępna w demie jedna mapa - Gulf of Oman, doskonale zaprojektowana, na której rozgrywka była niesamowicie intensywna, pokazywała w rzeczywistości jaki potencjał drzemie w nadchodzącej wielkimi krokami pełnej grze.
W dniu 24 czerwca 2005 r. odbyła się oficjalna polska premiera gry Battlefield 2. Tego samego dnia, zachęcony tym co zobaczyłem w wersji demonstracyjnej, udałem się do sklepu i bez wahania zakupiłem swój egzemplarz gry.
Po przyjściu do domu, z bijącym sercem włożyłem płytę do napędu. Pierwsze uruchomienie. Ups - kłopoty. Mój nieco już leciwy napęd DVD nie może sobie poradzić z odczytaniem zawartości płyty. Sięgnąłem więc po instrukcje. No taaak. Zabezpieczenie.
Na szczęście dopomógł "update" firmware'u i płyta ruszyła. Kolejna niespodzianka, tym razem trochę milsza - grę przygotowano także w naszym rodzimym języku, więc jeśli ktoś ma kłopoty z językiem angielskim ze spokojem może zainstalować polską wersję gry. Co prawda można przyczepić się ździebko do jakości zaserwowanego nam tłumaczenia, ale nie to przecież jest najważniejsze.
Po zainstalowaniu (zeżarte 2 GB na dysku twardym) i odpaleniu gry nasze oczy atakowane są rewelacyjnym wręcz filmem wprowadzającym zrobionym na silniku gry, w którym przedstawiony jest atak na jeden z budynków dostępnych w grze. Chińczycy kontra Amerykanie.
W ataku tym biorą udział samoloty, helikoptery, piechota, czołgi, zaś intensywność, zakres i widowiskowość prowadzony walk powoduje, że bezskutecznie próbujemy zamknąć dolną szczękę, aby przestać się "ślinić":) Przejdźmy jednak do konkretów...
Krótkie wprowadzenie
W grze dostępne są 3 walczące ze sobą frakcje - Stany Zjednoczone, Chiny i Koalicja Państw Bliskiego Wschodu, ale na danej mapie walczą tylko dwie z nich. Jest to z góry określone dla każdej z występujących w grze map. Co ciekawe, za każdym razem jednym z walczących są Stany Zjednoczone (czyżby jakiś zamierzony przytyk twórców gry do administracji USA?). Istotnym elementem rozgrywki jest także to, że wojsko każdego z mocarstw korzysta z odrębnego arsenału broni. Może mieć to przełożenie także na komfort samej rozgrywki (dla mnie dla przykładu ma, gdyż bronie wykorzystywane standardowo przez daną armie w zakresie jednej z profesji różnią się między sobą celnością i wielkością zadawanych obrażeń).
Jeśli zaś chodzi o same założenia gry Battlefield 2 to są proste jak drut - dwie drużyny, kilka punktów kluczowych na mapie (oznaczonych flagami) i czysta, niczym nie skrępowana walka o zapanowanie nad tymi obszarami.
W czasie rozgrywki dostępnych jest 6 różnych profesji żołnierzy - komandos, snajper, szturmowiec, sanitariusz, inżynier i grenadier (dość dziwne tłumaczenie dla jednostki anti-tank czyli wyspecjalizowanej w zwalczaniu czołgów). Gracz ma możliwość wyboru jednej z tych profesji za każdym razem, gdy odradza się w określonym punkcie mapy (oznaczonym flagą i zajętym przez swoją nację).
Taki sposób prowadzenia rozgrywki pozostał niezmieniony od czasów Battlefield 1942. Jednak tym razem dodatkowo graczom dano możliwość zmiany profesji także w czasie gry - wystarczy podnieść żołnierski worek pozostawiony przez martwego towarzysza lub wroga, aby automatycznie zmienić uzbrojenie i sprzęt. Worki te mają oznaczenie klasy, którą reprezentowali polegli żołnierze, dzięki czemu mamy pełną kontrolę nad tym kim możemy się stać po ich podniesieniu. Aby jednak nie było tak łatwo worki pozostają na planszy po śmierci żołnierzy jedynie przez krótką chwilę. Decyzja o zmianie profesji w grze musi być podejmowana szybko i zdecydowanie, tak jak każda inna decyzja w czasie rozgrywki.
Wybór profesji w grze wiąże się z odmiennym stylem rozgrywki dla każdej z klas. Inaczej będzie grało się snajperem, czającym się w cieniu, podkradającym się niezauważenie na dogodne pozycje do strzału czy podkładającym miny przeciwpiechotne Claymore, a inaczej np. sanitariuszem, którego podstawową rolą na polu walki jest dbanie o zdrowie swoich współtowarzyszy czy nawet ich reanimacja w momencie krytycznych postrzałów. Trzeba to przyznać - całość rozwiązano doskonale.
Snajper na pozycji i widok przez lunetę snajpera
W grze dostępnych jest szereg pojazdów - od wszędobylskich buggy, poprzez czołgi, transportery opancerzone, po samoloty i helikoptery. Co ciekawe, dla każdej z dostępnych frakcji są zupełnie inne maszyny - dla przykładu - wojsko amerykańskie dysponuje samolotem pionowego startu typu Harrier, czy śmigłowcem AH-1 Cobra, zaś Koalicja Państw Bliskiego Wschodu samolotem Su-34 i helikopterem Mi-28 Havok. Oczywiście nie są to wszystkie pojazdy latające dostępne w grze :) Polecam samemu sprawdzić.
Pozycja działkowego w śmigłowcu bojowym
- Pozycja działkowego w śmigłowcu transportowym
Będąc przy pojazdach nie wypada nie wspomnieć o jeszcze jednej ciekawej rzeczy związanej z występującym w grze podziałem na profesje. Otóż ekwipunek żołnierzy ma dość istotny wpływ na pojazdy, którymi gracze mogą się poruszać po polu walki np. sanitariusz potrafi "zamienić" pojazd w mobilną stację pierwszej pomocy, a komandos sprawić, że samolot czy helikopter, którym się porusza staje się niewidzialny dla wrogich radarów.
Śmigłowiec z sanitariuszem na pokładzie - ruchoma stacja ratunkowa
Kolejną rewolucją w serii Battlefield jest wprowadzenie po raz pierwszy w grze Battlefield 2 możliwości tworzenia 6 osobowych oddziałów oraz zarządzania polem bitwy przez komendanta (tak niestety w polskiej wersji gry przetłumaczono słowo commander). Na czele każdego z oddziałów stoi dowódca (squad leader), który wydaje rozkazy członkom swojego oddziału (członkowie tego samego oddziału co gracz widoczni są na mapie w kolorze zielonym). Z kolei dowódcom oddziałów rozkazy może wydawać komendant. Taka organizacja doskonale służy lepszej realizacji strategicznych decyzji komendanta i zwiększeniu efektywności poszczególnych podległych mu oddziałów.
Snajper na pozycji
Dodatkowo dla samej rozgrywki niezwykle istotne jest fakt, iż dowódca każdego oddziału może być jednocześnie punktem "odrodzeń" dla wszystkich jego podkomendnych. Dzięki temu prostemu zabiegowi oddział, nie idzie w rozsypkę gdy zginie 2 czy 3 jego członków. Mogłoby się bowiem okazać, że odrodzeni kompani musieliby "drałować" przez pół mapy z punktu odrodzeń, aby dołączyć do oddziału, a tak sprawa jest prosta. Oczywiście do momentu, gdy zginie dowódca. Wówczas sytuacja nieco się komplikuje :)
Śmigłowiec strącony przez pojazd przeciwlotniczy
Komendant jako głównodowodzący ma dostęp do mapy taktycznej obszaru, na którym toczona jest walka. Dzięki dodatkowym opcjom może on zeskanować mapę w poszukiwaniu wrogów, zarządzić ostrzał artyleryjski, wezwać bezzałogowy samolot szpiegowski czy też zarządzić zrzut zaopatrzenia walczącym żołnierzom. Może też z poziomu mapy wydawać rozkazy poszczególnym oddziałom. Ilość różnych rozkazów i komunikatów jest całkiem duża.
Ekran komendanta
Pierwsze uruchomienie
Czynnością, którą każdy z graczy musi zrobić po pierwszym uruchomieniu gry jest założenie konta. Nieważne, czy zamierzamy grać jedynie w trybie single czy tez multiplayer, konto musi być założone.
Jeśli już przebrniemy przez wyżej wspomniane procedury możemy rozpocząć właściwą grę. Co bardziej wymagający gracze przed właściwą grą zajrzą prawdopodobnie najpierw do opcji, a jest ich całkiem sporo. Sama klawiszologia, obejmująca wszystkie występujące w grze pojazdy, stanowi dość pokaźną lekturę. Opcje ustawień poziomu grafiki również (na ten temat już wkrótce więcej informacji w artykule 'Wybieramy optymalne karty graficzne do BT2')
Oczywiście gra sama dobiera sobie najbardziej optymalne ustawienia, tak aby przyjemność płynąca z gry była jak największa, co jednak nie oznacza, że nie da się ich zmodyfikować wedle własnych upodobań.
Poziom szczegółowości grafiki może być niesamowity. Do tego potrzeba jednak naprawdę potężnej maszyny (przynajmniej GeForce 6600GT), aby przyjemność płynąca z wrażeń wizualnych nie odbiła się czkawką na płynności wyświetlanej grafiki. A z tym niestety nie jest najlepiej. Spędziwszy sporo godzin grając w wersje demonstracyjna gry wydaje mi się, że poziom jej przygotowania był o niebo lepszy niż pełnego produktu. Tam, pomimo wyboru dość wyśrubowanych ustawień nie uświadczyłem zwolnień czy chrupnięć grafiki, co niestety zdarza się w pełnej wersji.
Jeśli jednak spojrzeć na grę z punktu widzenia jej wykonania, poziom grafiki stoi tu naprawdę na najwyższym poziomie. Widać to na każdym wręcz kroku - od umundurowania żołnierzy zaczynając, poprzez poziom szczegółowości budynków, a na jakości przygotowania pojazdów bojowych typu czołgi, buggy czy helikoptery kończąc. Jednym słowem - TO TRZEBA ZOBACZYĆ!! Radzę więc każdemu kto kupi Battlefield'a 2 - ustawcie sobie w opcjach grafiki choć na chwilkę maksymalne ustawienia i zobaczcie jak to TERAZ wygląda.
Możliwość obserwacji pola w śmigłowcu
- Ogromny obszar działań
Przejdźmy już jednak do samej gry. Początkowo wybierzmy...
Tryb singleplayer
W trybie dla pojedynczego gracza rozgrywka toczy się z botami. Trzeba jednak im przyznać, że jak na boty dysponują całkiem niezłą sztuczną inteligencją. Potrafią się bowiem łączyć w oddziały i współpracować ze sobą. Oczywiście nie ma szans na to, aby bot zajął miejsce komendanta, lecz trzeba im to oddać, że jako dowódcy drużyn czy też ich członkowie całkiem ochoczo wykonują wydane im rozkazy.
Rozgrywka w tym trybie może odbywać się na dowolnej mapie. "Fabrycznie" ustawiony jest jednak limit botów na mapę, tak aby maksymalnie toczyć boje mogło jedynie 16 graczy tj. 15 botów i sam gracz. Zmniejsza się w ten sposób obszar działań, lecz sprzyja to zintensyfikowaniu akcji. Prawdopodobnie też może zapobiec gubieniu się botów na zbyt dużych mapach. Oczywiście, istnieje możliwość zmiany ustawień i rozegraniu potyczki na dużej, 64 osobowej mapie z taką też ilością botów. Nie mogę jednak wypowiedzieć się co do jakości takiej rozgrywki, ponieważ skupiłem się bardziej na grze z żywym przeciwnikiem :)
Początek bitwy
Tak naprawdę to tryb singleplayer stanowi jedynie wprawkę do gry w sieci. Taki interaktywny trening, gdzie bez większych kłopotów można zarówno potrenować jako komendant czy też jako dowódca drużyny. Można też bez przeszkód testować i uczyć się pilotażu maszyn latających (co nie jest proste).
Pilot śmigłowica może wypuszczać flary gdy otrzyma alarm o namierzeniu przez stingery
Jednak tryb ten potrafi już dostarczyć nam doznań, które stanowią przedsmak tego co zobaczymy i przeżyjemy w grze wieloosobowej. Już tutaj można posmakować dość rewolucyjnej zmiany w systemie rozgrywki, a mianowicie zaimplementowanego do gry nowego systemu odpowiedzialnego za przenikanie pocisków przez tworzywa. Otwiera to przed graczami zupełnie nowe możliwości. Teraz można już np. po zaważeniu wroga, który ucieka przez dziurę w blaszanym płocie puścić serię z broni automatycznej w płot mając duże szanse na trafienie przeciwnika znajdującego się za nim. Dzięki takiemu zabiegowi każdy gracz, po poznaniu na własnej skórze nowego sytemu ostrożnie będzie dobierać zasłony przed ogniem nieprzyjaciela.
Możliwość przestrzelenia płotu
Ile jednak można hasać z botami. W pewnym momencie nawet zatwardziałym graczom zacznie się ten typ rozgrywki nudzić, a sama myśl o kolejnej potyczce - "odbijać czkawką". W ten sposób dochodzimy do esencji tejże gry jakim jest...
Tryb multiplayer
Trzeba to powiedzieć jasno i wyraźnie - dopiero w tym trybie gra pokazuje swoje wielgachne jak ostrza Freddy'ego Krugera, pazury. Dobra, super intensywna rozgrywka potrafi "zerwać kask z głowy".
Aby taki cel osiągnąć programiści z Digital Illusions wprowadzili skalowalne mapy, które polegają na tym, iż w zależności od ilości grających wielkość mapy, na którym toczy się walka jest dobrana w taki sposób, aby gra była intensywna, a gracze nie musieli ganiać się kilometrami. Oczywiście najlepszych wrażeń dostarczają mapy największe skierowane do dużych grup graczy.
W takich właśnie rozgrywkach dopiero widać wyraźnie, że Battlefield 2 to gra drużynowa, w której wiele zależy od zgrania oddziałów. Taki też sposób gry jest najlepiej nagradzany punktowo w podsumowaniu każdej z potyczek.
Podsumowanie z potyczki
Ciekawym rozwiązaniem okazało się umożliwienie graczom rozwijania swoich postaci w czasie rozgrywki poprzez zdobywanie punktów, które przekładają się następnie na możliwość awansowania w hierarchii wojskowej (aż do stopnia generała) i możliwość uzyskania nowych broni dla poszczególnych profesji. Dodatkowo w czasie gry, za doskonałe rezultaty osiągane podczas walki można zdobyć szereg medali.
Niestety to wszystko możliwe jest jedynie podczas gry na specjalnie przygotowanych serwerach tzw. serwerach rankingowych. Tam właśnie zdobywa się wspomniane punkty, które później zapisywane są w statystykach każdego gracza.
Dostępne są co prawda także zwykłe serwery zakładane przez poszczególnych graczy, lecz rozgrywki prowadzone na nich dają jedynie dużą satysfakcje, natomiast wyniki na nich osiągnięte nie mają przełożenia na klasyfikacje gracza w światowych rankingach.
Naprowadzanie rakiet na cel przy pomocy kamery ze śmigłowca.
W trybie multiplayer do dyspozycji graczy oddano także możliwość komunikacji głosowej za pomocą zestawów słuchawkowych i jest to dodatkowy element urozmaicający rozgrywkę wieloosobową.
Komendant snajper na spadochronie. W ekstremalnych sytuacjach spadochron przydaje się ;)
Tak naprawdę to dopiero w tym trybie wszystkie elementy gry łączą się w jedną całość. Widać jak dobrze przemyślane zostały zależności między profesjami, a także jak świetnie rozplanowano system wydawania rozkazów od komendanta, poprzez dowódców oddziałów po zwykłego żołnierza.
Oczywiście przy założeniu, że trafimy na serwer, na którym rozgrywka prowadzona jest w doskonale zgranych oddziałach, dla których rozkaz dowódcy to rzecz święta. Pomijam tu kwestie oceny zdolności taktycznych komendanta (głównodowodzącego), bo nawet jeśli nie radzi on sobie z właściwą oceną sytuacji i nie potrafi zapanować nad tym co dzieje się na polu walki, to i tak, przy zgraniu oddziału rozgrywka potrafi być naprawdę rewelacyjna.
Chodzi tu bowiem przede wszystkim o wypełnianie swoich funkcji w zespole - np. sanitariusz ma leczyć i reanimować rannych towarzyszy, a żołnierz wsparcia rzeczywiście wspierać oddział dostarczając mu dodatkową amunicję.
Niestety, to co dzieje się na serwerach rankingowych wcale tak nie wygląda. Najczęściej na takim serwerku po mapie biega sobie radośnie ok. 10-20 nie zrzeszonych w żadnym oddziale graczy tzw. samotnych wilków. Z uwagi na to, że nie należą oni do żadnego oddziału, komendant nie może wydawać im rozkazów, a tym samym ich chaotyczne działania potrafią zupełnie położyć całą rozgrywkę (np. komendant zlecając ostrzał artyleryjski danego obszaru nie ma możliwości ostrzeżenia żołnierzy o swoich zamierzeniach, co najczęściej kończy się tragicznie dla owych niezrzeszonych graczy). Oprócz tego w przypadku gdy wszystkie miejsca kluczowe (miejsca, gdzie można się odrodzić) zostaną zajęte przez wroga, a całe istniejące oddziały "wybite do nogi", nagle okazuje się, że nie ma możliwości ponownego odrodzenia się. Co gorsze, nikt z owych samotnych wilków nie wpadnie na pomysł, żeby utworzyć oddział i pozwolić oczekującym graczom włączyć się do walki.
I tak właśnie dochodzimy do jednej z największych obecnych bolączek gry Battlefield 2. Na wskazanych przeze mnie powyżej przykładach (w których miałem to nieszczęście kilkanaście razy brać udział) widać wyraźnie, jaki typ graczy okupuje obecnie serwery. Są to w większości zapaleni gracze w produkcje typu Quake, Unreal Tournament czy Counter Strike, dla których najważniejsze są statystyki i liczba zdobytych "fragów na mecz". Niestety, psuje to całą zabawę pozostałym graczom, którzy oczekują bardziej zawansowanej rozgrywki.
Podsumowanie
I tak doszliśmy do najważniejszego punktu niniejszej recenzji - podsumowania. Nie da się ukryć, że pomimo swojej niesamowitości gra ma sporo wad. Do podstawowych zaliczyć można wprowadzenie możliwości rozwoju postaci (awanse, medale, dodatkowa broń) jedynie na serwerach rankingowych bez przygotowania odpowiedniej liczby tychże serwerów. W chwili obecnej bowiem, gdy minęło już prawie dwa tygodnie od światowej premiery Battlefield 2, system rankingowy nadal szwankuje i na to na maxa. Serwerów jest jak na lekarstwo, a graczy stale przybywa.
Bitwy powietrzne dla miłośników joysticków
Sam osobiście doświadczyłem już wielokrotnie różnych niemiłych psikusów ze strony serwerów rankingowych - a to mnie wyrzuciło podczas gry, a to nie zaliczyło mi otrzymanego podczas rozgrywki medalu itd. Najczęściej jednak po prostu nie mogę znaleźć nie przepełnionego serwera. Takie sytuacje dość mocno mnie denerwują.
Kilka dni temu moja wytrzymałość psychiczna została wystawiona na ciężką próbę, kiedy to po bezskutecznych próbach zalogowania się na serwerach rankingowych (wszystkie pełne), w końcu udało mi się wbić na jeden z nich i rozpocząć "zabawę". Jeśli tak można w ogóle nazwać to co dalej nastąpiło.
Początkowo na serwerze grało się całkiem znośnie. Jednakże w pewnej chwili wszystko zaczęło się psuć. Minimalne opóźnienia przeistoczyły się w gigantyczne lagi, co dawało się odczuć prawie każdemu graczowi na tym serwerze. Doszło do tak kuriozalnych sytuacji, że podczas walki 1 na 1 z innym graczem mogliśmy biegać wokół siebie ostrzeliwując się wzajemnie, bowiem i tak żaden pocisk nie dochodził celu. Tam gdzie padały strzały żadnego z nas już nie było (efekt teleportacji rodem z serialu STAR TREK). W końcu, gdy mój przeciwnik zaliczył piekielnego laga, który przykuł go do miejsca na ok. 5 sekund, bez kłopotu mogłem władować weń cały magazynek i w ten sposób zakończyć to żenujące dla nas obydwóch spotkanie.
Niestety, takie opóźnienia zdarzają się dość często na serwerach rankingowych, które są prawie non stop oblegane i przez to mocno już przeciążone. Na domiar złego część z nich postawiona jest na Linuksie co skutkuje prawie zawsze wyrzuceniem z gry po zakończeniu jednego pojedynku. Taka właśnie sytuacja przepełniła w moim przypadku szalę goryczy i rzeczywiście gdybym miał psa to chyba bym się z nim pogryzł ;) a tak znów dostało się mojemu "gryzoniowi", który zaliczył krótki lot przez cały pokój. W tym miejscu chciałbym przestrzec wszystkich czytelników, którzy podobnie jak ja mają słabe nerwy przed kupowaniem bezprzewodowej myszy. Moja nie wytrzymała lotu :)
Atak rakietowy ze śmigłowca. W tle lotniskowiec z którego startujemy
Może to i dobrze, bo dzięki temu będę mógł kupić lepszą myszkę, lecz tym razem "na uwięzi", żeby mnie już nie korciło :)
Tak naprawdę jednak - Battlefield 2 to gra doskonała i dla niej warto zainwestować, aby czuć pełen komfort w czasie rozgrywki.
W tym miejscu pewnie zapytacie co jest takiego w tej grze, że pomimo, iż "wieszam na niej psy" stwierdzam zaraz potem, że jest doskonała. Odpowiedź może być tylko jedna - NIESAMOWITA GRYWALNOŚĆ!!
Wszystkie atuty gry takie jak świetna grafika, rozmach wykonania, doskonała oprawa dźwiękowa, intensywność rozgrywki, zgranie oddziałów, ataki łączone, świetne opracowane mapy, doskonałe wyważenie proporcji miedzy poszczególnymi profesjami spajają tę grę i dają jej wielkiego kopa podbijając grywalność do niebotycznych wręcz rozmiarów. Ta gra nie jest na kilka dni. To gra jest na miesiące. Nie mowy o nudzie, znużeniu. To jedna z tych gier, przy których jak usiądzie się o 9 rano to wstanie się o 12 w nocy.
Widok z czołgu
Oczywiście - pozostaje kwestia serwerów. Wbicie się na serwer z niewielkimi opóźnieniami jest wystarczająco trudne, a znalezienie serwera, na którym jednocześnie gra się dość płynnie, a gracze są zgrani i współpracują w oddziałach, jest prawie niemożliwe. Podkreślam "prawie" :), bo jednak zdarza się, że rozgrywka, która początkowo wydaje się kiepska, nagle na określonych mapach (miasta) "dostaje skrzydeł". Akcje zaczynają być zgrane, oddziały maksymalnie poupychane, a rozkazy wykonywane są w mgnieniu oka. Czasem wygląda to tak, jakby grało się z zupełnie innymi ludźmi, a nie z tymi z którymi gra się od powiedzmy blisko 2 godzin.
DLA CIEBIECyfrowy Polak - Wykluczenie cyfrowe
Moje rokowania co do gry są bardzo dobre. Uważam, że po początkowych problemach z serwerami Electronic Arts "pójdzie po rozum do głowy" i maksymalnie rozwinie sieć serwerów rankingowych. Dodatkowo, w sieci już teraz pojawiły się plotki o mającym się ukazać już wkrótce pierwszym patch'u do gry, który naprawić ma irytujące błędy z działaniem serwerów postawionych na Linuksie, wyeliminować błędy w wyszukiwarce serwerów, a także znacznie usprawnić samą rozgrywkę.
Tym samym może być już tylko lepiej. Zresztą, co tu dużo gadać - sprawdźcie sami!!