Szykuj majtki na zmianę! -
Alfred Hitchcock, reżyser między innymi "Ptaków" oraz "Psychozy" został swego czasu zapytany o to, na czym polega fenomen jego filmów. Odrzekł: "film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi. Potem zaś napięcie powinno nieprzerwanie rosnąć". Studio Visceral Games wzięło sobie jak widać tą myśl do serca, bo Dead Space 2 jest arcydziełem jeśli chodzi o wszechobecny klimat grozy.
Akcja części drugiej, będącej kontynuacją jednego z lepszych survival horrorów ostatnich lat, ma miejsce trzy lata po wydarzeniach z planety Aegis VII. Wprowadzenie do gry stanowi krótki filmik z przesłuchania Clarke'a - głównego bohatera. Jest krótki, bo momentalnie zostajemy rzuceni w wir wydarzeń. Moc i dynamika wydarzeń uderzają w gracza z impetem lawiny. Od razu po przejęciu kontroli nad bohaterem co wrażliwsi gracze dostaną gęsiej skórki. Dead Space 2 jest naprawdę przerażający. Nie straszy jedynie toną krwi, której nawiasem mówiąc nie brakuje, a całą otoczką, atmosferą zaszczucia i walki o życie. Nigdy nie wiadomo czy za rogiem nie czai się śmierć. Odruchowo sprawdzamy przy pomocy latarki każdy zakątek pomieszczenia w poszukiwaniu potencjalnego zagrożenia.
Niesamowitego klimatu dodaje warstwa dźwiękowa. Nie chodzi jedynie o odgłosy wydawane przez Nekromorfy. Clarke'owi przez cały czas towarzyszą ciche szepty, przerywane często przez dramatyczne krzyki. Nie trzeba dodawać, że dźwięk pozytywki, znajdującej się w pokoju dziecięcym obsmarowanym krwią wcale nie uspokaja. Dłuższa sesja z Dead Space 2 może być wyczerpująca dla psychiki. Osobiście nie byłem w stanie wysiedzieć przed monitorem dłużej niż godzinę bez przerwy. Gra jest oparta w dużej mierze o skrypty, jednak ich zastosowanie jest niemalże niezbędne w toku tworzenia gier akcji.
Przeciwnicy czają się niemal wszędzie. Nigdy jednak w miejscach oczywistych. Jeżeli spodziewacie się w którymś miejscu czyhającego na wasze życie wroga, nie znajdziecie go tam. Gwarantuję jednak, że dobierze się wam do skóry właśnie wtedy, gdy wkoło panował będzie pozorny spokój. Bezpieczeństwo Clarke'owi zapewni dość pokaźny i wyszukany arsenał broni. Wśród tych konwencjonalnych znajdzie się pistolet plazmowy, karabinek szturmowy, miotacz ostrzy, karabin na włócznie czy też laserowy przecinak. Każdy oręż ma dwa tryby ataku. Maksymalnie przy sobie możemy nosić cztery bronie. Te można ulepszać za pomocą zebranych ogniw, w specjalnie do tego przeznaczonych warsztatach.
Oprócz warsztatów raz na jakiś czas odwiedzimy także zautomatyzowane sklepy. Można w nich zakupić pancerz, broń, amunicję oraz sprzedać niepotrzebne rzeczy. Osobny rodzaj broni stanowią dwie moce. Jedną z nich jest możliwość spowolnienia w znaczny sposób ruchów przeciwnika, tudzież obiektu mechanicznego. Drugą, znacznie ciekawszą jest telekineza. Miotać w Nekromorfy można dosłownie wszystkim. Najskuteczniejsze okażą się przedmioty ostre, takie jak... szpony rozczłonkowanych przeciwników. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przedstawicieli agresywnego, obcego gatunku przygwoździć do ściany za pomocą ich własnych kończyn.
Od czasu do czasu możemy również rozbić szybę i wysłać wrogów w przestrzeń kosmiczną. Walki z potężniejszymi przeciwnikami są bardzo widowiskowe, jednak zazwyczaj ograniczają się do naciskania w określonym momencie klawisza, tudzież trafieniu kreatury w jej czuły punkt.
Na pierwszych dwóch poziomach trudności na ogól nie ma problemów z dostępnością amunicji. Na wyższych z kolei jej ilość jest odwrotnie proporcjonalna do ilości wrogów. A tych nie brakuje. To właśnie wtedy trzeba się nagłówkować i skorzystać z telekinezy. Czasu na podjęcie decyzji zazwyczaj jest, delikatnie mówiąc, niewiele i nawet mały błąd może kosztować Clarke'a utratę życia. Oprócz wspomnianych wcześniej sklepików i warsztatów, chwile ukojenia dają punkty zapisu gry. Te zostały rozlokowane w sposób przemyślany i niepowodujący frustracji, związanej z koniecznością powtarzania całego poziomu od początku. W chwili śmierci, na ogół, nie zostajemy cofnięci do momentu ostatniego zapisu, a do poprzedniego checkpointu, których nie brakuje.
Fabuła jest zakręcona i, jak przystało na porządny survival horror, przepełniona nagłymi zwrotami akcji. Już na samym początku zabawy dowiadujemy się, że w Dead Space 2 nie ma rzeczy pewnych. No, może prócz śmierci, która jest wszechobecna. Ciekawym dodatkiem są także wszelkiego rodzaju nagrania, porozrzucane po całym kompleksie. Osoby, które chcą jeszcze bardziej zagłębić się w opowieść nie powinny pominąć odsłuchania żadnego z nich. W Dead Space 2 nie zabraknie sytuacji, w których zmuszeni jesteśmy poruszać się w stanie nieważkości. Manewrowanie ułatwi specjalny kombinezon z wbudowanymi silniczkami. Zrobimy z niego użytek nie tylko w chwilach względnego spokoju, ale także podczas szaleńczej pogoni za pociągiem w jednej z misji.
Tryb wieloosobowy do złudzenia przypomina ten znany z Left 4 Dead. Na przeciw siebie stają dwie drużyny złożone z czterech graczy każda. Rzecz jasna jedną stanowią zainfekowani, drugą przedstawiciele gatunku ludzkiego. Rywalizacja nie polega jedynie na eksterminacji wroga. Na każdej z pięciu map postawiono przed graczami ściśle określone zadania, na wykonanie których ustalono określony limit czasowy. Na przestrzeni potyczek gracze gromadzą punkty doświadczenia, zdobywają kolejne poziomy oraz odblokowują nowe bronie i umiejętności. Nie ma się jednak co łudzić: tryb multiplayer stanowi jedynie tło dla doskonałego trybu jednoosobowego.
Dead Space 2 spełnił pokładane w nim oczekiwania. W grze bardzo trudno doszukać się jakichkolwiek wad. Doskonała fabuła, świetna optymalizacja i niepowtarzalny klimat powodują, że obok gry nie można przejść obojętnie.
Wstęp do testów – ustawienia graficzne
Dead Space 2 jest grą dającą zerowe możliwości konfiguracji ustawień. No, może niezupełnie zerowe, gdyż możemy zmieniać ogólny poziom detali grafiki. W praktyce czynność ta jedynie w niewielkim stopniu przekłada się na to, co widać na ekranie. Przez większość czasu bohater przemierza mroczne zakamarki stacji kosmicznej, więc obraz jest stosunkowo ubogi w detale.
Między dwoma skrajnymi ustawieniami da się zauważyć dwie istotne różnice. Pierwszą z nich jest redukcja ilości efektów cząsteczkowych, takich jak mgła, czy też para. Drugą, znacznie ważniejszą, jest zmniejszenie intensywności snopu światła, który daje latarka. Na minimalnych ustawieniach latarka w zasadzie w ogóle nie świeci, także doradzamy grę na co najmniej średnim poziomie ustawień.
Zmodyfikowany silnik graficznym Visceral Engine został użyty także w pierwszej części gry. Jego zastosowanie powoduje, że gra ma wręcz bajecznie niskie wymagania. Wystarczy napisać, że wszystkie testowane karty radziły sobie na maksymalnych detalach w rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli. Co więcej, nawet w sytuacji gdy redukcja jakości grafiki z jakiś powodów byłaby konieczna, nie traci się na niej wiele w kwestii doznań wizualnych. Grafika od średniego poziomu detali w górę jest miła dla oka. Nie wgniata w fotel, ale jest bardzo przyzwoita. Silnik fizyki Havok działa zazwyczaj poprawnie. Sporadycznie zdarzają się błędy, znane między innymi z The Force Unleashed 2. Mam tutaj na myśli skaczące martwe ciała i trupy wirujące wkoło własnej osi.
Sterowniki, system operacyjny i programy
- Windows 7 64-bit PL (Ultimate)
- DirectX 9.0c
- NVIDIA 266.58
- ATI Catalyst 11.1
- Fraps 3.2.3
Procedura testowa
Procedura testowa polegała na przebiegnięciu określonego odcinka pierwszego poziomu gry. Każdy test powtórzono dwukrotnie, wyniki uśredniono. Z moich obserwacji wynikło, że potyczki z przeciwnikami nie spowalniają w istotny sposób animacji, stąd dobór takiego a nie innego miejsca do mierzenia wydajności. Trzeba przyznać, że gra jest naprawdę dobrze zoptymalizowana.
Testy wydajnościowe
Dead Space 2 - 1920x1200, Very High
Test został zdominowany przez dwuprocesorową kartę HD 5970, która osiągnęła wynik na poziomie 173 klatek na sekundę. Na dalszych dwóch miejscach znalazły się nowe konstrukcje AMD - 6970 oraz 6950. Czwarte i piąte miejsce zajęły odpowiednio GTX 285 oraz GTX 460. Fakt wyprzedzenia karty HD 6870 może oznaczać, że silnik gry w niewielkim stopniu faworyzuje karty GeForce. Niestety do testów otrzymaliśmy jedynie pięć kart tego producenta. Tak czy inaczej możecie zobaczyć jak względem siebie wydajnościowo prezentują się modele od "czerwonych".
Testy: procesor, pamięć RAM
Procedura testowa przy teście pamięci RAM oraz procesora była identyczna. Pomiary przeprowadzono dwukrotnie, wyniki uśredniono.
Pamięć RAM
Zapotrzebowanie Dead Space 2 na pamięć RAM jest niewielkie. Dwie klatki różnicy pomiędzy dwoma a czterema gigabajtami pamięci dobitnie to potwierdzają.
Procesor
Producent zapewnia, że do gry wystarczy procesor Intel Pentium IV 2,4 GHz (lub odpowiednik AMD). Testy to potwierdzają. Różnica pomiędzy ilością klatek generowanych przez czterordzeniowy procesor o taktowaniu 3,7 GHz, a jednordzeniowcem o częstotliwości pracy 1,8 GHz wynosi 41 klatek na sekundę. Jest to przyrost (lub utrata) rzędu 31%. Nie należy zapominać, że Dead Space 2 testowałem na procesorze Core i5 750. Nawet przy wyłączonych trzech rdzeniach zapewni lepszą wydajność niż stare procesory jednordzeniowe.
Podsumowanie testów
Dead Space 2 to kolejna gra, w którą z powodzeniem zagrają posiadacze starszych blaszaków. Silnik graficzny jest już nieco przestarzały, jednak sposób w jaki zaprojektowano poziomy pozwala wydobyć jego najlepsze cechy.
Różnice pomiędzy poszczególnymi ustawieniami graficznymi omal nie istnieją. To dobra wiadomość dla wszystkich osób, które mają w swoich komputerach układy graficzne gorsze od tych, które wystąpiły w naszych testach. Brak zapotrzebowania na mocny procesor i dużą ilość pamięci RAM to również ogromny plus.
Do płynnej rozgrywki wystarczy w zupełności dwurdzeniowy procesor (choć zapewne wysoko taktowane, starsze jednordzeniowce również sobie poradzą) oraz 2 GB pamięci RAM. Dead Space 2 to dowód na to, że można stworzyć grę o dobrej oprawie wizualnej, używając do tego mocno już wysłużonego silnika.