Zdarzenie miało miejsce 30 czerwca na pokładzie Embraera E175 obsługującego połączenie United Express na trasie Indianapolis–Houston. Z przekazów medialnych wynika, że 32-latek już w czasie rozbiegu zadzwonił pod numer alarmowy, informując o rzekomym zagrożeniu. Chwilę później sytuacja na pokładzie zaczęła eskalować, a na jego zachowanie zareagowali zarówno członkowie załogi, jak i inni pasażerowie.
Media opisują, że mężczyzna podczas startu miał krzyczeć, by "zatrzymać samolot", oraz domagać się natychmiastowej pomocy. Jednocześnie podjął próbę otwarcia drzwi, co potraktowano jako poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa lotu. Pilot wraz z załogą zastosowali przewidziane procedury i podjęli decyzję o zawróceniu oraz awaryjnym lądowaniu.
Do incydentu doszło krótko po starcie z lotniska w Indianapolis. Lot przerwano po kilkunastu minutach od oderwania się maszyny od ziemi, a samolot bezpiecznie wrócił na miejsce. W efekcie połączenie zostało opóźnione o około półtorej godziny, zanim Embraer mógł ponownie wyruszyć w stronę Houston.
Milion satelitów na orbicie? To koniec badań wszechświata
W trakcie zamieszania mężczyznę obezwładniono przy wsparciu innych osób podróżujących samolotem. Po wylądowaniu został przejęty przez miejscową policję na lotnisku, zatrzymany i wyprowadzony z pokładu. Sprawą zajmuje się także Federalny Urząd Lotnictwa (FAA), który prowadzi postępowanie wyjaśniające.
Z przytaczanych danych wynika, że w pierwszym półroczu bieżącego roku FAA otrzymała ponad 830 zgłoszeń dotyczących zakłócania porządku na pokładach. To oznacza, że już po sześciu miesiącach liczba takich sytuacji przekroczyła połowę wszystkich incydentów zarejestrowanych w 2025 r. Rozpraszanie pracy załogi czy próby otwierania drzwi w trakcie lotu są przez służby traktowane szczególnie surowo.
FAA regularnie sięga po kary finansowe wobec pasażerów, którzy stwarzają zagrożenie w trakcie rejsów. Jak podają media, po głośnym incydencie z 2021 r. w 2024 r. urząd nałożył rekordowe grzywny, które łącznie przekroczyły 80 tys. dolarów. Choć po okresie najwyższej fali takich zdarzeń odnotowano spadek, w Stanach Zjednoczonych poziom niebezpiecznych incydentów na pokładach wciąż pozostaje wysoki.