• benchmark.pl
  • Gry
  • Gears of War: Ultimate Edition – krwawe tryby świeżo naoliwione
Gears of War: Ultimate Edition – krwawe tryby świeżo naoliwione
Gry

Gears of War: Ultimate Edition – krwawe tryby świeżo naoliwione

Jakub Jakubowicz | Redaktor serwisu benchmark.pl
23 komentarze Dyskutuj z nami

Blisko dziesięć lat po premierze oryginalnego Gears of War to klasyczne połączenie horroru i strzelanki sci-fi powraca w nowej, graficznie podrasowanej wersji.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4/5
Plusy

znacznie poprawiona grafika,; rozdzielczość 1080p i 60 klatek na sekundę (ale tylko w trybie wieloosobowym),; dodatki z dawnej wersji pecetowej,; tryb kooperacji w kampanii,; rozbudowany multiplayer

Minusy

- przeciętna sztuczna inteligencja,; - zmiany wizualne nie wiążą się z różnicą w odbiorze całości,; - brak znaczących poprawek na poziomie projektu lokacji i scenariusza,;

Nihil novi na konsolę

Niedawne targi E3 pozwoliły nam rzucić okiem na Gears of War 4, najnowszą odsłonę bestsellerowej serii dedykowanej Xbox One, która dotąd jedynie w skromnej części pojawiła się na pecetach. Ta kosmiczna rozwałka zawsze gwarantowała jednak stabilny przychód producentowi oraz dobrą zabawę graczom, toteż nic dziwnego, że zdecydowano się na stworzenie remake'u pierwszej, kultowej w niektórych kręgach części tego cyklu (która o dziwo zawita także na Windows 10). W zasadzie, dlaczego by nie skorzystać z takiej możliwości? Pierwsze Gears of War liczy sobie już blisko dekadę, a ostatnimi czasy przykład chociażby firmy Capcom i ich nieśmiertelnego Resident Evil udowadnia, że odświeżanie klasyków ma w sobie olbrzymi potencjał.

Tak oto powstała produkcja o dosyć oczywistym tytule Gears of War: Ultimate Edition. I tak naprawdę nie można o niej powiedzieć zbyt wiele, poza tym, że jest to – tak jak zresztą zapowiadano – idealnie wypolerowana wariacja na temat oryginału. Mamy więc tu do czynienia z tą samą historią, tymi samymi postaciami, tym samym tajemniczym zagrożeniem z podziemi planety Sera...

Gears of War Ultimate Edition - recenzja

Co więc się zmieniło? To, co w oczywisty sposób zostało nadgryzione zębem czasu, czyli grafika. W nowej edycji Gears of War wszystko się błyszczy, gnie, rozpada i rozbryzguje tak jak należy. Choć trzeba przyznać, że już w pierwotnej odsłonie tej gry na konsole Xbox 360 warstwa wizualna była całkiem imponująca. Nic więc dziwnego, że nie spotyka nas tu szok tak ogromny, jak ten, który towarzyszył nam przy pamiętnym remake'u pierwszego Tomb Raidera o podtytule Anniversary.

W przypadku Gears of War: Ultimate Edition mamy więc do czynienia z produktem nieomal identycznym względem swojego protoplasty tak pod względem rozgrywki, fabuły, jak też klimatu, a różniącym się jedynie wyglądem. Niby dorzucono parę nowych misji w trybie dla pojedynczego gracza, których w oryginale nie było, ale za to mogliśmy je już odnaleźć w wersji pecetowej. 

Gears of War Ultimate Edition - Brumak

W Gears of War prostych dróg nie ma

Najpopularniejszym, a zarazem najbardziej prostackim sposobem konstruowania fabuły nie tylko strzelanek, ale też innych gier akcji, a nawet filmów jest zastosowanie schematu, który z grubsza rzecz ujmując wciąż otwiera przed bohaterami nowe objazdy. Zamiast prostej drogi, otrzymujemy zawalony korytarz, który trzeba obejść, zwodzony most, który trzeba opuścić, samochód, który trzeba odpalić. Zasadniczo wszystkie zwroty akcji ograniczają się do tego, że coś trzeba okrążyć, ominąć, uruchomić, odgruzować i tak dalej. Tak też w dużej mierze wygląda Gears of War.

Gears of War Ultimate Edition - rozgrywka

Dlatego też szkoda, że nie postąpiono z fabułą, dialogami oraz projektami lokacji podobnie, jak z grafiką. Niejednej kwestii, padającej z ust któregoś z bohaterów, przydałaby się porządna redakcja, a niektóre sceny mogłyby zostać zupełnie usunięte. Starczy za przykład podać moment, kiedy na opuszczonej stacji benzynowej szukamy pojazdu, który miał być dla nas przygotowany, a zamiast tego spotykamy faceta tłumaczącego się, że wehikuł jest niezatankowany. Po tej krótkiej wymianie zdań następuje tankowanie pojazdu, które zajmuje jakieś piętnaście sekund. Całe piętnaście sekund, które nie wnosi absolutnie niczego ani do przebiegu historii, ani do naszego odbioru gry. Dlaczego poszukiwany przez nas pojazd w Gears of War: Ultimate Edition nie został już zawczasu zatankowany, tak żeby oszczędzić nam bezsensownego kręcenia zaworem? Zostawiono ten fragment bardziej z sentymentu czy też  po prostu nie chciano bawić się w dalej idące zmiany?

Gears of War Ultimate Edition - system osłon

Mój kumpel jest szarańczą, a dziewczyna komandosem

Kolejna ułomność Gears of War: Ultimate Edition być może nie mogła zostać usunięta tak łatwo, jak drobne wady scenariusza, ale mimo to, trudno puścić ją płazem. Chodzi o sztuczną inteligencję, która o ile nie jest tak drastycznie rażąca w przypadku przeciwników, o tyle potrafi poważnie napsuć krwi w kontekście naszych kolegów z oddziału. Przeważnie zachowują się oni w miarę racjonalnie, ale bywa, że czasem zrujnują bezsensownymi posunięciami najlepiej zapowiadającą się akcję. Można wprawdzie wydawać im rozkazy, co nie zmienia faktu, że przez większość czasu podejmują oni decyzje na własną rękę. I, prawdę powiedziawszy, są to decyzje wątpliwej jakości.

Na szczęście nie jesteśmy skazani na towarzystwo botów, bo możemy też zaprząc do zabawy naszych znajomych. Poza klasyczną kooperacją w kampanii, Gears of War w swojej odświeżonej wersji oferuje znany i lubiany tryb multiplayer, w którym możemy wziąć udział w trzech nowych formach zespołowego szatkowania wrogów, czyli „Drużynowym Deathmatchu”, „Królu Wzgórza”, a także potyczce angażującej jedynie czterech graczy w krótkim, ale za to intensywnym starciu. W zasadzie żadnej z nich nie trzeba szerzej przedstawiać, bo są one kalką rozwiązań znanych z innych gier. Starczy wspomnieć jeszcze, że dodano garść nowych map, postaci z Gears of War 3, a także skuteczniejszy system organizacji sieciowej rozgrywki i doboru członków drużyny.

Szarości kryją ziemię

Choć całość została naprawdę efektownie odmalowana, trzeba przyznać, że spod wierzchniej warstwy przebija oryginał. Znaczy to tyle, że pozostano wiernym pierwotnej estetyce. Trudno jednoznacznie ocenić to posunięcie. Z jednej strony bowiem aspekt wizualny w jakiejś mierze może przywoływać na myśl wspomnienia i działać na gracza sentymentalnie, z drugiej jednak znów mamy do czynienia z tą samą szaro-szarą scenerią, jaką mieliśmy okazję podziwiać w oryginalnej „jedynce” Gears of War.

Gears of War Ultimate Edition - potyczka

Zresztą nie tylko lokacje cechują się pewną „szarością”. Dotyczy to też całości rozgrywki. Owszem, jest to bardzo sumiennie wykonany produkt, ale wyraźnie daje się tu już odczuć brak  przebłysków pomysłowości. Gears of War: Ultimate Edition to reanimacja rzetelnie wykonanego shootera, który dziesięć lat temu mógł nam imponować swoją kreatywnością, jednak na chwilę obecną pełni zaledwie funkcję świetnie zakonserwowanego eksponatu muzealnego. Jego najnowsza wersja oferująca rozdzielczość 1080p i 60 klatek na sekundę, pojawiających się niestety tylko w trybie wieloosobowym, może być świetną okazją do pierwszego kontaktu z tym klasykiem dla osób, które koniecznie chcą poznać korzenie serii Gears of War lub sentymentalnej podróży dla zagorzałych fanów.

Z drugiej jednak strony chciałbym, żeby każda tak leciwa gra oprawiona w nową ramkę potrafiła dostarczyć tyle świetnej rozrywki co ta tutaj. W kontekście wszystkich innych tytułów firmowanych logiem zakrwawionego trybika odświeżone Gears of War stanowi bowiem nie tylko intrygującą ciekawostkę, ale i niejako koronny dowód na długowieczność niektórych kultowych serii.

Ocena końcowa:

  • znacznie poprawiona grafika
  • rozdzielczość 1080p i 60 klatek na sekundę (ale tylko w trybie wieloosobowym)
  • dodatki z dawnej wersji pecetowej
  • tryb kooperacji w kampanii
  • rozbudowany multiplayer
     
  • przeciętna sztuczna inteligencja
  • zmiany wizualne nie wiążą się z różnicą w odbiorze całości
  • brak znaczących poprawek na poziomie projektu lokacji i scenariusza
Grafika:  dobry
Dźwięk:  dobry
Grywalność:  dobry

Ocena ogólna:

80%

Komentarze

23
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    hasati
    Mi to się marzy REMAKE Gothica 1/2 :)
    7
  • avatar
    Konto usunięte
    Nowy Gears jest od strony graficznej zarabisty. Ale sam silnik AI to dokładnie taka sama tragedia jak 9 lat temu. I jest ku temu powód. To jest dokładnie ten sam silnik gry. Zmieniono jedynie grafikę w której oświetlenie zabrano z Unreal Engine 4 (gra na PC będzie wydana tylko pod DirectX 12). Autorzy stwierdzili że mogli zabrać silnik z trójki Gearsów gdzie AI jest dopracowane ale to by zmieniło rozgrywkę. A oni chcieli by grę grało się dokładnie tak samo jak 9 lat temu.

    Trochę szkoda. Gra byłaby perfekcyjna gdyby zastosowano AI z Gears 3 albo z serii Halo (chyba najlepsze AI jakie powstało w grze)


    2
  • avatar
    prime27pl
    Przeciętna inteligencja :D jedna z lepszych na rynku .,
    1
  • avatar
    Roller Mobster
    Ciekawe, że nikt (nie mam na myśli tylko tej recenzji) nie piszczy z powodu krótkiego czasu gry. Przy okazji recenzji The Order 1886 ludzie omal sie nie os***i narzekając na czas potrzebny do ukończenia, a tu mamy też shootera tpp i podobny czas singla.
    -2
  • avatar
    Konto usunięte
    Dzieciaki z benchmarka powinny wiedzieć, że gdyby nie konsole (PSX, N64) nie byłoby niczego...

    Pierwsze gry obsługujące akceleratory 3d to Resident Evil (konwersja z PSXa) i Turok (konwersja z N64).
    -2
  • avatar
    Konto usunięte
    Dzieciaki z benchmarka powinny wiedzieć, że gdyby nie konsole (PSX, N64) nie byłoby niczego...

    Pierwsze gry obsługujące akceleratory 3d to Resident Evil (konwersja z PSXa) i Turok (konwersja z N64).
    -2
  • avatar
    Konto usunięte
    I co, potwierdzili że GoW: UE pojawi się także na PC? Czy milczą i mają sprawę gdzieś?
    Tak samo z Tekken 7...Silnik proPC, ktoś coś wspomniał, że mogą portować, a teraz cisza... :/
  • avatar
    prime27pl
    Scenki na silniku tez zostały pozmieniane .