Dobra wiadomość dla administratorów portali, na których zagnieździły się trolle. Właściciel serwisu internetowego nie może odpowiadać za treść komentarzy użytkowników – wynika z orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Obraźliwe sformułowania, nawoływanie do przemocy i wylewająca się z każdego znaku frustracja. To częsty obraz pod internetowymi wpisami. Im bardziej kontrowersyjny wpis, tym mniejsza szansa na rzeczową dyskusję, a większa na obrzucanie się błotem. Im żywsze emocje, tym łatwiej o przekroczenie granicy przyzwoitości, a nawet prawa. Kto w takim razie powinien ponieść konsekwencje za niepoprawną treść w komentarzu?
Odrobinę światła rzuca na to wtorkowe orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, o których poinformował portal WirtualneMedia.pl. Sprawa dotyczyła węgierskiego serwisu Index.hu. Nierzadkie na stronie, agresywne komentarze nie spodobały się jednej z firm zajmujących się obrotem nieruchomościami. Przedsiębiorstwo oskarżyło więc właścicieli serwisu o celowe wspieranie ataków. Najpierw sprawa trafiła do węgierskiego sądu, który stwierdził, że za treść komentarzy odpowiada serwis. Niezadowolony z wyroku Index.hu odwołał się do Trybunału.
Według Trybunału wyrok węgierskiego sądu był niesłuszny. Uzasadniając decyzję stwierdzono, że właściciel strony internetowej nie może być odpowiedzialny za niewłaściwe komentarze. Zwrócono także uwagę, że nieprzychylne firmie Index.hu komentarze nie zawierały mowy nienawiści, a ich opublikowanie mieściło się w normach wolności słowa w internecie.
„Wydany obecnie wyrok trybunału może być drogowskazem dla innych europejskich sądów orzekających w podobnych sprawach, nie określa jednak obowiązującej linii postępowania” – prognozują WirtualneMedia.pl.
Źródło: WirtualneMedia.pl, freeimages.com/Jason Morrison