United Airlines: Boeing 737 o krok od kolizji z dronem pod Newark

Samolot United Airlines lecący z Key West na Florydzie do Nowego Jorku miał uniknąć zderzenia z dużym dronem podczas końcowej fazy podejścia do lądowania na lotnisku Newark Liberty International. Incydentem zajmują się federalni śledczy, a szczegóły potwierdzają rozmowy załogi z kontrolą ruchu lotniczego.
A Boeing Boeing 737 MAX passenger aircraft, operated by United Airlines Holdings Inc., on the tarmac at Newark Liberty International Airport (EWR) in Newark, New Jersey, US, on Monday, June 2, 2025. A runway at Newark Liberty International Airport that's been under construction and is partially responsible for some of the disruptions there will reopen Monday, the Port Authority of New York and New Jersey announced Friday. Photographer: Yuki Iwamura/Bloomberg via Getty ImagesBoeing 737 MAX linii United Airlines na lotnisku Newark Liberty International Airport (EWR)
Źródło zdjęć: © GETTY | Bloomberg
Radosław Kosarzycki
Do groźnej sytuacji doszło, gdy Boeing 737-724 wykonujący lot United 1513 zbliżał się do pasa 22L na lotnisku Newark. Załoga zauważyła bezzałogowiec w bezpośrednim sąsiedztwie maszyny na wysokości podejścia, co wynika z zapisu komunikacji z wieżą.
Pilot natychmiast zaalarmował służby, informując, że doszło do bardzo niebezpiecznego zbliżenia z dronem. Z przekazanej relacji wynikało, że obiekt zwracał uwagę rozmiarem niespotykanym jak na sprzęt cywilny — miał około 90 cm średnicy i przypominał kształtem koło. Urządzenie miało przelecieć pod kadłubem w odległości około 30 metrów, co w lotnictwie pasażerskim uznaje się za skrajnie ryzykowne.
Mimo zagrożenia nie było potrzeby wykonywania nagłych uników. Samolot, na pokładzie którego znajdowało się 106 pasażerów oraz pięciu członków załogi, bezpiecznie wylądował, a nikt nie odniósł obrażeń. Po przyziemieniu maszyna dotarła do terminala w normalnym trybie — bez ewakuacji i bez dodatkowych zakłóceń.

Światła gasną w samolocie przed lądowaniem? Tak ma być

Federalna Administracja Lotnictwa przypomina, że loty dronów w promieniu 5 mil od lotnisk są zakazane, jeśli nie ma na to specjalnej zgody kontroli ruchu lotniczego. W przypadku popularnych dronów konsumenckich standardowo wskazuje się też limit pułapu na poziomie 400 stóp. Naruszenia przepisów są traktowane bardzo restrykcyjnie ze względu na zagrożenie dla ruchu lotniczego.
W ocenie służb zderzenie bezzałogowca z samolotem pasażerskim — szczególnie przy takiej wielkości urządzenia — mogłoby mieć dramatyczne konsekwencje. Najpoważniejsze ryzyko wiązałoby się z możliwością zassania obiektu przez silnik odrzutowy lub uderzenia w szybę kokpitu. Dlatego po incydencie organy ścigania rozpoczęły działania, by ustalić, kto sterował dronem. Jeśli operator zostanie zidentyfikowany, może się liczyć z wysokimi karami finansowymi, konfiskatą sprzętu, a także odpowiedzialnością karną.
Z dostępnych informacji wynika, że podobne zdarzenia są dla amerykańskich instytucji lotniczych sprawą najwyższej wagi. W ostatnich latach wzmacniano zarówno przepisy, jak i techniczne narzędzia nadzoru, aby ograniczać ryzyko pojawiania się dronów w rejonie dużych portów lotniczych.
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE