Do groźnej sytuacji doszło, gdy Boeing 737-724 wykonujący lot United 1513 zbliżał się do pasa 22L na lotnisku Newark. Załoga zauważyła bezzałogowiec w bezpośrednim sąsiedztwie maszyny na wysokości podejścia, co wynika z zapisu komunikacji z wieżą.
Pilot natychmiast zaalarmował służby, informując, że doszło do bardzo niebezpiecznego zbliżenia z dronem. Z przekazanej relacji wynikało, że obiekt zwracał uwagę rozmiarem niespotykanym jak na sprzęt cywilny — miał około 90 cm średnicy i przypominał kształtem koło. Urządzenie miało przelecieć pod kadłubem w odległości około 30 metrów, co w lotnictwie pasażerskim uznaje się za skrajnie ryzykowne.
Mimo zagrożenia nie było potrzeby wykonywania nagłych uników. Samolot, na pokładzie którego znajdowało się 106 pasażerów oraz pięciu członków załogi, bezpiecznie wylądował, a nikt nie odniósł obrażeń. Po przyziemieniu maszyna dotarła do terminala w normalnym trybie — bez ewakuacji i bez dodatkowych zakłóceń.
Światła gasną w samolocie przed lądowaniem? Tak ma być
Federalna Administracja Lotnictwa przypomina, że loty dronów w promieniu 5 mil od lotnisk są zakazane, jeśli nie ma na to specjalnej zgody kontroli ruchu lotniczego. W przypadku popularnych dronów konsumenckich standardowo wskazuje się też limit pułapu na poziomie 400 stóp. Naruszenia przepisów są traktowane bardzo restrykcyjnie ze względu na zagrożenie dla ruchu lotniczego.
W ocenie służb zderzenie bezzałogowca z samolotem pasażerskim — szczególnie przy takiej wielkości urządzenia — mogłoby mieć dramatyczne konsekwencje. Najpoważniejsze ryzyko wiązałoby się z możliwością zassania obiektu przez silnik odrzutowy lub uderzenia w szybę kokpitu. Dlatego po incydencie organy ścigania rozpoczęły działania, by ustalić, kto sterował dronem. Jeśli operator zostanie zidentyfikowany, może się liczyć z wysokimi karami finansowymi, konfiskatą sprzętu, a także odpowiedzialnością karną.
Z dostępnych informacji wynika, że podobne zdarzenia są dla amerykańskich instytucji lotniczych sprawą najwyższej wagi. W ostatnich latach wzmacniano zarówno przepisy, jak i techniczne narzędzia nadzoru, aby ograniczać ryzyko pojawiania się dronów w rejonie dużych portów lotniczych.