Aparaty cyfrowe

Aparat Olympus OM-D E-M1: kwintesencja systemu Mikro 4/3 czy tylko dobra cyfrówka?

opublikowano przez Karol Żebruń w dniu 2013-09-11

Po długich oczekiwaniach, spekulacjach, przeciekach, najbardziej oczekiwany w 2013 aparat Olympusa już jest. Wiemy o nim wszystko, znamy też cenę.

Olympus w tym roku bardziej przykuwał uwagę z racji swoich problemów, nie najlepszej sprzedaży aparatów systemowych, a także ze względu na alians z Sony. Wszyscy wierzyli jednak, że upragniona chwila nadejdzie i zaprezentowany zostanie aparat, który przywróci wiarę, o ile trzeba to robić, w system Mikro Cztery Trzecie. Olympus OM-D E-M1 określany jest jako najlepszy aparat z matrycą formatu 4/3. Oficjalnie jest on uznany za następcę leciwej już lustrzanki Olympus E-5 systemu Cztery Trzecie. I choć Olympus uzasadnia tę tezę zgodnością nowego aparatu ze szkłami Cztery Trzecie i fazowym autofokusem, to doświadczenie podpowiada nam co innego.

Wprawką Olympusa przed wprowadzeniem na rynek modelu OM-D E-M1 był systemowy aparat Olympus OM-D E-M5, który zaprezentowano ponad rok temu. Wizualnie oba aparaty są bardzo podobne, z charakterystycznym kanciastym korpusem, który przywodzi na myśl klasyczne lustrzanki z lat 70 i 80 ubiegłego wieku. Oba mają sensor 4/3” o rozdzielczości około 16 Mpix Live MOS pozbawiony filtra AA i dotykowy odchylany ekran o przekątnej 3 cali. W obu zastosowano uszczelniany korpus ze stopu magnezu. W obu znajdziemy również wizjer elektroniczny i złącze zewnętrznej lampy błyskowej (aparaty nie mają wbudowanej lampy). Jednak diabeł tkwi w szczegółach i gdy się im przyjrzeć, Olympus OM-D E-M1 pod każdym względem jest inny, co oznacza znacznie lepsze parametry.

Olympus OM-D E-M1 widok przód bok przekrój
5-osiowa stabilizacja matrycowa w Olympusie OM-D E-M1 ma skuteczność do 5 EV (dane producenta). Opóźnienie reakcji podglądu w wizjerze wynosi 29 ms, co ma wystarczyć dla komfortowego podglądu dynamicznych scen.

Poczynając od sensora, który dysponuje większą liczbą efektywnych pikseli 16,3 miliona, a także nowego procesora obrazu TruePic VII. Następnie trzeba zwrócić uwagę na nowy hybrydowy system AF, który otrzymał nazwę DUAL FAST AF. Za jego pomocą możemy korzystać zarówno z detekcji kontrastu, jak i detekcji fazy. Ta pierwsza technika stosowana jest w przypadku obiektywów Mikro Cztery Trzecie, a detekcja fazy po podłączeniu obiektywów Cztery Trzecie za pomocą dodatkowego adaptera (MMF-3).

Olympus OM-D E-M1 korpus magnezowy
Solidność konstrukcji gwarantuje magnezowy korpus. Aparat jest odporny na zapylenie, zachlapanie i temperatury do -10 stopni C.

Automatyka aparatu w trybie detekcji kontrastu wykorzystuje 81 obszarów na powierzchni sensora, a w trybie detekcji fazy 37 punktów pomiarowych. W trybie manualnym można wybierać z 800 punktów. Różnica w szybkości działania AF na korzyść nowego aparatu ma być bez trudu zauważalna. Olympus obiecuje, że w połączeniu z Technologią Drobnych Szczegółów II, zdjęcią z OM-D E-M1 mają nie mieć sobie równych w klasie bezlusterkowców systemu 4/3.

Kolejna różnica na plus to wyższej rozdzielczości ekran podglądu z 1037 tys. punktów. Zamiast technologii OLED w E-M5 zastosowano tradycyjny panel LCD. Jednak nie ekran, a wizjer elektroniczny jest elementem, który ma sprawić, że po nowy aparat Olympusa z chęcią sięgną również dotychczasowi użytkownicy lustrzanek. Rozdzielczość wizjera wynosi 2360 tys. punktów, a maksymalne powiększenie (dostępne są różne tryby pracy wizjera) wyniesie 1,48x. To oczywiście parametr dla matrycy 4/3”, ale nawet po przeliczeniu na odpowiednik dla pełnej klatki mamy bardzo zacne powiększenie.

Olympus OM-D E-M1 widok przód bok

Olympus OM-D E-M1 widok tył bok

Na rozdzielczości i rozmiarze obrazu nie kończą się nowości, które znajdziemy w wizjerze. Gdy zdecydujemy się na zdjęcia w trybie HDR można podejrzeć efekt pracy procesora aparatu jeszcze przed wykonaniem zdjęcia. I ewentualnie wprowadzić pożądane korekty. Równie ciekawie prezentuje się funkcja Live View Bulb. Aktualizuje ona podgląd w odstępach czasu, co pozwala śledzić stopień naświetlenia zdjęcia w trybie Bulb. Dzięki takiej wiedzy możemy ewentualnie przerwać ekspozycję, gdy pożądane naświetlenie zostanie już osiągnięte.

Z innych zmian w porównaniu z E-M5, które na pewno ucieszą miłośników Olympusa, należy wymienić również wbudowany moduł Wi-Fi (parowanie odbywa się za pomocą kodu QR), funkcję Focus Peaking, krótszy minimalny czas naświetlania - 1/8000 s oraz czas synchronizacji z lampą błyskową - 1/320 s. Poprawił się również nieznacznie tryb seryjny, teraz oferuje do 10 kl/s (sekwencja zdjęć RAW może liczyć do 50 klatek).

A jak prezentuje się Olympus OM-D E-M5 jako kamera wideo? W specyfikacji znajdujemy dwa tryby kompresji obrazu. Kodek Motion JPEG (pliki AVI) dostępny jest w rozdzielczości 720/30p i niższej. Z kolei kodek MPEG-4 AVC/H.264 (pliki MOV) pozwala nagrywać filmy 1080/30p z przepływnością maksymalnie 24 Mbps.

Olympus OM-D E-M1 dłonie widok góra
Olympus zadbał, by nie tylko jakość zdjęć, ale i ergonomia korzystania z aparatu przyciągnęła profesjonalistów. Przyciski, pokrętła i pierścienie można w szerokim zakresie programować, a aparat zdaniem Olympusa świetnie leży w dłoni.

Ile przyjdzie nam zapłacić za te wszystkie atrakcje. Nie 3000, nie 5000, ale aż 6700 złotych, czyli kwotę spodziewaną dla flagowego bezlusterkowca. By osłodzić nam ten wydatek, na którym się przecież nie skończy, jeśli nie mamy odpowiednich szkieł, Olympus oferuje za darmo adapter systemu Cztery Trzecie oraz pionowy uchwyt HLD-7. Potencjalni klienci muszą się jednak pospieszyć, oferta na adapter MMF-3 obowiązuje do listopada 2013 roku, a by otrzymać pionowy uchwyt, trzeba zarejestrować się przed rozpoczęciem sprzedaży. Do sklepów Olympus OM-D E-M1 trafi na początku października. Oprócz samodzielnego korpusu pojawi się również zestaw aparat plus nowy obiektyw M.ZUIKO DIGITAL 12-40mm 1:2.8 (ekwiwalent dla pełnej klatki 24-80 mm). W przyszłości zakres ogniskowych będzie można rozszerzyć za pomocą obiektywu M.ZUIKO DIGITAL ED 40-150mm 1:2.8.


Nowy obiektyw kitowy z aparatem Olympus OM-D E-M1 i uchwytem HLD-7. Z niewielkiego gabarytami aparatu robi się całkiem spora cyfrówka.

Na koniec kilka słów refleksji. Cena prawie 6700 złotych za korpus aparatu to kwota porównywalna z tą jaką trzeba wyłożyć na korpus pełnoklatkowego Canona 6D czy Nikona D600. Czy w takim razie Olympus OM-D E-M1 można potraktować jako asa w rękawie japońskiego koncernu? Odpowiedzi szukajmy w testach porównawczych. Bo specyfikacja, którą prezentujemy poniżej, to nie wszystko.

 
Olympus OM-D E-M1
Sensor
4/3" (
17.3 x 13.0mm
17.3 x 13.0mm
17,3 x 13 mm)
16,8 Mpix
Live MOS hybrydowy
Efektywna rozdzielczość
16,3 Mpix
4608 x 3456
pikseli
4608 x 3456 pikseli
Rozdzielczość wideo 1080/30p 24 Mbps, 16 Mbps (MOV)
720/30p 12 Mbps, 8 Mbps (MOV)
1280 x 720 pikseli (AVI)
640 x 480 pikseli (AVI)
Procesor obrazu TruePic VII
Mocowanie obiektywu
bagnetowe, Mikro Cztery Trzecie
Stabilizacja matrycowa, pięcioosiowa
Mechanizm czyszczenia sensora zintegrowany ultradźwiękowy
Układ AF hybrydowy; pomiar kontrastu (81 pól)
+ pomiar fazy (37 punktów w sensorze),
800 punktów w trybie manualnym
Pomiar światła 324 strefy
czułość 0-20 EV
Czas ekspozycji 1/8000 - 60s, Bulb (do 30 minut)
Czułość ISO Auto, LOW-25600
Tryb seryjny maksymalnie 10 kl/s
standardowo 6,5 kl/s (bez stabilizacji)
3,5 kl/s (ze stabilizacją)
Kodek zapisu obrazu i dźwięku zdjęcia: JPEG, RAW (12 bit)
filmy: MPEG-4 AVC H.264, Motion JPEG
dźwięk: stereo (PCM)
Wizjer elektroniczny, 2360 tys. punktów
pole widzenia 100%, powiększenie do 1,48x
7 poziomów jasności i temperatury barw
Ekran dotykowy LCD, 3 cale, 1037 tys. punktów
uchylany w górę o 80 stopni, w dół o 50 stopni
proporcje boków 3:2
Lampa błyskowa brak wbudowanej / zewnętrzna dołączana poprzez stopkę / czas synchronizacji 1/320 s
w zestawie lampa o liczbie przewodniej 10
Wi-Fi wbudowane
Złącza USB 2.0, HDMI typu D, akcesoria, mikrofonowe 2,5 mm
Tryby fotografowania iAuto, Automatyka programowa, tematyczne, priorytetowe, manualny, filtry artystyczne, Photo Story
Ciekawe funkcje LiveView Bulb, podgląd HDR w wizjerze, Focus Peaking, programowalne przyciski, poziomnica, narzędzie Photo Story, ustawienia użytkownika, pełna kontrola ekspozycji ze smartfona
Pamięć karty pamięci SD / SDHC / SDXC (UHS-I)
Akumulator litowo-jonowy
wydajność 330 zdjęć (połowa z Live View)
Akumulator 130,4 x 93,5 x 63,1 mm
  497 gramów (z akumulatorem i kartą pamięci)
korpus magnezowy, uszczelniany, odporny na zachlapanie, pył i mróz

Źródło: Olympus

marketplace

Komentarze

4
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Rynku tym nie zawojują... Aparat fajny dla kolekcjonerów lub też Niemców na emeryturze, którzy nie chcą kupować takiem jamej Leic'y jaką ma sąsiad, ale równocześnie mieć coś równie trwałego i klasycznego ;]
    Zaloguj się
  • avatar
    Mam nadzieję, że pójdą za ciosem i rzucą następcami serii dwucyfrowej (E-30) i trzycyfrowej (E-520, E-620) w ludzkich cenach.