• benchmark.pl
  • Netflix
  • Bill (nie)wszechmogący - recenzja dokumentu Netflixa "W głowie Billa Gatesa"
Bill (nie)wszechmogący - recenzja dokumentu Netflixa Filmy / seriale / VOD

Bill (nie)wszechmogący - recenzja dokumentu Netflixa "W głowie Billa Gatesa"

opublikowano przez Mariusz Ignar w dniu 2019-10-23

Bill Gates to jeden z najbogatszych ludzi na świecie, który stara się swój majątek przekuć na coś dobrego, pozytywnego. Nie tylko dla siebie, ale dla całej ludzkości. Jak działa jego piękny umysł? Jak wygląda jego zwyczajny dzień pracy? Skąd czerpie swoją motywację?

Mimo że Bill Gates od dawna nie jest już szefem Microsoftu, to wciąż pozostaje twarzą postępu i nowych technologii. To on wraz z Jobsem w znacznej mierze zdefiniowali to, jak nasz świat wygląda, z jakich urządzeń korzystamy i w jaki sposób się ze sobą komunikujemy.

Gates zawsze był i wciąż jest gorącym zwolennikiem tezy, że technologia i postęp są w stanie zmienić świat. Nie powinno więc dziwić, że właśnie tam szuka rozwiązań problemów, z jakimi świat dotąd nie był w stanie sobie poradzić.

Dokument "W głowie Billa Gatesa" pokazuje, jakie wyzwania obecnie stawia przed sobą jeden z najbogatszych ludzi na świecie, a przy okazji jest próbą spojrzenia na to, jakim człowiekiem jest Gates. Jak funkcjonuje na co dzień i jak wyglądała jego droga do miejsca, w którym aktualnie się znajduje.

Kim właściwie jest Bill Gates?

Z pewnością nie jest to postać, o której myśli się w kategorii idola. Przypuszczam też, że niewiele osób "chciałoby być jak Bill". Takie określenie pasuje raczej do sportowców, muzyków, aktorów, czy szerzej patrząc artystów. Typ introwertycznego intelektualisty (nawet jeśli genialnego) nieczęsto jest pierwszym wyborem współczesnego świata.

A jednak jest coś nieodparcie fascynującego w osobach takich jak Steve Jobs, czy Bill Gates właśnie. Wybitne jednostki, które samymi będąc często niezrozumiałymi, potrafią ostatecznie zainspirować i wpłynąć na życie nieprzebranej liczby osób. Swoim pomysłami, innowacjami kreują bowiem rzeczywistość, a jeśli na linii rzeczywistość - ich idee, występują jakieś zgrzyty, to tym gorzej dla rzeczywistości.

Takie podejście do życia, stawiania sobie celów i nieustępliwego podążania wytyczoną drogą, to klucz do zrozumienia miliardera.

Recepta Billa Gatesa na trudności w osiągnięciu zamierzonego celu? Pracuj ciężej. To zarówno błogosławieństwo, jak i przekleństwo.

Można bowiem odnieść wrażenie, że czasem ten upór i wytrwałość obracają się przeciwko niemu. Nie dopuszczając myśli, że czegoś nie da się zrobić, poświęca czas i kolejne środki, które być może dałoby się wykorzystać lepiej, a na pewno inaczej.

Na ratunek światu

Główną osią serialu jest omówienie trzech głównych zagadnień, z jakimi zmaga się fundacja Billa i Melindy Gatesów. Są to problem sanitarny i będące tego efektem zanieczyszczenie wody pitnej w biednych krajach, wyeliminowanie epidemii polio oraz opracowanie nowych źródeł energii. Każdy odcinek podejmuje jeden z tych tematów i pokazuje, jak Gates podchodzi do ich rozwiązania.

I to jest najciekawszy element tego dokumentu. Pokazanie jak otwarty umysł posiada Gates. Jak wiele informacji z tak różnych dziedzin jest w stanie wchłonąć i przeprocesować. Jego żona Melinda stwierdza nawet, że w głowie Billa panuje większy chaos i bałagan niż w jego pierwszym mieszkaniu wynajmowanym u początków tworzenia Microsoftu.

Ten chaos jest jednak tylko pozorny, bowiem wyłaniają się z niego nowe pomysły i inne świeże spojrzenie na daną kwestię.

Oczywiście Gates nie pracuje sam. Wyszukuje specjalistów z różnych dziedzin i daje im wolną rękę na eksperymentowanie i poszukiwanie rozwiązań. Sam bierze jednak w tym czynny udział, żywo interesując się rezultatami ich działań.

Nie ma ideałów

Czy jednak jest to w pełni pozytywny i optymistyczny obraz? Niekoniecznie. Pokazuje bowiem, że nawet Bill Gates ma ograniczone możliwości. Pewnych kwestii nie są w stanie załatwić nawet olbrzymie kwoty pieniędzy, jeśli na drodze stanie polityka. Partykularne interesy poszczególnych państw mogą sprawić, że prowadzenie badań i przeprowadzanie inwestycji okażą się niemożliwe.

Widać to wyraźnie np. na linii USA - Chiny, gdzie ofiarą napięć politycznych stał się Huawei. W przypadku Gatesa utrudniło to pracę nad nowymi źródłami energii.

Innym przykładem są państwa afrykańskie, gdzie lokalni politycy i grupy terrorystyczne uniemożliwiają sprawne i przede wszystkim bezpieczne działanie organizacji humanitarnych.

Pewnym zgrzytem dla mnie osobiście jest też podejście do zmian, czy też raczej katastrofy klimatycznej. Skupia się on bowiem na wynalezieniu nowych źródeł energii, które będą bardziej efektywne i bezpieczne dla środowiska. To oczywiście ma sens, uzasadnienie ekonomiczne i ekologiczne.

Jednak coraz częściej przebijają się głosy, że kluczową kwestią jest obecnie ograniczenie już emitowanych zanieczyszczeń i gazów cieplarnianych, a co za tym idzie przestawienie światowej gospodarki na zupełnie inne tory. Bill Gates proponuje natomiast ucieczkę do przodu. Czas pokaże, czy nie będzie to przypadkiem bieg w kierunku przepaści.

Nie zmienia to jednak faktu, że "W głowie Billa Gatesa" warto obejrzeć. Nie co dzień ma się okazję przekonać, że nawet Gates ma ludzkie oblicze.

 

Warto zobaczyć również:

marketplace

Komentarze

9
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Będę skromny ale trochę wujkowi podsunąłem własnych myśli i ma wykorzystać w swoim projekcie.
  • avatar
    Na jaki termin obecnie się przewiduje koniec świata? Muszę zaktualizować kalendarz.
  • avatar
    Jaka katastrofa klimatyczna?
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    złem współczesności jest mnóstwo rzeczy ....... jednorazowych. o ile odpady biologiczne są w praktyce w 100% zdatne do utylizacji, to wytwory technologii takie nie są, i wyrzucone ...... trują. szczególnie duży problem dotyczy elektroniki użytkowej, oraz strategia producentów polegająca na sztucznym postarzaniu produktów. najbardziej jaskrawym tego przykładem są smartfony skonstruowane tak że się szybko zużywają, są niezwykle łatwe do uszkodzenia mechanicznego (czytaj żegnaj gwarancjo), zamknięte na swobodne wgrywanie systemów operacyjnych, z szybko porzucanym wsparciem (aktualizacje systemowe).

    Alternatywne źródła energii tego nie zmienią. Potrzebne są konkretne regulacje prawne, które by sprawiły, że jednorazowy świat, nienaprawialne pralki czy telewizory i tak dalej, stały się kompletnie nieopłacalne dla producentów.

    Jest jeszcze drugi problem. Zapewnienie czystości chemicznej to jedna strona medalu, ale druga, niemal kompletnie pomijana, to zapewnienie czystości energetycznej. Chodzi o to że mamy coraz więcej źródeł energii, które są kumulowane na ziemi. Za to nie mamy żadnych mechanizmów, które by pozwoliły na schłodzenie planety. Lodu na biegunach do chłodzenia wkrótce zabraknie, i dopiero wtedy nastąpi skokowy wzrost temperatury, tyle że wtedy będzie grubo za późno.
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    Sorry ale Steve Jobs to prostak przy Bill'u. Nie potrafił programować ani tak naprwde nie znał się na sprzęcie komputerowym, nie miał ambicji naprawiania świata mając ogromne środki i możliwosci, nie zrobił dla ludzkości niczego co dało jej jakikolwiek rozwój. Jedyne co mamy po Steve to przerośnięta konsumpcje, absurdalne wartosciowanie bezwartościowych rzeczy, think different (czyli kup iPhona a bedziesz wyjątkowy [bez niego nie będziesz]) i nic ponadto. Bill Gates stworzył narzędzia do pracy. To inżynier, wizjoner ale w tym rozumieniu które przyczynia się do rozwiązywania realnych potrzeb, a nie kaprysów i dominacji wizerunkowej.