Wstęp
Kiedy dwa lata temu pojawiła się na rynku niezwykle wyczekiwana druga część gry Call of Duty nikt nie spodziewał się, że dalsze losy tejże serii będą tak burzliwe. O ile bowiem sama nazwa Call of Duty kojarzona jest z komputerami PC (powstawała przecież z myślą o nich), o tyle dziwnym wydaje się fakt, iż trzecia część serii została wydana jedynie na konsole. Taki zabieg spowodował, że nie każdy miał możliwość zapoznania się z tą grą. Dla przykładu mnie dane było pobawić się Call of Duty 3 dopiero niedawno na konsoli Xbox 360 i niestety, musze to napisać, nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia - tak naprawdę zdawało mi się, że gram w Call of Duty 2,5.
Dla przypomnienia, Call of Duty to seria strzelanin FPS niezmiennie zakorzeniona w okresie drugiej wojny światowej. Kolejne jej odsłony ukazywały się zarówno na komputery PC jak i konsole. Przy czym te drugie otrzymały znacznie więcej pozycji sygnowanych znakiem serii. Nas jednak interesują te wydane na PC. Każda z nich miała w sobie to coś co nie pozwalało odejść o komputera - niesamowity wręcz klimat dopełniony wielką dawką grywalności.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Z pierwszej części pamiętam misje rozgrywające się w Stalingradzie, gdyż do złudzenia przypominały sceny z filmu "Wróg u Bram". Motywem, który utkwił w mojej pamięci z drugiej części, są starcia z niemieckimi żołnierzami w ośnieżonym mieście. Nie mogę zapomnieć wrażenia, kiedy pierwszy raz zobaczyłem jak poruszały się i wyglądały ich postacie (rewelacyjnie wykonane czarne gogle chroniące oczy przed kontrastem bieli). Wszystko to jednak wiązało się z drugą wojną światową.
Tym większym zaskoczeniem była dla mnie informacja, że czwarta część gry przeniesie nas w czasy obecne. Z reakcji graczy, których opinie zalały w tym czasie Internet, jasno wynikało, iż ten pomysł zupełnie nie przypadł im do gustu. Wszyscy bali się, że takie przeniesienie akcji spowoduje utratę tego nieuchwytnego elementu, który odróżnia serie Call of Duty od innych strzelanek.
Na całe szczęście jednak wszelkie obawy i wątpliwości rozwiane zostały w momencie ukazania się demonstracyjnej wersji gry na kilka tygodni przed jej oficjalną premierą. Już dawno nie doświadczyłem tak intensywnej i klimatycznej rozgrywki jak wówczas. Najlepsze jednak jest to, iż wycinek gry, w który dano nam wówczas zagrać był jedynie przedsmakiem tego co czekało nas dalej. Śmiem twierdzić, że Call of Duty 4: Modern WarFare to jak dotąd najlepsza część serii i jednocześnie jedna z najlepszych strzelanin FPS, w krótkich dziejach elektronicznej rozrywki.
- Fabuła
Jest prosta i raczej sztampowa. Mamy więc "szaleńca" w jednym z krajów Bliskiego Wschodu, mamy rozszerzający się konflikt zbrojny, łącznie z użyciem broni atomowej, mamy w końcu oddziały specjalne - Brytyjski SAS i amerykańskich Marines, uwikłane w ten sam konflikt po dwóch stronach globu (dwóch różnych bohaterów oddanych nam do dyspozycji). Ogólnie więc nic nowego.
Okazuje się jednak, że nawet taką "cienką" historię da się opowiedzieć w niesamowity sposób. W tym tkwi właśnie siła Call of Duty 4. Spytacie pewnie jak to możliwe? Zapewne każdy z Was oglądał film "Helikopter w ogniu".
Sama fabuła została tam zręcznie wpleciona w akcje, która praktycznie nie miała przestojów. Dlatego właśnie ten film ogląda się z zapartym tchem do ostatniej sceny. Nie inaczej jest w Call of Duty 4, z tą tylko różnicą, że to my bierzemy aktywny udział w wydarzeniach rozgrywających się na ekranie monitora czy telewizora (w przypadku konsol). Rozgrywka jest szalenie intensywna co powoduje, że nie możemy oderwać się od komputera i tym samym akcja pędzi jak rozpędzony pociąg. REWELACJA!
Filmowa oprawa
Nawet najlepszy, najbardziej oryginalny pomysł na grę może zostać pogrzebany przez niewłaściwie dobraną oprawę audiowizualną. Oczywiście część graczy utrzymuje, iż ważniejsza od grafiki i muzyki jest treść gry i jej grywalność. Nie oszukujmy się jednak, dobra produkcja powinna utrzymać pewien poziom oprawy technicznej, aby nie zepsuć odbioru treści gry. W dobrym tytule wszystko powinno ze sobą współgrać i nie powinno być żadnych zgrzytów pomiędzy poszczególnymi częściami.
W Call of Duty 4 twórcy po prostu musieli stworzyć oprawę graficzną i muzyczną na miarę wymyślonej przez siebie fabuły. Co ważniejsze jednak, musiała być ona na tyle zoptymalizowana, aby nie utrudniała rozgrywek wieloosobowych w sieci, z czego słynęła seria Call of Duty. Po kilku dziesięciu godzinach już spędzonych z grą mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, iż udało im się to zrealizować nawet w "120 %".
Grafika w grze potrafi być naprawdę oszałamiająca. Najlepsze jest to, iż wrażenie takie uzyskano nie tyle przez zastosowanie mnogości zaawansowanych efektów graficznych, a raczej filmowość poszczególnych scen, w których rozgrywa się akcja. Dla lepszego zrozumienia co mam na myśli pisząc te słowa posłużę się przykładem misji rozgrywającej się na statku. Od pierwszych scen tejże misji twórcy serwują nam szereg iście filmowych sztuczek odwracających naszą uwagę od mniej szczegółowo wykonanych elementów znajdujących się w polu naszego widzenia. Dla przykładu: twarz kapitana Prince'a rozjaśniona zapalonym cygarem, sztormowe fale zalewające pokład kołyszącego się statku czy zacinający deszcz i rozbłyski piorunów. Tak naprawdę przy tak wielkiej intensywności rozgrywki jaką daje nam Call of Duty 4 nie mamy czasu, aby przyglądać się szczegółom i najważniejsze dla nas są wygląd postaci, głównych obiektów w grze i modele broni czyli wszystko to co stale pozostaje w centrum naszej uwagi. Te elementy wykonano z wielką dbałością o szczegóły.
Oprawa dźwiękowa gry stoi na najwyższym poziomie. Każda broń czy granat brzmi inaczej. Widać to szczególnie podczas rozgrywek wieloosobowych gdzie mamy do dyspozycji znacznie szerszy wachlarz uzbrojenia. Mnie osobiście podoba się dźwięk jednej z najlepszych broni snajperskich dostępnych w grze - Barretta kaliber .50. Jej donośny odgłos słychać praktycznie na całej mapie.
Co ciekawe, rozgrywkę w grze wieloosobowej skonstruowano w taki sposób, iż przy dobrej karcie muzycznej i dobrym nagłośnieniu (zestaw głośników 5.1 bądź 7.1) jesteśmy w stanie namierzyć przeciwnika po odgłosach jego strzałów. O ile oczywiście nie używa broni z tłumikiem :-)
Ścieżka muzyczna jest fenomenalna. Utwór przewodni skomponował jeden z najlepszych, w moim odczuciu, kompozytorów muzyki do gier - Harry Gregson - Williams. To on stworzył jedną z najbardziej klimatycznych ścieżek dźwiękowych w historii elektronicznej rozrywki - muzykę do gry Metal Gear Solid 2: Sons of Liberty. Tym razem jego rola polegała także na nadzorze nad spójnością całej muzyki w grze. Dzięki temu otrzymaliśmy ścieżkę, która tak naprawdę nadaje charakter całej produkcji. Śmiało można powiedzieć, iż prowadzi nas ona od początku w iście filmowym stylu.
Efekty graficzne i ich wpływ na płynność rozgrywki
Gra nie daje użytkownikowi zbyt dużo możliwości do samodzielnej modyfikacji ustawień oprawy graficznej. Opcji nie ma wiele, ale to co jest spokojnie starcza, aby zoptymalizować grę pod własna konfiguracje sprzętową.
Specyfikacja sprzętu, na którym testowana była gra:
- Procesor: Intel Core2 Duo E4500 2,2GHz (S775)
- Płyta główna: Gigabyte P35-DS3R
- Pamięci: Kingston 2 x 1 GB DDR2
- Karta graficzna: Radeon 3850 GeCube 512MB 2xDVI OC Edition (X-Turbo III)
- Karta muzyczna: Sound Blaster X-Fi Extreme Music
- Głośniki: Creative GigaWorks 7.1 S750 THX
Snajper
Szopa
Kościół
Żołnierze
Zachajew
Czołg
Sala treningowa
Snajperzy
Doskonała gra wieloosobowa
jest jednym z tych elementów, które wyróżniają serie Call of Duty na tle innych strzelanin FPS. Jednocześnie tryb ten zapewnił długowieczność obu wcześniejszym odsłonom gry (do tej pory Call of Duty jest jedną z najbardziej poszukiwanych strzelanin na PC), dzięki jasnym zasadom, ciekawym trybom i doskonale przemyślanym mapom. To wszystko spowodowało, iż w momencie premiery "czwórki" wielu graczy zastanawiało się czy w tej materii można stworzyć coś nowego, coś oryginalnego, coś co zwiększy i tak wysoką już grywalność w tego typu gry? Jak się okazało - można i to całkiem łatwo.
Najważniejszym elementem rozgrywki wieloosobowej jest zdobywanie doświadczenia w trakcie każdej z gier. Rosnące doświadczenie z kolei odblokowuje poszczególne stopnie wojskowe, wyzwania oraz nowe bronie i ich modyfikacje. O ile z mechanizmem zdobywania doświadczenia i stopni wojskowych oraz odblokowywaniem nowych broni mieliśmy już doczynienia w grach Battlefield 2 i Battlefield 2142, o tyle zastosowany tu system pojawiających się wyzwań jest czymś nowym w rozgrywce wieloosobowej na komputery PC (pierwszym tytułem z takim systemem był Half Life 2: Epizod 2, Team Fortress 2 i Portal - wszystkie wchodzące w skład pakietu Half-Life 2: The Orange Box) . Jest on zbliżony do systemu achievement'ów (osiągnięć) znanych z gier na konsole Xbox 360. Mamy więc takie zadania jak np. wysadzenie określonej liczby samochodów, zestrzelenie nieprzyjacielskiego śmigłowca czy zabicie określonej liczby przeciwników. O ile za zadania pierwszego typu dostaje się jedynie punkty doświadczenia, o tyle zadania związane z konkretnym rodzajem broni, polegające na eliminacji przeciwników, odblokowują także ulepszenia naszego arsenału.
Ostatnim elementem, który zdobywamy podczas rozgrywek wieloosobowych są specjalne dodatki, które raczej nazwałbym zdolnościami. Są to np. większe zdrowie, lepsze celowanie, niewykrywalność na radarze czy też moim zdaniem najlepszy z dodatków -"męczennik", który powoduje, iż nasza postać w momencie swojej śmierci upuszcza odbezpieczony granat. Nie musze chyba tłumaczyć jakie to ma znaczenie dla gry sieciowej (uśmiech sam pojawia się na naszej twarzy kiedy widzimy, że nasz granat "dorwał naszego oprawcę", który nieopatrznie za szybko zbliżył się do naszego ciała).
Dodatkowe bronie, modyfikacje sprzętu, zdolności - to wszystko umożliwia nam stworzenie własnych klas postaci (5 różnych), zgodnie z naszymi upodobaniami, pod konkretne sytuacje w grze. Klasy te możemy dowolnie zmieniać, w razie pojawienia się czegoś nowego w naszym arsenale.
Na koniec muszę zwrócić uwagę na bardzo dobrze przygotowane mapy, w których rozgrywają się walki sieciowe. Są to zazwyczaj lokacje będące częściami map, które poznaliśmy podczas wątku fabularnego w grze jednoosobowej. Pozwalają one jednak na konkretne zintensyfikowanie rozgrywki np. mapa na górnym pokładzie statku. Wszystkie właściwie wyżej wymienione elementy służą właśnie temu celowi i są na tyle dobrze spasowane, że gra nie nuży, a na rezultaty naszych poczynań nie trzeba czekać w nieskończoność. Mam tu na myśli szczególnie zdobywanie coraz wyższych stopni wojskowych i co za tym idzie otrzymywanie nowych broni (nie ma co ukrywać, że ten element był "kulą u nogi" nowych odsłon serii Battlefield).
Dzięki temu wszystkiemu Call od Duty 4: Modern Warfare ma już zaklepane bardzo wysokie miejsce w panteonie najlepszych sieciowych strzelanin i to nie tylko na komputery PC, ale także na konsole nowej generacji.
Podsumowanie
Moim zdaniem, Call of Duty 4 to gra wybitna i bezapelacyjnie najlepsza część serii. Okazało się bowiem, że wprowadzenie tejże serii w czasy obecne nie tylko nie przyniosło jej ujmy, ale ustanowiło całkowicie nowe standardy. Zmiany w grze, które wprowadzili twórcy są na tyle istotne, że możemy mówić o prawdziwej rewolucji, a nie jedynie o zwykłej ewolucji strzelanin FPS.
Grywalność trybu fabularnego dla pojedynczego gracza powoduje opad szczęki i musową wizytę u chirurga szczękowego. Nie ma tu absolutnie znaczenia ani liniowość gry ani fakt jej naszpikowania skryptami. Fabuła, intensywność i towarzyszące temu wszystkiemu emocje to jedyne rzeczy, które liczą się podczas całej przygody. Szkoda tylko, że takiej krótkiej. Jednak sam fakt, iż do tej pory pamiętam praktycznie każdą rozegraną misje, świadczyć może o tym jak głębokie piętno zostawia ukończenie wątku fabularnego najnowszej odsłony Call of Duty. Nie wspominając już o "misji snajperów" rozgrywającej się w Czarnobylu, która moim zdaniem jest najlepiej skonstruowaną misją w całej historii gier komputerowych. Prawdziwe mistrzostwo świata!!
Tryb gry wieloosobowej stanowi sam w sobie zupełnie oddzielną grę, naszpikowaną nowościami i pełną niespodzianek. Wymienione przeze mnie wcześniej elementy są jakby wierzchołkiem góry lodowej, która pozwala się odkrywać w takim tempie, by ani za szybko nie znudzić się grą, ani też nie uzyskać od razu dostępu do wszystkich skrywanych nowości. Nie wypada na koniec nie wspomnieć o doskonałej fizyce zastosowanej w grze, którą docenić możemy przede wszystkim podczas rozgrywek sieciowych. Chodzi tu przede wszystkim o możliwość przestrzeliwania niektórych powierzchni tj. drewno czy niektóre ściany. Duże znaczenie ma w tym przypadku także rodzaj używanej broni.
Podsumowując możemy spokojnie stwierdzić, że wszystko razem tworzy naprawdę wybuchową mieszankę. Mieszankę, której winien "skosztować" każdy miłośnik strzelanin FPS i niezwykle klimatycznych potyczek w sieci. A więc Drodzy Czytelnicy - spróbujcie, bo warto!!