Z przeglądu prowadzonego w ramach amerykańskiego programu Commercial Crew wynika, że Boeing wciąż nie uporał się z kluczowymi problemami technicznymi Starlinera. Najnowsze ustalenia audytorów sugerują, że statek nie będzie gotowy do regularnego przewozu astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną wcześniej niż za rok. Jednocześnie w tle pozostaje terminarz samej ISS — jej planowane wyłączenie ma nastąpić w 2030 r., choć część polityków sygnalizuje chęć utrzymania stacji na orbicie dłużej.
Pierwsza załogowa misja Starlinera, zrealizowana w 2024 r., przyniosła długą listę trudności. Według dostępnych informacji w trakcie lotu odnotowano ok. 100 nieprawidłowości i uwag dotyczących działania kapsuły. Dużą część punktów udało się formalnie zamknąć, jednak najbardziej newralgiczne kwestie — m.in. wycieki helu oraz przegrzewanie silników manewrowych — nadal nie doczekały się rozstrzygnięcia. Audyt wskazuje też, że źródłem części problemów miało być zbyt duże zaufanie Boeinga do sprawdzonych rozwiązań oraz plan prac rozpisany wyjątkowo ambitnie.
Niejasności wokół następnego lotu podsycają pytania o dalsze losy programu. W oficjalnym harmonogramie NASA daty kolejnych misji Starlinera zostały oznaczone jako "w trakcie przeglądu", co przekłada się na brak jasności, kiedy statek ponownie poleci. Także realna gotowość do realizacji kolejnego przedsięwzięcia — obecnie planowanego jako misja towarowa Starliner-1 — pozostaje pod znakiem zapytania, szczególnie jeśli obecne usterki nie zostaną wyeliminowane do końca roku.
Najciekawsza planeta okrążająca Słońce. Inne gwiazdy też takie mają
W raporcie przypomniano, że Boeing nie zdołał dotrzymać terminu rozpoczęcia regularnych lotów obsługowych zakładanego na 2017 r., a obecny stan programu oznacza około dekadę opóźnienia. Skutkiem kolejnych przesunięć i niepowodzeń była utrata przez firmę dwóch rotacyjnych misji załogowych, co przełożyło się na obniżenie wartości kontraktu o ok. 500 mln dolarów. Dla NASA oznaczało to konieczność wzmocnienia planu utrzymania stałej załogi na ISS poprzez zwiększenie liczby zamówionych lotów kapsułami Crew Dragon firmy SpaceX.
Autorzy raportu wskazali, że decyzja o zastąpieniu kolejnej misji Starlinera lotem towarowym wymusza dokupienie dodatkowej załogowej misji Crew Dragon. Koszt takiego ruchu oszacowano na ok. 300 mln dolarów. Zwrócono też uwagę, że od 2019 r. Boeing otrzymał od NASA niemal 128 mln dolarów na przyszłą misję Starliner-3, która na ten moment nie ma pewnej daty realizacji.
Dalsze wykorzystanie Starlinera ma zależeć od usunięcia obecnych usterek oraz od znalezienia okna startowego w napiętym grafiku rakiety Atlas V operatora United Launch Alliance. Raport wymienia również czynniki organizacyjne, które komplikują planowanie: ograniczoną dostępność miejsc dokowania na ISS oraz harmonogramy szkolenia załóg. W konsekwencji — jak zaznaczono — końcowa certyfikacja kapsuły Starliner może zostać przesunięta nawet na 2027 r., co znacząco ograniczałoby czas na wykorzystanie statku przed planowanym zakończeniem działalności ISS.