Tesle same zatrzymają się na czerwonym świetle
Samochody marki Tesla mają w przyszłości zupełnie samodzielnie poruszać się po drogach. Już teraz radzą sobie z tym całkiem nieźle, a najnowsza aktualizacja sprawia, że potrafią nawet więcej. Rozumieją sygnalizację świetlną.
Elon Musk chce, by Modele marki Tesla jeszcze przed końcem tego roku mogły być nazwane autonomicznymi samochodami. Już teraz są w stanie utrzymywać swój pas ruchu, kontrolować prędkość i reagować na nieoczekiwane zdarzenia. Dzięki ostatniej aktualizacji „nauczyły się” także rozpoznawać sygnalizację świetlną.
Samochód Tesla widzi sygnalizację świetlną i się do niej stosuje
Teraz samochody marki Tesla będą automatycznie zatrzymywać się na czerwonym świetle. Z kolei gdy zauważą zielone lub żółte światło, nieco zwolnią i poproszą kierowcę o wciśnięcie pedału przyspieszenia, jeśli rzeczywiście można bezpiecznie kontynuować podróż.
Oczywiście to wciąż jest tylko ułatwienie. Nie może być na razie mowy o tym, by dać pełną kontrolę nad samochodem jemu samemu. Bo – oczywiście – rozpozna sygnalizację świetlną, ale jeśli ta nie będzie działać albo też ruchem będzie kierować policjant, to nie zareaguje prawidłowo.
Są sceptycy i są entuzjaści. Obie strony mają swoje argumenty
Sceptycy zwracają uwagę na to, że ostrzeżenie o konieczności czuwania nad jazdą może nie być wystarczające i tylko kwestią czasu jest, gdy ponownie usłyszymy o kolizji z udziałem tesli, tym razem z powodu wymuszenia pierwszeństwa na skrzyżowaniu. Entuzjaści natomiast przyklaskują Muskowi i nie mogą doczekać się pełnej autonomii. A po której stronie wy się opowiadacie? Zachęcamy do dyskusji w komentarzach.
Tymczasem dodajmy na koniec, że przedstawiciele firmy Tesla zachwalą też swojego Autopilota twierdząc, że samochody, w którym jest włączony, są dwa razy bezpieczniejsze niż te, w których go nie ma. Bo może i kierowcy są bardziej rozluźnieni, ale auta same nadrabiają to z nawiązką.
Źródło: Electrek, TechXplore, Tesla
Czytaj dalej o motoryzacji: