W tym teście pokażę wam, że nie ma nic bardziej mylnego, bo jak mówi tytuł dyski sieciowe D-Link przechodzą swoistą ewolucję i jak się później okaże - z całkiem widocznymi i pozytywnymi efektami.
Bohaterem niniejszej miniRecenzji będzie NAS oznaczony kodem DNS-325. Jest to ulepszona wersja modelu DNS-320, o którym mogliście już poczytać podczas jego pojedynku z QNAPem TS-210. Jeśli tego nie zrobiliście, to zapraszam do zapoznania się z tym testem, ponieważ oba testowane tam urządzenia należą do tej samej kategorii i nie raz będę się do nich odwoływać.
I oczywiście zapraszam serdecznie do lektury!
Parametry DNS-325 zostały zauważalnie poprawione w stosunku do jego starszego brata. Ma on aż dwa razy tyle pamięci RAM i o 50% szybszy procesor. Poprawiono też systemy oszczędzania energii oraz dodano nowe oprogramowanie, ale o tym później.
| Cena | ~550 zł |
| Procesor | 1.2 GHz |
| Pamięć RAM | 256 MB |
| Maks. pojemność HDD | 1 TB |
| Interfejs LAN | 10/100/1000 MBit/s |
| Złącza zewnętrzne | 1x RJ-45, 1x USB 2.0 |
| Zastosowanie | serwer WWW serwer plików serwer iTunes serwer FTP media serwer kopie zapasowe serwer wydruku stacja fotograficzna stacja pobierająca dane prowadzenie bloga |
| Zarządzanie | WWW |
| Wymiary (Sz/Dł/Wy) | 104 x 198 x 132 mm |
| Waga | 1,23 kg |
| Gwarancja | 2 lata |
| » Pełna specyfikacja |
Na początku przyjrzyjmy się budowie urządzenia. Przedni panel wykonany został z dobrej jakości plastiku. Umieszczone zostały na nim kontrolki oraz włącznik zasilania będący jednocześnie kontrolką pracy NASa. Jednak żeby uruchomić serwer musimy dość mocno wcisnąć ten element do środka by dosięgnąć przełącznika za nim. Przód zdobi również nazwa serii urządzeń.
Bok urządzenia w części został wykonany z bardzo dobrej jakości szczotkowanej stali. Górna i dolna ścianka również posiadają metalowy rdzeń, ale pokryte zostały cienką warstwą jakiegoś matowego tworzywa sztucznego. Najładniej prezentuje się wyryte logo D-Link.
Tył serwera. Idąc od góry spotykamy wentylator chłodzący wnętrze NASa oraz dwie dźwignie pozwalające na wypięcie dysków ze złącz i wyciągnięcie ich ze środka. Poniżej znajduje się zestaw złączy: zasilające, sieciowe oraz USB. Nie zabrakło przycisku Reset oraz USB Copy, który to natychmiast kopiuje zawartość dysku zewnętrznego lub pendrive'a podłączonego pod sąsiadujące złącze USB do pamięci urządzenia.
Przednią ściankę możemy zsunąć dostając się w ten sposób do zatok na dyski. Wkładamy je pionowo podłączając jednocześnie pod przygotowane w głębi złącza SATA i zasilania. Nad ich prawidłowym ułożeniem czuwają metalowe sprężynki.
Ogólnie całość została wykonana bardzo solidnie. Boki wyprodukowane z grubego metalu oprócz wytrzymałości oferują też ładny wygląd. Plastikowe elementy są również bardzo odporne na uderzenia. Całość osobiście przypomina QNAPa TS-119, o czym między innymi mówię w krótkim filmiku prezentującym wygląd NASa. Zapraszam też do galerii z pozostałymi zdjęciami.
Po włożeniu płyty do napędu uruchamiamy instalator. Na początku wyświetla nam się krótki poradnik dzięki któremu prawidłowo podłączymy NASa do komputera lub domowej sieci, a także zamontujemy w nim dyski. Niestety w testowanej przeze mnie wersji nie można było wybrać języka polskiego.
Po prawidłowym podłączeniu urządzenia kreator automatycznie wyszuka je i wyświetli na liście. Poprawność połączenia oznajmią mrugające kontrolki dysków po wybraniu serwera z listy. Pierwszym krokiem konfiguracji jest logowanie i ewentualna zmiana hasła administratora.
Następnie przechodzimy do ustawień sieciowych. W kolejnych krokach aplikacja zapyta nas jak chcielibyśmy wybierać dla NASa numer IP, pod jaką nazwą ma być wyświetlany w sieci i do jakiej grupy domowej ma należeć. Etap ten kończą ustawienia daty i godziny.
Teraz przechodzimy do ustawień dysków. Aplikacja wykrywa zainstalowane w urządzeniu dyski i pyta w jaki typ macierzy chcielibyśmy je połączyć.
- Standard - dyski funkcjonują osobno, bez żadnej macierzy, widziane jako dwa magazyny
- JBOD - dwa dyski zostają połączone w jeden ciągły wolumin, jednak bez żadnych opcji zwiększających bezpieczeństwo lub wydajność
- RAID 0 - w tym przypadku dane dzielone są na pół, po czym każda z części zapisywana jest na oddzielnym dysku, zwiększa dwukrotnie prędkość odczytu i zapisu, jednak w momencie awarii jednego z HDD tracimy wszystkie dane
- RAID 1 - inaczej replikacja, dane zapisywane są na jednym dysku i kopiowane w identycznej formie na drugi, zapis pozostaje bez zmian, jednak zwiększony zostaje dwukrotnie odczyt i poziom bezpieczeństwa
Na końcu konfigurujemy udziały sieciowe, a aplikacja przechodzi do formatowania dysków i zapisywania ustawień. Po tym procesie możemy jeszcze wybrać, które z usług chcemy uruchomić na naszym NASie.
Teraz możemy już otworzyć w zwykłej przeglądarce internetowej stronę logowania i korzystając z wcześniej wybranych haseł przejść do korzystania z urządzenia.
Mimo iż D-Link DNS-325 posiada aktywny system chłodzący, to podczas pracy jest praktycznie niesłyszalny. Jedynie po długim obciążeniu, gdy temperatura dysków wzrasta możemy usłyszeć lekki szum. Cisza nie jest zaś okupiona wysoką temperaturą podzespołów, chociaż po dłuższym czasie obudowa może się troszeczkę nagrzać. Na pochwałę zasługuje również konstrukcja NASa. Obudowa nie wpada w wibracje ani nie wydaje nieprzyjemnego buczenia. Jednocześnie można zauważyć, że ewentualne chrobotanie dysku jest delikatnie wytłumione.
Wszystko to sprawia, że czasem trudno poznać czy urządzenie jest włączone, czy też nie. Zdradzają to tylko kontrolki umieszczone na przednim panelu, które świecą lekkim, nie przeszkadzającym nawet nocą białym światłem. Równocześnie są one doskonale widoczne z daleka.
Bardzo dobrze przedstawia się pobór prądu. Na wykresach w dalszej części testu zauważyć można, że DNS-325 jest praktycznie bezkonkurencyjny. Nie są to też wartości chwilowe. Oprogramowanie posiada wiele systemów zarządzających energią, wyłączających dyski, gdy te są nieużywane i przedłużających ich żywotność.
Jedną z ważniejszych zmian w DNS-325 jest nowe oprogramowanie. Porzucono stary, oparty na prostych tabelach układ przypominający te spotykane w routerach i innych prostych urządzeniach sieciowych. Zamiast tego po pierwszym logowaniu wita nas estetyczny, graficzny design wypełniony teksturami i kolorowymi ikonkami. Pozostał podział na menu konfiguracyjne i menu zarządzania aplikacjami. Dodana została jednak zakładka, w której umieszczać możemy skróty do najczęściej używanych programów. Z prawej strony mamy szybką informację o wolnej przestrzeni i przydatne wskazówki.
Nowe oprogramowanie możecie zobaczyć na powyższych screenach, poniższym filmiku lub na oferowanym na stronie producenta demie (hasło konta administratora: admin). Osobiście uważam, że zostało ono wykonane jak trzeba i pokazuje, że ogólny rozwój oprogramowania do serwerów D-Linka zmierza w dobrym kierunku. Mam też nadzieję, że w miarę upływu czasu udostępniane będą nowe rozszerzenia dodające inne ciekawe funkcje.
Serwer plików
Najważniejszą funkcją każdego NASa jest oczywiście przechowywanie i udostępnianie nam danych na nim zgromadzonych. Najprostszym sposobem jest umieszczenie serwera w domowej sieci razem z komputerem, na którym chcemy przeglądać dane. Po przydzieleniu ich do wspólnej grupy roboczej DNS-325 pojawi się on w otoczeniu sieciowym. Stamtąd możemy łatwo uzyskać dostęp do naszych plików.
Jeśli z zebranych na urządzeniu danych korzystamy bardzo często, dobrym pomysłem będzie zmapowanie w komputerze dysku sieciowego. Wtedy wybrany na NASie folder pojawi się w oknie Mój komputer i działać będzie zupełnie jak fizycznie podłączony do płyty głównej dysk twardy.
Kolejna funkcja pozwala nam na dostęp do serwera nie tylko z podłączonego do tej samej sieci PCta. DNS-325 umożliwia połączenie się z jego zasobami poprzez protokół FTP. Wystarczy skorzystać z jakiegoś tego typu programu (jak Total Commander czy FileZilla) i w nim wprowadzić odpowiedni numer IP oraz hasło.
Ostatnią, a jednocześnie najbardziej mobilną metodą jest połączenie poprzez www. Wystarczy nam do tego dowolny komputer z zainstalowaną przeglądarką internetową. W jej pasek adresu wpisujemy odpowiedni adres IP przydzielony nam przez usługodawcę sieciowego, a następnie logujemy się na skonfigurowane wcześniej konto administratora. DNS-325 oferuje bardzo prostą przeglądarkę plików, której funkcjonalność ograniczona została do minimum oraz dużo bardziej rozbudowaną aplikację AjaXplorer. Umożliwia oprócz wysyłania i pobierania plików także zarządzanie nimi: zmianę nazwy, tworzenie folderów, przenoszenie do kosza itp. Ma także wygodny interfejs.
Pobieranie z HTTP/FTP/P2P
Bardzo popularną funkcją jest zautomatyzowane pobieranie plików z internetu. Wystarczy dodać odpowiednie adresy w menu zarządzania i możemy już wyłączyć komputer. Serwer automatycznie pobierze dane i zapisze je na dysku twardym. Aplikacja do pobierania plików poprzez HTTP lub FTP udostępnia kilka przydatnych funkcji jak kolejka zadań, planowanie, pauzowanie czy zmiana nazwy ściąganych danych.
DNS-325 umożliwia również pobieranie plików z sieci torrent. Domyślna aplikacja posiada jedynie podstawowe funkcje pozwalające na załadowanie torrentów, ustawianie kolejki czy priorytetów. Dużo bardziej naszpikowany funkcjami jest dodatek aMule, będący kopią desktopowego eMule. Oprócz rozbudowanych opcji zarządzania ściąganiem udostępnia listę serwerów z danymi oraz odczytuje hashe ed2k.
Kopia zapasowa
Najbardziej przydatna w kopii zapasowej jest obsługa przez NASa macierzy RAID 1. Po jej uruchomieniu dane zapisywane będą w identycznej strukturze na obu dyskach, zaś w przypadku awarii jednego z nich jego funkcje przejmie drugi, a nasze dane pozostaną bezpieczne. Po wymianie uszkodzonego HDD macierz zostanie szybko odtworzona i pliki dalej będą pod dobrą opieką.
Tak jak w przypadku DNS-320 do testowanego dziś NASa dołączone jest też oprogramowanie FarStone TotalRecovery 7 Pro. Udostępnia ono funkcje backupu nie tylko wybranych plików i folderów, ale również całych partycji dyskowych. Ciekawa jest też opcja pełnego backupu komputera, w której archiwizowane są zarówno dane, jak i system operacyjny i sterowniki. Każdą operację możemy zaplanować, więc po dobrej konfiguracji backup stanie się w pełni zautomatyzowany.
Inne funkcje
DNS-325 oferuje pokaźny zestaw narzędzi do streamingu danych. Domyślnie wbudowane są serwery iTunes oraz UPnP AV, dzięki któremu odtworzymy przykładowo zgromadzone na dysku filmy na odtwarzaczu DVD podpiętym do sieci i zgodnym z tym standardem. Alternatywą dla serwera iTunes jest dodatek Audio Streamer pozwalający na dzielenie się muzyką i odtwarzanie jej na dowolnym komputerze.
Dwie ostatnie aplikacje używane będą chyba bardzo rzadko. Jest to galeria zdjęć oraz funkcja prowadzenia bloga korzystającego z systemu Wordpress. Z ich obecności płynie jednak jedna nadzieja: skoro udało się je uruchomić, to być może wkrótce doczekamy się możliwości postawienia serwera www, którego nadal w tym urządzeniu brakuje.
Czas na testy wydajności naszego serwera. Wyniki zestawione zostaną z wartościami z poprzedniego testu dwudyskowych NASów. Dzięki temu doskonale będzie widać poprawę wydajności względem poprzednika DNS-325 oraz różnicę do QNAPa, którego urządzenia zawsze cechowały się najwyższą na rynku wydajnością.
W czasie testów wykorzystywany był oczywiście program Intel NAS Performance Toolkit w wersji 1.7.1. Urządzenia były podłączone bezpośrednio do wydajnego komputera z gigabitowym portem Ethernet. W przypadku DNS-325 w środku zamontowane były dwa dyski Samsung F3EG HD503HI połączone w macierz RAID0. Nad całością czuwał 64-bitowy system operacyjny Windows 7 oraz przeglądarka Mozilla Firefox w wersji 4.0.1.
Pierwszy test polegał na trzykrotnym skopiowaniu na zmapowany w komputerze dysk prawie 9-gigabajtowego pliku i zmierzenie czasu tej operacji. Ta sama czynność została wykonana dla podobnego pliku kopiowanego w drugą stronę. Następnie wyniki zostały przeliczone i uśrednione.
Zmapowany dysk sieciowy - [MB/s] więcej = lepiej
Kolejny test polegał na tym samym co poprzedni, jednak plik był wymieniany za pośrednictwem przeglądarki www i wbudowanego w każde z urządzeń menedżera danych.
Przeglądarkowy menedżer plików - [MB/s] więcej = lepiej
Do następnej serii testów wykorzystany został program Intel NAS Performance Toolkit. Symuluje on warunki, w jakich najczęściej pracują urządzenia tego typu. Następnie mierzy prędkości przez nie osiągane. Na początek odtwarzanie materiału w jakości HD.
Intel NAS Performance Toolkit - HD Video Playback - [MB/s] więcej = lepiej
W kolejnym kroku sprawdzona została wydajność podczas zapisu filmu w HD, a także przy uruchomieniu jednocześnie nagrywania oraz odtwarzania.
Intel NAS Performance Toolkit - HD Video Playback and HD Record - [MB/s] więcej = lepiej
Kolejny test symuluje wykonywanie backupu plików, a następnie ich przywracanie z utworzonej kopii zapasowej.
Intel NAS Performance Toolkit - Backup and Restore - [MB/s] więcej = lepiej
Kolejny benchmark ma podobne zadanie, co wcześniejsze testy polegające na kopiowaniu plików. Sprawdza zachowanie NASów podczas wymiany pomiędzy nimi, a komputerem dużych objętościowo plików.
Intel NAS Performance Toolkit - File Copy - [MB/s] więcej = lepiej
Następny test wymaga już nieco większego wysiłku ze strony serwera, ponieważ zostaje na niego skopiowany folder zawierający w środku ogromną ilość podkatalogów i masę niewielkich plików.
Intel NAS Performance Toolkit - Dir Copy - [MB/s] więcej = lepiej
Ostatni już test symuluje przeglądanie zapisanej na NASach galerii zdjęć w wysokiej rozdzielczości i prezentuje osiągane prędkości odczytu.
Intel NAS Performance Toolkit - Photo Album - [MB/s] więcej = lepiej
Na koniec warto jeszcze spojrzeć na prądożerność obu urządzeń. Trzeba przyznać, że wypada naprawdę dobrze, jeśli tylko pomyślimy o mocy, jaką posiadać muszą dzisiejsze zasilacze do utrzymania nowoczesnych komputerów.
Pobór prądu - [W] mniej = lepiej
Bardzo miłym zaskoczeniem są wyniki osiągane przez D-Linka DNS-325. Na pewno znacznie została poprawiona jego wydajność względem poprzednika. Najsilniejszy ze stawki procesor zaś sprawia, że NAS ten świetnie radzi sobie z drobnymi, generującymi duże obciążenie pliczkami. Chociaż według programu Intel NAS Performance Toolkit dalej w większości przypadków QNAP jest mniej lub więcej na przedzie, to (nie doszukując się oczywiście żadnych teorii spiskowych) najbardziej miarodajne są pierwsze dwa testy, w których D-Link pokonuje lub depcze po piętach modelowi TS-210. Dobre światło na testowany serwer rzuca również pobór prądu, który jest najniższy ze wszystkich.
W chwili obecnej polecałbym właśnie dopłacenie do lepszego DNS-325 niż kupowanie jego starszego brata. Chociaż producent oferuje na stronie www nowe oprogramowanie również do DNS-320, to nie zmieni ono pozostałych parametrów i zapewne nie zwiększy zbyt drastycznie wydajności.
Miejmy nadzieję, że oprogramowanie D-Linka będzie dalej rozwijane i kiedyś osiągnie jakość oferowaną przez dyski sieciowe firmy QNAP. W chwili obecnej jest to dobra, a przy tym dużo tańsza alternatywa dla nich. Czekam więc niecierpliwie na premierę kolejnego urządzenia.
Dziękuję redakcji benchmark.pl za wypożyczenie sprzętu do testów.