Do nietypowej sytuacji doszło podczas ceremonii poprzedzającej spotkanie rugby pomiędzy reprezentacjami RPA i Nowej Zelandii. Dwa regionalne odrzutowce Embraer E195 przeleciały bardzo nisko nad otwartym stadionem DHL, na którym zgromadzone były tysiące kibiców. Świadkowie na trybunach oraz osoby oglądające nagrania w sieci zwracały uwagę, że lot odbywał się na pułapie sprawiającym wrażenie zejścia poniżej powszechnie przyjmowanych minimów.
Filmy szybko krążące w mediach społecznościowych pokazały, że oba Embraery minęły konstrukcję obiektu na bardzo małej wysokości, przelatując blisko dachu stadionu. W trakcie tego przelotu druga maszyna weszła w kontakt z wystrzeloną pirotechniką, co jeszcze mocniej podbiło dyskusję o ryzyku dla publiczności oraz załóg samolotów.
Parametry zdarzenia potwierdziła analiza serwisu Flightradar24. Z danych telemetrycznych wynika, że najniższy zarejestrowany pułap przelotu to 50 stóp przy standardowym ustawieniu ciśnienia. Po uwzględnieniu lokalnego QNH 1019 hPa minimalna wysokość nad poziomem morza wyniosła około 205–210 stóp.
WIDEONagrał zaćmienie Słońca. Niesamowity widok z balkonu w Warszawie
Stadion DHL ma niemal 164 stopy wysokości i znajduje się bardzo blisko poziomu morza. W praktyce oznacza to, że jeden z odrzutowców mógł przelatywać zaledwie 12,5–14 metrów ponad dachem. Eksperci zwracają przy tym uwagę, że zastrzeżenia budzi nie tylko sama wysokość nad obiektem, ale również niewielka separacja pomiędzy dwoma samolotami, które leciały blisko siebie.
W branży lotniczej natychmiast pojawiły się głosy, że przy tego typu wydarzeniach kluczowe jest rygorystyczne trzymanie się zasad dotyczących minimalnych wysokości przelotów nad terenami zamieszkanymi oraz nad miejscami, gdzie odbywają się imprezy masowe. Szczególnie niebezpieczne ma być zbliżanie się do obiektów w momencie, gdy uruchamiane są pokazy pirotechniczne.
W centrum dyskusji znalazły się zarówno kwestie koordynacji po stronie organizatorów wydarzenia, jak i dokładne zsynchronizowanie odpalenia fajerwerków z planowaną trasą przelotu. Podkreśla się, że regulaminy takich pokazów przewidują bardzo restrykcyjne wymagania dotyczące separacji pionowej oraz ochrony widzów. Incydent w Kapsztadzie pokazał, jak groźne mogą być konsekwencje, gdy realizacja podobnych elementów oprawy nie jest dostatecznie precyzyjna.