W podziemnym ośrodku badawczym zajmującym się fizyką cząstek pojawiło się zdarzenie, które szczególnie poruszyło zespół polujący na ślady ciemnej materii. Badacze pracujący przy LUX-ZEPLIN, czyli detektorze LZ, odnotowali nietypowe rozbłyski światła. Jedna z interpretacji zakłada, że mogły powstać po zderzeniu hipotetycznej cząstki WIMP z atomem ksenonu. Sygnał zarejestrowano w czerwcu 2023 r., a jego sprawdzanie i analiza zajęły kolejne miesiące.
Uczestnicy projektu podkreślają, że choć wynik wygląda obiecująco, nie spełnia jeszcze kryteriów pozwalających jednoznacznie ogłosić bezpośrednią detekcję cząstki ciemnej materii. Rick Gaitskell z Brown University zwracał uwagę, że zdarzenie pojawiło się w obszarze, w którym poszukuje się sygnałów ciemnej materii, a jednocześnie poziom tła jest tam bardzo niski. Mimo to zespół podchodzi do sprawy ostrożnie i zapowiada dalszą weryfikację.
Ciemna materia jest jednym z kluczowych, a wciąż nierozwiązanych problemów współczesnej kosmologii. Zgodnie z obecnymi modelami ma składać się z nieznanych cząstek i występować znacznie częściej niż materia, którą widzimy — nawet w skali pięciokrotnej przewagi. Ponieważ dotąd nie udało się zdobyć bezpośrednich dowodów jej istnienia, każde zdarzenie pasujące do przewidywań natychmiast przyciąga uwagę międzynarodowego środowiska naukowego.
WIDEOCzekamy na tysiące nowych egzoplanet. Teleskop Roman poleciał w kosmos
LUX-ZEPLIN należy do najbardziej zaawansowanych konstrukcji służących do poszukiwania tzw. słabo oddziałujących masywnych cząstek (WIMP). Sercem aparatury jest wielki zbiornik z ciekłym ksenonem: jeśli wyjątkowo rzadko dojdzie do oddziaływania WIMP z atomem tego pierwiastka, pojawiają się błyski światła rejestrowane przez bardzo czułe detektory fotonów. Cały system zaprojektowano tak, by maksymalnie ograniczyć zakłócenia — między innymi przez umieszczenie instalacji ponad kilometr pod ziemią i zastosowanie dodatkowych osłon tłumiących wpływ innych cząstek.
Po sprawdzeniu danych badacze ocenili, że zarejestrowane zdarzenie niełatwo przypisać typowym źródłom tła, takim jak oddziaływania neutronów, neutrin czy promieniowania gamma. Aaron Manalaysay z Berkeley Lab mówił, że to pierwszy raz w jego karierze, gdy sygnał "spoza tła" jednocześnie zgadza się z tym, czego zespół oczekiwał po potencjalnym oddziaływaniu.
Kluczowe pozostaje jednak to, że istotność statystyczna wynosi obecnie 2,6 sigma. W praktyce oznacza to prawdopodobieństwo rzędu 1 na 200, że obserwacja jest przypadkowym zakłóceniem. Tymczasem w fizyce cząstek za standard pozwalający ogłosić odkrycie uznaje się próg 5 sigma, odpowiadający szansie około 1 na 3,5 mln na przypadek. Z tego powodu konieczne są kolejne obserwacje i dalsze analizy. Wyniki zostały już zgłoszone do publikacji naukowej, a ich opis jest dostępny w formie preprintu.