“Do braku stacji paliw i gastronomii na miejscach obsługi podróżnych (MOP) przy drogach ekspresowych i autostradach ma się przyczyniać mała liczba samochodów elektrycznych – zauważa dziennik. GDDKiA ma problem ze znalezieniem chętnych do dzierżawy obiektów, bowiem operatorzy nie chcą budować na stacjach ładowarek do samochodów elektrycznych.
Inwestorzy nie interesują się MOP-ami. Winne są elektryki
Choć stale rosnący, to nadal niewystarczający ruch pojazdów elektrycznych w Polsce jest jednym z winowajców trudności z pozyskaniem zainteresowanych dzierżawą nowych MOP-ów w Polsce. Spośród 56 obiektów, na które od 2022 r. GDDKiA prowadzi przetargi, oferty pojawiły się tylko dla 14 obiektów.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
“Przedstawiciele operatorów twierdzą, że (...) rozbudowa sieci ładowania nie opłaca się. Zwłaszcza, że nakładają się na to długie i uciążliwe formalności z podłączeniem ładowarek do sieci elektroenergetycznych” – twierdzi Grigoriy Gigoriev, dyrektor generalny Powerdot w Polsce, cytowany przez Rzeczpospolitą.
Problemem jest rozporządzenie AFIR (Alternative Fuels Infrastructure Regulation), które zobowiązuje państwa członkowskie Unii Europejskiej do budowania stacji ładowania samochodów elektrycznych w odstępach co 60 km. Ich moc ma przekraczać 400 kW, a jeden punkt ma charakteryzować się mocą 150 kW.
Zgodnie z raportem “Licznik elektromobilności” za czerwiec br., za którego przygotowanie odpowiada PZPM, w Polsce funkcjonuje obecnie niespełna 2,9 tys. stacji ładowania, na których znajduje się ponad 5,7 tys. ładowarek. To jednak liczba, którą należy podnieść nie tylko z uwagi na wymagania UE, ale też rosnące zainteresowanie samochodami elektrycznymi w Polsce.
Aby rozwiązać problemy ze znalezieniem chętnych do dzierżawy, GDDKiA rozpatruje wydłużenie okresu dzierżawy z 10 do 20 lat z jednoczesnym zawieszeniem czynszu na okres budowy inwestycji.