Hakerzy wywołali panikę, uruchamiając 156 syren miejskich jednocześnie
Mieszkańców amerykańskiego Dallas w nocy z piątku na sobotę zbudził hałas generowany przez 156 syren alarmowych uruchomionych równocześnie.
Paraliż miejskiej infrastruktury to coś, czego skutki trudno sobie dziś wyobrazić, ale żadne z wyobrażeń nie należy pewnie do najprzyjemniejszych. Taki paraliż może być na przykład wynikiem ataku cyberprzestępczego. Tego – w pewnym stopniu – doświadczyli w miniony weekend mieszkańcy Dallas.
Władze miejskie Dallas potwierdziły, że nieznani sprawcy zdołali przejąć kontrolę nad 156 syrenami alarmowymi i uruchomić je na półtorej godziny nocą z piątku na sobotę. Aby odpowiedzieć na atak, pracownicy musieli całkowicie wyłączyć system syren, co mogło, ale na szczęście nie spowodowało żadnych nieprzyjemnych rezultatów.
Nie wiadomo kto ani dlaczego przeprowadził tę akcję. Być może grupa (uzdolnionych) dzieciaków chciała się zabawić, a może jakiś dobry haker chciał pokazać miastu, że jego systemy zabezpieczeń dają się złamać. W każdym razie według oficjalnego stanowiska za atakiem nie stoi najpewniej nikt z wewnątrz.
Pewnie, istnieją dziś alternatywy dla syren, jak choćby ostrzeżenia rozsyłane za pomocą mediów, ale atak ten pokazuje, że systemy alarmowe zdecydowanie nie powinny być podatne na takie naruszenia. Niedobrze byłoby, gdyby w czasie dezaktywacji alarmów doszło do tornada czy pożaru.
Aktywacja w nieodpowiednim momencie zaś może prowadzić do paniki w społeczeństwie. Tak się zresztą stało – odnotowano mnóstwo połączeń pod 911. Mnóstwo, to znaczy ponad 4400 pomiędzy 23.30 a 3.00, a dla porównania średnio między 23.00 a 7.00 telefonów jest dwa razy mniej. W efekcie na połączenie trzeba było czekać nawet 6 minut.
Źródło: The Next Web, Engadget. Foto: Erik (HASH) Hersman/Flickr