Używałem Huawei Mate Xs - jak wypadł w praktyce (wideo)
Recenzja Huawei Mate Xs ma rozwiać Wasze wątpliwości. Większość użytkowników sprzętu mobilnego składane telefony ma okazję zobaczyć dziś przede wszystkim w sklepie. Sprawdziliśmy go dla Was.
Huawei Mate Xs to przede wszystkim składany ekran
Szczęście w nieszczęściu, tak można opisać tegoroczne perypetie związane w premierą Huawei Mate Xs. Bo choć MWC zostało odwołane, to premiera w Barcelonie miała miejsce, a na dodatek sam smartfon szybko trafił w nasze ręce na kilka dni. Od 5 marca możemy go zamawiać w cenie 9999 złotych i jest to najdroższy obecnie składany smartfon w sklepach. W poniedziałek 16 marca Huawei Mate Xs trafi do regularnej sprzedaży.
Ale nie przez cenę, a nawet nie wyłącznie przez pryzmat oprogramowania należy go oceniać.
W telefonie składanym wolę ekran na zewnątrz obudowy (na razie)
Tomasz w swoim materiale na temat Samsunga Galaxy Z Flip napisał, że smartfony tego pokroju to przyszłość. Zgadzam się z nim w pełni, ale w przypadku dużego wariantu, czyli książeczki jaką jest Samsung Galaxy Fold i Huawei Mate Xs skłaniam się ku rozwiązaniu tej drugiej marki. Z ekranem cały czas eksponowanym na zewnątrz. Korzyści z rozłożonego ekranu pozostają w mocy w obu przypadkach, ale praca ze złożonym smartfonem to już inna bajka.
Nawet złożony Huawei Mate Xs to duży smartfon z 6,6 calowym wyświetlaczem
Być może kiedyś zmienię zdanie co do składanych urządzeń, ale póki co składany smartfon jest też zwykłym smartfonem, więc musi być wygodny w każdym ze scenariuszy użytkowania.
Specyfikacja Huawei Mate Xs
Z dokładną specyfikacją Huawei Mate Xs i jej porównaniem do trzech innych smartfonów ze składanym ekranem znajdziecie w naszym newsie. W skrócie rzecz ujmując bohater naszej recenzji to telefon wyposażony w najlepsze komponenty. Nie ma co prawda 12 GB RAMu co dobrze wyglądałoby w reklamie, ale 8 GB to i tak dużo. Nie stał się kolejnym smartfonem z 1 TB pamięci wbudowanej, ale ponownie 512 GB wystarczy. Szkoda że Huawei usilnie promuje swój standard kart pamięci NM. Z wszechobecnym microSD nie ma on dziś szans.
W Huawei Mate Xs mamy obsługę sieci 5G zarówno w wersji SA (standalone) jak i NSA (non-standalone) czyli bazujących na istniejącej wczesniej infrastrukturze i częstotliwościach. Mamy dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 ac, Bluetooth 5.0, bardzo szybki port USB typu C itp. Praktycznie niczego nam nie zabraknie, ale nie jest to też smartfon napakowany wszystkimi możliwymi nowinkami technicznymi. Na szczęście rozkładany ekran Mate Xs zaabsorbuje nas w wystarczającym stopniu.
Tym razem nie bałem się, że upuszczę na ziemię dziesięć tysięcy złotych
W przypadku drogich a zarazem bardzo dobrych smarfonów moja pierwsza obawa zawsze wiązała się z ryzykiem uszkodzenia takiego urządzenia. Które może niespodziewanie wyślizgnąć się z dłoni i roztrzaskać o chodnik. Z czasem te obawy stały się mniej dokuczliwe, pewnie za sprawą coraz większej podaży średniopółkowych, niezbyt drogich, ale wciąż bardzo wydajnych konstrukcji.
Przez ostatnie kilka dni w ręce dzierżyłem jednak smartfon za prawie 10 tysięcy złotych. Stracić smartfon jak i taką kwotę byłoby bolesne. Testów wytrzymałości nie mogliśmy wykonać, ale przyznaję, że ani razu przez ten czas nie miałem obaw, że coś złego może się stać.
Zginany ekran - bezsprzecznie najważniejszy element całej układanki
Ekran zniósł użytkowanie bez etui, przenoszenie w kieszeni i być może pojawiło się na ochronnej folii ekranu kilka drobnych wgnieceń, które widać pod kątem, ale to wciąż mało istotne rzeczy. Prawda jest taka, że tradycyjny smartfon także mógłby ulec podobnym „uszkodzeniom”, więc wytrzymałość wyświetlacza nie spędzała mi snu z powiek. Nawet gdy przy rozkładaniu słychać i czuć w dłoniach było charakterystyczne efekty pracy obudowy, a do częstego przecierania wyświetlacza zachęcało szybkie jego palcowanie się i chwytanie kurzu.
Jeden ekran Huawei Mate Xs to w praktyce trzy ekrany
Ekran otaczający Huawei Mate Xs z zewnątrz ma moim zdaniem ogromne zalety. Począwszy od wrażeń estetycznych. Gdy jest złożony jego „tylna” część może pracować jako ekran poglądu przy fotografowaniu, a gdy robimy selfie możemy wykorzystać główne aparaty do zdjęć by zyskać perspektywę nieosiągalną normalnym smartfonem.
Poza tym zarówno główny jak i „dodatkowy” ekran mają te same parametry, bo to stale ten sam panel lub jego cześć. Nie ma tu żadnego oszczędzania na jakości.
- rozdzielczość pełnego 8-calowego ekranu to 2200 x 2480 pikseli,
- ekranu po złożeniu 1148 x 2480 przy przekątnej 6,6-cala,
- a pomocniczego (przede wszystkim do selfie) 892 x 2480 pikseli przy przekątnej 6,3 cala.
Inny powód, który pozytywnie mnie nastraja do ekranu w Mate Xs jest gładkość, krawędzi smartfona po złożeniu, gdy zmienia się on w klasyczną konstrukcję. Dzięki temu leży on w ręce doskonale pomimo aż 300 gramowej wagi. Druga boczna krawędź obudowy, ta na której nie ma wyświetlacza, jest wyprofilowana podobnie jak wyświetlacz i też pokryta szkłem. Obie krawędzie mają dobrą przyczepność dla dłoni, przez co uchwyt w czasie transportu jest bardzo komfortowy.
Jeśli chcecie wyobrazić sobie jak to jest trzymać złożony Mate Xs w dłoni, to proponuję porównanie go do obleczonego szkłem powerbanku o pojemności około 12000 mAh z zaokrąglonymi krawędziami.
Przez połowę czasu Mate Xs był złożony, przez połowę rozłożony
Podczas użytkowania Huawei Mate Xs miałem okazję często go rozkładać, ale tak jak się spodziewałem, równie często używałem go złożonego. Rozłożony doskonale sprawdził się podczas oglądania filmów. I to pomimo faktu, że szerokoekranowe filmy kinowe mieściły się w pełni na ekranie złożonym (inaczej jest przy filmach 16:9, w tym przypadku mamy zysk na rozłożonym ekranie). Po prostu trzymanie rozłożonego Mate Xs w tym przypadku jest bardzo przyjemnym doświadczeniem.
Wszelkie nierówności ekranu tracą znaczenie gdy zaczniemy używać smartfon
Do tego dokłada się rewelacyjne wrażenie wizualne jakie zapewnia ekran smartfona. Po uruchomieniu wszelkie nierówności rozłożonego ekranu przestają doskwierać (prawdę mówiąc nie przeszkadzały mi też wcześniej), a rozpościerał się przed oczami efekt rewelacyjnych kolorów i bardzo detalicznego obrazu. Tak dobrego, że oglądając znane mi już filmy, na nowo odkrywałem scenografię i rzeczy, które umknęły mi wcześniej uwagi.
Audio stereo daje radę - choć takie bardziej w wydaniu 1.5 a nie 2.0
Skoro mowa o filmach to trzeba wtrącić słowo o audio. Gdy chciałem cieszyć się pełnią doznań sięgałem po słuchawki inne niż w zestawie. Jeśli przewodowe, to w tym przypadku ze złączem USB typu C. Bo w zestawie przejściówki na minijacka brakuje. Bez słuchawek Mate Xs także sobie radzi nadspodziewanie dobrze. Nadspodziewanie, bo zastosowane głośniki nie kazały spodziewać się czegoś szczególnego. Ukryty w menu tryb Stereo+, który posiłkuje się słuchawką, jest w dużym stopniu namiastką dźwięku stereofonicznego, ale jednak satysfakcjonującą.
W tym celu musimy ekran odwrócić do orientacji poziomej. Przy prawie kwadratowym wyświetlaczu to nie takie oczywiste działanie. Gdy oglądamy filmy warto go odwrócić nie tylko dla dźwięku stereo, ale też lepszego wykorzystania liczby pikseli.
Ekran AMOLED jak to AMOLED - nic dodać nic ująć
Ekran w Mate Xs jest bardzo kontrastowy. W zasadzie tak można powiedzieć o każdym panelu OLED, ale tutaj głębia czerni szczególnie daje się we znaki. Osoby czerpiące przyjemność z poszukiwania detali w cieniach mogą powyższy wniosek odczytać negatywnie, lecz to po prostu kwestia bezwładności oczu, które mogą być nieprzywyknięte do tak dużego kontrastu.
Regulacja kolorów jest podobna jak w innych smartfonach Huawei. Mamy tu dwa tryby wyświetlania, Normalny i Wyrazisty. Ja wolę ten drugi, który odwzorowuje szerszy zakres barw, choć z nieznacznie gorszą precyzją. Maksymalna jasność wyświetlacza jaką uzyskałem w tym trybie to 520 nitów.
Do czego i jak przydał mi się rozkładany ekran Huawei Mate Xs
Kontrastowość i rozkładany ekran przydały mi się podczas czytania artykułów naukowych, które publikowane są w formacie PDF. Przez wiele lat czekałem na idealny do tego celu produkt. O nie za dużym, ale też nie za małym rozmiarze wyświetlacza. Z panelem o wysokiej rozdzielczości i dużej szybkości działania. Czytniki e-książek do tego celu się nie nadawały. Tablety to z kolei przerost formy nad treścią. Tymczasem rozłożony Mate Xs idealnie sprawdził się w tym zastosowaniu. Podobnie jak przy przeglądaniu internetu, pracy z dokumentami czy przeglądaniu poczty i aplikacjach, w których wielopanelowość jest w użyciu.
Huawei Mate Xs ma także opcje dzielenia ekranu i odczepiania pływających okien z aplikacjami. Funkcja działa dobrze i wydobywa potencjał rozkładanego ekranu, choć jeszcze przyda się jej kilka szlifów, które zwiększą możliwości skalowania poszczególnych okienek i przypinania ich w różnych częściach wyświetlacza. Dzielenie ekranu dostępne jest także gdy ekran jest złożony.
Gdy złożymy Mate Xs dostajemy „prawie normalny smartfon” - wydajność i akumulator
By nie przyciągać uwagi rozłożonym ekranem osób postronnych, składałem go. Dostajemy wtedy pękaty i wbrew pozorom wygodny i wydajny smarfon. To jak szybki jest Kirin 990 5G z 8GB RAMu po części pokazują wyniki benchmarków.
Porównaj wydajność telefonów w rankingu
Nie są to rekordowe osiągnięcia w branży, ale takiej wydajności można i tak pozazdrościć. Na razie odpuściłem testy 5G, bo nie miałem takiej sieci w okolicy - liczę że taka okazja się jeszcze nadarzy.
Skoro już jesteśmy przy temacie wydajności to trzeba też napomknąć o akumulatorze. Rozłożony ekran może mieć wpływ na zużycie energii, ale ze względu na technologię OLED nie zawsze to doskwiera. Akumulatory sa dwa o łącznej pojemności 4500 mAh.
Średnio podczas pracy z Mate Xs uzyskiwałem 6-8 godzin SOT. Gdy smartfon jest nieaktywny akumulator nie traci wiele energii. Gorzej było przy oglądaniu treści wideo, które rozładowywały akumulator po około 17 godzinach, podobnie było w przypadku serfowania po sieci.
Nie żeby był to zły rezultat, ale miałem nadzieję, że będzie troszkę lepiej. Spadek czasu pracy po rozłożeniu ekranu zauważalny jest przede wszystkim w przypadku aplikacji, które nie korzystają z ciemnego interfejsu (ja taki włączam zawsze na dzień dobry gdy to możliwe). A także przy przeglądaniu internetu gdzie biel jest często dominującym kolorem, wtedy już 11 godzin jest dobrym wynikiem. Oglądanie filmów na rozłożonym ekranie czy korzystanie z Tidala, który ma ciemny interfejs, do takich energochłonnych zadań nie należy.
Dzięki szybkiemu ładowaniu (maksymalnie 55 W) problem niedoboru energii nie istnieje. Owszem w Mate Xs nie znajdziemy funkcji ładowania bezprzewodowego. W tym przypadku wszystko trzeba załatwić kabelkiem.
Przesiadka na Mate Xs - komfortowa choć wiadomo, że nie wszystko co stare zadziała
Za to inne działania mogą być bezprzewodowe. Tak jak kopiowanie zawartości starego smartfona do Mate Xs. Aż 512 GB wbudowanej pamięci pomieściło nie tylko wszystkie dotychczasowe moje zdjęcia, ale nawet kopie moich ulubionych filmów w maksymalnej jakości zapisu. To pewnie dlatego tak cieszyłem się oglądając je na ekranie Mate Xs.
Kopiując dane z pomocą aplikacji Phone Clone przeniesiemy znacznie więcej danych niż będziemy w stanie wprowadzić wprost w smartfonie. To istotne bo jak wiecie, Huawei Mate Xs pracuje pod kontrolą ekosystemu HMS. To narzuca pewne oficjalne ograniczenia na funkcjonalność aplikacji, szczególnie tych które sięgają po usługi map Google, a także aplikacji bankowych.
Biometria bez rozpoznawania twarzy, choć gdyby się uprzeć…
Sam system operacyjny Android 10 jak i EMUI 10.0.1, które znajdują się na pokładzie Mate Xs, zapewniają dużą wygodę użytkowania. Uzupełnianą przez superszybki czytnik linii papilarnych. To jedyny w tym przypadku mechanizm biometrycznej autentyfikacji. Wydawałoby się, że jedyny możliwy, bo przy rozłożonym ekranie kamerki po tej samej stronie brak. Ale przy złożonym ekranie już dałoby się to zrobić...
Nie będę skupiał się tutaj na tym zagadnieniu, ani obecnych ograniczeniach aplikacji w AppGallery. Huawei Mate Xs stworzony został z pełną odpowiedzialnością producenta, że ewentualne braki użytkownicy powetują sobie albo rosnącą funkcjonalnością HMS i cierpliwym oczekiwaniem na zmiany, które powinny niedługo nadejść. Ewentualnie nieoficjalnymi trikami, które pozwolą poczuć się prawie jak w domu osobom uzależnionym od tego co oferuje wujek Google.
Nie jestem pierwszy, któremu Mate Xs powiedział - jesteś uzależniony od Google
Huawei Mate Xs był pierwszym smarfonem z HMS, który miałem okazję dłużej używać. I choć broniłem się jak mogłem, to jak inni okazałem się osobą wciąż uzależnioną od usług twórcy Androida. Nadzieja w tym, że będzie to powoli coraz mniejszy problem, bo Mate Xs jest bardzo dobrym przykładem zaawansowanej technologii i kierunku w jakim może (powinien) podążać rozwój smarfonów.
Zanim przejdę do podsumowania pora na część foto-wideo. Jak się spodziewacie, w tym przypadku to co potrafi smartfon w pełni zależy od tego co zaoferuje producent. Tu nie ma ekosystemów w tym klasycznym ich rozumieniu, nie ma aplikacji, które nie zadziałają. Jak Mate Xs wypada na tle Huawei P30 Pro, dowiecie się z trzeciej strony recenzji.
Huawei Mate Xs jako aparat fotograficzny. Opinia
Przede wszystkim w przypadku takiego smartfonu jak Mate Xs nie musimy obawiać się szczególnej zmiany przyzwyczajeń. Gdy telefon jest złożony będzie on działał podobnie jak Huawei P30 Pro czy Mate 30 Pro, z którymi to porównanie zdjęć znajdziecie poniżej.
A nawet lepiej, nie tylko gdy dojdziemy do etapu selfie co ilustrują poniższe przykłady autoportretów wykonanych różnymi aparatami.
Zwiększona grubość konstrukcji w trybie złożonym czyni uchwyt wygodniejszym i pewniejszym niż w przypadku tradycyjnego smukłego smartfona. Oczywiście waga to aż 300 gramów, ale też pozwala ona stabilniej trzymać smartfon w dłoniach. W Huawei Mate Xs mamy do dyspozycji następujące aparaty z AF, certyfikowane przez Leica.
Aparaty w Huawei Mate Xs
- 40 Mpix, sensor 1/1,7 cala, standardowe pole widzenia odpowiadające 27 mm, jasność f/1,8 pełnoklatkowemu
- 16 Mpix, ultraszerokie pole widzenia odpowiadające 17 mm, jasność f/2,2
- 8 Mpix, teleobiektyw o polu widzenia odpowiadającym 80 mm, jasność f/2,4
- detekcja głębi: TOF 3D
- wideo: maksymalnie 2160/60p
Oprogramowanie jest takie samo jak w P30 Pro czy Mate 30 Pro. Liczę na to, że programiści zdecydują się przywrócić pewne funkcje jak ustawianie ostrości przyciskami głośności. Nie tylko w Mate Xs, ale również w innych smartfonach tej marki. Huawei ma podstawy by chwalić się osiągami foto-wideo, szkoda by je ograniczał w tak banalny sposób.
Jak to jest, gdy fotografujemy rozłożonym Mate Xs
Zabawa zaczyna się po rozłożeniu smartfona. Prawie kwadratowy ekran pozwolił umieścić elementy interfejsu poza polem obrazowym co znakomicie poprawia wygodę kadrowania. Nie wszystko jest jednak takie różowe. Umieszczenie przycisków spustu migawki wymusza dość niewygodne trzymanie obudowy. Mogą być one tylko na górze lub tylko na dole przy poziomym kadrze.
Najwygodniejsze ustawienie, gdy grubsza krawędź sprawuje się tak jak uchwyt w aparacie, wymusza kadrowanie w pionie. Ale taka już natura konstrukcji - jedynym rozwiązaniem byłyby kwadratowe sensory, które pozwalają na pionowe czy poziome kadry 3:2 lub 4:3 niezależnie od orientacji smartfona.
Liczę też, że aktualizacja oprogramowania coś poprawi, na przykład pozwoli zlokalizować przyciski tylko w jednym z narożników byśmy mogli sterować aparatem za pomocą jednej dłoni. Teraz trzymając rozłożony smartfon tak by mieć blisko przyciski możemy mimowolnie zasłaniać obiektywy.
Niemniej doskonały ekran, wydajny chipset, który nie obawia się przetwarzania dużej liczby danych czynią Huawei Mate Xs bardzo przyjaznym dla fotografującego lub filmującego. Używanie rozłożonego smartfona może wywołać uśmiech na twarzach osób postronnych, bo przecież będzie to wyglądać prawie jak filmowanie czy fotografowanie tabletem. Ale gdy pokażemy zdjęcia i filmy na dużym ekranie, uśmiech zastąpi fala podziwu.
Również edycja zdjęć czy filmów, podobnie jak w Galaxy Fold, będzie wygodniejsza.
Obudowa Huawei Mate Xs statywu zawsze nam nie zastąpi
Rozkładany ekran w Mate Xs ma jednak pewne ograniczenia. Choć możemy go używać gdy jest rozłożony tylko częściowo to użycie jednej z części smartfona jako podstawki podczas fotografowania czy filmowania w orientacji poziomej nie jest możliwe. Po prostu nie da się odchylić obudowy tak by obie części tworzyły ze sobą kąt 90 stopni. Będzie ona albo bardziej albo mniej otwarta. To ponownie nie problem oprogramowania, ale całej konstrukcji.
Wrażenie po kilku dniach fotografowania i filmowania Mate Xs
Wniosek co do praktyczności składanego smartfona przy fotografii i filmowaniu jest następujący - urządzenie nadaje się i może być nawet wygodniejsze niż zwykły smartfon. Wiele zależy od tego jakiej jakości aparaty znalazły się w obudowie, a tu nie ma powodów do obaw. Poniżej efekty fotograficzne i porównanie z Huawei P30 Pro w tych samych sytuacjach za dnia i nocą. Rezultaty? Spodziewane, choć było też zaskoczenie.
Fotoporównanie Huawei Mate Xs z Huawei P30 Pro
Porównanie zdjęć z Huawei Mate Xs (po lewej) i Huawei P30 Pro (po prawej) pokazuje podobną jakość zdjęć. Wnikliwa analiza wskaże zdjęcia z Mate Xs jako bardziej miękkie w odbiorze.
Huawei P30 Pro oferuje lepszy zoom optyczny bo x5. Huawei Mate Xs ma zoom x3. Za to zoom hybrydowy x5 jest na tyle dobrze zrealizowany, że można porównywać zdjęcia wykonane w tym trybie z zoomem optycznym z P30 Pro.
Nocne zdjęcia w mieście to dla najnowszych smartfonów Huawei łatwizna. Dlatego wybrałem się nocą do lasu, by wykonać zdjęcia przy minimalnym wsparciu miejskiego światła i dużym kontraście. Ponownie Huawei Mate Xs po lewej, P30 Pro po prawej. I tym razem udało mi się namierzyć słabszą stronę Mate Xs, która są zdjęcia nocne w trudnych warunkach. Fotografie wciąż cieszą oko, ale z bliska widać, że coś jest nie tak. Moim zdaniem to problem do naprawienia aktualizacją oprogramowania, bo problem leży prawdopodobnie w ustabilizowaniu obrazu i doborze ekspozycji, a z tym nie powinno być problemu.
Huawi Mate 30 Pro to model pośredni pomiędzy P30 Pro i Mate Xs, który niestety słabo wypada przy fotografii makro w porównaniu z P30 Pro. Na szczęście tryb Supermakro znalazł się w Mate Xs, czego rezultaty widać poniżej.
Nie jest zaskoczeniem, że składany smartfon otrzymał prawie najlepszy możliwy podsystem foto. Trochę można żałować, że nie znalazł się tu peryskop jak w P30 Pro, bo cena Mate Xs uzasadnia użycie najlepszych możliwych komponentów. Ale może nie było tym razem na ten moduł miejsca. Sama jakość zdjęć jest bardzo dobra za dnia, nocne ujęcia wymagają jeszcze doszlifowania. Trzeba też pamiętać, że to seria P jest fotograficzna, a Mate Xs robi to przy okazji.
Huawei Mate Xs - czy to dobry pomysł? Podsumowanie
W pierwszych fotowrażeniach napisałem, że chcę by ten smartfon odniósł sukces nawet jeśli go nie kupię. Przyznam, że po kilku dniach więcej spędzonych z Mate Xs nabrałem większej niż wcześniej chęci do posiadania takiej „zabawki”. A nawet nie zabawki, ale rozumiem, że wciąż tak wiele osób postrzega składane telefony. Piekielnie drogie, które wywołują efekt wow nie tylko pierwszego dnia, ale jeszcze długo potem.
Huawei Mate Xs to w zasadzie pierwszy przedstawiciel nowej klasy produktów tego producenta - poprzednika można potraktować jako wprawkę. Dlatego oceniając szanse konstrukcji oceniamy nie tylko smartfon, ale też szanse na upowszechnienie się w przyszłości rozwiązań jakie on oferuje. I z tej perspektywy Mate Xs jest ciekawym, praktycznym, estetycznym produktem, o którym jeszcze nie raz usłyszymy. Spodziewam się, że jego nabywcy będą użytkownikami świadomymi jego mocnych i słabych stron. W końcu popularność Mate 30 Pro też wiąże się z podobnymi założeniami.
Huawei Mate Xs to dziś produkt dla świadomego użytkownika,
nie dla osoby, która nie wie z czym to się je
Z perspektywy produktu na dziś, na teraz, który ma bez zająknięcia robić wszystko co zechcemy nie jest tak różowo. Rzeczy działające bez odwoływania się do usług Google, działają wyśmienicie. Pierwszy raz tak długo korzystałem z przeglądarki Huawei i byłem zadowolony. Aplikacja Phone Clone przeniosła również te aplikacje, których nie znajdziemy jeszcze w AppGallery.
Zarazem nawet najdrobniejsza skaza, jaką może okazać się brak dostępu do niezbędnej nam aplikacji zależnej od niedostępnego certyfikatu, czy jej głębokie uzależnienie od popularnych w naszym regionie map Google, sprawi że w rankingu atrakcyjności Mate Xs zaliczy spektakularny spadek.
Huawei Mate Xs jako urządzenie zasługuje na pochwałę,
stworzenie takiego smartfona było dobrym pomysłem
Dlatego minusy, które wymieniam poniżej, mam nadzieję powoli odejdą w zapomnienie. Przynajmniej niektóre z nich. Huawei zrobił w tym kierunku duży krok, musi uczynić ich jeszcze wiele, ale wydaje się zdeterminowany jak nigdy.
Z czasem my też dojrzejemy do funkcjonalności jaką oferuje Mate Xs jego towarzysze innych marek i prawdopodobni następcy. To sprawi, że pozbędziemy się ewentualnych uprzedzeń związanych z ergonomią składanych smartfonów. Poza tym przyszłość nie musi wykluczać współistnienia składanych oraz tradycyjnych nieskładanych smartfonów i prawa wyboru tego co naszym zdaniem jest dla nas najlepsze.
Huawei Mate Xs - plusy i minusy
- leży dobrze w dłoni zarówno rozłożony jak i złożony
- bardzo dobrze sprawuje się jako zwykły „złożony” smartfon
- tylko 11 mm grubości po złożeniu, ekran rozłożony 5,4 mm
- rozkładany prawie kwadratowy ekran AMOLED 8 cali i płynące z tego korzyści
- wysoka rozdzielczość 2200 x 2480 przydatna przy pracy z dokumentami i podczas oglądania filmów
- wyświetlacz rozkładany ten sam co po złożeniu
- najwydajniejszy obecnie chipset HiSilicon Kirin 990 5G
- wsparcie dla 5G
- sprawnie działający Android 10 z funkcjonalną nakładką EMUI 10
- możliwość dzielenia przestrzeni roboczej na trzy części
- pojemna pamięć wbudowana 512 GB
- bardzo dobry zestaw czterech aparatów
- sprawdzi się w różnorodnych warunkach jako aparat i kamera
- wygodny podczas fotografowania
- zadowalający dźwięk stereo
- możliwość wykonywania selfie ultraszerokim kątem i tele
- wydajny i szybko ładujący się akumulator
- bardzo szybka ładowarka 65W (55W dla smartfona) w zestawie
- szybki czytnik linii papilarnych na krawędzi obudowy (zintegrowany z przyciskiem włączania)
- wbudowany port IR
- nie wszystkie technologiczne dobrodziejstwa z perspektywy 2020 roku zawarto wewnątrz obudowy
- rozmiary i waga złożonego smartfona nie każdemu przypadną do gustu
- przyciski w aparacie przy rozłożonym ekranie nie są optymalnie umieszczone
- zdjęcia nocne to jeszcze nie poziom serii Huawei P
- trzeba uważać na ekran, bo to element, który pracuje dużo więcej niż w zwykłej konstrukcji, a polimerowa warstwa ochronna nie gwarantuje niezniszczalności
- wysoka cena czyni produkt kosztowną demonstracją technologii
- praca pod kontrolą HMS wciąż przysparza wielu użytkownikom zmartwień
- wyłącznie port USB typu C dla słuchawek przewodowych
- kompatybilny z kartami pamięci NM, które stosuje tylko Huawei