Nie tak dawno temu UOKiK ukarał sieć Plus za wprowadzające w błąd sformułowanie „LTE bez limitu”. Nie tylko firma Solorza-Żaka stosuje jednak taki chwyt, dlatego też Urząd prowadzi kolejne dochodzenia w podobnych sprawach.
Kluczowi operatorzy telekomunikacyjni w Polsce kuszą konsumentów ofertami „nielimitowanego Internetu”. Szybko jednak okazuje się, że limity są. Najczęściej polegają one na obniżeniu prędkości transferu do poziomu, który dla wielu użytkowników jest nieakceptowalny. Prezes UOKiK Marek Niechciał przyznaje, że rozumie uproszczenia, ale „[reklama] nie może wprowadzać w błąd co do oferty przedsiębiorcy”.
Jak podaje Dziennik.pl operatorzy mają różne sposoby na to, jak wytłumaczyć się z limitów w nielimitowanym internecie. Orange, na przykład, zakrywa się regulaminem – bo może i hasło jest uproszczone, ale fakt, że prędkość po przekroczeniu określonego limitu spadnie nie jest ukrywana i odpowiedni zapis znajduje się w umowie.
Play tymczasem twierdzi, że szkopuł tkwi w niezrozumieniu hasła. Operator nie oferuje bowiem nielimitowanego internetu, lecz internet bez limitu GB, bo – co jest prawdą – korzystać można nawet po osiągnięciu „limitu”, tyle tylko że w zdecydowanie mniej komfortowych warunkach.
Ale czy nie mamy tutaj do czynienia z celowym nagięciem faktów? Orange uważa, że nie. Dodaje bowiem, że przeciętny użytkownik nie wykorzystuje nawet tego transferu, który ma „bez limitu” – średnio miesięcznie wystarcza mu 60 GB.
Czy te wyjaśnienia przyjmie UOKiK – czas pokaże. A wy przyjmujecie?
Źródło: Dziennik, Orange, Play, UOKIK. Foto: CITYEDV/Pixabay