Planetoida Eulalia i deszcz uderzeń sprzed 800 mln lat

Badacze wskazują na wyraźny związek między rozpadem ciała macierzystego planetoidy Eulalia a okresem wyjątkowo częstych uderzeń w wewnętrznej części Układu Słonecznego sprzed ok. 800 mln lat. Analizy sugerują, że ten epizod mógł odcisnąć piętno na warunkach geologicznych i biologicznych na Ziemi, a jego ślady najlepiej widać na Księżycu.
Ilustracja asteroidy YR4 zbliżającej się do ZiemiPlanetoida
Źródło zdjęć: © Getty Images | Daniela Mangiuca
Radosław Kosarzycki
Z najnowszych ustaleń wynika, że katastrofalne rozpadnięcie się ciała macierzystego planetoidy Eulalia w głównym pasie asteroid mogło stać za gwałtownym nasileniem bombardowania Ziemi, Księżyca i innych planet około 800 mln lat temu. Zespół badawczy zestawił informacje o rozmieszczeniu oraz wieku księżycowych kraterów z danymi dotyczącymi materii powstałej podczas uderzeń. Na tej podstawie naukowcy uznali, że wiele widocznych dziś śladów da się powiązać z jednym, konkretnym epizodem kolizyjnym w pasie planetoid.
Dr William Bottke z Southwest Research Institute zwracał uwagę, że od dawna problemem było wskazanie takich zderzeń w historii Układu Słonecznego, które mogły realnie wpływać na rozwój życia na Ziemi. Jak podkreślano, jedynym powszechnie łączonym z masowym wymieraniem jest dotąd impakt w rejonie Chicxulub sprzed 66 mln lat, wiązany z wymarciem dinozaurów. W przypadku znacznie starszych okresów — zwłaszcza wcześniejszych niż 650 mln lat temu — sytuację komplikuje fakt, że ziemska skorupa jest stale przekształcana, co zaciera geologiczne ślady dawnych kolizji.
Naukowcy przekonują, że brak wyraźnych zapisów na Ziemi można częściowo uzupełnić danymi z Księżyca, którego powierzchnia pozostaje znacznie bardziej stabilna. W oparciu o datowanie kraterów oraz analizę szkła impaktowego zespół ocenił, że około 800 mln lat temu nastąpił wyjątkowy wzrost liczby dużych kolizji. Kluczowe pytanie brzmiało jednak: skąd wzięła się fala obiektów, które zaczęły trafiać w planety wewnętrzne Układu Słonecznego.

Start Starshipa już wkrótce. Specjalistyczne kamery już gotowe

Wyniki badań wskazują, że rozpad ciała macierzystego Eulalii nie zaszedł w losowym miejscu. Jak ustalono, doszło do niego w pobliżu rezonansu orbitalnego 3:1 z Jowiszem, co miało zasadnicze konsekwencje dla dalszych losów powstałych fragmentów. W takim położeniu część odłamków miała duże szanse zostać wytrącona z pasa planetoid i przeniesiona na orbity przecinające trasy planet skalistych. Symulacje pokazały, że mniej więcej połowa fragmentów mogła dotrzeć do tych rejonów bardzo szybko, inicjując intensywny "kosmiczny deszcz" w całej wewnętrznej części Układu Słonecznego.

Badacze dodają, że proces nie musiał zakończyć się na pierwszej, gwałtownej fali. Według dalszych analiz przez następne 100–150 mln lat kolejne odłamki mogły być stopniowo kierowane na tory kolizyjne dzięki efektowi Jarkowskiego, związanemu z promieniowaniem cieplnym. Zwrócono też uwagę, że intensywność bombardowań w tym okresie miała być na Ziemi znacznie większa niż na Księżycu. Skoro na powierzchni Srebrnego Globu zbadano każdy duży krater, naukowcy mogli oszacować, że podobnych uderzeń na Ziemi mogło być nawet dwadzieścia razy więcej.
W analizach podkreślono, że konsekwencje nie ograniczały się do zmian w krajobrazie planet. Eksperci łączą szczyt bombardowań z okresem ochłodzenia klimatu oraz z istotnymi przeobrażeniami biosfery Ziemi. W przypadku Marsa obserwacje mają sugerować nie tylko wzmożoną liczbę uderzeń, ale też związek tego okresu z aktywnością wulkaniczną. W ocenie zespołu to argument, że zdarzenia w głównym pasie planetoid mogą wpływać szeroko na ewolucję planet skalistych.
Autorzy badań wskazują, że powiązanie rozpadu Eulali z bombardowaniem sprzed 800 mln lat wzmacnia obraz, w którym kolizje planetoid mają długofalowe znaczenie dla kształtowania środowiska planet. Zgromadzone dane pomagają lepiej opisywać zmienność warunków na planetach oraz procesy, które w zależności od skali i czasu mogą sprzyjać powstawaniu nowych form życia albo prowadzić do ich zaniku.
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE