Czy Cyberpunk 2077 kiedykolwiek będzie taki, jakbyśmy chcieli? Te 10 zmian mogłoby pomóc
Cyberpunk 2077 w wersji pecetowej zbiera naprawdę dobre oceny, ale nikt chyba nie powie, że to gra doskonała. My też (a przynajmniej część z nas) tak nie uważamy i dlatego wybraliśmy dziesięć rzeczy, których zmiana mogłaby mocno pomóc nowej superprodukcji REDów.
Cyberpunk – patch numer 2077?
Mam nadzieję, że nie będzie trzeba aż 2077 prób, żeby poprawić wszystkie błędy, niedociągnięcia i problemy Cyberpunka 2077, ale trochę przydałoby się jednak nad nim popracować. Szkoda, bo przecież miało być tak pięknie – najpierw premiera na pecety i konsole starej generacji, później wersja na PlayStation 5 i Xbox Series X, darmowe DLC… Wszystko miało iść jak po maśle, tymczasem po wpadce ze zbyt pośpieszną premierą priorytetem CD Projekt RED stały się wszelkiej maści hotfixy i patche.
Ich główna rola to połatanie wersji konsolowych, które prezentują się raz bardziej, raz mniej katastrofalnie, ale nieprzerwanie daleko im do ideału. Niedawny patch 1.1 do Cyberpunk 2077 niby coś tam poprawia, ale sporo też psuje i ogólnie rzecz biorąc sprawia, że tracimy nadzieję, że wydajność da się poprawić, a bugi usunąć. W każdym razie nie wydaje się, żeby miało to nastąpić tak prędko.
Cyberpunk 2077 jest fajną grą, ale...
Nie zrozumcie nas źle - jeśli się człowiek wgryzie w Cyberpunk 2077 to wychodzi z niego całkiem niezła gra. Przykład - Wojtek tak się w niego wkręcił, że znalazł 10 rzeczy, dla których warto było spędzić ponad 100 godzin z Cyberpunkiem 2077. Zresztą o tym co w nowym dziele CD Projekt RED wyszło świetnie toczyły się w naszej redakcji gorące dyskusje. Ich efekt mogliście zobaczyć w podsumowaniu 5 największych zalet Cyberpunk 2077. Oczywiście, większa część redakcji bawiła się grą albo na PC albo na Google Stadia, a w obu tych przypadkach tytuł ten prezentuje się dużo, dużo lepiej. Nie ma więc chyba co się dziwić, że Cyberpunk wskoczył nawet na naszą listę najlepszych gier 2020 roku.
Nie oszukujmy się jednak - nawet na PC Cyberpunk 2077 nie jest produkcją doskonałą. I nie tu o jakieś problemy z wydajnością czy bardziej znaczące bugi, ale o wiele mechanik i rozwiązań koncepcyjnych, które aż się proszą o zmianę. Warto wybrać dziesięć takich poprawek, których zapewne wielu z nas życzyłoby sobie najbardziej, z nadzieją, że może CD Projekt RED weźmie sobie te uwagi do serca. Oto dziesięć rzeczy, które należałoby poprawić w Cyberpunku 2077, żeby stał się taką grą, o jakiej przez lata marzyliśmy – i ja, i całe zastępy graczy.
1. Widzę bugi, bugi widzę
Zacznę od tego, co najbardziej oczywiste. Bugi! Ten punkt dotyczy wprawdzie głównie konsol, ale nie tylko. Użytkownicy pecetów również narzekają na wszelkiego rodzaju błędy i chociaż te z komputerów nie psują zabawy tak bardzo jak konsolowe, to i tak potrafią wyprowadzić z równowagi. Niezależnie więc, z jakiej platformy korzystamy, dosyć już przenikających przez ściany przeciwników, znikających przedmiotów, lewitujących aut, rozebranych postaci z rozkrzyżowanymi ramionami… czy znikających sejwów – bo i taki błąd się pojawił, który rozwalał zapisy, jeśli były zbyt duże. Ech... Po prostu dość tego wszystkiego! Basta! Więcej w tym temacie nie mam do powiedzenia, ale trzeba to podkreślać przy każdej okazji – chociażby po to, żeby wyładować narastającą w czasie rozgrywki frustrację.
2. Johnny Silverhand urządza najlepsze pokazy slajdów w mieście
Kolejna oczywistość – miejmy to już za sobą! Dwadzieścia kilka klatek na sekundę i grafika miejscami rodem z PlayStation 3 to też coś, czego konsolowcy REDom nie mogą wybaczyć. Pewnie, gra jest z 2020 roku, a sprzęt z 2013… No tak, tylko, że ja nie chcę, żeby Cyberpunk 2077 działał na takim Xboksie One tak dobrze jak na Xboksie Series X. Oczekuję natomiast, że w ogóle będzie działał. Bo na razie znajduję w nim absurdalne spadki klatek, „zamrażający” się obraz, doładowujące się tekstury… Można wymieniać i wymieniać. Ale daruję już sobie tę litanię – potrzebny porządny śrubokręt, ot co! Skoro wciąż nie ma aktualizacji do wersji na nowe konsole i nic nie zapowiada tego, żebyśmy mieli ją prędko zobaczyć, to niech chociaż to, co jest, jakoś funkcjonuje.
3. Rockstar ma bekę z tych fur
Samochody i motory w Cyberpunk 2077 są zaprojektowane naprawdę ciekawie – mówię o samym ich wyglądzie. Co innego model zniszczeń, fizyka kolizji czy sztuczna inteligencja kierowców. Tutaj już nie jest tak kolorowo. CD Projekt RED chwalił się przed premierą, że nagrywał odgłos pracującego silnika słyszany na zewnątrz i wewnątrz auta, robił Bóg wie jakie przygotowania i jeździł w tę i z powrotem po placu z całą ekipą dźwiękowców.
Powiedzmy sobie wprost: nie na tym trzeba było się koncentrować! Zamiast tego super-duper-realistycznego dźwięku wolałbym mieć możliwość przestrzelenia opony albo model zniszczeń z prawdziwego zdarzenia. Jednego i drugiego w Cyberpunku 2077 brakuje. Do tego jeszcze dochodzi kulejąca sztuczna inteligencja kierowców, którzy nie wiedzą, co robić, gdy ktoś wejdzie im przed zderzak i potrafią cały dzień stać w miejscu, bo ktoś im zajechał drogę. Nie trzeba więc wiele wysiłku, by puścić Night City z dymem – zaparkujcie na środku jezdni i już sparaliżujecie pół metropolii.
4. Science, bitch!
Fizyka w Cyberpunku 2077 kuleje zresztą nie tylko, gdy w grę wchodzą samochody. Najbardziej chyba rzuca się w oczy woda, która nie posiada absolutnie żadnego realizmu. Krótko mówiąc, nic nie „pluska” – ani kiedy wpadamy autem do rzeki, ani kiedy walimy w taflę bajorka z kałacha. Nic, a nic! Podobnie ubogo wyglądają wszelkiego rodzaju upadki głównego bohatera. W zasadzie określenie „wszelkiego rodzaju” jest nie na miejscu, bo V upada w jeden sposób, niezależnie od tego, co jej się przydarzy. Ot, pojedyncza reakcja bez wyrazu, za każdym razem taka sama!
Można by jeszcze mieć pretensje do animacji postaci, które tu i ówdzie z realizmem też nie mają wiele wspólnego, a na koniec i tak ląduję w temacie samochodów – no, niestety on wraca do mnie jak zły szeląg, bo pojazdy koziołkują niby tekturowe pudełka przy każdej kraksie. W tym obszarze przydałoby się sporo zmian i poprawek, bo pozew zbiorowy mogliby wystosować nie tylko gracze, ale i zrozpaczeni nauczyciele fizyki.
5. V gada jak po sznurku
Jeśli chodzi o wybory fabularne w Cyberpunku, to zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że rozwidleń w historii jest całkiem sporo, inni, że wciąż za mało. Mnie najbardziej zaszły za skórę wybory w dialogach. Nie bez przyczyny Internet prędko zalały memy o tym, że w nowej produkcji CD Projekt RED zawsze są trzy opcje w czasie rozmów: „Tak”, „Poirytowane tak” oraz „Punk / Korpo / Nomada tak”. Otóż to!
Akcja idzie jak po sznurku i nawet, kiedy chce się trochę bardziej namieszać w wymianach zdań z NPC-ami, koniec końców okazuje się to niemożliwe. W dodatku twórcy Cyberpunka co rusz straszą licznikiem czasu, ale prędko można się zorientować, że ta presja wyboru odpowiedzi to pic na wodę, bo każda kwestia bohatera jest równie dobra i prowadzi przeważnie do tego samego. Niestety, to taki mankament, którego nie da się naprawić byle łatką, trzeba by mocniej pogrzebać w projekcie. Wierzę jednak, że przynajmniej DLC do Cyberpunka pozwolą w tej kwestii na trochę więcej swobody.
6. Nie śpię, bo nabijam „ekspa”
Nabijanie „ekspa”, czyli dla wielu główny motor zabawy w erpegach, w przypadku Cyberpunka spotyka się ze sporymi kontrowersjami. Polska znów podzielona – na tych, którym system rozwoju V bardzo się spodobał i na tych, którzy twierdzą, że to jeden wielki przekombinowany chaos. W naszej redakcji też trwają dyskusje, choć mnie bliżej do tego drugiego stanowiska, więc z chęcią zobaczyłbym, jeśli nie spójniejsze u podstaw, to przynajmniej spójniejsze wizualnie drzewko umiejętności. Trzymam więc kciuki, że CD Projekt RED trochę przy nim pogrzebie i zdoła mnie w końcu przekonać do tego, że to możliwie najlepszy system rozwoju bohatera. Albo zmieni jego podstawy – jeśli sam uzna, że za dużo grzybów nawrzucał do tego barszczu.
7. Kucaj tak jak ci zagram
Oj, tak, kucania w Cyberpunku 2077 nie brakuje. Mowa, rzecz jasna, o przestraszonych NPC-ach, którzy tą jedną głupawą reakcją odpowiadają na każde zagrożenie. Niby drobiazg, ale wskazujący na dużo poważniejszy problem. Mianowicie na szwankującą sztuczną inteligencję. I nie chodzi, niestety tylko o tych skulonych przechodniów czy bezmózgich kierowców, ale też o przeciwników. Niestety, wykiwać wroga w Cyberpunku 2077, to jak zabrać dziecku cukierka. A szkoda, bo przecież walka jest jednym z istotniejszych elementów tej produkcji.
8. Piąchą, monostruną i kałachem
A skoro już o walce mowa, to ona też mogłaby być ciut przyjemniejsza. Wielu wskazuje na problemy z balansem i zbyt proste tworzenie niezawodnych „buildów”. Mnie jednak w oko rzuciła się trochę inna kwestia. Nie chodzi już nawet o mechanikę strzelania, której sporo brakuje do ideału, ale przede wszystkim o walkę wręcz lub bronią białą. Siekanie wrogów monostruną nie sprawia praktycznie żadnej satysfakcji, bo ani nie ma odpowiedniego „feelingu”, ani nie daje efektów pod postacią, dajmy na to, soczystych animacji z latającymi kończynami. Krwi potrafi też napsuć walka na pięści. No, niestety, wypada to dosyć topornie, co boli tym bardziej, że cała linia zadań pobocznych to, wzorem Wieśka, turnieje pięściarskie.
9. Nie wszystko złoto, co skopiowane
To kolejne z zastrzeżeń, które wymagałoby zmiany praktycznie całej koncepcji rozgrywki, więc wątpię, żeby dało się z nim coś zrobić w najbliższym czasie. Tym niemniej optymistycznie również umieszczam je na liście. Chodzi mianowicie o to, że Cyberpunk 2077 to taki koktajl, w którym zmieszano całe wiadro mechanik z różnych innych produkcji. OK, często wypada to naprawdę nieźle, tym niemniej czasem aż chciałoby się, żeby CD Projekt RED sięgnął jednak po swoje olbrzymie pokłady kreatywności i zafundował nam coś, czego wcześniej jeszcze nie widzieliśmy. W podstawce pewnie już takich oryginalnych perełek się nie doczekam… Ale może w DLC?
10. Nieważne skąd przyszedłeś, ważne dokąd zmierzasz?
Wreszcie na koniec zostawiliśmy sobie to, co już dosłownie od samego początku rzutuje na rozgrywkę w Cyberpunku 2077… A w zasadzie właśnie nie rzutuje! Mowa o wyborze ścieżki życiowej naszego bohatera. Pewnie, decyduje ona o paru kwestiach - o tym, gdzie rozpoczniemy naszą przygodę, jakie dodatkowe opcje znajdziemy w dialogach. To jednak trochę mało. Wybór, o którym mówiono, że jest niezwykle ważny, koniec końców przez większość czasu okazuje się praktycznie bez znaczenia.
Nieważne, czy gramy Punkiem, Nomadą czy Korpo, i tak po pierwszej godzinie zabawy lądujemy w tym samym miejscu, nie mamy dedykowanych naszej ścieżce zadań i w ogóle na bieżąco nie czujemy, żeby ten nasz pierwszy wybór cokolwiek wnosił do gry. No, i znowu zgłaszam pretensję, która pewnie nie doczeka się zmian, bo wymagałoby to za dużo pracy. To co, znowu czekamy na DLC?
Cyberpunku, do dzieła!
Już dziś wieszczy się, że Cyberpunk 2077 będzie drugim No Man’s Sky, czyli grą długo wyczekiwaną, rozczarowującą w dniu premiery, ale wskutek systematycznych poprawek ostatecznie świetną.
Plan ulepszania Cyberpunk 2077
- poprawki
- darmowe DLC
- wersje gry na PS5 i Xbox Series X
Oby tak było! Znamy już ogólny plan działania – najpierw będą poprawki, później darmowe DLC, a dalej wersja na konsole nowej generacji… A później? Pamięta jeszcze ktoś o tym wieloosobowym Cyberpunku, który ma się pojawić w przyszłości? No właśnie, wydaje się, że CD Projekt RED musiał mocno zmienić priorytety. I bardzo dobrze! Błędy się zdarzają, grunt, żeby je naprawiać. Do dzieła!
Czytaj więcej o Cybeprunk 2077:
- Otwierasz lodówkę, a tam... Cyberpunk 2077, czyli podsumowujemy o co cały ten krzyk
- O ocenach Cyberpunk 2077 jeszcze słów kilka - dlaczego recenzja była taka surowa
- Testy Cyberpunka 2077 z ray-tracingiem - bo po to przecież kupiliście nowe karty graficzne
- 10 rzeczy, dla których warto było spędzić ponad 100 godzin z Cyberpunkiem 2077